W piątek 18 lipca na gali Babilon MMA 53 w Międzyzdrojach dojdzie do jednej z najbardziej wyczekiwanych walk tego lata. W pojedynku wieczoru zmierzą się Szymon Kołecki (12-1) i były mistrz FEN – Marcin Łazarz (16-10). Głośne zapowiedzi „Bane’a” mówiącego, że może to starcie zakończyć czymkolwiek nie pozostały bez odpowiedzi. Kołecki – mistrz olimpijski, który jedyną walkę w MMA przegrał w 2018 roku właśnie w Międzyzdrojach – zabrał głos i odpowiedział na zaczepki rywala z zimną precyzją.

– O ile dobrze pamiętam, słowa „Nie ma odpornych, są tylko źle trafieni” wypowiedział śp. Jerzy Kulej, którego miałem zaszczyt poznać i wielokrotnie z nim rozmawiać. Zgadzam się z tym słowami. Marcin w naszej walce musi o tym pamiętać. Pycha kroczy przed upadkiem – tak Kołecki komentuje słowa Marcina Łazarza, który twierdzi, że starcie z Kołeckim „może zakończyć czymkolwiek” i powołuje się na wyżej wymieniony klasyczny cytat. Wypowiedź pewnego siebie „Bane”a odbiła się szerokim echem w mediach sportowych.

​„Nie jest najbardziej doświadczony i mam nadzieję, że nie okaże się najtrudniejszy”

Od momentu ogłoszenia walki wieczoru Babilon MMA 53 mówi się o tym, że Marcin Łazarz może stanowić największe wyzwanie w karierze MMA Kołeckiego, ale podopieczny Mirosława Oknińskiego zachowuje do tego dystans i w swoim stylu broni zdania, przytaczając liczby:

– Marcin nie jest najbardziej doświadczony z moich przeciwników. Martin Zawada miał ponad 40 walk, kiedy z nim walczyłem. Oli Thompson czy Przemek Mysiala prawie po 40. Analiza umiejętności Marcina niczym się nie różniła od wszystkich pozostałych – podkreśla były sztangista.

Na pytanie o przygotowania Kołecki odpowiada rzeczowo:

– Oczywiście Marcin ma swój folder w moim komputerze, a w nim wszystkie potrzebne informacje. Na pewno to jeden z najtrudniejszych rywali, ale mam nadzieję, że nie okaże się najtrudniejszy.

​„Presja to moja ulubiona część tej pracy”

Szymon Kołecki docenia efektowną serię zwycięstw Marcina Łazarza, który w ostatnich walkach błyskawicznie nokautował rywali – w tym Adama Kowalskiego na gali Babilon MMA 50, ale nie zamierza dołączyć do grona ofiar „Bane’a”.

– Marcin dobrze wypadł w walkach z ostatnimi rywalami, ale ja mam nadzieję nie popełnić ich błędów. Gdybym powiedział, że nie obawiam się argumentów przeciwnika, to bym skłamał. Nie jest to jednak typowy strach, a raczej informacja wyostrzająca kierunki w trakcie przygotowań – przyznaje Kołecki.

Co więcej, zawodnik z Ciechanowa zapowiada, że mimo świadomości ryzyka zamierza narzucić presję od samego początku:

– Jeśli chodzi o presję, to jest moja ulubiona część pracy i kiedy tylko jest to możliwe, wykorzystuję ją cały czas. W tej walce też zamierzam to robić!

​Doping dla rywala to żaden problem – Kołecki nawet go nie słyszy

Pojedynek odbędzie się w Międzyzdrojach – a więc niedaleko rodzinnego Białogardu Łazarza, który jest przekonany, że głośny doping kibiców poniesie go do zwycięstwa. Czy to może być problem dla Kołeckiego?

– Spodziewam się, że kibice mogą dopingować Marcina, ale nie będzie mi to przeszkadzać. Walczyłem w MMA na kilkunastotysięcznych arenach, na których dopingowano mojego przeciwnika i w żaden sposób nie zaburzyło to mojego skupienia. Kiedyś startowałem w Atenach przed 15 tysiącami widzów, którzy na mnie gwizdali, ponieważ rywalizowałem z Grekami o mistrzostwo świata w podnoszeniu ciężarów, a ja tego nie usłyszałem. Koncentrację na zadaniu potrafię dobrze opanować – zapewnia Szymon.

​Plan na walkę: wykorzystać wszystkie atuty

Kołecki nie ukrywa, że siatka i praca z góry to jego mocne strony – ale zapowiada, że w tej walce pokaże pełniejszy wachlarz umiejętności:

– W dotychczasowych walkach siatka i parter były moją ważną bronią, ale mam nadzieję, że to nie wszystko, co potrafię. Postaram się skorzystać ze wszystkiego, co wytrenowałem. Jeśli chodzi o Marcina, to ma dobry boks, niezłą kondycję i nie jest miękki – ocenia złoty i srebrny medalista olimpijski.

Na koniec padło pytanie, co odpowiedziałby Łazarzowi na jego buńczuczne zapowiedzi przed piątkową walką na Babilon MMA 53 w Międzyzdrojach. Tu Szymon znów był boleśnie precyzyjny i oszczędny w słowach:

– Powtórzę: pycha kroczy przed upadkiem.

Tomasz Chmura
Sztuki walki od 2004 roku. Pierwsza gala MMA - 2007. Instruktor Sportu, czarny pas w nunchaku jutsu. Pasy w Kenpo Jiu Jitsu i Sandzie.