„Nie spodziewałem się, że Nate Diaz może przyjąć tyle ciosów” – Conor McGregor po UFC 196

48 KOMENTARZE

  1. Porównajcie sobie Ronde i po walce i Conora. Co jak co, ale po walce zachowuje się jak przystało na mistrza (którym jest w piórkowej).

  2. Conor i Nate po walce zachowali się jak na sportowców przystało. Nie zapomnieli o szacunku. Różnie kończyły się walki, ta na szczęście miała swój koniec w klatce, czyli tam gdzie należy rozstrzygać spory w zawodowym MMA.

  3. No i taki Conor mi sie podoba. Naturalny, ogarniety 🙂

    Kazdemu czasem przydaje sie lisc na odmulke!

    Jak nie wroci do swojego pierdolenia i megalomanii to moze nawet bede mu kibicowac 🙂

  4. Conor pokorny jak ministrant tutaj 🙂 Ale jednemu się dziwię – temu, że nie spodziewał się, że Nate potrafi przyjąć tyle ciosów – kurwa, przecież obaj Diazowie słyną z takiego stylu, z kamiennych mord, dużej odporności, zarówno fizycznej, jaki i psychicznej. Nate w prawie każdej walce jest obity, porozcinany.

  5. Conor tez potrafi sporo przyjąć tyle bomb ile dostał od Diaza i nadal nie padł tylko go musiał zadusić

  6. Diaz nauczył pokory w kilka sekund. Brawo, widać, że Conor ma silną psychikę i wróci na swoje tory. Ale dzisiaj stalo się pięknie, ze Diaz pokazał mu miejsce w szeregu.

  7. Chyba spotkało go "TO" w najlepszym możliwym momencie. Przegrać walkę o przysłowiową pietruszkę i dostać dzięki niej niezły kubeł zimnej wody. Gdyby przegrał w walce o pas wyglądałoby to zupełnie inaczej, jak to miało miejsce z Rousey i jej ogromnymi problemami psychicznymi. Niestety dla jego hejterów, a stety dla jego fanów gość może wrócić jedynie silniejszy przez tę walkę.

    Czy będzie innym człowiekiem, który nie będzie już stosował Trash Talk? Nie sądzę, szczególnie że teraz zrobiło się to takie popularne, że każdy zaczął stosować tę taktykę przed walkami. Gadać będzie tak jak zawsze, bo robi to perfekcyjnie, ale teraz trafił akurat na gościa, którego psychicznie wykończyć się nie dało ze względu na jego totalną wylewkę na ich walkę. Pomimo tego wydaje mi się, że z tej walki wyjdzie bardziej wygrany niż Diaz, przestanie tak lekceważyć rywali i zacznie robić to co ma zrobić. Bo np. podczas tej walki z Diaz'em zaczął straszliwie pajacować już w pierwszej rundzie, bo myślał, że ma wygraną w kieszeni i zaczął udawać Super Hero i jakich to on akcji nie zrobi. Skończyło się jak się skończyło, pajacowanie nie wyszło na dobre, a wydaje się, że w 1 rundzie powinien już to zakończyć. Pokora mu się przyda, a UFC 200 zapowiada się na totalne rozbicie banku, Aldo nie odpuści rewanżu, a promowanie tej gali niedługo zacznie się pełną parą z McGregorem w roli głównej.

  8. kiedyś gdzieś czytałem że jakieś badania wykazały, że marihuana zapobiega albo i nawet niweluje 'brain damage'. Może dlatego mają takie pancerne głowy 😀

  9. Porównajcie sobie Ronde i po walce i Conora. Co jak co, ale po walce zachowuje się jak przystało na mistrza (którym jest w piórkowej).

    Bo jest facetem 😉

  10. Nate Diaz Stockton Slaps jak widac ma takze wlasciwosci TERAPEutyczne dzalanie na psyche propsy dla obu i szacun za takie emocje warto zarywac nocki

  11. 3 rzeczy, które rzuciły mi się w oczy i uszy przy każdym wywiadzie Conora po walce:

    1. Mówi jakie 4 tony ciszej niż przedtem. Jeszcze wczoraj ciągle darł jape, przed walkami, po walka, trash talk czy nie, zawsze było głośno

    2. "I was inefficien, he was efficient" powtarza to jak jakąś mantrę

    3. Przed walką mówił, że on i dana White wnoszą tyle samo i są sobie równi. Teraz zapytany o to co będzie dalej, jaka walka, już mówi że zobaczy co powie Lorenzo i Danka bo to oni są właścicielami (i to od nich tak na prawdę zależy).


