chael

Chael Sonnen ma swoją interpretacje reakcji fanów na walkę Daniela Cormiera z Andersonem Silvą.

Były pretendent do tytułu o pas kategorii średniej oraz pracownik ESPN uważa, że fanom nie przeszkadzała strategia na walkę Cormiera. Chcieli oni po prostu zobaczyć jak Silva go nokautuje w niesamowity sposób.

To nieporozumienie. Fanów nie obchodziło co robił Cormier, oni chcieli po prostu zobaczyć jak leży znokautowany w oktagonie. Wiedzieli, że to się nie stanie dlatego buczeli. Większość kibicowała Silvie, marzyli o przegranej Daniela. Brock miał taki sam plan na walkę jak Cormier i wszyscy byli szczęśliwi, bo chcieli zobaczyć jak Lesnar wygrywa.

DC chce być lubiany, to widać od jakiegoś już czasu. W MMA mamy dobrych gości i złych gości. Cormier nie jest żadnym z nich. Jest on bardzo miłą, serdeczną osobą, zawsze zachowuje klasę, traktuje wszystkich bardzo dobrze. Daniel chce żeby ludzie to zauważyli, żeby docenili to jak dobrą osobą jest – moim zdaniem to właśnie odrzuca fanów.

Sonnen również ma swoje doświadczenia w walce z Silvą. Walczył z Brazylijczykiem dwa razy. Amerykanin był bardzo bliski odebrania tytułu Andersonowi w 2010 roku, jednakże ten zdołał złapać go w duszenie trójkątne w ostatniej rundzie ich pojedynku. Druga walka w 2012 roku zakończyła się wcześniej, niż pierwsza, bo Chael już w drugiej rundzie został znokautowany przez Brazylijczyka.

Chael powiedział również jak on zachowałby się w tej sytuacji.

Zrobiłbym całkowicie coś innego niż Cormier. Nie wiem dlaczego Daniel miał się tłumaczyć ze swojego występu. Ja trzymałbym swój pas wysoko w górze i powiedział im wszystkim, że mogą sobie wsadzić sobie w dupę swoje pretensje, po czym po prostu bym  wyszedł.

25 KOMENTARZE

  1. "Fani buczeli, bo chcieli zobaczyć znokautowanego Daniela Cormiera"

    Ja nie buczałem ale z chęcią zobaczyłbym jak DC pada po jakimś niekonwencjonalnym, legendarnym ciosie zadanym przez Pająka.

    Dla mnie tej walki mogłoby nie być, źle się to oglądało, może nie czułem się jak na powtórce walki Maed vs Aziz ale do tego poziomu zażenowania już niewiele brakowało.

  2. "Fani buczeli, bo chcieli zobaczyć znokautowanego Daniela Cormiera"

    Ja nie buczałem ale z chęcią zobaczyłbym jak DC pada po jakimś niekonwencjonalnym, legendarnym ciosie zadanym przez Pająka.

    Dla mnie tej walki mogłoby nie być, źle się to oglądało, może nie czułem się jak na powtórce walki Maed vs Aziz ale do tego poziomu zażenowania już niewiele brakowało.

    I jak możesz stwierdzić, że to w ogóle "bliskie" Mamedowi i Azizowi? To był pokaz olimpijskiego poziomu zapasów, a nie jakieś fikołki. Nie rozumiem aż takiej krytyki tej walki, serio. 🙂

    Z tego postu można ogarnąć, że jakbyś tam był i zapłacił xxxx dolarów to buczałbyś jak 150. :DC:

  3. I jak możesz stwierdzić, że to w ogóle "bliskie" Mamedowi i Azizowi? To był pokaz olimpijskiego poziomu zapasów, a nie jakieś fikołki. Nie rozumiem aż takiej krytyki tej walki, serio. 🙂

    Z tego postu można ogarnąć, że jakbyś tam był i zapłacił xxxx dolarów to buczałbyś jak 150. :DC:

    Nie mam pretensji do DC że zrobił to co umie najlepiej, generalnie do nikogo nie mam pretensji.

    Źle się stało, że wystawili Pająka, bez formy, z brzuszkiem, bez nastawienia do walki.

    Przyleciał, przeżył, zainkasował wypłatę i przyjął oklaski.

