6pejxs82

Wyniki po przejściu:

Walcząc przed własną publicznością w Bradley Center w Milwaukee Anthony Pettis po raz drugi pokonał Bensona Hendersona odbierając mu tytuł mistrza wagi lekkiej UFC.  Obdyty na UFC 164 rewanż jednej z najlepszych walk w historii MMA nie przypominał pierwszego starcia tych dwóch fighterów sprzed niemal trzech lat.

Pettis rozpoczął walkę od serii kilku ciosów wyprowadzonych z chirurgiczną wręcz precyzją. Henderson nie dał się jednak wyszaleć pretendentowi od razu klinczując i dążąc do obalenia. Tu widoczne były postępy w zapasach jakie pod okiem Aksrena robił w Roufusport Pettis. 26-latek bronił się w klinczu perfekcyjnie i po kilku minutach, bez większych obrażeń, zerwał klincz. Następnym ruchem pretendenta była seria kopnięć na korpus, które wyraźnie zniechęciły Hendersona do skracania dystansu.

Chwilę potem „Showtime” po raz kolejny machnął się na coś spektakularnego stając na jednej dłoni i wyprowadzając kolejne kopnięcie. Podobnie jednak jak w walce z Cerrone, źle ocenił dystans i zamiast w głowę trafił kolanem pod pachę Hendersona i sam musiał zacząć walczyć z pleców. Nie robiąc sobie nic z trudniejszej pozycji Pettis szybko skręcił biodra do balachy i, kompletnie niespodziewanie, odklepał nieodklepywanego. Henderson słownie poddał walkę przegrywając przez poddanie po raz pierwszy od swojej trzeciej zawodowej walki, stoczonej w 2007 roku na lokalnej gali w Kolorado.

Fatalnym przerwaniem popisał się sędzia w walce Josha Barnetta z Frankiem Mirem. Mir uderzony w pierwszej rundzie kolanem osunał się na matę jednak gdy już się podnosił, sędzia uznał, że zobaczył wystarczająco, przerywając walkę i nie dając żadnych szans na przetrwanie Frankowi.

Chad Mendes doskonale prowadził pojedynek przeciwko Clay Guidzie. Nie wchodził w większe wymiany i trzymał swego przeciwnika na dystans, co jakiś czas punktując celnymi kontrami. Starcie toczyło się tym nieco nieemocjonującym tempem, aż do trzeciej rundy, kiedy piekielnie mocny prawy sierpowy dosięgnął szczęki Claya zamraczając go. Następne uderzenia przyśpieszyły egzekucję. I tak po raz pierwszy w karierze Clay Guida został powstrzymany przez nokaut.

Brandon Vera nie zaliczył udanego powrotu w dywizji ciężkiej. O ile przez dwie rundy konsekwentnie unikał ataków Bena Rothwella uciekając na boki przed jego atakami i kontrując celnymi ciosami, tak w trzeciej rundzie szczęście go opuściło. To właśnie w ostatniej odsłonie pojedynku Ben trafił ciosami Brandona przy siatce, a napór uderzeń zrobił swoje siejąc spustoszenie i nokautując Verę. Obaj zawodnicy w przeciwieństwie do Palelei czy Krylova, zaprezentowali przyzwoitą kondycję.

Niesamowitą obroną poddań popisali się obaj zawodnicy otwierający kartę główną UFC 164. Zawrówno Dustin Poirier, jak Erik Koch przetrwali praktycznie domknięte do końca techniki. Najpierw w pierwszej rundzie Koch zapiął duszenie trójkątne Dustinowi, a później to Dustin założył duszenie d’arce Kochowi. Obie te techniki parterowe wydawać by się mogło, były do odklepania. Jednak w ogólnym rozrachunku starcia, to Poirier okazał się lepszy, masakrując swego rywala w stójce oraz obalając go. Jedynie w trzeciej rundzie Erik przeleżał na Dustinie, który widocznie opadł już z sił. Przewagi z dwóch poprzednich rund jednak nic już nie mogło cofnąć i laureat walki roku 2012 spokojnie wygrał całe starcie jednogłośną decyzją sędziowską.

 Początek w wykonaniu Jamie’goVarnera to ataki z doskoku i okopywanie wykrocznej nogi Gleisona Tibau. Pod koniec pierwszej rundy udało się sprowadzić Brazylijczykowi walkę do parteru. Druga runda to już mocne zaznaczenie przewagi w parterze Tibau, który co rusz zdobywa dominujące pozycje na Amerykaninie. Dopiero w końcówce starcia, Varner odzyskuje werwę obijając bardzo zmęczonego już Tibau.

Dominacją Tima Elliotta zakończyła się pierwsza runda starcia z Louisem Gaudinotem. Tim zdobywał przewagę obalając Louisa i mocno naruszając go uderzeniami. Jednak to niesamowita kondycja Elliotta miała tutaj największe znaczenie. Przygotowanie fizyczne przeciwnika było nie do przejścia dla Gaudinota.

Wszystko toczyło się dobrze, do czasu prawego prostego Hyuna Gyu Lima, który znalazł się na czole Pascala Kraussa. Od tego momentu zaczął się kryzys Niemca, z którego już nie wyszedł. To właśnie po tym uderzeniu Pascalowi ugięły się nogi i zawodnik ten rozpaczliwie szukał możliwości przetrwania nawałnicy Koreańczyka. Zapędzony pod siatkę, Krauss nadział się na wspaniale wyprowadzone kolano Lima po czym opadł na matę bez życia.

