(fot. Andy Hemingway / Sherdog.com)

Wraz z postępami Marcina Helda (MMA 15-2) w turnieju Bellatora bliżej zapoznajemy się z jego kolejnymi rywalami. Przy okazji ćwierćfinału przedstawiliśmy „W Imadle” sylwetkę Murada Machaeva, półfinał z Richem Clementim był analizowany „Pod Lupą”. Dziś, z okazji piątkowego finału, wracamy do pierwszego formatu i przedstawiamy wam sylwetkę Dave’a Jansena (MMA 18-2) wraz z wywiadem, którego Amerykanin nam udzielił dwa tygodnie temu.

Imię: Dave
Nazwisko: Jansen
Data urodzenia: 1978/08/21 (33 lata)
Miejsce urodzenia: Damascus, Oregon, USA
Miejsce zamieszkania: Portland, Oregon, USA
Wzrost: 175 cm
Zasięg: 182 cm
Bilans MMA: 18-2 (1 TKO, 10 Sub)
Klub: Sports Lab

Związany całe życie z Oregonem Dave Jansen wywodzi się z uczelnianych zapasów. W latach 1995-98 był jednym z lepszych zapaśników na poziomie liceum raz zdobywając tytuł mistrza stanu a dwukrotnie plasując się na najniższym stopniu podium. Po liceum Jansen przez dwa lata reprezentował barwy Uniwersytetu Orgeon w najwyższej dywizji NCAA jednak nie będąc w stanie powtórzyć sukcesów z czasów licealnych.

Jansen nie ukończył studiów, przerywając je po drugim roku. Potem przez dłuższy czas łapał się prac dorywczych na budowie czy w restauracjach. Jego przygoda w MMA wzięła się z przypadku. Pracując w kawiarni na lotnisku w Portland poznał byłego zawodnika UFC – Chrisa Wilsona, który spytał sie Jansena o jego kalafiory i zasugerował by spróbował swoich sił w tym sporcie. Jansen przekonywał się rok. Dopiero kiedy zobaczył walkę Wilsona na gali International Fight League i zobaczył, że Portland ma własną drużynę w tej organizacji postanowił podjąć trening pod MMA. W 2006 roku, w wieku 27 lat, przekroczył próg legendarnej Team Quest.

Pierwszą walkę stoczył w styczniu 2007 roku, notabene tylko półtora roku wcześniej niż zadebiutował Marcin Held, pokonując przez duszenie zza pleców innego debiutanta Matta Slossera na gali Sportfight w Portland. Przez pierwsze dwa lata kariery przeszedł jak burza odnosząc 10 zwycięstw z czego aż 7 przez duszenia i tylko dwa na pełnym dystansie. Jego dobra passa została zauważona przez matchmakerów M-1, którzy zaoferowali mu kontrakt w 2009.

W lutym 2009 Jansen zadebiutował na gali M-1 Challenge w pobliskim stanie Waszyngton pokonując na punkty doświadczonego Brazylijczyka Flavio Alvaro. W ringu M-1 Jansen mierzył się z międzynarodowymi przeciwnikami. Prócz wspomnianego Alvaro podczas tego epizodu swojej kariery wypunktował solidnego Koreańczyka Yui Chul Nama i w zaledwie 22 sekundy poddał Amirkhana Mazihova.

Do Jansena, posiadającego niesplamiony porażką bilans z dwucyfrową liczbą zwycięstw, odezwał się ówczesny matchmaker World Extreme Cagefighting Sean Shelby kontraktując go do wagi lekkiej tej siostrzanej wobec UFC organizacji. Shelby zestawił Jansena na gali WEC 43 z Richem Crunkiltonem, zawodnikiem AKA, który wtedy miał już 5 walk i 4 wygrane w niebieskiej klatce na swoim koncie. To doświadczenie nie zdało się na wiele Crunkiltonowi i Jansen wygrał jednogłośnie na punkty dzięki lepszym zapasom i pracy z góry. To była jego pierwsza i jedyna wygrana w WEC.

Perfekcyjny bilans Jansena popsuł na WEC 46 w styczniu 2010 Kamal Shalorous. Jansen nie był w stanie sprowadzić Irańczyka na ziemię i został obity przez 15 minut jego mocnymi cepami. Drugą porażkę dołożył na WEC 50 18 sierpnia Ricardo Lamas korzystając z tej samej taktyki co Shalorous jednak z większa finezją od Irańczyka jeśli chodzi o technikę uderzania. Dwie porażki z rzędu oznaczały, że Jansen został zwolniony z WEC.

Jansen długo stawał na nogi. Nie brał walk od razu ale zdecydował się zmienić obóz odchodząc z Team Quest do nowo-formowanej ekipy Sports Lab z Mike’m Pierce’m i Ianem Lovelandem. Po 9 miesiącach przerwy powrócił do startów podpisawszy kontrakt z Bellatorem. Na 39. gali tej organizacji w kwietniu 2011 szybko rozprawił się z Scottem McAfee’m poddając go duszeniem brabo. Pomimo kolejnej wygranej w listopadzie nad Askhanem Morvarim Jansen nie został zaproszony do turnieju lekkich w pierwszej połowie 2012 roku. Zamiast tego stoczył jeszcze jeden zwycięski bój, tym razem z Jacobem Kirwanem, i tym samym zarezerwował sobie miejsce w jesienno-zimowym turnieju.