    Ale trzeba mu oddać, że całkiem z godnością przyjął porażkę.

  12. Od 29:00

    Dokladnie,Szymon podsumowal w zolnierskich slowach dlaczego Kondor do mistrza doczlapal .Chyba,ze fanboje rudego lepiej ogarniaja mma od Bonkowskiego :dance::dance::dance:

  13. Ja to nie wiem, avatary poznikały. Pyszne, bez respektu do przeciwnika wypowiedzi również.

    … Ale zawsze byłem zdania że nieraz trzeba w łeb dostać żeby się czegoś nauczyć więc psychofani trochę w lepszej sytuacji bo tylko to pooglądaliście…a jutro pewnie do szkoły i dzień wraca do normy.

  14. Conor ma slaba psyche, wystrzelal sie z podniety w runde. RDA, Edgar czy Aldo przeczekaja runde, dwie i w trzciej Irlandczyk sam sie podda. Czar prysl. Na te chwile jest Adrienem Bronerem MMA.

  15. A ja nie spodziewałem się że balon Conora pęknie w wyniku totalnego upokorzenia przez zawodnika, który nawet nie miał obozu przygotowawczego, bo o walce dowiedział sie 2 tygodnie przed eventem.

  16. ale on się chujowo musiał czuć, dostał w pizdę i biega z pasem, ja bym takiego pasa już nie chciał, zwakowałbym i szedł od nowa .  swoją drogą taki Conor sportowiec mi odpowiada, myślę że lepiej by na tym wyszedł gdyby na zawsze zamknął mordę i zmienił swoje nastawienie na stałe 🙂

  17. Boże, ale wy jednak jesteście przyklejeni do tej gimnazjalnej mentalności. "Jest pussy", "spokorniał", "mówi ciszej", litości. Koleś przegrał walkę, przyjął to na klatę jak facet. Podczas gdy wielu po porażce w ogóle na konferencję nie przychodziło, on przyszedł, powiedział jak to widzi, nie szukając wymówek i nie bał się spojrzeć w oczy Diazowi. I guess what – Diaz też złego słowa o nim nie powiedział. Pochwalił go, że jest superior warrior. Wiecie czemu? Bo w przeciwieństwie do was, oni odróżniają co jest grą przed walką, a co jest rzeczywistością. Conor po każdym swoim zwycięstwie umiał uszanować rywala, dla każdego miał dobre słowo.

    Jego psychika jest jego siłą, przegrał i przyjmuje to z klasą. Nie bał się wyzwań i dalej nie będzie się bał. Jak ktoś się spodziewał, że po porażce będzie darł ryja i dalej obrażał buńczucznie, to chyba zabłądził do reszty. Teraz właśnie jest prawdziwszy niż kiedykolwiek, sam powiedział, że mistrza poznaje się po tym, jak umie stawić czoła przeciwnościom i póki co robi to bardzo dobrze. Nie szuka wymówek, nie unika pytań, ani Diaza, który go zlał.

    Zachowujecie się, jakbyście naprawdę znali ryżego tylko z hajlajtów z jego trash talku. Nie umiecie spojrzeć głębiej o co w tym wszystkim chodzi. Diaz był bez obozu, zgadza się, ale kondycyjnie był przygotowany, skoro przygotowywał się do  triatlonu. Biega z pasem, bo to jego pas i nikt mu go póki co nie zabrał. On rozumie, że to nie koniec świata, tylko kolejna lekcja, a wy sobie tańczycie na wyimaginowanym grobie, który póki co jest pusty.

