
W pięciu najlepszych wynikach zarobków UFC z bramki gali w Las Vegas, cztery rekordy to wydarzenia sygnowane nazwiskiem McGregor. Jednakże, na gali UFC 202, mogliśmy zobaczyć ostatnią galę z udziałem Irlandczyka w stanie Nevada.
Dana White, prezydent UFC, powiedział w programie Colina Cowhera, The Herd, iż McGregor zadzwonił do niego w tym tygodniu i stwierdził, że nie chce walczyć w Nevadzie. Powód? Kara w wysokości 150 tysięcy dolarów, którą otrzymał w ten poniedziałek, za incydent dotyczący rzucania butelkami przed pojedynkiem z Natem Diazem.
Conor McGregor zadzwonił do mnie wczoraj i powiedział: nie chcę już walczyć w Nevadzie. Jaki sens dla tego stanu miała ta kara? Narzucili na nich bardzo duże grzywny, co może spowodować, że nie będą chcieli tam wrócić. To przecież nie przyniesie korzyści, ani dla zawodników, ani dla tego stanu.
Wiesz co jest najlepsze? Conor McGregor nie potrzebuje Nevady. Może walczyć gdziekolwiek. Nawet w Iowa. Możemy zorganizować mu walkę na jakiejś wyspie, i tak to wydarzenie osiągnie sukces. Ten ruch nie ma w ogóle sensu dla stanu Nevada. To jakaś tragedia.
Drugi uczestnik całej sytuacji, Nate Diaz spotka się z NAC w listopadzie. Prawdopodobnie otrzyma on podobną karę do tej, którą otrzymał McGregor.
Początkowo komisja chciała nałożyć na Irlandczyka jedynie grzywnę w wysokości 25 tysięcy dolarów, 25 dni pewnego rodzaju prac społecznych oraz 5 godzin media treningu w Las Vegas. Jednakże, Pat Lundvall, chciała aby Conor zapłacił aż 300 (!) tysięcy dolarów. W końcu komisja zgodziła się na połowę tej sumy.
White określił tę sumę jako szaleństwo. UFC nie chciało ingerować w całą sprawę, zostawiając wszelkie akcje prawne komisji.
Nie jestem zadowolony z tego co oni ustalili. Zrobiliśmy w tamtym momencie wszystko co w naszej mocy. Taka kara, za rzucanie butelkami? Proszę Cię…
Nie chcę dać się ponieść, bo sam sprowadzę na siebie kłopoty, ale to naprawdę śmieszne. Po prostu to jakieś szaleństwo.





