    Silva w formie choćby jak z Bispingiem mógłby stawić opór DC, w takiej jakiej wyszedł jedynie co mógł to leżeć i starać się zebrać jak najmniej.

    Sorry ale od jednej z walk comianenetowej na UFC 200 spodziewałbym się więcej.

    Gustaffson czy Mousasi mogliby stworzyc zdecywanie lepsze show.

  4. Obawiam się, że Sonnen ujął temat zgodnie z prawdą. Ludzie nie przepadają za DC, a Silva jest widowiskowym gościem. Też liczyłem na więcej stójki.

    DC chyba naprawdę się obawiał tego, co Pająk może wyczarować. Nawet w starciu z Rumblem był w stanie trochę powalczyć w stójce, nawet przyjąć tę bombę od AJ. Może myślał, że Anthony'ego będzie ciężej obalić (Phil Davis próbował 3 rundy i nic), a Anderson nie słynie z dobrej obrony sprowadzeń.

    Zawalczył brzydko, ale skutecznie. Wiele sobie obiecywałem po tej walce, a wyszło jak wyszło. Nie podoba mi się to, jak starał się to ugrać Daniel, ale gdybym był na jego miejscu pewnie też wybrałbym tak bezpieczną opcję.

  5. Chael czasem pieprzy straszne głupoty ale też zdarza mu się powiedzieć coś bardzo mądrego. W tym momencie ma całkowitą racje. Ja miałem identycznie. Nie wiem czemu ale chciałem żeby coś Silva wyczarował, a przecież Cormier to zajebisty gość i bardzo go lubię. Nie ma w tym żadnej logiki ale my fani już tacy jesteśmy:lol:

  6. kurwa nie bluznij

    come on gośc twierdzi, że potrafi na oko zawsze powiedzieć kto bierze a kto nie 😆

    ostatnio też jak zaczął gadać o polityce to stwierdził, że Putin przejął Krym bez rozlewu krwi. 😆

  7. come on gośc twierdzi, że potrafi na oko zawsze powiedzieć kto bierze a kto nie

    ja tez potrafie :boystop:

  8. Gangster trafił w sedno tym stwierdzeniem, że Ponczek za bardzo się stara sprawić żeby go ludzie polubili. To właśnie odrzuca fanów. Miej wyjebane, a będzie Ci dane.

  9. Silva w formie choćby jak z Bispingiem mógłby stawić opór DC, w takiej jakiej wyszedł jedynie co mógł to leżeć i starać się zebrać jak najmniej.

    Uwazam, ze Silva bezwgledu na forme skonczylby tak samo. Po prostu Daniel demoluje go zapasami a z kolei Anderson ma przewage w stojce. DC wykorzystal swoj atut co spowodowalo, ze walka byla malo efektowna. Zwiyciezcow sie nie osadza 🙂

    Ps. Porownanie tej walki do tej z KSW to czyste nieporozumienie, plzzzzz…..

  10. Zrobiłbym całkowicie coś innego niż Cormier. Nie wiem dlaczego Daniel miał się tłumaczyć ze swojego występu. Ja trzymałbym swój pas wysoko w górze i powiedział im wszystkim, że mogą sobie wsadzić sobie w dupę swoje pretensje, po czym po prostu bym wyszedł

    :cryme:

  11. Jak mam być szczery to po tej psychologicznej analizie Sonnena stwierdzam, że tak właśnie było 😀

    Gdzieś tam we mnie siedział fan Pajonka, który skakałby ze szczęścia, gdyby Silva grubaska znokautował. Dlatego też się wkurwialem, jak DC tak skutecznie obalał.

  12. Ja mam podobne odczucia co do Cormiera. To jest typ sympatycznego gościa, tymczasem po przejściu do LHW zaczął się bawić w jakiś beef z Jonesem i rzucanie butami, co wyglądało dosyć żenująco.

