Informacja prasowa: 

Mateusz Zawadzki (13-3-2) to kolejny zawodnik, który zaprezentuje się kibicom podczas gali Babilon MMA 4. 8 czerwca w Ełku, przed własną publicznością, „Barni” zmierzy się z Piotrem Niedzielskim (9-4).

Lokalne gwiazdy w kartach walk Babilon MMA to już tradycja. Właśnie dlatego Tomasz Babiloński postanowił dać szansę Zawadzkiemu. „Barni” to bez wątpienia najbardziej znany zawodnik klubu MMA Team Ełk. Toczył walki na galach KSW czy PLMMA. W kwietniu tego roku wznowił karierę po dwuletniej przerwie. Podczas Armia Fight Night 2 znokautował Dominika Chmiela. „Barni” zanotował do tej pory 13 wygranych, 3 przegrane i 2 remisy.

Jego rywal to reprezentant poznańskiego klubu Czerwony Smok. Niedzielski ma na swoim koncie 9 zwycięstw (6 przed czasem) i 4 porażki. „Niedziela” toczy swoje walki głównie w kategorii lekkiej (jest notowany w czołówce tej dywizji w Polsce), ale długo nie zastanawiał się nad ofertą, którą przedstawił mu Tomasz Babiloński. Postanowił podjąć wyzwanie w limicie kategorii półśredniej.

Przypominamy, że walce wieczoru Babilon MMA 4 zmierzą się Szymon Kołecki i Ivo Cuk. Pozostałe zestawienia również gwarantują emocje. W Ełku potwierdzono występ Daniela Rutkowskiego, Aleksandra Georgasa, Kacpra Formeli, Adama Brzezowskiego, Piotra Niedzielskiego, Damiana Zorczykowskiego, Mateusza Sińskiego, Michała Szulińskiego oraz Pawła Brandysa. Wkrótce w karcie pojawią się kolejne nazwiska.

Bilety na to elektryzujące wydarzenie można nabywać w serwisie eventim.pl. Galę będzie można oglądać na sportowych antenach Polsatu.

Aktualna karta walk Babilon MMA 4:

120 kg: Szymon Kołecki (5-0) – Ivo Cuk (16-10)
65,8 kg: Daniel Rutkowski (5-2) – Aleksander Georgas (9-5)
70,3 kg: Kacper Formela (7-1) – Adam Brzezowski (5-2)
77,1 kg: Mateusz Zawadzki (13-3-2) – Piotr Niedzielski (9-4)
65,8 kg: Damian Zorczykowski (4-2) – Mateusz Siński (2-1)
83,9 kg: Adam Biegański (5-0) – Michał Pietrzak (5-3)
91,5 kg: Michał Szuliński (9-4-1) – Paweł Brandys (6-5-2)

4 KOMENTARZE

  1. Głównie ciekawe walki na karcie łącznie z powrotem Szulińskiego (chyba ostatnio widziałem go na PLMMA lata temu, gdzie Fabiński spuścił mu ciężki wpierdol w parterze). Tylko w mejn iwencie apetyczny naleśnik do schrupania w 2 minuty dla Szymona. Serio nie można znaleźć w środkowo-wschodniej Europie konkretnego przeciwnika z półciężkiej-ciężkiej zamiast wora do bicia, który wygrywa tylko w zderzeniach z innymi workami? Orkowski np. był dużo większym wyzwaniem. Teraz np. Wiwatowski, który walczy jutro na FENie mógłby być dobrym przeciwnikiem czy w 93 czy 120. Jakby poszukać, w samej Polsce pewnie są zawodnicy w tych klasach, którzy byliby "do przejścia", ale byliby jakimś wyzwaniem i jakimś krokiem do przodu przy wygranej. Taki Cuk oprócz pozornie lepszego rekordu nie jest wcale większym wyzwaniem niż Balejko, z którym Szymon walczył rok temu w swojej drugiej walce, a może i mniejszym, bo wie, że przyjeżdża głównie po wypłatę i pewnie szybko przestanie się aktywnie bronić, jak zobaczy, że może na zdrowiu stracić, a jedno więcej L to mu pewnie wiadomo gdzie lata, jak gość o prawie 10 lat błąka się Europejskich ringach i klatkach i nic nie osiągnął, a cztery dychy na karku tuż tuż.

    Pytanie retoryczne, przypuszczam, że można.

    Zresztą w sumie niepotrzebnie się czepiam, i ACB i WWFC ściągały gościa jeszcze w tym roku też tylko i wyłącznie w tym samym celu, a WWFC w ogóle po to, żeby dostał w ME wpierdol od ich największej gwiazdy w ciężkiej.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.