 Głównym czynnikiem mającym wpływ na ten pojedynek był grappling oraz zapasy. Przez pierwszą rundę, to Kyung Ho Kang przeważał w tych elementach, obalając i punktując w parterze Chico Camusa. Dopiero w drugiej rundzie Chico odzyskał rezon i po którejś akcji parterowej Koreańczyka, przetoczył pozycję i zyskał sporą przewagę uderzeniami i ciasno założonym duszeniem zza pleców. W trzeciej odsłonie pojedynku walka toczyła się w szybkim tempie pod dyktando Kyunga, jednak w ostatnich dziesięciu sekundach przed gongiem, Camus uderzył z dołu kopnięciem pionowym w górę, trafiając czysto w szczękę przeciwnika, który padł prawie nieprzytomny na matę. Obaj zawodnicy zdołali jednak dotrwać do końcowego gwizdka, a decyzją sędziów, nieco kontrowersyjnie, wygrał zawodnik gospodarzy.

UFC było dziś świadkiem najbardziej wymordowanej walki w historii tej organizacji. Już po pierwszej minucie walki, obaj zawodnicy, czyli Nikita Krylov oraz Soa Palelei dosłownie słaniali się na nogach. Nawet Joe Rogan komentując uznał, że takiej wyczerpującej walki UFC jeszcze nie widziało. Mariusz Pudzianowski by ich obu zawstydził kondycyjnie. W trzeciej rundzie Soa zdołał jednak trafić mocnym lewym sierpowym w twarz Nikity, poprawiając prawym sierpem, co zamroczyło Ukraińca na tyle, że ten sklinczował i pod naporem ciężaru Palelei’ego, po prostu położył się na macie. Soa przeszedł do dosiadu zalewając Nikitę uderzeniami o sile trzyletniego dziecka. Z powodu braku reakcji Krylova, sędzia musiał przerwać ten pojedynek, ogłaszając zwycięstwo Australijczyka przez TKO.

Ryan Couture dość mocno odstawał w stójce od Ala Iaquinty. To właśnie ten drugi zawodnik częściej trafiał i stwarzał realne zagrożenie dla wyraźnie nie umiejącego się odnaleźć Ryana. Końcowe odsłony pojedynku, to totalna dominacja ze strony Ala, który mieszał dolne uderzenia na korpus z górnymi na twarz, czym dewastował młodego Couture’a. Jednak Iaquinta nie zdołał wykończyć zranionego przeciwnika, doprowadzając do decyzji sędziowskiej, którą wygrał 30 do 27.

Magnus Cedenblad popisał się świetną gilotyną założoną na niczego nie spodziewającego się Jareda Hammana. Magnus widząc swoją szansę, po prostu wskoczył na rywala zakładając mu klamrę, którą nie poluzował aż do odklepania przez Jareda.

Walka wieczoru: Pascal Krauss vs. Hyun Gyu Lim
Nokaut wieczoru: Chad Mendes
Poddanie wieczoru: Anthony Pettis

Walka wieczoru:

Pojedynek o pas mistrza UFC w wadze lekkiej

155 lbs: Anthony Pettis pok. Bensona Hendersona przez poddanie (balacha), 1. runda, 4:31.

Główna karta:

265 lbs: Josh Barnett pok. Franka Mira przez TKO (kolano), runda 1, 1:59
145 lbs: Chad Mendes pok. Claya Guidę przez TKO (uderzenia), runda 3, 0:30
265 lbs: Ben Rothwell pok. Brandona Verę przez TKO (uderzenia), runda 3, 1:54
145 lbs: Dustin Poirier pok. Erika Kocha przez jednogłośną decyzję (29-28, 2x 29-27)

Walki w FOX Sports 1:

155 lbs: Gleison Tibau pok. Jamie’ego Varnera przez niejednogłośną decyzję (2x 29-28, 27-29)
125 lbs: Tim Elliott pok. Louisa Gaudinota  przez jednogłośną decyzję (30-27,2x 30-26)
170 lbs: Hyun Gyu Lim pok. Pascala Kraussa przez TKO (kolano + uderzenia w parterze), runda 1, 3:58
135 lbs: Chico Camus pok. Kyunga Ho Kanga przez jednogłośną decyzję (2x 29-28, 30-27)

Walki na facebooku:

265 lbs: Soa Palelei pok. Nikitę Krylova przez TKO (uderzenia w parterze), runda 3, 1:34
155 lbs: Al Iaquinta pok. Ryana Couture przez jednogłośną decyzję (3x 30-27)
185 lbs: Magnus Cedenblad pok. Jareda Hammana przez poddanie (duszenie gilotynowe), runda 1, 0:57

W czasopiśmie "Sztuki Walki" zajmował się okazyjną publicystyką. Z uwagi na przebiegunowanie zainteresowań ze sztuk walk ściśle na MMA, zamienił papier na Internet. Zgodnie z dewizą "jak pisać, to dla najlepszych" zwrócił się w stronę MMA Rocks i tak już zostało. Obecnie pracuje jako analityk, prześwietlając przy okazji rywali zawodników z którymi współpracuje.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.