Chmielewski

Tuż przed zbliżającą się galą KSW 35 w Ergo Arenie porozmawialiśmy z Antonim Chmielewskim o nadchodzącym starciu z Michałem Materlą, ale również początkach Antka w MMA, historii z tym związanej i planach na przyszłość.

Przez wiele lat trenowałeś judo. Byłeś między innymi wicemistrzem Europy juniorów i wicemistrzem Polski seniorów. Co skłoniło cię do przejścia do MMA?

To było trochę zrządzenie losu, nic zaplanowanego. Byłem w kadrze olimpijskiej judo i rok przed igrzyskami wykryto u mnie wrodzoną wadę genetyczną nerek. To były wakacje roku 2003. Otrzymałem diagnozę, że jak nie poddam się operacji, to za rok zostaną mi tylko dializy.  Lekarz orzekł, że operacja jest konieczna. Powiedziałem trenerowi i działaczom, że jestem chory i że muszę się poddać operacji. Usłyszałem od nich żebym na razie trenował ile mogę i startował też ile mogę, a po operacji zobaczymy co będzie dalej. Wtedy też trener Mirek Okniński zaproponował, żebym zamiast judo, poruszał się w inny sposób, spróbował porobić nieco parteru. I z ciekawości zrobiłem to, żeby się nieco poruszać i sprawdzić. Spodobało mi się i w październiku wystartowałem w eliminacjach do mistrzostw polski w vale tudo. Wygrałem dwie walki i trafiłem do finału. Przed finałem poddałem się jednak pierwszej operacji, a w grudniu wygrałem w finale i zostałem mistrzem w kategorii 80 kg. Dwa dni później byłem już po operacji drugiej nerki.  Pod koniec roku była ustalana kadra judo na nowy rok. Działacze zadecydowali jednak, że nie wezmą mnie do kadry, bo jestem po operacji i nie wiadomo, co dalej ze mą będzie. Na moje miejsce w kadrze wszedł wtedy syn trenera, a mnie skreślili. Potraktowali mnie bardzo niefajnie. Debiut w MMA miałem już za sobą i dobrze mi to wychodziło, pomyślałem więc, że się przekwalifikuję. Moja motoryka i lata treningów judo dawały dobre efekty, a że MMA było podobne do judo w klinczu i parterze, pozostało mi już tylko poduczyć się stójki. I tak już zostałem w MMA. Potem jeszcze wróciłem do judo, bo chciałem udowodnić, że odstawiając mnie na boczny tor działacze popełnili błąd i udało mi się zdobyć trzecie miejsce na mistrzostwach polski. Historia zatem nieco smutna, ale pokazująca, że po to upadamy żeby się podnieść , a ja pokazałem, że się nie poddaję i walczę do końca.

Co ciekawe Michałem Materla, z którym zawalczysz podczas KSW 35 zaczynał swoją przygodę z MMA razem z tobą, podczas tej samej gali u Mirka Oknińskiego . Razem zdobyliście tam tytuły mistrzów, ty w kategorii 80 kg, on w 100 kg. Potem ty trafiłeś do KSW i wygrałeś dwa razy turniej. Dwa razy też w finale walczyłeś z Jurasem. Widać było, że twoje judo sprawdza się bardzo dobrze w MMA.

Tak, judo bardzo mi się przydało pod względem fizycznym i sprawnościowym. Również pod względem przygotowania siłowego, kondycyjnego, dynamiki, no i walki w parterze. Okazało się, że techniki, które stosowałem przez wiele lat są tu bardzo skuteczne i można dzięki nim wygrywać. Zresztą z tym też wiąże się ciekawa historia. Po pierwszych galach KSW, gdy jeszcze biliśmy się w ringu i każdy walczył w swoim stroju bazowym, trener opowiadał mi, że we Wrocławiu, gdy dzieci zdawały na białe pasy w judo i były pytane o historię tego sportu i o najsłynniejszych judoków, to obok Waldemara Legienia i Pawła Nastuli wymieniały również mnie. Muszę przyznać, że było to bardzo miłe, że małe dzieciaczki właśnie mnie wymieniały, jako jednego z najsłynniejszych judoków.