    A jak słyszę, że ma słabą psychę, to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Koleś wziął tą porażkę na klatę jak mało kto, był wyhype'owany jak Ronda, a zamiast płakać jak ona, oddał szacunek Diazowi i już mówi o swoich kolejnych planach. Mówi o przyczynach porażki. On się nie podpalił na Diaza jak Ronda na Holy, tylko po prostu wierzył, że mu urwie ryja w pierwszej rundzie, wyraźnie to powiedział, tak samo jak to, że nie spodziewał się, że Diaz te jego ciosy ustoi, przyznał, że sam oberwał i spanikował. Okazało się, że to nie Aldo czy inny Featherweight, który padnie po jednym gongu. Mówi to patrząc ludziom w oczy, bez żadnych wymówek. I wierzę, że jeszcze doczekamy się srogiej walki rewanżowej z Diazem w 155.

  18. . I wierzę, że jeszcze doczekamy się srogiej walki rewanżowej z Diazem w 155.

    Ja wtedy chcę pełne 8 tygodni promocji bo to jest walka, która wykręci liczby! 😆 I chcę zobaczyć Nate'a po więcej niż 3 dniach treningu 😆

  19. Szkoda trochę Rudego. Trochę. Przekonał się, po co tak naprawdę są kategorie wagowe. Piórkowi latali po jego ciosach, a tu Nate "jadł" wszystko, a jak sam przycisnął to Connorowi nogi z waty się zrobiły. Tak czy inaczej, od początku wiedziałem że akurat Nate to "stylowy" koszmar dla irlandczyka. Niemniej jak Ryży wróci do piórkowej (czy lekkiej) dalej będzie dominował.

  20. Ja wtedy chcę pełne 8 tygodni promocji bo to jest walka, która wykręci liczby! 😆 I chcę zobaczyć Nate'a po więcej niż 3 dniach treningu 😆

    Ciężko będzie to trochę sprzedać, 3 dniowy Nate pokonuje Conora i nagle Conor ma pokonać pełnoobozowego Nate'a? No chyba, że wróci po kilku dominacjach, ale mimo sympatii do niego jakoś w to nie wierzę.

  21. Boże, ale wy jednak jesteście przyklejeni do tej gimnazjalnej mentalności. "Jest pussy", "spokorniał", "mówi ciszej", litości. Koleś przegrał walkę, przyjął to na klatę jak facet. Podczas gdy wielu po porażce w ogóle na konferencję nie przychodziło, on przyszedł, powiedział jak to widzi, nie szukając wymówek i nie bał się spojrzeć w oczy Diazowi. I guess what – Diaz też złego słowa o nim nie powiedział. Pochwalił go, że jest superior warrior. Wiecie czemu? Bo w przeciwieństwie do was, oni odróżniają co jest grą przed walką, a co jest rzeczywistością. Conor po każdym swoim zwycięstwie umiał uszanować rywala, dla każdego miał dobre słowo.

    Jego psychika jest jego siłą, przegrał i przyjmuje to z klasą. Nie bał się wyzwań i dalej nie będzie się bał. Jak ktoś się spodziewał, że po porażce będzie darł ryja i dalej obrażał buńczucznie, to chyba zabłądził do reszty. Teraz właśnie jest prawdziwszy niż kiedykolwiek, sam powiedział, że mistrza poznaje się po tym, jak umie stawić czoła przeciwnościom i póki co robi to bardzo dobrze. Nie szuka wymówek, nie unika pytań, ani Diaza, który go zlał.

    Zachowujecie się, jakbyście naprawdę znali ryżego tylko z hajlajtów z jego trash talku. Nie umiecie spojrzeć głębiej o co w tym wszystkim chodzi. Diaz był bez obozu, zgadza się, ale kondycyjnie był przygotowany, skoro przygotowywał się do  triatlonu. Biega z pasem, bo to jego pas i nikt mu go póki co nie zabrał. On rozumie, że to nie koniec świata, tylko kolejna lekcja, a wy sobie tańczycie na wyimaginowanym grobie, który póki co jest pusty.

