Donalda Trumpa nie trzeba nikomu przedstawiać. Mało kto wie jednak, że 45. prezydent Stanów Zjednoczonych za swój wkład w rozwój MMA został w 2013 roku uhonorowany wprowadzeniem do New Jersey State Martial Arts Hall of Fame. Przy jego nazwisku widnieje jedno słowo: „wizjoner”.

Pozwólcie, że powiem wam jedno: całe swoje życie spędziłem w sztukach walki i potrafię rozpoznać prawdziwego wojownika. Panie i panowie, Donald Trump jest wojownikiem i wiem, że będzie walczył o ten kraj – te słowa na krajowej konwencji Republikanów w 2016 roku wygłosił Dana White. Szef UFC oficjalnie poparł tego dnia kandydaturę Donalda Trumpa w wyścigu o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. I choć wiele osób miało mu to za złe, to Dana zwyczajnie nie mógł postąpić inaczej – kontrowersyjny miliarder o fikuśnej grzywce pomógł mu bowiem w czasach, gdy inni mieli UFC w głębokim poważaniu.

Trudne początki

Pierwsze lata działania UFC nie należały do łatwych. Brutalne gale, które reklamowano hasłami „Wszystkie chwyty dozwolone!” i „Żadnych zasad!”, spotkały się bowiem ze stanowczym potępieniem ze strony społeczeństwa. Wiele osób określało je wręcz mianem „barbarzyńskich” – pamiętajmy, że mowa tu o czasach sprzed obowiązkowych rękawic, gdy w trakcie walk dopuszczalne było kopanie leżącego oraz wyprowadzanie ciosów w tył głowy. Na gale UFC uwziął się w szczególności senator John McCain, który nazywał je „ludzką walką kogutów” i ze wszystkich sił próbował doprowadzić do całkowitego zakazu ich organizacji – na szczęście bezskutecznie.

Z powodu wszechobecnej nagonki UFC mogło jednak zapomnieć o organizowaniu swoich gal w dużych miastach; miejsca takie jak Las Vegas, Nowy Jork czy Atlantic City były poza zasięgiem federacji. Jeżeli dołożyć do tego fakt, że w tym czasie obowiązywał również zakaz emitowania w telewizji walk MMA w systemie pay-per-view, to przyszłość mieszanych sztuk walki malowała się raczej w czarnych barwach. I wtedy z odsieczą przyszedł Donald J. Trump.

Trumpolina do sukcesu

W pierwszych latach działalności UFC nikt nie traktował mieszanych sztuk walki poważnie. Nikt – poza Donaldem Trumpem. Kontrowersyjny miliarder, który posiadał bogate doświadczenie w promowaniu sztuk walki (w zarządzanych przez niego nieruchomościach pojedynki bokserskie toczyli wielcy amerykańscy mistrzowie pięści, na czele z Mikiem Tysonem, Evanderem Holyfieldem czy Riddickiem Bowe), pomógł federacji, wyrażając zgodę na organizację walk MMA w swoim kasynie w Atlantic City w stanie New Jersey. I tak 17 listopada 2000 roku w Trump Taj Mahal odbyła się gala UFC 28: High Stakes. Rok później – już po zakupie UFC przez spółkę Zuffa – na terenie kasyna zorganizowano gale UFC 30 i UFC 31.

Jak przyznaje Dana White: – Trump Taj Mahal było w tamtym czasie jedynym miejscem, w którym mogliśmy organizować nasze gale. Donald jako pierwszy dostrzegł potencjał MMA. Dzisiaj wszyscy chcą się podczepić pod nasz sukces, ale to on pierwszy w nas uwierzył.

Dzięki sukcesowi tych wydarzeń oraz wstawiennictwu ze strony Trumpa, UFC kolejną galę mogło zorganizować w Continental Airlines Arena, pojemniejszej hali sportowej w New Jersey. We wrześniu UFC zawitało natomiast do Las Vegas. Tak zaczęła się era współczesnego MMA, która trwa aż do dzisiaj.

Affliction Entertainment

Pisząc o Donaldzie Trumpie i MMA, trzeba koniecznie wspomnieć o Affliction Entertainment, choć obecny prezydent USA wolałby pewnie wymazać ten epizod z pamięci. W 2008r. Donald Trump zakupił udziały w Affliction Entertainment, wspólnym projekcie Golden Boy Promotion i rosyjskiej federacji M-1, który miał stanowić konkurencję dla UFC. Affliction udało się narobić sporo szumu w światku MMA – nie dość, że ich największą gwiazdą był Fedor Emelianenko, który nigdy wcześniej nie walczył w Stanach, to na dodatek płacili swoim zawodnikom zdecydowanie więcej niż UFC (Tim Sylvia za walkę z potężnym Rosjaninem zgarnął aż 800 tysięcy dolarów, w tamtym czasie mało kto mógł liczyć na podobną gażę).

