28-letni bokser Maxim Dadashev zmarł na skutek ringowych obrażeń

Smutna wiadomość dotarła do nas we wtorek ze strony rosyjskich mediów. Maxim  Dadashev odszedł z tego świata, co potwierdził jego trener oraz federacja bokserska z Rosji. Młody pięściarz zmarł cztery dni po starciu z Subrielem Matiasem, podczas walki niestety przyjął on aż 260 ciosów. Po pojedynku został przetransportowany do szpitala, gdzie lekarze zmuszeni byli wprowadzić go w stan śpiączki farmakologicznej. ESPN  informował, że wykryto u niego krwiaka podtwardówkowego i konieczna była operacja czaszki w celu usunięcia obrzęku.

Sekretarz generalny Rosyjskiej Federacji Bokserskiej- Umar Kremlew zapowiedział, że rodzina boksera otrzyma dożywotnie wsparcie finansowe. Co więcej, sprawa śmierci zostanie dokładnie zbadana. Tym samym chce być pewien, że nie doszło do żadnych naruszeń.

Trener Buddy McGrit w 11 rundzie boju zaczął namawiać swojego podopiecznego do przerwania walki, po chwili jednak był asertywny i dał jasno do zrozumienia, że jest to konieczne. Swoją decyzję wyjaśnił w wywiadzie na ringu.

Kolejne ciosy mogły zmienić życie tego chłopaka, nie mogłem na to pozwolić. Wolę, aby był na mnie zły dzień czy dwa, ale nie przez resztę życia. Mam nadzieję, że z Maximem wszystko w porządku, jest wielkim wojownikiem.

Maxim Dadashev w swojej karierze stoczył 14 pojedynków. Urodził się w Petersburgu, jednak żył Kalifornii, gdyż sytuacja finansowa zmusiła go do przenosin. Walki toczył w kategorii junior półśredniej do 63,5 kg. W karierze amatorskiej był srebrnym medalistą Mistrzostw Świata Juniorów w 2008 roku. W swoim kraju zajmował 3 miejsce w 2010 oraz 2012 roku w 60 kilogramach. Od 2013 roku rozpoczął walki w granicy 64 kg i w tej kategorii także sięgną po srebro krajowe. Jego największym osiągnięciem było zwycięstwo nad Antonio DeMarco, który niegdyś był mistrzem WBC w wadze lekkiej.

48 KOMENTARZE

  1. RIP. Niestety to jest wlasnie czarna strona boksu. Wiele tragedii mialo juz miejsce w przeszlosci i niestety wiele przed nami. Czego innego oczekiwac po sporcie ktorego glownym celem jest uderzenie przeciwnika w glowe gdzie znajduje sie najwazniejszy organ w naszym ciele. Boks oprocz piekna to niestety jeden z najbardziej niebezpiecznych sportow na swiecie. Dobrze, ze skrocono ilosc rund do 12, dobrze, ze inne jest juz spojrzenie na sparingi (niektorzy ograniczaja ja do koniecznego minimum), dobrze, ze sedziowe sa bardziej wyczuleni i wczesniej przerywaja walki. Aczkolwiek to za malo i tego typu przypadki beda sie powtarzac. Przeciez nie tak dawno tacy mistrzowie jak Adonis Stevenson czy Zab Judah walczyli o zycie a to tylko przypadki tych najwiekszych. Ilu bokserow o mniejszej medialnosci podzielilo ten los i wielu z nich przegralo walke o zycie. Maxim niech spoczywa w pokoju i pomimo tego, ze jego rodzina tego nie czyta kondolencje dla niej.

  2. Każda z tych tragedii sprawia, że zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest chore, że interesuje się sportem, który podobnie jak boks opiera się na napierdalaniu kogoś w głowę. Mam nadzieję, że w poważnym MMA nigdy nie dojdzie do czegoś takiego, aczkolwiek jestem w stanie przypomnieć sobie kilka walk z UFC, w których ludzie zbierali tyle ciosów, że jest to jakiś cud, że to przeżyli. Szkoda faceta.

  3. Każda z tych tragedii sprawia, że zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest chore, że interesuje się sportem, który podobnie jak boks opiera się na napierdalaniu kogoś w głowę. Mam nadzieję, że w poważnym MMA nigdy nie dojdzie do czegoś takiego, aczkolwiek jestem w stanie przypomnieć sobie kilka walk z UFC, w których ludzie zbierali tyle ciosów, że jest to jakiś cud, że to przeżyli. Szkoda faceta.

