Ronda Rousey to osoba, której nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Pekinie w judo, wicemistrzyni świata w tej dyscyplinie i zarazem pierwsza kobieta, która podpisała kontrakt z UFC. Jeszcze kilka lat temu określana mianem jednej z najlepszych atletek na świecie, dziś po bolesnych porażkach z Holly Holm i Amandą Nunes szuka szczęścia w profesjonalnym wrestlingu. Udawane zapasy wydają się być dość kontrowersyjnym kierunkiem rozwoju kariery, ale Ronda już kilkakrotnie zdążyła pokazać, że dysponuje całkiem niezłym talentem aktorskim.

Wiele osób nazywa Rondę Rousey Sereną Williams mieszanych sztuk walki. Kimś, kto na stałe odmienił oblicze sportu i praktycznie w pojedynkę sprawił, że kobiece MMA zaistniało w masowej świadomości. Młoda, zdolna, wygadana, przyjemna dla oka, a do tego świetna technicznie – Ronda Rousey szybko stała się w Stanach Zjednoczonych prawdziwą gwiazdą. Rosnąca popularność zawodniczki nie umknęła uwadze producentów z branży filmowej, którzy szybko postanowili dać jej szansę debiutu na srebrnym ekranie. Co ciekawe, Ronda na początku swojej kariery sportowej dorabiała jako kaskader w serialach i filmach krótkometrażowych (m.in. wzięła udział w jednym z odcinków „CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku”).

Wśród weteranów

14 lipca 2013r. Sylvester Stallone ogłosił na twitterze, że Ronda Rousey dołącza do obsady trzeciej części „Niezniszczalnych”. Sylvester Stallone, Arnold Schwarzenegger, Mel Gibson, Harrison Ford, Jason Statham, Dolph Lundgren, Antonio Banderas… Ciężko wymarzyć sobie debiut w lepszym gronie. Ronda była zresztą pierwszą niewiastą w gronie umięśnionych twardzieli, ale do tego akurat zdążyła przywyknąć – wcześniej została pierwszą kobietą zakontraktowaną przez Ultimate Fighting Championship. I to mimo tego, że Dana White, szef UFC, wielokrotnie powtarzał, że w jego organizacji nie ma miejsca dla kobiet.

Jak sama podkreśla, Sylvester Stallone bardzo jej pomógł i w trakcie kręcenia „Niezniszczalnych” był dla niej mentorem: – Kazał mi całkowicie zapomnieć o wstydzie. Radził, żebym przy pierwszym podejściu do sceny zawsze przesadzała ze swoimi aktorstwem, bo dzięki temu od razu przestanę czuć skrępowanie. Dlatego na początku robię z siebie totalnego głupka, a potem w kolejnych ujęciach stopniowo tonuję swoją grę. To najlepsza rada, jakiej mi udzielił. Robiąc coś zupełnie nowego, łatwo odczuwać zażenowanie, ale trzeba je przezwyciężyć. Pod tym względem aktorstwo przypomina trening z cieniem – nie da się czerpać z tego przyjemności, jeżeli cały czas myślimy tylko o tym, że wyglądamy idiotycznie.

Sporym wyzwaniem okazała się pierwsza scena, która była klasycznym dialogiem między Rondą a Stallonem: – Liczyłam, że zacznę od sceny akcji. Bicie ludzi, bieganie, strzelanie – w tym jestem dobra. Ale długi dialog? Szybko musiałam nauczyć się walczyć ze swoimi przyzwyczajeniami, szczególnie przestępowaniem z nogi na nogę. Jak się okazało, robię tak, gdy jestem nerwowa. Sprawa była na tyle poważna, że Patrick Hughes [reżyser] zacząć chwytać mnie za łokieć za każdym razem, gdy tylko zamierzałam to zrobić.

„Niezniszczalni 3” nie podbili serc krytyków, ale to akurat nigdy nie było celem serii. Problem w tym, że popisami emerytowanych mięśniaków nie byli zachwyceni również miłośnicy klasycznego kina akcji. Produkcji wytykano brak krwi, chaotyczny montaż, drętwe dialogi i wymuszony, przekraczający granicę autoparodii humor. W recenzjach oberwała również Ronda, która zdaniem wielu nie pasowała do starej gwardii; wytykano jej też to, że dysponuje tylko jedną miną. Ale fala krytyki nie była w stanie powstrzymać zawodniczki, bo jak sama przyznaje, jest bardziej przyzwyczajona do gwizdów niż oklasków.

