cainjdscaincain

Wyniki po przejściu:

Trylogia fenomenalnej rywalizacji dobiegła końca. Zwycięsko wyszedł z niej Cain Velasquez, drugi raz dominując Juniora dos Santosa. Niemal dokładnie powtórzył się scenariusz z poprzedniej walki, kiedy to Cain inicjował własne ciosy w stójce, po czym dążył do klinczu, męcząc swego rywala i próbując go obalić. Tym razem jednak Junior nie dawał się tak łatwo sprowadzać i już na samym początku walki mocno naruszył mistrza swoimi firmowymi, mocarnymi uderzeniami. Inną formą zagrożenia były łokcie z klinczu przy siatce, które co jakiś czas lądowały na szczękę Meksykanina. Jednak to właśnie posiadacz pasa był bardziej aktywny i w swoim stylu mieszał stójkę z zapasami, nie dając nawet chwili wytchnienia pretendentowi. To kompozycja skutecznej stójki, morderczego tempa, nieskazitelnej kondycji i nieprzewidywalności otworzyła Cainowi po raz drugi drzwi do zwycięstwa.

Daniel Cormier zaczął od udanego obalenia. Roy Nelson starał się cały czas ustrzelić swoim cepem rywala, jednak to boks Daniela był bardziej efektywny. Połączenie celnych ciosów z próbami obaleń zamęczyły Nelsona do tego stopnia już pod koniec drugiej rundy praktycznie nie stanowił zagrożenia dla ciągle świeżego zapaśnika z Louisiany. Taktyczna przewaga nad rywalem dysponującym jedynie mocnym ciosem, dała Cormierowi jednogłośną decyzję sędziowską na jego korzyść.

W groźnej sytuacji znalazł się Gilbert Melendez już na samym początku starcia, kiedy podczas kopnięcia Diego Sanchez przechwycił jego nogę i posadził na macie, jednocześnie wchodząc rywalowi za plecy i próbując duszenia. Starcie nabrało kolorytu pod koniec pierwszej rundy, kiedy zawodnicy szaleńczo wymieniali się uderzeniami. Z tego brawlu zwycięsko wyszedł Gilbert, któremu udało się posyłać na chwilę Diego na deski. Cała walka toczyła się w niesamowitym tempie. Wytrwałość podopiecznego teamu Jacksona po tej walce dobiła statusu niedoścignionej. Po jednym z łokci „El Nino” otworzyła się spora rana nad lewym okiem Diego, z której krew tryskała już do końca walki, tworząc istny wodospad. Melendez nieustannie punktował Diego podczas jego ataków, a ten szedł do przodu jak czołg, nic sobie nie robiąc z najmocniejszych ciosów, które z diabelską precyzją lądowały mu na głowie. Wymiany przecinały powietrze z zawrotną prędkością. Podczas kolejnego brawlu Diego dosięgnął podbródkowym, który na moment zamroczył Gilberta. Była to jedna z najlepszych walk w historii UFC i murowany kandydat na walkę roku. Sam komentator UFC Joe Rogan nazwał walkę najlepszym starciem, jakie widział w życiu.
Gabriel Gonzaga nie dał Shawnowi Jordanowi żadnych szans. Po pierwszym trafionym ciosie, który doszedł do szczęki zawodnika z Louisiany, ten skwitował go uśmiechem. Szybko jednak ta mina zmieniła się w grymas porażki, kiedy jednym z kolejnych uderzeń – dokładniej prawym sierpem – Gonazaga posłał rywala na deski, a następnie dokończył ciosami w parterze.

John Dodson swoim firmowym „power punchem” już w połowie pierwszej rundy, posadził na deskach Darrella Montague, który tylko siłą woli przetrwał nawałnicę uderzeń będącą następstwem nokdaunu. Jednak jak mówi przysłowie „co się odwlecze to nie uciecze” sprawiedliwość w końcu dosięgła szczęki na którą Dodson tak długo polował. Nokaut nastąpił zanim zabrzmiał gong oznajmiający koniec pierwszej odsłony pojedynku. Darrell doznał takiego wstrząsu po uderzeniu, że gdy powróciły mu zmysły, starał się obalić sędziego.

Niesamowitą walkę dał Tim Boetsch z C.B. Dollawayem. Prawie przez cały czas trwania widowiska, panowie zasypywali się uderzeniami, naruszając swoje szczęki raz po raz. Akcję nakręcał Dollaway, który jawnie prowokował Boetscha do pójścia na całość. Do niefortunnego zdarzenia doszło w końcowej fazie pojedynku. C.B. dwukrotnie, w krótkim odstępie czasu, otwartą dłonią spowodował nieumyślny faul, poprzez wprowadzenie do oczu rywala swoich palców. Sędzia za czyn ten odjął mu jeden punkt, co – jak się później okazało, nie miało większego przełożenia na punktację, którą można uznać za kontrowersyjną. Punktowi ocenili to starcie na 30-26, 27-29, 30-26 dla Tima Boetscha, choć C.B. bez wątpienia wygrał pierwszą rundę, a w kolejnych radził sobie równie dobrze, można wręcz uznać, iż był w nich na granicy zwycięstwa.

Hector Lombard nie dał żadnych szans Nate’owi Marquardtowi, nokautując go w niecałe dwie minuty od rozpoczęcia starcia. Znalazłszy się przy siatce z Nate’em, Hector zaczął rzucać swoje bomby – jedna z nich mocno zraniła Amerykanina, który ratował się ucieczką. Rzuciwszy się w pościg za nim, Kubańczyk wyprowadził ciosy, które ponownie dosięgły rywala, lecz tym razem kompletnie usadzając go na macie. Po kilku dodatkowych uderzeniach interweniował sędzia, nurkując nad nieprzytomnym Marquardtem.