    A jak słyszę, że ma słabą psychę, to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Koleś wziął tą porażkę na klatę jak mało kto, był wyhype'owany jak Ronda, a zamiast płakać jak ona, oddał szacunek Diazowi i już mówi o swoich kolejnych planach. Mówi o przyczynach porażki. On się nie podpalił na Diaza jak Ronda na Holy, tylko po prostu wierzył, że mu urwie ryja w pierwszej rundzie, wyraźnie to powiedział, tak samo jak to, że nie spodziewał się, że Diaz te jego ciosy ustoi, przyznał, że sam oberwał i spanikował. Okazało się, że to nie Aldo czy inny Featherweight, który padnie po jednym gongu. Mówi to patrząc ludziom w oczy, bez żadnych wymówek. I wierzę, że jeszcze doczekamy się srogiej walki rewanżowej z Diazem w 155.

    Świetny wpis, o takie Cohones walczyłem

  22. Ciężko będzie to trochę sprzedać, 3 dniowy Nate pokonuje Conora i nagle Conor ma pokonać pełnoobozowego Nate'a? No chyba, że wróci po kilku dominacjach, ale mimo sympatii do niego jakoś w to nie wierzę.

    hehe pierwszy raz cytuje sam siebie, ale jazda…

    Z tym 'ciężko będzie to trochę sprzedać' to oczywiście głupstwo i nie należy traktować tego dosłownie. Bardziej chodziło mi o to, że czułbym pewien niedosyt i zauwazalny brak podjary mimo wszystko.

  23. hehe pierwszy raz cytuje sam siebie, ale jazda…

    Z tym 'ciężko będzie to trochę sprzedać' to oczywiście głupstwo i nie należy traktować tego dosłownie. Bardziej chodziło mi o to, że czułbym pewien niedosyt i zauwazalny brak podjary mimo wszystko.

    Fuck, musiałeś to zedytować zanim zdążyłem odpowiedzieć?! 😉

    W każdym razie częścią mojej odpowiedzi miało być to, że McGregor najpierw musi się odbić i wygrać co nieco. A w piórkowej nadal czekają nieliche wyzwania, które – choć są do przeskoczenia – mogą odwlec rewanż z Diazem na czas nieokreślony.

  24. Tak sobie wpisalem "Nate Diaz" w youtube i po pierwszym filmie widac ze potrafi przyjac kowadlo na szczeke i sie usmiechnac.

    Conor w przerwach miedzy Conanem, Ellen a Oprah mogl zajrzec to nie bylby zdziwiony.

  25. I wierzę, że jeszcze doczekamy się srogiej walki rewanżowej z Diazem w 155.

    Rozumiem że twoja Conor Logic mówi, że 155 zrobi różnice i tam z Diazem wygra? HAHA, dobry żart. Nate z pełnym obozem rozjedzie rudego jeszcze szybciej.Niemniej gratuluje optymizmu mimo brutalnej weryfikacji na kilku płaszczyznach.

  26. To tytułowe stwierdzenie to coś w stylu "nie spodziewałem się, że @TYTUS nazwał mnie niemieckim śmieciem".  No offense Tytusie 😉

  27. "Nie spodziewałem się, że Nate Diaz może przyjąć tyle ciosów"

    Ja tam się spodziewałem, dlatego puściłem over 1.5 rundy wbrew predykcjom McGregora 😉

  28. Ja tam się spodziewałem, dlatego puściłem over 1.5 rundy wbrew predykcjom McGregora 😉

    a ja over 2.5 😀 ale nate mi to zjebal z czego sie w chuj ciesze

  29. To tytułowe stwierdzenie to coś w stylu "nie spodziewałem się, że @TYTUS nazwał mnie niemieckim śmieciem".  No offense Tytusie 😉

    To niemiochy uwżają nas za śmieci. Minimum naród III kategorii \. Pozdrawiam.

  30. Nie moja conor logic. I nie o wagę tutaj idzie, ja wcale nie mówię, że między nimi jest jakaś diametralna różnica w wadze i wymiarach, ale też nie nabawiłem się wrażenia, że każda ich walka by wyglądała tak samo. Conor spieprzył sprawę taktycznie, przecenił siłę swojego ciosu i nie docenił odporności Diazowej dyńki, co sprawiło, że się spompował do cna za szybko, potem sam zarobił czysto na brodę i było po ptakach.