W ćwierćfinale Jansen w trzeciej rundzie poddał trenującego u Grega Jacksona Dagestańczyka Magomeda Saadulaeva po ekscytującej walce w parterze. W półfinale zaś po ciężkiej przeprawie w stójce sędziowie orzekli niejednogłośnie jego zwycięstwo nad Brazylijczykiem Ricardo Tirlonim.

14 grudnia Jansen zmierzy sie z Heldem podchodząc do walki niepokonany w ostatnich pięciu starciach od kiedy zmienił obozy. Stawką będzie 30 tysięcy dolarów przebrane za 100 oraz perspektywa walki o tytuł z Michaelem Chandlerem lub Rickiem Hawnem w nadchodzącym roku. Jansen jednak nie czuje presji i oto co miał nam do powiedzenia w naszej rozmowie.

MMARocks.pl: Jest mi bardzo miło powitać na naszych łamach Dave’a Jansena. Dave z tego co mi wiadomo przed chwilą skończyłeś swój poranny trening, możesz nam powiedzieć jak wyglądał?

Dave Jansen: Rano pracowałem nad kondycją. Trening był lekki, tylko po to żeby się rozgrzać i zrobić jakieś lekkie ćwiczenia. Potem miałem sparingi i właśnie je skończyłem, więc to już był dobry dzień.

MMARocks.pl: Miałeś trochę rozoraną twarz po walce z Ricardo Tirlonim. Miałeś jakieś problemy z pełnymi sparingami po niej czy może zostałeś zawieszony przez komisję lekarską?

Dave Jansen: Nie miałem żadnych problemów. Mam dużo blizn na twarzy i stąd łatwo mnie rozciąć. Te wszystkie rany były płytkie i nie miałem żadnych problemów z ich leczeniem.

MMARocks.pl: Czym różni się trening w środowisku turniejowym jak w Bellatorze, kiedy trzeba regularnie walczyć – w tym wypadku chyba raz na trzy tygodnie – od normalnego obozu przygotowawczego?

Dave Jansen: Nacisk na pewno kładę na zapobieganie kontuzjom. Poza tym odnowa organizmu bo walczyłem przez 15 minut. Miałem trochę guzów i siniaków ale w swojej karierze zdarzało mi się być bardziej poobijanym. Staram się utrzymać wysoki poziom przygotowania kondycyjnego oraz cały czas pracuję nad techniką w stójce, w zapasach i w parterze. Biorę też dużo masaży, żeby ciało mogło odpocząć.

MMARocks.pl: 14 grudnia zawalczysz w finale turnieju Bellatora przeciwko Marcinowi Heldowi. Po pierwsze to będzie drugi raz w tym turnieju kiedy zmierzysz się z fighterem z Europy wschodniej po tym jak w pierwszej rundzie pokonałeś Magomeda Saadulaeva. Wolisz walczyć z zagranicznymi rywalami czy Amerykanami? Robi to dla ciebie jakąś różnicę?

Dave Jansen: Nie ma jakiejś szczególnej różnicy choć osobiście wolę walczyć z rywalami z zagranicy. Tak dla doświadczenia. Walczyłem już z innym Rosjaninem kiedy byłem w M-1, walczyłem z Brazylijczykami  Koreańczykami, Irańczykami. Lubie mieć taki szeroki wachlarz narodowości na moim bilansie.

MMARocks.pl: Oczywiście, najmocniejsza strona Marcina Helda to jego parter. On ma dosyć unikalny sposób ataku na ziemi więc czy sprowadziłeś do swojego obozu kogoś, kto byłby w stanie naśladować jego styl?

Dave Jansen: Mamy w okolicy kilku specjalistów od dźwigni na nogi. Jeden z nich jest już związany w moim gymem, nazywa się Brent Primus. Naprawdę solidny czarny pas, który nie tylko jest dobry w technikach na nogi ale też w pozostałych elementach BJJ. Jest tu jeszcze jeden koleś, Keisuke Andrew, który ma tu niedaleko własny gym. Planuje się tam wybrać kilka razy, to naprawdę uznany spec od dźwigni na nogi. Jestem w dobrym towarzystwie.

MMARocks.pl: Mówisz konkretnie o dźwigniach na nogi i to była krytyka, którą widziałem skierowaną do Helda po jego poprzedniej walce. Amerykańskie media mówią o nim, że to jednowymiarowy grappler, zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Dave Jansen: Nie wiem czy to jednowymiarowy grappler ale na pewno ma świetne dźwignie na nogi. Myślę, że ci sami ludzie mogliby uznać mnie za jednowymiarowego bo ja tylko wygrywam przez duszenia. Nie mogę go winić za to, że walczy by wykorzystać swoje zalety – to logiczne. Oczywiście ma kilka luk, które planuję wykorzystać jak stójka i zapasy.