    Pomyśl sobie: kopnięcia, kolana, łokcie a do tego duszenia zwiększające ciśnienie w głowie i na chwilę blokujące tę krew w głowie, jak w MMA jeszcze nie doszło do takiej tragedii to ja nie mam pojęcia…

  4. Pomyśl sobie: kopnięcia, kolana, łokcie a do tego duszenia zwiększające ciśnienie w głowie i na chwilę blokujące tę krew w głowie, jak w MMA jeszcze nie doszło do takiej tragedii to ja nie mam pojęcia…

    Paradoksalnie największym problemem boksu są duże rękawice, przez które człowiek jest w stanie zachować przytomność po przyjęciu tak ogromnej liczby ciosów, że powinien mieć już w chuj wcześniej zgaszone światło. W MMA ludzie prędzej idą do spania i średnio biorąc mózg nie doznaje aż tylu wstrząsów, nie obija się tyle razy o wnętrze czaszki i nie ulega aż takim uszkodzeniom. Z drugiej strony kiedy przypomnę sobie ludzi, którzy z jakiegoś powodu przez dłuższy czas nie byli znokautowani jak np Kondraciuk w walce z Cebulą, Piechota z Meerschaertem, czy Michał Materla w połowie swoich walk, to naprawdę jestem przerażony tym, jakie mogą być konsekwencje przyjmowania takich obrażeń.

  5. Paradoksalnie największym problemem boksu są duże rękawice, przez które człowiek jest w stanie zachować przytomność po przyjęciu tak ogromnej liczby ciosów, że powinien mieć już w chuj wcześniej zgaszone światło. W MMA ludzie prędzej idą do spania i średnio biorąc mózg nie doznaje aż tylu wstrząsów, nie obija się tyle razy o wnętrze czaszki i nie ulega aż takim uszkodzeniom. Z drugiej strony kiedy przypomnę sobie ludzi, którzy z jakiegoś powodu przez dłuższy czas nie byli znokautowani jak np Kondraciuk w walce z Cebulą, Piechota z Meerschaertem, czy Michał Materla w połowie swoich walk, to naprawdę jestem przerażony tym, jakie mogą być konsekwencje przyjmowania takich obrażeń.

    Np. takie:

  6. Zeby tez nie demonizowac za bardzo obrazu sportow walki. W NFL, hokeju a nawet pilce noznej (szczegolnie napastnicy i glowkujacy) tez niestety czesto sportowcy walcza z CTE. NFL jest chyba glownym rywalem boksu pomimo zmowy milczenia. Teraz wychodza na swiatlo badania ktore pokazuje, ze nawet 99% zawodowcow zmaga sie z jakims stopniem CTE. Oczywiscie przypadki sa rozne (niektorzy bokserzy przyjmowali setki ciosow przez cale zycie i maja sie wzglednie dobrze) ale ogolna statystyka jest przerazajaca.

  7. Paradoksalnie największym problemem boksu są duże rękawice, przez które człowiek jest w stanie zachować przytomność po przyjęciu tak ogromnej liczby ciosów, że powinien mieć już w chuj wcześniej zgaszone światło. W MMA ludzie prędzej idą do spania i średnio biorąc mózg nie doznaje aż tylu wstrząsów, nie obija się tyle razy o wnętrze czaszki i nie ulega aż takim uszkodzeniom. Z drugiej strony kiedy przypomnę sobie ludzi, którzy z jakiegoś powodu przez dłuższy czas nie byli znokautowani jak np Kondraciuk w walce z Cebulą, Piechota z Meerschaertem, czy Michał Materla w połowie swoich walk, to naprawdę jestem przerażony tym, jakie mogą być konsekwencje przyjmowania takich obrażeń.

    Najbardziej pojebana była walka Świątka z Marinho,dostawał taki wpierdol że nie wiem jakim hujem on to przeżył.A jego narożnik i sędzia ringowy ::clintdis::red card

  8. Najbardziej pojebana była walka Świątka z Marinho,dostawał taki wpierdol że nie wiem jakim hujem on to przeżył.A jego narożnik i sędzia ringowy

    Tamci to byli kurczaki. Dla mnie największą masakrą była druga walka Caina z JDS.  On tam przyjął tyle ciosów, że w najlepszym wypadku powinien być inwalidą, a tymczasem ma się dobrze i dał jeszcze sporo dobrych walk

  9. Najbardziej pojebana była walka Świątka z Marinho,dostawał taki wpierdol że nie wiem jakim hujem on to przeżył.A jego narożnik i sędzia ringowy ::clintdis::red card

    Nie przypominaj nawet tego chłopie bo mnie się do tej pory nóż w kieszeni otwiera. To był kryminał… Wiadomo to jest MMA a nie szachy, pięknem tego sportu jest też jego brutalność. Ale jeśli zawodnik i narożnik (nazwijmy to delikatnie) mają problem z trzeźwą oceną sytuacji, to sędzia jest też od tego, żeby myśleć i kończyć walkę wtedy kiedy życie i zdrowie zawodnika jest naprawdę zagrożone.