    Myśle, że walka rewanżowa mogłaby się potoczyć inaczej nie dlatego, że Diaz byłby chudszy w 155, tylko dlatego, że Conor inaczej by do tego podszedł taktycznie. Osobiście, jako fan Conora, bałem się pojedynku z Diazem widziałem różne możliwości, co może pójść nie po jego myśli, ale ostatecznie nie wierzyłem, że Diaz to wygra. Pierwsza runda mnie utwierdziła w tym przekonaniu, a potem nagle zobaczyłem jak Conor gaśnie kondycyjnie.

    Trzeba oddać Diazowi, że odwalił kawał dobrej roboty i polubiłem go po tej walce. Jednak nadal dla mnie numerem jeden (chodzi mi tu o moją sympatię) jest Conor. Polubiłem go, bo jest inspirujący, wystarczy posłuchać co mówi, jaką ciekawą jest osobą od strony psychologii sportu. Nie lubiłem go za to, że szczeka, bo to czasem było zabawne i błyskotliwe, a czasem żenujące (gdy np. przechwala się pieniędzmi i znęca nad "biednymi" rywalami. To jednak psychika i podejście jest jego potęgą, nawet jeśli czasem się okaże, że fizycznej siły nie starczy. Doubts are only removed by the action. To dla mnie jeden z najbardziej inspirujących cytatów, jakie słyszałem. I takie podejście choć ryzykowne, bardzo cenię. On myślał (ja też), że jest większy od gry, okazało się, że nie jest. Trzeba żyć dalej, wierzę że całemu UFC z nim na czele ta porażka wyjdzie na dobre.

  31. Boże, ale wy jednak jesteście przyklejeni do tej gimnazjalnej mentalności. "Jest pussy", "spokorniał", "mówi ciszej", litości. Koleś przegrał walkę, przyjął to na klatę jak facet. Podczas gdy wielu po porażce w ogóle na konferencję nie przychodziło, on przyszedł, powiedział jak to widzi, nie szukając wymówek i nie bał się spojrzeć w oczy Diazowi. I guess what – Diaz też złego słowa o nim nie powiedział. Pochwalił go, że jest superior warrior. Wiecie czemu? Bo w przeciwieństwie do was, oni odróżniają co jest grą przed walką, a co jest rzeczywistością. Conor po każdym swoim zwycięstwie umiał uszanować rywala, dla każdego miał dobre słowo.

    Jego psychika jest jego siłą, przegrał i przyjmuje to z klasą. Nie bał się wyzwań i dalej nie będzie się bał. Jak ktoś się spodziewał, że po porażce będzie darł ryja i dalej obrażał buńczucznie, to chyba zabłądził do reszty. Teraz właśnie jest prawdziwszy niż kiedykolwiek, sam powiedział, że mistrza poznaje się po tym, jak umie stawić czoła przeciwnościom i póki co robi to bardzo dobrze. Nie szuka wymówek, nie unika pytań, ani Diaza, który go zlał.

    Zachowujecie się, jakbyście naprawdę znali ryżego tylko z hajlajtów z jego trash talku. Nie umiecie spojrzeć głębiej o co w tym wszystkim chodzi. Diaz był bez obozu, zgadza się, ale kondycyjnie był przygotowany, skoro przygotowywał się do  triatlonu. Biega z pasem, bo to jego pas i nikt mu go póki co nie zabrał. On rozumie, że to nie koniec świata, tylko kolejna lekcja, a wy sobie tańczycie na wyimaginowanym grobie, który póki co jest pusty.

    A jak słyszę, że ma słabą psychę, to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Koleś wziął tą porażkę na klatę jak mało kto, był wyhype'owany jak Ronda, a zamiast płakać jak ona, oddał szacunek Diazowi i już mówi o swoich kolejnych planach. Mówi o przyczynach porażki. On się nie podpalił na Diaza jak Ronda na Holy, tylko po prostu wierzył, że mu urwie ryja w pierwszej rundzie, wyraźnie to powiedział, tak samo jak to, że nie spodziewał się, że Diaz te jego ciosy ustoi, przyznał, że sam oberwał i spanikował. Okazało się, że to nie Aldo czy inny Featherweight, który padnie po jednym gongu. Mówi to patrząc ludziom w oczy, bez żadnych wymówek. I wierzę, że jeszcze doczekamy się srogiej walki rewanżowej z Diazem w 155.