Szybka i wściekła

W 2015r. Ronda zalicza epizod aktorski w kolejnej niezwykle popularnej serii, tym razem siódmej części „Szybkich i wściekłych”. Ubrana w opiętą sukienkę i szpilki, spuszcza srogie manto postaci granej przez Michelle Rodriguez. I to w zasadzie tyle. Ciężko mówić o kreacji na miarę Meryl Streep, ale „Szybcy i wściekli” nigdy nie słynęli z wyszukanej fabuły; po co robić film o facecie w łódce, skoro widzowie chętniej obejrzą bójkę dwójki seksownych kobiet? Co ciekawe, w szóstej części Michelle Rodriguez tłukła się z Giną Carano, inną gwiazdą kobiecego MMA.

– Na czas zdjęć znaleźli mi długą, złotą suknię, w której kazałam zrobić dwa wycięcia, żeby móc łatwiej kopać. Następnego dnia byłam cała pokryta w siniakach. W trakcie kręcenia oberwałam bardziej niż w czasie swoich trzech ostatnich walk – Ronda o swoim występie w „Szybkich i wściekłych”. W tym czasie jej przeciętna walka w oktagonie trwała średnio 32 sekundy.

W tym samym roku Ronda wystąpiła w popularnym serialu „HBO”. Zagrała tam samą siebie i – a jakże! – znowu spuściła łomot jednemu z bohaterów. Jak przystało na „kolekcjonerkę ramion”, walkę na ekranie zakończyła podobnie jak w prawdziwym życiu – zakładając swojemu przeciwnikowi dźwignię.

Groźna, seksowna, niezwyciężona. Przemysł rozrywkowy pokochał Rondę Rousey, bo była uosobieniem sukcesu. Prawdziwą ikoną. Producentom z Hollywood nie przeszkadzała nawet jej słaba gra aktorska, bo ten aspekt Ronda nadrabiała charyzmą i głośnym nazwiskiem. Filmy, sesje zdjęciowe, kręcenie reklam, udzielanie wywiadów, prowadzenie programów w telewizji – Ronda Rousey była wszędzie. Problem w tym, że pochłonięta przez show business, coraz rzadziej pojawiała się na sali treningowej.

Spadająca gwiazda

Porażka Rondy z Holly Holm w listopadzie 2015r. była dla wszystkich ogromnym szokiem. W grudniu 2016r. nadszedł dla zawodniczki kolejny cios – przegrana z Amandą Nunes. Wystarczyły dwie bolesne porażki, aby Rousey przestała być traktowana poważnie w środowisku sportów walki. Stała się obiektem żartów, internetowych memów i gifów. Zawodniczka z dnia na dzień zniknęła z mediów społecznościowych, a w jej głowie pojawiły się nawet myśli samobójcze. Pewne było jedno: w MMA nie ma już czego szukać.

Dziś Ronda realizuje się w wyreżyserowanych widowiskach. Być może dzięki wrestlingowi nieco podszkoli swój warsztat aktorski, co pomoże jej w dalszym podboju Hollywood – w końcu Dwayne „The Rock” Johnson pokazał, że prowrestlerzy mogą być gwiazdami kina. Rousey pewnie już nigdy nie uwolni się od wizerunku twardej, pyskatej dziewczyny dziewczyny, ale sama nie próbuje z nim za bardzo walczyć – w zeszłym roku zagrała więźniarkę w jednym z odcinków „Blindspot: Mapa zbrodni” (naturalnie pojawiła się scena bójki), a pod koniec tego roku do kin ma wejść „Mile 22”, gdzie wcieli się w rolę agentki CIA.

Kolejne produkcje z udziałem Rondy Rousey to jedynie kwestia czasu. Od dłuższego czasu pojawiają się plotki o tym, że zawodniczka zagra główną rolę w remake’u kultowego „Wykidajły”, w planach znajduje się też produkcja oparta na jej biografii. Jak powiedział Dana White: Ona kocha aktorstwo. I jest w nim dobra. A jeżeli się na nim skupi, to będzie jeszcze lepsza.

Honorata Więcek

Tekst powstał dzięki współpracy z Extreme Hobby. Na stronie sklepu znaleźć można m.in. profesjonalną odzież sportową dla kobiet.

3 KOMENTARZE

  1. Skoro ładniejsza Carano nie podbiła, to tym bardziej Pyza. A jeszcze Gina od razu dostała główną rolę u Soderbergha, a Ronda jak na razie grywa jakieś ogony.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.