W KSW szło ci bardzo dobrze, ale po KSW 19 i przegranej z Horwitchem rozstałeś się z organizacją. Czy myślałeś wtedy, że jeszcze wrócisz do KSW?

Tak, gdzieś tam w tyle głowy o tym myślałem, ale bardziej marzyłem o UFC. Dostałem jednak propozycję powrotu do KSW więc skorzystałem.

Wspomniałeś o UFC. Miałeś kontakt z amerykańską organizacją, były prowadzone jakieś rozmowy?

Były rozmowy, ale powiedzieli, że muszę wygrać kilka walk i wtedy mnie wezmą. Niestety w zeszłym roku walka z Nikosem Sokolisem w ogóle mi nie poszła. Także plany związane z UFC trzeba było odłożyć.

Dosłownie za kilka dni KSW 35. Jak przebiegły przygotowania do walki z Michałem Materlą? Miałeś nieco krótszy okres przygotowawczy.

Tak, trochę mniej czasu było, ale przygotowania poszły bardzo dobrze. Gdy się dowiedziałem o tej walce, byłem już w treningu, może nie bardzo intensywnym, ale nie siedziałem na tyłku, tylko trenowałem, byłem w ruchu. Więc jak się dowiedziałem na miesiąc przed walką o tej możliwości, przeliczyłem sobie wszystko i uznałem, że dam radę zrobić solidne przygotowania. Jakbym nie był w treningu i miałbym od początku startować z przygotowaniami, to bym nie podjął się tej walki. A teraz przygotowania już są zakończone, ciężkie treningi i sparingi za mną i wszystko poszło dobrze. Więc jestem przekonany, że dam dobrą walkę.

Jesteś aktualnie najbardziej doświadczonym zawodnikiem w Polsce.

Tak, mam na koncie 46 walk, najwięcej w Polsce.

Co byś chciał jeszcze osiągnąć w swojej karierze po tylu latach walk?

Nie myślę o tym, zobaczę co będzie. Mam marzenia oczywiście, żeby zostać mistrzem KSW i mistrzem UFC, ale to są na razie odległe marzenia i myślę teraz o najbliższej walce i na niej się skupiam. Ta walka pokaże w jakim miejscu kariery jestem. Póki jest zdrowie i chęci, na razie będę walczył. Jeśli przyjdzie dzień, w którym nie będę w stanie osiągnąć formy i będzie mnie to bardziej męczyło niż przynosiło frajdę, trzeba będzie pomyśleć o czymś innym. Na razie jednak takie myśli nie przechodzą mi do głowy.

Podczas najbliższej walki z Michałem planujesz zaskoczyć wszystkich, tak jak to zrobiłeś na KSW 34?

Na papierze Michał jest oczywiście faworytem, ale na papierze się nie walczy. Ja spróbuję oczywiście wszystkich zaskoczyć i zrobić niespodziankę. Wiem, że u bukmacherów gorzej stoję, ale mnie to nie zraża, wręcz przeciwnie, czuję się bardziej zmotywowany. Zmotywowany do tego by pokazać się z jak najlepszej strony.

10 KOMENTARZE

  1. Mówcie co chcecie, ale Antek swoimi 46 walkami wpisał się na stałe do "panteonu":mamed: gwiazd polskiego mma. Zero szydery.Będę trzymał kciuki aby zwieńczeniem jego kariery był wymarzony występ w UFC.
    #teamAntonio:bleed:

  2. Śniło mi się dzisiaj, że Chmielewski KO w pierwszej rundzie i że byłem wkurwiony, że w typerze dałem na Michała. Potem i tak udawałem przed znajomymi wielkiego znawcę mówiąc, że to było oczywiste, bo garda Materli jest dziurawa jak ser szwajcarski.Nie, to się nie wydarzy.Za dużo tu przesiaduje ostatnio, zaczęło mi siadać na łeb…

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.