  10. Nie przypominaj nawet tego chłopie bo mnie się do tej pory nóż w kieszeni otwiera. To był kryminał… Wiadomo to jest MMA a nie szachy, pięknem tego sportu jest też jego brutalność. Ale jeśli zawodnik i narożnik (nazwijmy to delikatnie) mają problem z trzeźwą oceną sytuacji, to sędzia jest też od tego, żeby myśleć i kończyć walkę wtedy kiedy życie i zdrowie zawodnika jest naprawdę zagrożone.

    oj tam w ufc tez byly podobne walki jak np. yancy medeiros z olivieira, czy alvarez z getje

  11. Pomyśl sobie: kopnięcia, kolana, łokcie a do tego duszenia zwiększające ciśnienie w głowie i na chwilę blokujące tę krew w głowie, jak w MMA jeszcze nie doszło do takiej tragedii to ja nie mam pojęcia…

    Dla mnie największą różnicą na plus MMA jest brak "liczenia".

    W boksie możesz być znokautowany, ale jakoś dasz radę wstać i zaliczasz kolejne KO.

  12. Pomyśl sobie: kopnięcia, kolana, łokcie a do tego duszenia zwiększające ciśnienie w głowie i na chwilę blokujące tę krew w głowie, jak w MMA jeszcze nie doszło do takiej tragedii to ja nie mam pojęcia…

    Duszenia są bezpieczne trzeba na prawdę długo przetrzymać

  13. Duszenia są bezpieczne trzeba na prawdę długo przetrzymać

    Ok, ale jak masz jakiś krwotok już w rozbitym mózgu to taki ucisk (nawet ten co Cię nie podda) może być niebezpieczny

  14. Ok, się jak masz jakiś krwotok już w rozbitym mózgu to taki ucisk (nawet ten co Cię nie podda) może być niebezpieczny

    Nigdy o tym nie słyszałem. Tak Ci się tylko wydaje czy faktycznie jakiś lekarz tak mówił ?

  15. Nigdy o tym nie słyszałem. Tak Ci się tylko wydaje czy faktycznie jakiś lekarz tak mówił ?

    Tak mi się tylko wydaje, nie brzmi prawdopodobnie ?

  16. Dla mnie największą różnicą na plus MMA jest brak "liczenia".

    W boksie możesz być znokautowany, ale jakoś dasz radę wstać i zaliczasz kolejne KO.

    no bodajze na polskim boisku, ostatnio szymanski juz nie wiem z kim, tam to bylo z 10 nokdaunow, ale federacje to sankcjonuja 2 nokdauny, 3 to koniec walki.

  17. Tak mi się tylko wydaje, nie brzmi prawdopodobnie ?

    No dla mnie nie bo duszenie tylko przepływ krwi blokuje nic nie słyszałem o zwiększonym ciśnieniu 😛

  18. no bodajze na polskim boisku, ostatnio szymanski juz nie wiem z kim, tam to bylo z 10 nokdaunow, ale federacje to sankcjonuja 2 nokdauny, 3 to koniec walki.

    Szymanski z Talarkiem, jeden lezal 7 razy, a drugi 3 albo cos w ten desen.

  19. No dla mnie nie bo duszenie tylko przepływ krwi blokuje nic nie słyszałem o zwiększonym ciśnieniu 😛

    No w sensie, że jak zablokujesz odpływ krwi to w jakimś miejscu mózgu może się zwiększyć ciśnienie i jeśli będzie tam, np. już jakieś uszkodzenie to może być c źle, nie wiem tak tylko głośno myślę. Zawsze jak Cię ktoś dusi to Ci oczy i język wypycha :fjedzia:

  20. No w sensie, że jak zablokujesz odpływ krwi to w jakimś miejscu mózgu może się zwiększyć ciśnienie i jeśli będzie tam, np. już jakieś uszkodzenie to może być c źle, nie wiem tak tylko głośno myślę. Zawsze jak Cię ktoś dusi to Ci oczy i język wypycha :fjedzia:

    Przepływ nie odpływ xD

  21. no bodajze na polskim boisku, ostatnio szymanski juz nie wiem z kim, tam to bylo z 10 nokdaunow, ale federacje to sankcjonuja 2 nokdauny, 3 to koniec walki.

