Od zawsze sporo mówi się o punktacji walk MMA. Wiele werdyktów, nawet w największej organizacji MMA na świecie czyli UFC, wzbudza ogromne kontrowersje specjalistów i fanów. Jednym z rozwiązań, które sugeruje środowisko jest otwarte punktowanie walk – zawodnicy mieliby wiedzieć w trakcie pojedynku jak sędziowie ocenili dane rundy. Na temat wprowadzenia takiego rozwiązania w UFC wypowiedział się sam prezydent organizacji, Dana White.

Kiedy robimy walki, mam zawsze informację kto wygrał a kto przegrał, ale kiedy stoje tam z pasem, nie wiem co Bruce Buffer powie. Nie mówi mi wyniku. Sędziowie mówią mu co ma powiedzieć, komisja robi swoje, a potem on ogłasza wynik starcia więc ja też jestem czasem zaskoczony jak fani. Takie rozwiązanie z pewnością zabrałoby oczekiwanie na wynik starcia.

Jeśli zawodnik wiedziałby, że wygrywa 2 rundy, to mógłby uciekać przed rywalem przez całą rundę i walka byłaby słaba. Jeśli wiesz, że masz 2 rundy na swoim koncie to gwarantuję, że jak ktoś by to wiedział to unikałby walki przez następne 5 minut. Takie rozwiązanie wprowadziłoby wiele słabych trzecich rund.

To nigdy nie będzie idealne. Zawsze będą walki, które cię wkurzą, zepsują zakłady bukmacherskie, zawsze będzie coś takiego w tym biznesie. Koniec końców, oglądanie walki i wyczekiwanie na wynik pojedynku to dobra rozrywka.

Warto oczywiście wspomnieć o tym co White mówi zawodnikom przed każdą galą. Prezydent UFC często powtarza slogan „never leave it in the hands of the judges” namawiając zawodników do kończenia walk przed czasem i nie zostawiania werdyktu walki sędziom.

17 KOMENTARZE

  1. Jeśli zawodnik wiedziałby, że wygrywa 2 rundy, to mógłby uciekać przed rywalem przez całą rundę i walka byłaby słaba. Jeśli wiesz, że masz 2 rundy na swoim koncie to gwarantuję, że jak ktoś by to wiedział to unikałby walki przez następne 5 minut. Takie rozwiązanie wprowadziłoby wiele słabych trzecich rund.

    Niestety ale tu ma rację. Już i tak jest ten problem kiedy narożnik wmówi zawodnikowi że wygrywa 2 i zaczyna zwalniać bo myśli że 2 z 3 w kieszeni. Jakby punktacja była publiczna to ten problem by się tylko pogorszył, a ostatecznie fajna walka się liczy

  2. Według mnie każdy sędzia ma uzasadnić na jakiej podstawie dal zawodnikowi rundę i tyle. W przypadku gdyby argumenty były z dupy, to np za 3 razem robisz wypad

  3. Przypomina mi się jak Andrzej Rżany przerżnął brązowy medal na IO w Atenach. Przegrywał jednym punktem, a myślał, że wygrywa i jeszcze cieszył się po ostatnim gongu :facepalm:

    Otwarta punktacja NIC nie zmieni. I tak będą narzekania bo winę za porażkę zawsze najłatwiej zrzucić na sędziów.

  4. To dziala w dwie strony. Gdyby gosc wiedzial, ze nie ma szans na punktowa wygrana to szedlby na zywiol po skonczenie. Nie koniecznie musi to byc nudne.

  5. Myślę że jest jak kolegami mówi. Nie musiało by być nudne. Warto by zrobić testowo kilka walk. Choć ta miewiadoma ma swój urok po prostu nawet jeśli się człowiek nie zgadza.

  6. Jeśli zawodnik wiedziałby, że wygrywa 2 rundy, to mógłby uciekać przed rywalem przez całą rundę i walka byłaby słaba.

    Co racja, to racja. Teraz takie rzeczy są nie do pomyślenia:

  7. Rzucisz jakiś argument?

    kurcze, jesteś tu dość długo, temat wałkowany co najmniej od kiedy istnieje MMAROCKS, ile razy można w nieskończoność powtarzać te same rzeczy?

