Marcowa walka Bartosza Fabińskiego (15-3) ze względu na odwołanie gali UFC w Londynie do ostatnich dni wisiała na włosku. „The Butcher” pierwotnie miał skrzyżować rękawice z Shavkatem Rakhomonovem, jednak ostatecznie otrzymał on propozycję stoczenia walki z Darrenem Stewartem na gali Cage Warriors 113. Już wtedy były problemy z podróżowaniem w Europie. Jak więc wyglądała droga reprezentanta naszego kraju na swoją osiemnastą walkę w karierze? Ciekawych informacji dowiedzieliśmy się z programu „Oktagon Live” na Kanale Sportowym.

Zawodnik razem z trenerem i menedżerem najpierw wyruszyli samochodem osobowym z Warszawy do Berlina. Następnie z Berlina do Londynu polecieli samochodem, a tam wsiedli w busa, aby w końcu dostać się do Manchesteru. Więcej informacji na temat samego przyjęcia pojedynku zdradził Artur Ostaszewski z Shocker MMA Solutions.

„Generalnie było dużo zamieszania. Pomysł z Cage Warriors wynikł z tego, że udzieliłem wypowiedzi jednemu z redaktorów bloodyelbow.com i poproszono o komentarz do odwołania gali. Powiedziałem, że jesteśmy na tyle zdeterminowani, że jeżeli jest jakakolwiek opcja, żeby gdzieś zawalczyć i spożytkować te przygotowania i formę, którą Bartek miał wspaniałą, po prostu bardzo byśmy tego chcieli. Przeczytał to Graham Boylan i Ian Dean z Cage Warriors i wpadli na szalony pomysł, że skoro wypadł ich krajan, czyli Anglik Darren Stewart z walki, to może warto byłoby to połączyć. A ponieważ Graham Boylan jest również bardzo bliskim kolegą czy przyjacielem Dany White’a, to troszeczkę łatwiej było mu załatwiać takie sprawy. To już bezpośrednio było załatwianie z biurem Dany White’a, nie przez matchmakerów.”

Sam Fabiński przyznał, że najbardziej obawiał się tego, czy w ogóle zdoła dotrzeć do miejsca docelowego.

„Największą obawę budził fakt, czy jest w ogóle szansa dojechać do Anglii. To już się zaczynał problem z zamykaniem granic i nie wiadomo było czy dojedziemy. Tak, jak Artur mówił, mi zależało bardzo na tej walce, a to, że nie miałem czasu się przygotować to pamiętajmy o tym, że ta sama sytuacja była w drugą stronę, bo Darren też nie miał czasu się przygotować, więc obaj podjęliśmy to ryzyko i okazało się, że dla mnie skończyło się to lepiej.”

Dodatkowo Fabiński zdradził, że w przypadku odwołania wydarzenia dostałby wypłatę, jeśli dotarłby już do Anglii. Ostaszewski powiedział natomiast, że była to walka liczona, jako starcie dla UFC, dlatego też rekord Bartosza Fabińskiego w tej organizacji to w tym momencie 4 zwycięstwa i 1 przegrana.

„Był to pojedynek UFC, zresztą otrzymałem również takie pisemne, nie mailowe, tylko pisemne, podpisane ręcznie, zeskanowane i przesłane do mnie od jednego z dyrektorów UFC zapewnienie, że jest to pojedynek UFC. Mamy się tam czuć bezpiecznie, jako ekipa UFC. Dodatkowo płatnikiem też było UFC, czyli nawet przelew, który przyszedł za walkę, jest nadany z UFC, nie z Cage Warriors.”

W ostatniej walce Bartosz Fabiński pokonał decyzją sędziów Darrena Stewarta. Wcześniej „The Butcher” przegrał w pierwszej rundzie z Michelem Prazeresem, zwyciężał natomiast z Emilem Weberem Meekiem, Hectorem Urbiną i Garrethem McLellanem.

4 KOMENTARZE

  1. przypadku odwołania wydarzenia dostałby wypłatę, jeśli dotarłby już do Anglii.

    No tak ale tylko podstawe a takto Bartek dostal 2 tyle za wygrana to warto bylo zaryzykowac.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.