  13. Trochę inaczej patrzę na nieudolność marketingową Cormiera. DC jest po prostu fighterem, z którym naprawdę trudno się utożsamiać. Po pierwsze to niesamowity pracuś wyjątkowo skupiony na swoich celach. Jak jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, że Brazylijczyków takie podejście może kręcić (to całe wyjście z faveli, odnalezienie nowego życia), to jasne, że zachodnie społeczeństwa zdecydowanie przychylniej patrzą na znacznie bardziej ludzkiego Jonesa. Mimo iż koleś odpieprza naprawdę mocno, to jednak większości łatwiej jest zrozumieć jego charakter, współczuć mu, a nawet polubić (popełnia błędy, jak każdy), niż idealnego do kwadratu DC, człowieka z kosmosu.

    Ponadto Cormierowi brakuje luzu i pozytywnego podejścia do uprawiania sportu. Od czasu pierwszej walki z Jonesem jest spięty i mimowolnie kreuje się na niesympatycznego typa. Już jego zachowanie przed walką z Rumblem było dla mnie mocno zastanawiające. Jak mogłem zrozumieć tę całą "nienawiść" z Jonesem, to starcia z Johnsonem jak i Alexem też traktował jak walki na śmierć i życie, robiąc przy tym bardzo groźne miny. Może w przypadku Lesnara czy niektórych ciężkich by to wyszło, ale Cormierowi zupełnie brakuje aparycji i charyzmy do uprawiania tego typu piaru. Nieważne, że nic nie pije i nie bierze żadnych dragów, jest przez swoje "wkurwione zachowanie" odpychający.

    Kolejnym i, być może najważniejszym aspektem spadku zainteresowania fanów Danielem jest to, że od czasu pierwszego starcia z Jonesem w zasadzie "przykleił" się do niego. W każdym wywiadzie podkreśla, jak bardzo chciałby spuścić mu łomot, jaka ta walka jest dla niego ważna. Cała jego kariera zaczęła się kręcić wokół Jonesa. Sam doprowadził się do sytuacji, w której przestaje być traktowany jako niezależny zawodnik, a raczej przystawka do JBJ. Tego naturalnie nie było przy walce z Hendersonem czy nawet Barnettem w Strikeforce, dzięki czemu był trochę innym człowiekiem. To czasy "czarnego Fedora", "nowej legendy HW", teraz zdegradował się do pozycji wiecznego nr2, "tego, który nienawidzi Jonesa".

    "W MMA mamy dobrych gości i złych gości. Cormier nie jest żadnym z nich. Jest on bardzo miłą, serdeczną osobą, zawsze zachowuje klasę, traktuje wszystkich bardzo dobrze." @baju serio on coś takiego powiedział? Mógłbyś proszę podrzucić oryginalny tekst, bo kim w takim razie mają być ci "dobrzy goście"? 😕

  14. Trochę inaczej patrzę na nieudolność marketingową Cormiera. DC jest po prostu fighterem, z którym naprawdę trudno się utożsamiać. Po pierwsze to niesamowity pracuś wyjątkowo skupiony na swoich celach. Jak jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, że Brazylijczyków takie podejście może kręcić (to całe wyjście z faveli, odnalezienie nowego życia), to jasne, że zachodnie społeczeństwa zdecydowanie przychylniej patrzą na znacznie bardziej ludzkiego Jonesa. Mimo iż koleś odpieprza naprawdę mocno, to jednak większości łatwiej jest zrozumieć jego charakter, współczuć mu, a nawet polubić (popełnia błędy, jak każdy), niż idealnego do kwadratu DC, człowieka z kosmosu.

    Ponadto Cormierowi brakuje luzu i pozytywnego podejścia do uprawiania sportu. Od czasu pierwszej walki z Jonesem jest spięty i mimowolnie kreuje się na niesympatycznego typa. Już jego zachowanie przed walką z Rumblem było dla mnie mocno zastanawiające. Jak mogłem zrozumieć tę całą "nienawiść" z Jonesem, to starcia z Johnsonem jak i Alexem też traktował jak walki na śmierć i życie, robiąc przy tym bardzo groźne miny. Może w przypadku Lesnara czy niektórych ciężkich by to wyszło, ale Cormierowi zupełnie brakuje aparycji i charyzmy do uprawiania tego typu piaru. Nieważne, że nic nie pije i nie bierze żadnych dragów, jest przez swoje "wkurwione zachowanie" odpychający.

