Claressa Shield jest dwukrotną medalistką olimpijską w boksie oraz posiadaczką trzech tytułów mistrzowskich – każdy w innej kategorii wagowej. Zawodniczka dostrzega jednak przepaść jaką dzieli kobiecy sport od męskiego, zarówno jeśli chodzi o wypłaty czy marketing i uwagę mediów. Co ciekawe, tego typu dysproporcje według niej są mniejsze w MMA:

W MMA kobiety są bardziej eksponowane niż w boksie. Ciężko mi o tym mówić, ale tak to wygląda z mojej perspektywy gdy spojrzymy na media społecznościowe, gale czy gale na których kobiety często uczestniczą w walce wieczoru, a ludzie przychodzą to oglądać, zapełniając areny. My tego nie mamy w boksie. Ja jeszcze ani razu nie byłam na PPV a mam trzy pasy mistrzowskie!

Shields docenia, że w MMA panuje równość. Jest kilka gal gdzie mężczyźni są w walkach wieczoru i taka sama ilość wydarzeń, gdzie to kobiety sygnują je swoimi nazwiskami. Kobiety są na kartach PPV, a w boksie tego nie ma.

Claressa już jakiś czas temu wyraziła chęć zawalczenia w MMA i za ostateczny cel, obrała sobie walkę z Amandą Nunes. Zanim to jednak nastąpi chciałaby zdobyć nieco doświadczenia w klatce. Jej pierwsza walka przed ogólnoświatowym kryzysem, planowana była na koniec tego roku, a obecnie w wakacje 2021. Jak sama wspomina, umie trochę kopać i uczy się jiu-jitsu wraz z technikami kończącymi. W wywiadzie dla bcustertv na YouTube wspomniała:

Tak, zdecydowanie widzę się w klatce, ale nie dlatego, że chcę tam walczyć. Chcę być znana jako najlepsza kobieta w historii sportów walki. Bycie najlepszą w boksie jest świetne, ale nienawidzę gdy ludzie mówią, że Amanda Nunes walczy lepiej ode mnie.

12 KOMENTARZE

  1. Hmm może dlatego że jesteś chujowa i nikt cię nie chce oglądać? O tym chyba murzynka nie pomyślała

  2. Ok, pora na twarde dane, fakty autentyczne i merytoryczne pizdy na głowę dla tej pani. Wedle zmyślonych teraz przeze mnie naprędce badań oraz statystyk wyciągniętych z popularnej internetowej bazy danych, zwanej również dupą, wynika jasno, że przeciętny widz sportu kobiecego:

    — aż w 70% przypadków ma wyjebane na wydarzenie sportowe w wykonaniu kobiet, nie ogląda go, przewija go lub w trakcie trwania sra, robi sobie kanapki, kręci kwadraty myszką na pulpicie.

    — aż w 25% ogląda dane wydarzenie sportowe w wykonaniu kobiet, tylko ze względu na urodę zawodniczek, co może jednocześnie wyjaśniać fenomen popularności niszowego sportu, jakim jest kobieca siatkówka plażowa.

    – zaledwie w 5% przypadków śledzi wydarzenie sportowe w wykonaniu kobiet, ponieważ biorą w nim udział naprawdę utalentowane, wysportowane i widowiskowe zawodniczki.

    Całość pracy naukowej dostępna w publikacji "Znowu walka bab maincardzie? Internetowy hejting kobiecych sportów" autorstwa dr hab. Marasa Marasowskiego.

  3. Na posieszenie dla tej pani, o ktorej nigdy wczesniej nie slyszalem, dodam ze kobiece MMA tez #nikogo.

    Może i tak, ale ma rację, że jest znacznie bardziej promowane niż kobiecy boks. Jest narzekanie na walki bab w maincardzie a nawet w ogóle, że za dużo na rozpisce, ale są. Wydaje mi się, że te topowe starcia najlepszych zawodniczek też fanów interesują. Dopóki nie dochodzi do sytuacji, że Amanda i Valentina nie mają z kim walczyć, bo same cukinie jako pretendentki. :fjedzia:

  4. Kobiecy boks nie ma promocji bo nikogo nie obchodzi. Niech podziękuje za to kobietom które nie oglądają po prostu boksu albo robią to w zdecydowanej mniejszości.

  5. UFC chyba sporo kobiet przepłaca zwłaszcza tych z drugiej dziesiątki byle wykończyć konkurencje

    Tak, może część dziewczyn nie jest przepłacana, wręcz odwrotnie, ale UFC przejmuje sporo zawodniczek, żeby przypadkiem konkurencja nie rozwinęła skrzydeł. Cały czas pamiętają o Rondzie. Trochę czasu już minęło od ery Rondy, ludzie zapomną, i pojawi się zapotrzebowanie na nową kobiecą gwiazdę.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.