    To już raczej kwestia sędziego.

    Zawsze jak Cię ktoś dusi to Ci oczy i język wypycha :fjedzia:

    No nie bardzo, duszenia "krwiowe" nie bolą i nie masz takich objawów.

  22. Tamci to byli kurczaki. Dla mnie największą masakrą była druga walka Caina z JDS.  On tam przyjął tyle ciosów, że w najlepszym wypadku powinien być inwalidą, a tymczasem ma się dobrze i dał jeszcze sporo dobrych walk

    Będzie inwalidą za 5-10 lat

  23. To już raczej kwestia sędziego.

    Nie, przed walka nawet w tv pokazuja ci zasady jakie zostaly przyjete, tak np. hbo robilo, sedzia moze oczywiscie przerwac i po 1 nokdaunie, moze przerwac walke nawet na stojaco, ale 3 nokdaun w rundzie konczy walke z automatu.

  24. Nie, przed walka nawet w tv pokazuja ci zasady jakie zostaly przyjete, tak np. hbo robilo, sedzia moze oczywiscie przerwac i po 1 nokdaunie, moze przerwac walke nawet na stojaco, ale 3 nokdaun w rundzie konczy walke z automatu.

    Oczywiście, że to kwestia sędziego, bo walki są przerywane nawet bez nokdaunów. Choćby ostatnie starcie Grega Hardy'ego.

  25. Każda z tych tragedii sprawia, że zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest chore, że interesuje się sportem, który podobnie jak boks opiera się na napierdalaniu kogoś w głowę. Mam nadzieję, że w poważnym MMA nigdy nie dojdzie do czegoś takiego, aczkolwiek jestem w stanie przypomnieć sobie kilka walk z UFC, w których ludzie zbierali tyle ciosów, że jest to jakiś cud, że to przeżyli. Szkoda faceta.

    To się kurwa przerzuć na rzutki z Anzorem

    :roberteyeblinking:

  26. Oczywiście, że to kwestia sędziego, bo walki są przerywane nawet bez nokdaunów. Choćby ostatnie starcie Grega Hardy'ego.

    no tlumacze ci tak, ze prosciej sie nie da, a ty podajesz mi przyklad zawodnika mma. Przeciez w mma nie ma nokdaunow, ktore sa liczone. Mowie ci, w boksie bo o tym jest ten temat 3 NOKDAUNY w walce i sedzia nie ma nic do powiedzenia, koniec jest z automatu. Czego nie rozumiesz w tej wypowiedzi?

  27. no tlumacze ci tak, ze prosciej sie nie da, a ty podajesz mi przyklad zawodnika mma. Przeciez w mma nie ma nokdaunow, ktore sa liczone. Mowie ci, w boksie bo o tym jest ten temat 3 NOKDAUNY w walce i sedzia nie ma nic do powiedzenia, koniec jest z automatu. Czego nie rozumiesz w tej wypowiedzi?

    Prześledź jeszcze raz co było napisane.

    No chyba, że Szymański o którym wspominałeś, to bokser.

  28. Prześledź jeszcze raz co było napisane.

    No chyba, że Szymański o którym wspominałeś, to bokser.

    patryk szymanski to bokser, ale napisalem ci "ale 3 nokdaun w rundzie konczy walke z automatu." to ze bylo 10 nokdaunow to po obu stronach, nie znaczy, ze ktorys padl 3 razy na mate w jednej rundzie i to ci probuje wytlumaczyc, ze to nie zalezy od sedziego, jesli padnie 3 razy, przepisy to reguluja i walka sie konczy.

  29. Przepływ nie odpływ xD

    No jak zablokujesz przepływ to zablokujesz dopływ i odpływ . . . :mamedwhat:

    Ale dobra, to było tylko "głośne" myślenie, nie twierdzę, że mam pełną rację.

