Diego Sanchez udzielił wywiadu po walce z Marcinem Heldem na UFC Fight Night 98, w którym wypowiada się bardzo pozytywnie o Polaku:

Zawodnik, z którym walczyłem dzisiaj, jest twardym gościem. To prawdopodobnie najbardziej wymagający wojownik z bazą w Jiu-Jitsu, z jakim kiedykolwiek się mierzyłem. Dźwignie na nogi zapinał w dobrych momentach i było z tym dużo roboty. Najgroźniejszym momentem w walce była ta gilotyna. Po gościu od skrętówek nie spodziewałem się gilotyny. Była ciasno dopięta i musiałem zareagować jak ninja, żeby się z tego wydostać – wspiąłem się nogami po klatce. Ja nigdy się nie poddaję. Taką mam mentalność – nigdy nie klepię.

Sanchez jest zadowolony ze swojego występu,w którym – jak twierdzi – niemal skończył Helda przed czasem:

Jeśli zobaczycie go po walce… On nie mógł  wstać, obiłem go po ciele, trafiałem go w korpus i niemal znokautowałem go łokciami z góry w parterze. Fani dali mi dodatkową energię.