(Fot. Keith Mills / Sherdog.com) Pamiętacie niepokonanego Bułgara Blagoi’a Ivanova (MMA 7-0), który kilka lat temu na Mistrzostwach Świata w Sambo Bojowym w Sankt Petersburgu zdetronizował legendarnego Fedora Emelianenko? Potem perspektywiczny bułgarski ciężki trafił do organizacji Bellator, gdzie wygrał dwie walki przed czasem, pokonując Williama Penna w debiucie i Zaka Jensena w ćwierćfinale turnieju wagi ciężkiej. W grudniu 2011 roku na gali w podmoskiewskim Czechowie w kontrowersyjnych okolicznościach zdeklasował doświadczonego Ricco Rodrigueza. Pojedynek ze starym mistrzem UFC był ostatnim występem dla Bułgara. Jego karierę w profesjonalnym MMA przerwał przykry incydent w jednej z sofijskich restauracji, o którym szczegółowo pisaliśmy tutaj.
W skrócie – do tragicznego wydarzenia doszło 26 lutego 2012 roku w restauracji, w centrum Sofii. Napastnicy uzbrojeni w kije i noże zaatakowali grupę młodych ludzi wśród których był Blagoi Ivanov. Zawodnik otrzymał głęboki cios nożem w okolicach serca (11-centymetrowa rana). Bułgar praktycznie od razu został przewieziony do szpitala, był przez sześć godzin reanimowany i poddany operacji. Zespół lekarzy ze Szpitala im. Pirogova w Sofii podobno robił niesamowite rzeczy, aby wyciągnąć fightera z drugiego końca „tunelu”. Pracownicy placówki medycznej stwierdzili, iż jedynie dzięki temu, że organizm Ivanova był tak silny, zawodnik przeżył. Następnie przebywał czterdzieści dni w śpiączce, kiedy wybudził się czekał go długi okres rehabilitacji i obecnie powrotu do zawodowego sportu.
Z obozu bułgarskiego sambisty dotarły nareszcie dobre i konkretne wiadomości – po tej przymusowej dwuletniej przerwie powróci do klatki organizacji Bjorna Rebneya. „Bagata” w lutym udał się do Stanów Zjednoczonych, gdzie nabierał formy, a już 13 września ma zmierzyć się z Amerykaninem Mannym Larą (MMA 4-3) podczas gali Bellator 99. Stawką pojedynku ma być udział w kolejnym turnieju wagi ciężkiej Bellatora.
Początkowo było bardzo ciężko. Rozpocząłem od lekkich treningów, stopniowo zwiększając intensywność i obciążenie. Teraz mogę powiedzieć, że praktycznie osiągnąłem dawną formę. Przygotowuję się do powrotu do klatki, no i znam dokładną datę mojej walki. To będzie piątek – trzynastego września. Jednak liczba ta mi zupełnie nie przeszkadza. Przeciwnie, uważam, iż trzynastka przyniesie mi szczęście. Nie jestem przesądny i nie stosuje się do jakiś specjalnych rytuałów przed pojedynkiem. Najważniejsze, aby mieć pewność, że jesteś w stu procentach przygotowanym do walki. – powiedział Blagoi Ivanov.






