    Ważenie w dniu walki przede wszystkim nie wprowadza żadnej zmiany na lepsze. Nie ma żadnych argumentów za takim rozwiązaniem. Zawodnicy i tak by zbijali wagę, może mniej – ale jednak. A brak by było czasu na odpowiednie nawodnienie się, niejeden by nie dał rady z wagą, inny się od tego rozchorował, więcej by było kontuzji i urazów – wszystko już przed samą walką, co uniemożliwia zastępstwo. To tak w skrócie telegraficznym.

    Ten system nie bez powodu od tylu lat działa w boksie, może jest dziwny ale nie ma lepszego. Zasady są równe dla wszystkich. Robienie wagi to taka sama umiejętność jak masa innych, każdy chce wypracować przewagę nad przeciwnikiem. Nie ma sensu zabraniać tego, tak samo jak nikt nie zabrania trenować w jakiś określony sposób ani trzymać określonej diety

    Cóż uważam że punktacja w mma nie działa że trzeba zrobić jak Pride best organizations ever

    Swoją drogą, gdyby tak jak w Pride, sędzia miałby kamerę na sobie , to też byłoby super

    Ale co wy z tym PRIDE? Chyba nie znacie zasad.

    Przecież tam też byli sędziowie. Jedyna różnica, że było mniej rund (ale trwały tyle samo czasu – ehhh ta bezsensowna kondycyjna 1 runda 10min) i sędziowie punktowali pod koniec całą walkę, a nie każdą rundę po kolei w systemie "10 point must" jak w UFC.

    Może w kilku kontrowersyjnych walkach taki system by skutkował bardziej uczciwym werdyktem, ale w innych by tworzył niesprawiedliwość której do tejh pory nie było w UFC – bo dalej są to sędziowie i ich opinie na temat walki, idealnie nigdy nie będzie.

    Powiem więcej – system PRIDE z definicji był mniej przejrzysty, bo kryteria oceniania nie miały jasnych wytycznych, np nie było punktów, były wspomniane już 2 rundy o różnych długościach itd. Sędzia po prostu pod koniec wskazywał tego, kto jego zdaniem wygrał walkę. Może brzmi to fajnie ale w teorii, w praktyce też była masa dziwacznych i nielogicznych werdyktów, a tłumaczyć je można było jedynie w sposób "bo tak".

  8. kurcze, jesteś tu dość długo, temat wałkowany co najmniej od kiedy istnieje MMAROCKS, ile razy można w nieskończoność powtarzać te same rzeczy?

    Ważenie w dniu walki przede wszystkim nie wprowadza żadnej zmiany na lepsze. Nie ma żadnych argumentów za takim rozwiązaniem. Zawodnicy i tak by zbijali wagę, może mniej – ale jednak. A brak by było czasu na odpowiednie nawodnienie się, niejeden by nie dał rady z wagą, inny się od tego rozchorował, więcej by było kontuzji i urazów – wszystko już przed samą walką, co uniemożliwia zastępstwo. To tak w skrócie telegraficznym.

    Ten system nie bez powodu od tylu lat działa w boksie, może jest dziwny ale nie ma lepszego. Zasady są równe dla wszystkich. Robienie wagi to taka sama umiejętność jak masa innych, każdy chce wypracować przewagę nad przeciwnikiem. Nie ma sensu zabraniać tego, tak samo jak nikt nie zabrania trenować w jakiś określony sposób ani trzymać określonej diety

    Ale co wy z tym PRIDE? Chyba nie znacie zasad.

    Przecież tam też byli sędziowie. Jedyna różnica, że było mniej rund (ale trwały tyle samo czasu – ehhh ta bezsensowna kondycyjna 1 runda 10min) i sędziowie punktowali pod koniec całą walkę, a nie każdą rundę po kolei w systemie "10 point must" jak w UFC.