    To się kurwa przerzuć na rzutki z Anzorem

    :roberteyeblinking:

    :razz:ociesznymirek:

  30. Ale dobra, to było tylko "głośne" myślenie, nie twierdzę, że mam pełną rację.

    W jakimś podcaście Bosy (albo z Vahagn, już nie wiem, dawno to było) mówił, że w BJJ były i (może są nadal, kto tam wie) takie praktyki po duszeniu, że nieprzytomnemu podnoszono ręce i nogi, żeby możliwie szybko doprowadzić krew do mózgu. W MMA tego patentu nie można stosować i to pamiętam bardzo dobrze, właśnie ze względu na możliwe krwiaki po uderzeniach. W sensie, jak taki krwiak w głowie wystąpi, to podnoszenie kończyn może właśnie zwiększyć ciśnienie krwi w mózgu i nawet doprowadzić do wylewu. To oczywiście dot. podnoszenia nóg i rąk, nie wiem jak to wygląda podczas samego duszenia.

  31. W jakimś podcaście Bosy (albo z Vahagn, już nie wiem, dawno to było) mówił, że w BJJ były i (może są nadal, kto tam wie) takie praktyki po duszeniu, że nieprzytomnemu podnoszono ręce i nogi, żeby możliwie szybko doprowadzić krew do mózgu. W MMA tego patentu nie można stosować i to pamiętam bardzo dobrze, właśnie ze względu na możliwe krwiaki po uderzeniach. W sensie, jak taki krwiak w głowie wystąpi, to podnoszenie kończyn może właśnie zwiększyć ciśnienie krwi w mózgu i nawet doprowadzić do wylewu. To oczywiście dot. podnoszenia nóg i rąk, nie wiem jak to wygląda podczas samego duszenia.

    To samo. Cialo ludzkie (i chyba wszystkich prawie zwierząt) to układ naczyń połączonych – zaburzenia jednego czynnika w jednym organie powodują zaburzenia w innym. Czy ciśnienie, czy pH, czy przewodzenie prądu. Taka sytuacja, hemoglobina:bleed:

  32. Paradoksalnie największym problemem boksu są duże rękawice, przez które człowiek jest w stanie zachować przytomność po przyjęciu tak ogromnej liczby ciosów, że powinien mieć już w chuj wcześniej zgaszone światło. W MMA ludzie prędzej idą do spania i średnio biorąc mózg nie doznaje aż tylu wstrząsów, nie obija się tyle razy o wnętrze czaszki i nie ulega aż takim uszkodzeniom. Z drugiej strony kiedy przypomnę sobie ludzi, którzy z jakiegoś powodu przez dłuższy czas nie byli znokautowani jak np Kondraciuk w walce z Cebulą, Piechota z Meerschaertem, czy Michał Materla w połowie swoich walk, to naprawdę jestem przerażony tym, jakie mogą być konsekwencje przyjmowania takich obrażeń.

    Mnie się zawsze w takim kontekście przypomina walka Sancheza z Melendezem. W ogóle to jakiś cud, że Diego jeszcze dycha i do tego potrafi powiedzieć coś do rzeczy. Chyba daje duży procent z każdej wypłaty na kościół…

  33. Mnie się zawsze w takim kontekście przypomina walka Sancheza z Melendezem. W ogóle to jakiś cud, że Diego jeszcze dycha i do tego potrafi powiedzieć coś do rzeczy. Chyba daje duży procent z każdej wypłaty na kościół…

    Moim zdaniem na Diego to wszystko się też odbiło bardzo mocno, tylko poszło jeszcze w jakąś inną, przerażająca i w chuj dziwną stronę. Znaczy zawsze był dziwny, ale to co się z nim odjebało ostatnio jest naprawdę niepokojące i wydaje mi się, że harde obijanie łba przez piętnaście lat miało na to ogromny wpływ.

  34. Moim zdaniem na Diego to wszystko się też odbiło bardzo mocno, tylko poszło jeszcze w jakąś inną, przerażająca i w chuj dziwną stronę. Znaczy zawsze był dziwny, ale to co się z nim odjebało ostatnio jest naprawdę niepokojące i wydaje mi się, że harde obijanie łba przez piętnaście lat miało na to ogromny wpływ.

    Owszem, od urazów mózgu dzieją się różne rzeczy z osobowością, ale najczęściej się dziczeje.

  35. Moim zdaniem na Diego to wszystko się też odbiło bardzo mocno, tylko poszło jeszcze w jakąś inną, przerażająca i w chuj dziwną stronę. Znaczy zawsze był dziwny, ale to co się z nim odjebało ostatnio jest naprawdę niepokojące i wydaje mi się, że harde obijanie łba przez piętnaście lat miało na to ogromny wpływ.