MMARocks.pl: Czyli będziesz chciał za pomocą swoich zapasów utrzymać walkę w stójce bo uważasz, że tam masz przewagę?

Dave Jansen: Nie boję się walki w parterze z Marcinem ale tak, będę korzystał ze swoich zapasów by utrzymać walkę w stójce lub uzyskać pozycje dominujące.

MMARocks.pl: Przeciwko Tirloniemu wykonywałeś obalenia na czarnym pasie BJJ i były one głównie pod koniec rund. Styl Helda nie sprzyja wygrywaniu rund na punkty więc czy uważasz, że taka taktyka będzie skuteczna w zapewnianiu sobie przewagi punktowej?

Dave Jansen: Obalenia pod koniec rundy na pewno dają sędziom coś do zapamiętania w samej końcówce. Jeśli runda jest na rzut monetą i jeden fighter zdobędzie obalenie to na ogół on wygra to starcie. Szczerze mówiąc nawet nie myślałem o obaleniach pod takim kątem. W trzeciej rundzie to Tirloni zaczął zapasy pod koniec, ja zatrzymałem jego wejście w nogi, szukałem miejsca na gilotynę ale on się umiejętnie wycofał otwierając jednak okazję do obalenia i suplesu. Nie robi mi różnicy czy obalenie jest na początku, w środku czy pod koniec rundy, wszystkie chętnie wykorzystam.

MMARocks.pl: Opowiedziałeś już o swoich trenerach grapplingu ale powiedz nieco więcej ogólnie o tym jak i z kim trenujesz w Sports Lab przygotowując się do tej walki.

Dave Jansen: Pracuję z Philem, moim trenerem od przygotowania siłowego i kondycyjnego. Mój trener od boksu to Andy Minsker a trener od tajskiego bosku to Dylan Fussel. No i prócz tego reszta fighterów z mojego gymu, z którymi razem trenuję i sparuję.

MMARocks.pl: Wspomniałeś o Andym Minskerze. Słuchałem wywiadów z tobą przed poprzednimi walkami i powiedziałeś w jednym z nich, że Minsker pracuje nad twoim boksem za pomocą tenisa stołowego. Możesz wytłumaczyć na czym to dokładnie polega?

Dave Jansen: Trening ping-ponga ma na celu ćwiczyć koordynację ręki z okiem, szybkość, zręczność.

MMARocks.pl: Czyli po prostu grasz w ping-ponga?

Dave Jansen: Tak, na tym to polega. To dobra rozgrzewka i dobry sposób na zakończenie treningu. Ale nie chcę tu wyjawiać zbyt dużo moich sekretów.

MMARocks.pl: Zrozumiałe. To już ostatnia walka w turnieju ale jako jedyny zawodnik, mówiłeś w wywiadach, że wybiegasz w przyszłość i myślisz co po wygranej. Długo myślałeś o potencjalnej walce z Heldem i czy to twój idealny rywal na finał?

Dave Jansen: Dużo myślałem o każdym z rywali od kiedy ujawniono skład turnieju. Zawsze uważałem, że wygram ten turniej ale to i tak zaszczyt z nim zawalczyć. Od kiedy zobaczyłem jego walkę z Chandlerem byłem fanem jego stylu walki. Po prostu czekam na walkę i mam nadzieję dać dobry pokaz MMA.

MMARocks.pl: Harmonogram jest dośc napięty, jestem ciekaw na jak długą przerwę sobie pozwoliłeś po walce z Tirlonim i jak spędziłeś wolny czas?

Dave Jansen: Byłem na sali we wtorek więc od piątku wieczór kiedy walczyłem i soboty, kiedy wracałem do domu miałem dwa dni przerwy. Czas spędzałem z moją dziewczyną, mogłem dobrze zjeść, kupiłem sobie nowe książki…

MMARocks.pl: Czyli prowadziłeś normalne życie?

Dave Jansen: Tak, można tak to ująć.

MMARocks.pl: Dobrze Dave dziękuje ci bardzo za poświęcenie nam czasu na tą rozmowę po drugiej stronie Atlantyku. Powodzenia w walce z Marcinem Heldem i jeśli chcesz podziękować swoim sponsorom, trenerom to teraz jest chwila dla ciebie.

Dave Jansen: Dzięki również. Przyjemność jest po mojej stronie. Chciałbym podziękować Budomart, Adidasowi, Future Legend, managerom z Paradigm MMA, mojej całej drużynie w Sports Lab, Big Boy Moving sponsoruje mnie w tym turnieju, jak też suplementy Onnit oraz All Pro Science, którzy też dali mi nieocenione narzędzia. Na koniec Float On, producent kabin ograniczonej stymulacji, które wykorzystuje przy treningu oraz Miejskim Pszczelarzom z Portland, grupa ludzi, z którymi często spędzam czas i rozmawiam. To chyba tyle, dziękuję.

MMARocks.pl: Świetnie. Dzięki również.

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.