Dwie pierwsze gale pod szyldem Affliction Entertainment cieszyły się sporym zainteresowaniem, ale problemy pojawiły się 11 dni przed trzecią, gdy to w organizmie Josha Barnetta wykryto niedozwolone substancje. Jego walka z Emelianenko, podobnie zresztą jak cała gala, została odwołana, a Affliction Entertainment pogrążyło się w kłopotach finansowych. Cały projekt upadł po roku i czterech dniach.

Dana White najwyraźniej wybaczył Donaldowi skok w bok – w końcu chodziło wyłącznie o interesy. Jak sam przyznaje: Donald był sojusznikiem UFC na długo przed tym, zanim nasza organizacja stała się popularna, zanim przerodziła się w dochodowy biznes. Pomógł nam na samym początku. I za to będę mu zawsze wdzięczny.

Tekst powstał dzięki współpracy z Extreme Hobby. W sklepie Extreme Hobby znaleźć można bogaty wybór odzieży do sztuk walki. Są też czapki z daszkiem, choć czerwonego modelu z napisem „Make America Great Again” akurat nie ma w asortymencie.

Przemysław Grochulski

13 KOMENTARZE

  1. Ja jestem akurat fanem Trumpa, w kilku kwestiach pokazał że ma jaja większe na pewno niż poprzednik no ale to kwestie polityczne to chyba sobie daruje.

    Gośc jest w czepku urodzony. Od urodzenia był milionerem, został miliarderem a jak zechciał zostać prezydentem największej gospodarki na świecie to nim po prostu został.

    Nie zapomnę tej sceny jak kazał młodemu Bushowi zamknąć się a ten….zamknął się:).  Teraz się dowiaduje że jakby nie on to dzisiaj KSW byłoby organizacja nr 1?  Teraz to go po prostu uwielbiam.

  2. W 2008r. Donald Trump zakupił udziały w Affliction Entertainment, wspólnym projekcie Golden Boy Promotion i rosyjskiej federacji M-1

    Affliction Entertainment nie było wspólnym projektem Golden Boy Promotion i M1… To był projekt Affliction Clothing, Golden Boy było tylko sponsorem, a M-1 global kopromotorem  dwóch gal.

  3. UFC. Affliction udało się narobić sporo szumu w światku MMA – nie dość, że ich największą gwiazdą był Fedor Emelianenko, który nigdy wcześniej nie walczył w Stanach

    Naprawcie ten tekst. Fiodor walczył w Stanach z Colemanem na gali Pride 32 PRZED występami na galach Affliction…

  4. Dobrze się zaczyna, ale w sumie tekst strasznie króciutki.  To chyba tylko takie liźnięcie tematu i zachęta dla dociekliwych do własnych  poszukiwań. Cactus by się bardziej rozpisał. :boss:

    "Tekst powstał dzięki współpracy z Extreme Hobby. W sklepie Extreme Hobby znaleźć można bogaty wybór odzieży do sztuk walki. Są też czapki z daszkiem, choć czerwonego modelu z napisem „Make America Great Again” akurat nie ma w asortymencie."

    :juanlaugh:

  5. "Tekst powstał dzięki współpracy z Extreme Hobby. W sklepie Extreme Hobby znaleźć można bogaty wybór odzieży do sztuk walki. Są też czapki z daszkiem, choć czerwonego modelu z napisem „Make America Great Again” akurat nie ma w asortymencie."

    :juanlaugh:

    mordo nawet Hendo smiga w tych zajebistych czapkach

  6. Ja jestem akurat fanem Trumpa, w kilku kwestiach pokazał że ma jaja większe na pewno niż poprzednik no ale to kwestie polityczne to chyba sobie daruje

    Nie pokazał. Pokazał wręcz malutkie lub ich brak – tak samo jak jego poprzednicy, robi dosłownie wszyściutko, czego oczekują od niego Żydzi. Ostatnimi akcjami wręcz pokazał, że to nie on steruje swoim państwem.

  7. Nie pokazał. Pokazał wręcz malutkie lub ich brak – tak samo jak jego poprzednicy, robi dosłownie wszyściutko, czego oczekują od niego Żydzi. Ostatnimi akcjami wręcz pokazał, że to nie on steruje swoim państwem.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.