    Może w kilku kontrowersyjnych walkach taki system by skutkował bardziej uczciwym werdyktem, ale w innych by tworzył niesprawiedliwość której do tejh pory nie było w UFC – bo dalej są to sędziowie i ich opinie na temat walki, idealnie nigdy nie będzie.

    Powiem więcej – system PRIDE z definicji był mniej przejrzysty, bo kryteria oceniania nie miały jasnych wytycznych, np nie było punktów, były wspomniane już 2 rundy o różnych długościach itd. Sędzia po prostu pod koniec wskazywał tego, kto jego zdaniem wygrał walkę. Może brzmi to fajnie ale w teorii, w praktyce też była masa dziwacznych i nielogicznych werdyktów, a tłumaczyć je można było jedynie w sposób "bo tak".

    Dzięki za odpowiedz, aczkolwiek pozostanę przy swoim zdaniu. Teraz mamy totalna patologia moim zdaniem, cięcie wagi i rozmiar gościa robią się kluczowe. Jeśli gości zważywsz w dzień gali, raczej bardzo ciąć nie będą , bo się nie nawodnią, szczególnie pod Usada. Po za tym takie cięcie wagi jest niezmiernie szkodliwe dl zdrowia. Śmiem twierdzić, ze było by ciekawiej gdyby zawodnicy walczyli w kategoriach wagowych w których naturalnie chodzą, byli silniejsi, lepiej zregenerowani, w lepszej formie. Natomiast co do argumentu o wypadaniu, to i tak teraz się praktycznie nie zdarza, żeby ktoś był zastąpiony dzień przed gala.

  9. Ehhh i po co zaczynałem. Wyszło tak, jak zawsze. No ale nic, skoro już w to brnąłem jestem winien odpowiedzi, mimo iż nic to zapewne nie da.

    Teraz mamy totalna patologia moim zdaniem, cięcie wagi i rozmiar gościa robią się kluczowe.

    To jest sport zawodowy, tutaj każda najdrobniejsza rzecz jest kluczowa w przygotowaniach i ma wielkie znaczenie. Zasady są jasne i równe dla wszystkich, przecież nigdzie nie ma przymusu zrzucania wagi. Każdy zawodnik tnie na własne ryzyko i będzie próbował iść po samej bandzie ile wlezie, nie tylko w cięciu wagi, ale w i w trenowaniu, diecie, suplementacji, WSZYSTKIM. Bo jak na wstępie, każda przewaga jest na wagę złota. Chcesz zlikwidować cięcia, bo to wydaje Ci się patologią, przy czym inne patologie są ok? Zapewne po prostu nie masz o nich pojęcia i dlatego problemu nie widzisz. Bardzo wybiórcze i nieobiektywne spojrzenie.

    Jeśli gości zważywsz w dzień gali, raczej bardzo ciąć nie będą , bo się nie nawodnią, szczególnie pod Usada. Po za tym takie cięcie wagi jest niezmiernie szkodliwe dl zdrowia

    No właśnie NIE PRZESTANĄ. Tylko w teorii tak się może zdawać, w praktyce będą albo szli na żywca – co skończyć się może kontuzją (jak organizm odwodniony bardzo o to łatwo) albo czymś gorszym (są badania mówiące o tym, że na mega odwodnieniu łatwiej o KO i jest dużo bardziej dotkliwe). Będą też opracowywane nowe sposoby np ekstremalnie szybkiego nawadniania albo inne kosmiczne rzeczy, cokolwiek ktoś wymyśli.

    Gdyby było tak jak mówisz, że ważenie w dniu walki zlikwiduje cięcia, to idąc tym tokiem rozumowania wprowadzenie badań antydopingowych powinno było zlikwidować koksowanie. Zlikwidowało? Już na poziomie amatorskim gwarantuję Ci, że prawie nikt nie jest czysty, a co dopiero gdy w grę wchodzą grube pieniądze.

