Gdy Cristiane Justino dołączała do UFC, organizacja upubliczniła informację, że nikt nie chce się bić z Brazylijką. Ostatecznie walkę wzięła Leslie Smith i została zgodnie z przewidywaniami zdemolowana w ciągu pierwszych pięciu minut. Walkę z Cris odrzuciła również Holly Holm. Jej menadżer zdradził jednak, że nie przyjęli tego boju mając nadzieję na rewanż z Mieshą Tate. Holm wspomniała o tym w programie 120 Sports:
Wstrzymywałam się by zobaczyć czy dostanę rewanż o pas. Nie mam nic przeciwko walce z “Cyborg”. Po prostu gdy zaoferowali mi walkę, nie był to odpowiedni czas.
Mieshę Tate zestawiono z Amandą Nunes na UFC 200, a chwilę później ogłoszono walkę Holly Holm z Valentiną Shevchenko. Problemem w tym wszystkim jest fakt, że Justino może nigdy nie zrobić wymaganego limitu 135 funtów. Na walkę z Leslie zrzuciła do 139 funtów oraz aktualnie nadal jest mistrzynią Invicty w 145 funtach. Dla Holly jednak nie stanowi to żadnego problemu i była mistrzyni wspomniała, że mogłaby zawalczyć w takim superfightcie:
Nie trzymam się sztywno wagi dywizji. To nie jest dla mnie problem rywalizować między 135 a 140 lbs (…) W boksie walczyłam w trzech kategoriach wagowych. W przyszłości więc taka walka może się wydarzyć.
Z definicji osoby widzę zadufaną Rondę dostającą wpierdol od Cyborgowej. Holly mi szkoda bo bardzo ją lubię i mam obawy że może przegrać ale z drugiej strony to jedyna babka która jeśli ułoży pod skrzydłami Jacksonów taktykę to może ją zrealizować i dzięki temu wygrać.