    Kolejnym i, być może najważniejszym aspektem spadku zainteresowania fanów Danielem jest to, że od czasu pierwszego starcia z Jonesem w zasadzie "przykleił" się do niego. W każdym wywiadzie podkreśla, jak bardzo chciałby spuścić mu łomot, jaka ta walka jest dla niego ważna. Cała jego kariera zaczęła się kręcić wokół Jonesa. Sam doprowadził się do sytuacji, w której przestaje być traktowany jako niezależny zawodnik, a raczej przystawka do JBJ. Tego naturalnie nie było przy walce z Hendersonem czy nawet Barnettem w Strikeforce, dzięki czemu był trochę innym człowiekiem. To czasy "czarnego Fedora", "nowej legendy HW", teraz zdegradował się do pozycji wiecznego nr2, "tego, który nienawidzi Jonesa".

    "W MMA mamy dobrych gości i złych gości. Cormier nie jest żadnym z nich. Jest on bardzo miłą, serdeczną osobą, zawsze zachowuje klasę, traktuje wszystkich bardzo dobrze." @baju serio on coś takiego powiedział? Mógłbyś proszę podrzucić oryginalny tekst, bo kim w takim razie mają być ci "dobrzy goście"? 😕

    "The biggest thing with DC is he wants to be liked and you've got good guys and you've got bad guys," Sonnen said. "DC is neither. He's a great guy. Daniel is truly in a class of his own. If you interact or you hang out around town with Daniel Cormier, he treats everybody really well. He's a great human being. And he wants people to see that and that seems to be the turn off, in my opinion."

    GSP, Faber, MM, Holm, Miocic, Frankie, Barboza, Thompson, mógłbym tak wymieniać. :> Im to przychodzi naturalnie, pewnie o to chodziło Sonnenowi, DC za bardzo się "stara".

  15. Trochę inaczej patrzę na nieudolność marketingową Cormiera. DC jest po prostu fighterem, z którym naprawdę trudno się utożsamiać. Po pierwsze to niesamowity pracuś wyjątkowo skupiony na swoich celach. Jak jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, że Brazylijczyków takie podejście może kręcić (to całe wyjście z faveli, odnalezienie nowego życia), to jasne, że zachodnie społeczeństwa zdecydowanie przychylniej patrzą na znacznie bardziej ludzkiego Jonesa. Mimo iż koleś odpieprza naprawdę mocno, to jednak większości łatwiej jest zrozumieć jego charakter, współczuć mu, a nawet polubić (popełnia błędy, jak każdy), niż idealnego do kwadratu DC, człowieka z kosmosu.

     

    Nie zgadzam się, z tym fragmentem twojej wypowiedzi. Nigdy nie myślałem nad listą 10 najbardziej pracowitych fighterów, ale nigdy bym tam nie umieścił DC (nie wiem RDA który poczynił kolosalny postęp, Demetrious Johnson, który w każdej walce wygląda jak 1 mln USD), ale nie DC.  DC nie gra też kartą osobistych tragedii, nie było tam chyba u niego żadnego wyjścia z biedy, tylko szkolna kariera sportowa, a potem olimpijska. Jones to po pierwsze sportowy fenomen, który pokazuje magie i miał do tej pory jedną (!) wyrównaną walkę z Gusem. W dodatku ma ten ekstrawagancki styl bycia i pewność siebie mistrza. Co prawda czasem kogoś przejedzie, weźmie ściechę koksu i jakieś sterydy. Ale on jest zajebisty pomimo tego, że odpierdala głupoty. Dla mnie DC to taki klasowy śmieszek, który chce być lubiany przez każdego, stąd często żartuje sam z siebie. A jako sportowiec nie jest determinowany przez swoje wygrane, a porażki. Przegrany mecz o brązowy medal na Olimpiadzie w Grecji, szpital w Pekinie, no i przegrana z JJ, zdobycie pasa przez wakat. Żeby to odmienić musiałby wygrać z Jonesem.

  16. @MuraS

    Wiesz co, może po prostu inaczej zrozumiałeś to, o co mi chodziło. Uważam, że DC tak bardzo podkreśla swoje parcie na sukces i jak bardzo bolą go przegrane, że tworzy sobie wizerunek turbo pracusia i mega ciśnieniowego gościa. DJ czy RDA raczej tego nie robią.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.