    Jasne, że się odbiło. Podobnie na JDS czy Świątku i każdym innym, który dużo zbiera na łeb. Wychodzi na to, że w tym sporcie poniekąd dobrze mieć szklaną szczękę. Przypomniał mi się następny terminator – Robbie Brawler. Ten to też musi mieć qrwa spuchnięty "orzeszek". Kochamy takich zawodników, oglądamy ich walki z bananem na ryju, a za parę lat będziemy oglądać ich w stanie przyprawiającym o płacz, tudzież mdłości. Fakt, jesteśmy na swój sposób zyebani :conorsalute:

    Najlepiej na tym biznesie wychodzi Cockhold. Przegrał 5 walk, przyjął 5 ciosów, hajs się zgadza. I nawet przez chwilę był mistrzem :frankapprove:

  36. Zawsze smutek ogarnia od takich wiesci, ale jest cos co cieszyw takich sytuacjach. Ci ludzie koncza swoj zywot robiac, to co kochaja. Chcialbym umrzec robiac, to co koacham. Szczescie w nieszczesciu.

  37. Zawsze smutek ogarnia od takich wiesci, ale jest cos co cieszyw takich sytuacjach. Ci ludzie koncza swoj zywot robiac, to co kochaja. Chcialbym umrzec robiac, to co koacham. Szczescie w nieszczesciu.

    Co za pojebane podejscie. Umrzec robiac to co kochasz mozna majac 60-70 lat conajmniej. Przyklad: do 40 byl bokaerem, pozniej trenerem boksu. Umarl w wieku 70 lat, cale zycie robiac to co kocha. To jest fajne. A ten mlody rusek przestal robic to co kocha przedwczesnie. I to przez smierc. Juz nigdy nie zaboksuje. To jest tragedia a nie cos pozytywnego. IMO oczywiscie.

  38. No w sensie, że jak zablokujesz odpływ krwi to w jakimś miejscu mózgu może się zwiększyć ciśnienie i jeśli będzie tam, np. już jakieś uszkodzenie to może być c źle, nie wiem tak tylko głośno myślę. Zawsze jak Cię ktoś dusi to Ci oczy i język wypycha :fjedzia:

    Ale pojechales mi teraz na psyche i chyba wszystkim ludziom co lubia kulanke.

    Co do Dadasheva to przykra sprawa, ale Garnek mowil, ze on juz mial wczesniej dosc powazne problemy neurologiczne, ktore skutecznie ukryl. Mial ponoc tracic przytomnosc w sparingach i wyladawac w szpitalu. Dla mnie paranoja to jest zaleznosc trenera od zawodnika. Dzisiaj millenia dzieciaki rzadza nawet swoimi nauczycielami. Trener, ktory blaga swojego zawodnika o to zeby mu pozwolil przerwac walke to paranoja (nie mam nic do trenera. On zrobil co mogl). Zawodnicy sobie zwalniaja i zatrudniaja trenerow jak rekawiczki i nie ma zadnej dlugiej wiezi pomiedzy nimi. Czy to Boks czy tez MMA to jest tak cholernie trudny sport, gdzie trener powinien nie tylko uchodzic za boga ale nim byc, a za rzucenie recznika powinna byc kara dla zawodnika mycie kibli przez miesiac, a nie pretensje tego zawodnika do trenera…

  39. W jakimś podcaście Bosy (albo z Vahagn, już nie wiem, dawno to było) mówił, że w BJJ były i (może są nadal, kto tam wie) takie praktyki po duszeniu, że nieprzytomnemu podnoszono ręce i nogi, żeby możliwie szybko doprowadzić krew do mózgu. W MMA tego patentu nie można stosować i to pamiętam bardzo dobrze, właśnie ze względu na możliwe krwiaki po uderzeniach. W sensie, jak taki krwiak w głowie wystąpi, to podnoszenie kończyn może właśnie zwiększyć ciśnienie krwi w mózgu i nawet doprowadzić do wylewu. To oczywiście dot. podnoszenia nóg i rąk, nie wiem jak to wygląda podczas samego duszenia.

    Z tym podnoszeniem nóg to taki trochę mit. Chuj wie czemu ludzie się nie douczą – wcale to nie przyśpiesza "przebudzebia" a możesz nieprzytomnego udusić jego własnym językiem przy okazji :roberteyeblinking:

  40. Ok, ale jak masz jakiś krwotok już w rozbitym mózgu to taki ucisk (nawet ten co Cię nie podda) może być niebezpieczny

    Nigdy o tym nie słyszałem. Tak Ci się tylko wydaje czy faktycznie jakiś lekarz tak mówił ?

    Wydaje mu się.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.