źródło: instagram.com

Były mistrz UFC, Cody Garbrandt, zanim trafił do czołówki największej organizacji MMA na świecie w swojej dywizji wagowej, wcale nie miał łatwego życia. W jednym z odcinków serii I Am Second, „No Love” wspomina dawne czasy, kiedy to w jego życie wkradł się bardzo duży kryzys, który mógł zakończyć się tragedią, gdyby nie jego starszy brat – Zach.

Byłem nastolatkiem. W szkole średniej wydawało mi się, że jestem już dorosły. Chciałem ponownie zostać mistrzem stanu w zapasach. Wygrałem je jako student pierwszego roku, potem zostałem pokonany na drugim, a potem nabawiłem się kontuzji.

Zapasy to było coś, co uprawiałem całe swoje życie i gdy straciłem do nich pasję to nie miałem już żadnego celu w życiu. Czułem się niespełniony, wpadłem w nieodpowiednie towarzystwo, zacząłem brać narkotyki i imprezować – po prostu prowadzić się nieodpowiedzialnie i prawie kosztowało mnie to życie.

Czułem się, jakby moja podróż przez życie dobiegała końca. Przez chwilę nie byłem sobą. Byłem w bardzo mrocznym miejscu… bardzo, bardzo mrocznym miejscu. Prawie się powiesiłem. Mój brat uratował mi życie.

To jest pierwszy raz, kiedy o tym mówię, ale nigdy nie byłem mu bardziej wdzięczny. Wyważył drzwi, przytulił mnie mocno, usiadł przy mnie, płakał razem ze mną i powiedział, że wszystko już będzie dobrze.

Ten dzień był punktem zwrotnym w moim życiu. Ta chwila, ta więź, to co przeżyliśmy, zbliżyło nas do siebie jeszcze bardziej.

Garbrandt to drugi, po Victorze Belforcie, zawodnik UFC, który wziął udział w serii „White Chair Film”. Swoją ostatnią walkę stoczył na gali UFC 227, gdzie po raz drugi przegrał w mistrzowskim starciu z TJ’em Dillashawem.

Cały odcinek do obejrzenia poniżej.

28 KOMENTARZE

  1. To było przed, czy po tym, jak zaczął nazywać siebie (i innych) czarnuchem na twitterze? :beczka:

  2. Oho, 2x wpierdol i pojawiają się mroczne historie…

    :waldeklaugh::waldeklaugh::waldeklaugh:

    To będzie długa i ciężką rekonwalescencja.

    A on chciał walczyć dalej. :damjan:

  3. Kto z forum pisał , że ma rodzinę w psychiatryku ( jako personel )  i oni twierdzą , że tam kończą wszyscy wydziabańcy ?

    Ja twierdzą , że tam kończą ćpuny.

  4. Ja twierdzą , że tam kończą ćpuny.

    za szybko zaczął brać sterydy i pojebalo sie głowie

    Ej takich prawdziwych narkusów miałem na myśli nie amatorów ziół.

  5. Ej takich prawdziwych narkusów miałem na myśli nie amatorów ziół.

    a ja  mówię o zwykłych sterydziarzach co wala towar od malolata

  6. Burgery to mają naprawdę przejebane. Nie osiągają cały czas sukcesów i wpadają w biedne imprezowanie. Nie to co my, brak hajsu i podstawiania wszystkiego pod nos sprawia że mamy takie łatwe życie

    :robertmakeup:

  7. Cały w dziarach to wiadomo, że pod kopułą coś nie tak :fjedzia:

    Dla mnie szyja i /lub twarz- głowa to newralgiczne miejsce oznaczające , że jest coś nie tak.

    U laski lędźwie wydziabane to 100% doopodajstwo.

  8. Bardzo podobają mi się tatuaże Cody'ego, a szczególnie dobry jest ten na szyi. Chętnie bym sobie taki sprawił, ale moja szyja nie nadaje się na to. Zbyt biały jestem, w klimacie gdzie żyje Cody fajnie się skóra opala i to po prostu dobrze wygląda.

    Co do problemów to jest na nie moda, ale niestety ma je każdy i czasem te typowo młodzieżowe brzmią śmiesznie niż mrocznie.