    Owszem, cięcie wagi jest szkodliwe dla zdrowia, nie da się ukryć. Właśnie dlatego ważenie odbywa się na tyle wcześniej, żeby możliwe było nawodnienie się i stanięcie na nogi, nawet w przypadku totalnie nieudanego cięcia i całkowitego wyczerpania organizmu, bo samego ścinania wagi nie powstrzymasz. Paradoksalnie to właśnie rozwiązanie pozwalające w ograniczony sposób ciąć wagę chroni zdrowie zawodników, a rozwiązanie które proponujesz – mające być dla nich zdrowsze – narazi ich na większe problemy zdrowotne.

    Podobnie rzecz się ma z dopingiem (w UFC do czasu USADA). Testowano zawodników, ale tylko w dniu walki – przez cały obóz przygotowawczy NIC. Miało to działać na tej samej zasadzie – skoro i tak nie jesteś w stanie zapobiec dopingowi zawodników, to zostawiasz im małą furtkę, tygiel bezpieczeństwa, dla ich zdrowia i dobra.

    Śmiem twierdzić, ze było by ciekawiej gdyby zawodnicy walczyli w kategoriach wagowych w których naturalnie chodzą, byli silniejsi, lepiej zregenerowani, w lepszej formie.

    No jasne. Tak samo by było ciekawiej gdyby zawodnicy nie wspomagali się farmakologicznie i walczyli na sucho, byli może trochę słabsi i wolniejsi, ale zdrowsi itd itp. Słyszałem podobne głupoty milion razy.

    Jak powiedziałem na początku, rozmowy tego typu wałkowane są od zawsze. Zawsze padają te same chybione argumenty, ja już to znam na pamięć i niepotrzebnie w ogóle zaczynałem rozmowę, ale chyba liczyłem na to, że na forum sportowym użytkownik z takim stażem będzie w stanie pewne rzeczy zrozumieć.

    Ewidentnie nie masz głębszego pojęcia o czym mówisz, ale nawet jeśli wyłożyć temat całkowicie na tacy, to oczywiście będziesz w to brnął

    pozostanę przy swoim zdaniu

    chociaż nie jest to kwesia zdania, opinii a po prostu znajomości i akceptowania faktów – czy one się nam podobają czy nie.

    Dziwnym trafem ludzie, którzy nie mieli styczności ze sportem zawodowym i oglądają go tylko z kanapy w TV mają zawsze najwięcej do powiedzenia i największą chęć by narzucać sportowcom zasady, w tematach które ich nie dotyczą.

    Ktoś, kto nigdy nie robił wagi, nie odwadniał się, nie był na super ścisłej diecie, nie miał kilkunastu jednostek treningowych w tygodniu, nie stosował dopingu, najlepiej się oczywiście do tego nadaje, by w tym zakresie ustalać zasady…

    Przyjmij do wiadomości, że i w boksie i w MMA z komisjami stanowymi, organizatorami, stowarzyszeniami i wszystkimi innymi ciałami które mają cokolwiek do gadania, od zawsze pracują lekarze, dietetycy i inni specjaliści/konsultanci – w każdej dziedzinie. Skoro podobne rozwiązanie w boksie i MMA funkcjonuje już kilkadziesiąt lat, to nie dlatego, że wszyscy tam są debilami, że intelektualnie wyprzedza ich każdy koleś oglądający z kanapy TV i wiedzący lepiej…tylko dlatego, że żadna mądra głowa – nawet po latach pracy w temacie za dobre wynagrodzenie – nic lepszego nie była w stanie wymyślić.

    Tyle z mojej strony, nie będę już podejmował tematu. Koniec wyszedł trochę ostry, za co przepraszam, bo nie chciałem Ci cisnąć, ale po prostu nie szło chyba inaczej po latach jałowego wałkowania tych tematów…

  10. Śmiem twierdzić, ze było by ciekawiej gdyby zawodnicy walczyli w kategoriach wagowych w których naturalnie chodzą, byli silniejsi, lepiej zregenerowani, w lepszej formie.

    Co racja, to racja. Sam bym chętnie zobaczył Figueiredo w półśredniej, bo on normalnie 165 lbs waży.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.