1xohwna4

Wyniki po przejściu.

Świetny pojedynek grapplerski zaprezentowali nam Jake Shields i Demian Maia. Zawodnicy byli tak równi sobie umiętnościami, że o wyniku walki zadecydowała dopiero ostatnia runda. Dwójka ta skutecznie neutralizowała siebie nawzajem i o zwycięstwie rundy decydowało często jedno obalenie. Perełką starcia był z pewnością „reversal”, którego użył Jake Shields. Demian Maia, mając plecy Shieldsa, chciał go przetoczyć tak, aby ten znalazł się na górze. Jednak w chwili przetaczania, Amerykanin zdołał skręcić się w niesamowity sposób, odwracając role i lądując w gardzie zaskoczonego Brazylijczyka. Pojedynek był tak wyrównany, że sędziowie orzekli niejednogłośną decyzję w stosunku 2 do 1 dla Jake’a.

Dong Hyun Kim w walce z Erickiem Silvą od razu ruszył do natarcia, dążąc do klinczu oraz próbując obalać 29-letniego Brazylijczyka. Mordercze tempo tych starań sprawiło, że obaj zawodnicy w drugiej rundzie byli mocno wypompowani wysiłkiem. Drobne sukcesy Kima w pierwszej rundzie, przyćmiła stójka Ericka, która wyrządzała znacznie większą krzywdę Koreańczykowi. W drugiej odsłonie pojedynku doszło do zdarzenia, w którym obaj zawodnicy wyprowadzili lewy zamachowy, jednak tylko ten Kima doszedł celu i znokautował Silvę na zimno. Siła ciosu była tak potężna, że nie trzeba było nawet ciosu dobijającego, a w Internecie, jako metodę skończenia, podaje się KO (Stun gun [paralizator – przyp.red.]), nawiązując do ksywki Dong Hyun Kima oraz właśnie do tego, że Erick Silva padł jak porażony.

Fatalną walkę dali Thiago Silva z Mattem Hamillem. O ile Thiago swoją dyspozycję może usprawiedliwić niezrobieniem wagi oraz złamaną dłonią, tak dla Matta nie ma środków łagodzących. Zawodnik ten opadł z sił tuż po rozpoczęciu drugiej rundy, a wtórował mu Thiago. Pomimo sukcesów związanych z akcjami zapaśniczymi Hamilla, to stójka Silvy była decydującym czynnikiem w tej konfrontacji. Ogrom low kicków oraz kilka mocnych prostych na twarz Amerykanina, skutecznie odebrały mu jakiekolwiek chęci do ataku. Brazylijczyk pomimo braku sił, metodycznie obijał ledwo żywego rywala. Nie udało mu się go skończyć w regulaminowym czasie starcia, ale wygrał  przez decyzję sędziowską.

Po fatalnej przyszła pora na dziwną walkę, która stała się udziałem Fabio Maldonado oraz Joeyego Beltrana. Obaj praktycznie przez trzy rundy wymieniali się uprzejmościami w stójce, nie naruszając przy tym szczęk, których starali się dosięgnąć. W efekcie walka wygląda nieco jak sparing, a tempo zyskała dopiero pod koniec drugiej rundy, kiedy to Fabio, naśladując Andersona Silvę, wybrał stanie przy siatce i zapraszał rywala do okładania go pod nią. Również trzecia runda zawierała w sobie nieco akcji, jednak bez większej szkody dla obu zawodników. Tutaj również do głosu musieli dojść sędziowie, którzy niejednogłośnie dali wygraną Maldonado.

Zaledwie 30 sekund potrzebował Rousimar Palhares na rozprawienie się z nogą Mike’a Pierce’a. Amerykanin obrał złą taktykę ponieważ od początku dążył do klinczu, z którego Palahares nurkował po nogi. Za drugim razem skutecznie złapał stopę przeciwnika i wykonał dźwignię prostą na staw skokowy i w swoim niechlubnym stylu przeciągnął ją nieco, mimo natychmiastowej reakcji sędziego.

T.J. Dillashaw pokazał świetne zapasy, obalając Raphaela Assuncao już w pierwszej próbie sprowadzania go do parteru. Dwukrotnie w tym czasie próbował duszenia zza pleców i raz miażdżenia szczęki. Raphael wychodził jednak ze śmiertelnego zagrożenia za każdym razem. Przełom dla Assuncao nastąpił w połowie drugiej rundy, gdy z kolei to on złapał Dillashawa w ciasną gilotynę, z której Amerykanin zdołał się jednak wyrwać. Trzecia runda zadecydowała, że wygranym pojedynku w oczach sędziów został Raphael, który częściej kontrował przeciwnika, jednak znacząco unikał przy tym konfrontacji.

Walka Igora Araujo z Ildemarem Alcantarą nie była zbyt ładna dla oczu kibiców zgromadzonych na stadionie Ginasio Jose Correa w Brazylii – czemu fani dali wyraz, bucząc i gwiżdżąc na walczących. Pomimo ciągle zmieniających się płaszczyzn walki, nie można było powiedzieć, że był to ekscytujący bój. Obaj zawodnicy zyskiwali przewagę nad oponentem, po czym tracili ją i tak w kółko, aż do końcowego gongu, po którym o zwycięstwie zadecydowali sędziowie, dając je debiutantowi.

Yan Cabral zaczął walkę od sprowadzenia, po którym rozpoczęła się jego dominacja w parterze. Brazylijczyk z łatwością przechodził gardę Davida Mitchella i zdobywał coraz lepsze pozycje, łącznie z dosiadem. Cabral nie dał żadnego wytchnienia przeciwnikowi, klejąc się do niego i nieustannie próbując sprowadzać. Druga runda zaczęła się dla Dave’a równie fatalnie jak pierwsza, z tą różnicą, że do parter zeszli po nokdaunie z prawej ręki Yana. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi na parter i zapasy Brazylijczyka w konsekwencji doprowadziły do decyzji sędziowskiej, którą wygrał zawodnik gospodarzy.

 Walka wieczoru:

170 lbs: Jake Shields pok. Demiana Maię przez niejednogłośną decyzję (2x 48-47, 47-48)

Główna karta:

170 lbs: Dong Hyun Kim pok. Ericka Silvę przez KO (uderzenie), runda 2., 3:01
205 lbs: Thiago Silva pok. Matta Hamilla przez jednogłośną decyzję (3x 30-27)
205 lbs: Fabio Maldonado pok. Joeyego Beltrana przez niejednogłośną decyzję (2x 29-28, 28-29)
170 lbs: Rousimar Palhares pok. Mike’a Pierce’a przez poddanie (dźwignia na staw skokowy), runda 1., 0:31
135 lbs: Raphael Assuncao pok. T.J. Dillashawa przez niejednogłośną decyzję (2 x 29-28, 28-29)

Walki w FOX Sports 1:

170 lbs: Igor Araujo pok. Ildemara Alcantarę przez jednogłośną decyzję (3x 29-28)
170 lbs: Yan Cabral pok. Davida Mitchella przez jednogłośną decyzję (3x 30-27)
125 lbs: Chris Cariaso pok. Iliardego Santosa przez TKO (uderzenia), runda 2., 4:31

Pozostałe:

155 lbs: Alan Patrick pok. Garetta Whiteleya przez TKO (podbródkowy + uderzenia w parterze), runda 1., 3:54

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.