  9. Co do problemów to jest na nie moda, ale niestety ma je każdy i czasem te typowo młodzieżowe brzmią śmiesznie niż mrocznie.

    Ale raczej na pewno jest tak (zwrócił na to uwagę wyżej @Piotraski ), że łatwiej popaść w kłopoty będąc długo rozpieszczanym w zetknięciu z problemami, niż gdy jesteś stopniowo w nich hartowany. Młody człowiek nie nauczony tego, że życie to również porażki i świat się po nich nie kończy, bo one również mogą być pomocne by je analizować i rugować błędy celem dążenia do sukcesu  -może zacząć się staczać, by w konsekwencji targnąć się nawet na własne życie, a zaczęło się od przegranej walki i późniejszej kontuzji. :korwinwhat:

  10. Ale raczej na pewno jest tak (zwrócił na to uwagę wyżej @Piotraski ), że łatwiej popaść w kłopoty będąc długo rozpieszczanym w zetknięciu z problemami, niż gdy jesteś stopniowo w nich hartowany. Młody człowiek nie nauczony tego, że życie to również porażki i świat się po nich nie kończy, bo one również mogą być pomocne by je analizować i rugować błędy celem dążenia do sukcesu  -może zacząć się staczać, by w konsekwencji targnąć się nawet na własne życie, a zaczęło się od przegranej walki i późniejszej kontuzji. :korwinwhat:

    Właśnie praktycznie każdy za małolata ma swoje kryzysy i czasem te problemy są bardzo błahe. Być może chce tym razem komuś pomócz, bo w tamtej sytuacji po porażkach i kontuzji chciał ze sobą skończyć, a teraz dorósł i wie, że po jego obecnych porażkach nie wszystko się kończy i ma szansę jeszcze o co walczyć. Chociażby walczyć o życie.

    W tamtym przypadku nie potrafił się odnaleźć i z głupoty by się zabił. Kiedyś słyszałem takie zdanie, że skacząc z mostu uświadamiasz sobie w głowie, że wszystkie problemy można jednak rozwiązać, ale nie ten że lecisz w dół.

  11. po porażkach i kontuzji chciał ze sobą skończyć, a teraz dorósł (…) W tamtym przypadku nie potrafił się odnaleźć i z głupoty by się zabił.

    Wtedy miał 17 lat, gdy przegrał z  Zachem Neibertem w Wrestling Championships (2008). Potem kontuzja i kurwa z takich powód chciał się zabić? Piszesz, że z głupoty, a ja śmiem podejrzewać, że nie tylko, nie należy bowiem pomijać tej jebanej hamburgeriańskiej gadki o sukcesie z pominięciem porażek jako nieodłącznego elementu na drodze do sukcesu. Temu naciskowi, temu choremu trendowi ulegają/ulegali tam niemal wszyscy począwszy od rodziców poprzez nauczycieli, na politykach kończąc.

  12. Potem kontuzja i kurwa z takich powód chciał się zabić? Piszesz, że z głupoty, a ja śmiem podejrzewać, że nie tylko, nie należy bowiem pomijać tej jebanej hamburgeriańskiej gadki o sukcesie z pominięciem porażek jako nieodłącznego elementu na drodze do sukcesu. Temu naciskowi, temu choremu trendowi ulegają/ulegali tam niemal wszyscy począwszy od rodziców poprzez nauczycieli, na politykach kończąc.

    Tak, właśnie takie powody powodują, że nastolatkowie chcą ze sobą skończyć. Nigdy nie miałem dziewczyny więc żaden ze mnie autorytet, ale kilku znajomych brało tabletki, podcinało się, skakała z różnymi skutkami z powodu rozstania z dziewczyną/chłopakiem. Dla mnie to błahy powód bo mieliśmy wtedy po 16-17 lat. Dla kogoś widocznie rozstanie było momentem mrocznym. Nie wszystkich ktoś uratował.

    Pasmo dzielnych i niepokonanych Amerykanów to niestety też plaga. Dystansu do wielu rzeczy uczymy się przez lata, jedni szybciej drudzy wolniej. Cody się nauczył szybko i boleśnie, a mogłoby być jeszcze tragiczniej.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.