Widać było przewagę szybkości w uderzeniach Jessicki Eye, która zrobiła nimi spore spustoszenie na twarzy Sarah Kaufman. Jednak wraz z biegiem czasu również Kanadyjka zaczęła się mocno odgryzać, kilkukrotnie nawet prawie posyłając rywalkę na plecy. Walka toczona cały czas w stójce była wyrównana. Pomimo tego, że Jessica była w opałach, udało jej się zdobyć uznanie sędziów, którzy orzekli jej wygraną w tym boju.

Walka K.J. Noonsa z Georgem Sotirpoulosem zwolniła nieco szaleńcze tempo pojedynków i jako pierwsza doszła do decyzji sędziowskiej. W początkowej rundzie w zasadzie trudno było doliczyć się jakiegokolwiek zadanego ciosu – tak asekuracyjnie podeszła do starcia ta dwójka zawodników, będących praktycznie na celowniku UFC do zwolnienia. Pojedynek miewał przebłyski, w których toczyła się akcja z jednej lub drugiej strony, jednak nie były one aż tak znaczące i tylko na chwilę wyrywały publikę z gwizdów i nakłaniały do oklasków. Sędziowie niejednogłośnie wybrali Noonsa jako zwycięzcę.

Pierwszą ładną akcją Adlana Amagova było kopnięcie obrotowe, które wylądowało idealnie na tułowiu T.J. Waldburgera. Po tym incydencie Amerykanin starał się obalić Czeczena, jednak nieskutecznie. Podczas jednego z klinczy Amagov zainicjował krótkie lewe sierpy. Jeden z tych ciosów dosięgnął szczęki i mocno zranił Waldburgera, który po upadku, nie bronił się skutecznie przed uderzeniami dobijającymi i przegrał przez ciężki nokaut.

Mike Rio wręcz opętańczo starał się obalić Tony’ego Fergusona, który jednak ładnie wykorzystywał defensywne zapasy, udaremniając wszystkie próby. Gdy obaj zawodnicy wyprowadzili lewe krzyżowe, to ten Fergusona zdołał szybciej dotrzeć celu i zamroczyć Mike’a. Tony wykorzystał natychmiast tę sytuację, by założyć swoje firmowe duszenie d’arce, którym wykończył dochodzącego jeszcze do siebie rywala.

Andre Fili zaczął od wysokiego kopnięcia i utrzymywał agresywną stójkę już do końca pojedynku, który zakończył się w drugiej rundzie, po bardzo jednostronnym przebiegu. Jedynym sukcesem Jeremy’ego Larsena było obalenie w pierwszej rundzie i praca z góry, która i tak nie trwała długo. Andre zaliczył fenomenalny występ i dawno nikt w UFC nie miał tak dominującego debiutu. Na twarzy Jeremy’ego po jakimś czasie pojawiły się dwa spore rozcięcia, z których intensywnie płynęła krew, zalewając co chwilę twarz zawodnika z Arizony. Koniec nastąpił, kiedy Fili po raz kolejny trafił rywala – tym razem prawym sierpem – i naruszył błędnik Larsena. Zakrwawiony i ogłuszony wojownik zdołał jedynie doczłapać się do siatki i tam ułożyć w pozycji embrionalnej, będąc zasypywanym przez grad ciosów.

Dustin Pague już od pierwszych sekund zdobył przewagę, obalając Kyojiego Horiguchiego i wchodząc mu za plecy. Tam przebywał przez większość rundy, jednak nie mogł poddać Japończyka. Wielki zwrot nastąpił w drugiej rundzie, kiedy po wymianie bokserskiej, Kyoji wyprowadził lewy sierp, który doszedł szczęki Dustina – mocno go ogłuszając. Od tego momentu zaczęła się totalna dominacja Horiguchiego, który wykorzystał sytuację i po jakimś czasie konsekwentnego obijania, dobił swą ofiarę.

Walka wieczoru:

Pojedynek o pas mistrza UFC w wadze ciężkiej
265 lbs: Cain Velasquez pok. Juniora dos Santosa przez TKO (uderzenia), runda 5., 3:50

Główna karta:

265 lbs: Daniel Cormier pok. Roya Nelsona przez jednogłośną decyzję (3x 30-27)
155 lbs: Gilbert Melendez pok. Diego Sancheza przez jednogłośną decyzję (2x 29-28, 30-27)
265 lbs: Gabriel Gonzaga pok. Shawna Jordana przez KO (prawy sierp), runa 1., 1:33
125 lbs: John Dodson pok. Darrella Montague przez KO (lewy prosty), runda 1., 4:13

Walki w FOX Sports 1:

185 lbs: Tim Boetsch pok. C.B. Dollawaya przez niejednogłośną decyzję (30-26, 27-29, 30-26)
170 lbs: Hector Lombard pok. Nate’a Marquardta przez TKO (uderzenia), runda 1., 1:48
135 lbs: Jessica Eye pok. Sarah Kaufman przez niejednogłośną decyzję (2x 29-28, 28-29)
155 lbs: K.J. Noons pok. George’a Sotirpoulosa przez jednogłośną decyzję (30-27, 2x 29-28)

Pozostałe:

170 lbs: Adlan Amagov pok. T.J. Waldburgera przez KO (uderzenia), runda 1., 3:00
155 lbs: Tony Ferguson pok. Mike’a Rio przez poddanie (duszenie d’arce), runda 1., 1:52
145 lbs: Andre Fili pok. Jeremy’ego Larsena przez TKO (uderzenia), runda 2., 0:53
135 lbs: Kyoji Horiguchi pok. Dustina Pague’a przez TKO (uderzenia), runda 2., 3:51

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.