    Muszę się z Tobą napić na zlocie. Chciałem napisać coś podobnego bo srać mi się chce od czytania wpisów taranów (niech go ktoś w końcu zbanuje), batonów i innych przegrywów życiowych na tym forum. Jak do kurwy można czerpać tak chorą satysfakcję z porażki jakiegoś zawodnika? Pamiętam po sławetnej szczęce jak sam byłem oburzony na teksty Wojka i Pawła odnośnie ludzi na forum ale ostatnimi czasy coraz częściej przyznaję im rację bo poziom zjebania niektórych użytkowników cohones naprawdę osiąga niemały poziom.

    PS Byłem za Diazem

  32. Boże, ale wy jednak jesteście przyklejeni do tej gimnazjalnej mentalności. "Jest pussy", "spokorniał", "mówi ciszej", litości. Koleś przegrał walkę, przyjął to na klatę jak facet. Podczas gdy wielu po porażce w ogóle na konferencję nie przychodziło, on przyszedł, powiedział jak to widzi, nie szukając wymówek i nie bał się spojrzeć w oczy Diazowi. I guess what – Diaz też złego słowa o nim nie powiedział. Pochwalił go, że jest superior warrior. Wiecie czemu? Bo w przeciwieństwie do was, oni odróżniają co jest grą przed walką, a co jest rzeczywistością. Conor po każdym swoim zwycięstwie umiał uszanować rywala, dla każdego miał dobre słowo.

    Jego psychika jest jego siłą, przegrał i przyjmuje to z klasą. Nie bał się wyzwań i dalej nie będzie się bał. Jak ktoś się spodziewał, że po porażce będzie darł ryja i dalej obrażał buńczucznie, to chyba zabłądził do reszty. Teraz właśnie jest prawdziwszy niż kiedykolwiek, sam powiedział, że mistrza poznaje się po tym, jak umie stawić czoła przeciwnościom i póki co robi to bardzo dobrze. Nie szuka wymówek, nie unika pytań, ani Diaza, który go zlał.

    Zachowujecie się, jakbyście naprawdę znali ryżego tylko z hajlajtów z jego trash talku. Nie umiecie spojrzeć głębiej o co w tym wszystkim chodzi. Diaz był bez obozu, zgadza się, ale kondycyjnie był przygotowany, skoro przygotowywał się do  triatlonu. Biega z pasem, bo to jego pas i nikt mu go póki co nie zabrał. On rozumie, że to nie koniec świata, tylko kolejna lekcja, a wy sobie tańczycie na wyimaginowanym grobie, który póki co jest pusty.

    A jak słyszę, że ma słabą psychę, to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Koleś wziął tą porażkę na klatę jak mało kto, był wyhype'owany jak Ronda, a zamiast płakać jak ona, oddał szacunek Diazowi i już mówi o swoich kolejnych planach. Mówi o przyczynach porażki. On się nie podpalił na Diaza jak Ronda na Holy, tylko po prostu wierzył, że mu urwie ryja w pierwszej rundzie, wyraźnie to powiedział, tak samo jak to, że nie spodziewał się, że Diaz te jego ciosy ustoi, przyznał, że sam oberwał i spanikował. Okazało się, że to nie Aldo czy inny Featherweight, który padnie po jednym gongu. Mówi to patrząc ludziom w oczy, bez żadnych wymówek. I wierzę, że jeszcze doczekamy się srogiej walki rewanżowej z Diazem w 155.

    Bardzo fajny wpis, takich powinno być tutaj więcej.

  33. Jak by nie było to Conor na swoim trash talku i tak wiele zyskał. Bez tego prawdopodobnie przez całą swoją karierę nie zarobił by tyle co w UFC do tej pory. Mimo iż przegrał, to hajs ma w kieszeni i może śmiać się z tych, którzy mówią że teraz ma nauczkę. Prawdopodobnie gdyby wcześniej znał przyszłość zachowywał by się tak samo. Nie zmienia to faktu że jestem jednym z tych, którzy cieszą się z tego, że ktoś w końcu troszeczkę utarł mu nosa.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.