Ciekawa sytuacja zaistniała przed UFC Fight Night: Barboza vs. Lee. Na tej gali Leslie Smith miała zmierzyć się z Aspen Ladd. Ta druga jednak nie zrobiła wagi, a Leslie nie zgodziła się walczyć za procent wypłaty Aspen. UFC wobec tego zapłaciło Smith pieniądze za walkę, a nawet pieniądze za (potencjalne) zwycięstwo! Po czym… zwolniło z organizacji.

Smith znana jest tego, że jest jedną z głównych działaczek na rzecz powstania związku zawodowego, zrzeszającego zawodników walczących w profesjonalnym MMA. Stworzyła Project Spearhead – stowarzyszenie, które za zadanie ma w przyszłości zjednoczyć zawodników pod wspólnym szyldem. Leslie chce w ten sposób zwiększyć prawa sportowców. W przeszłości były już próby stworzenia czegoś podobnego, ale wszystkie te inicjatywy umarły jeszcze w przedbiegach (mowa o Professional Fighters Association (PFA) czy Mixed Martial Arts Athletes Association (MMAAA)).

Smith zwolnienie z organizacji uważa za dyskryminację, choć UFC miało pełne prawo tak uczynić, bo bój z Ladd byłby jej ostatnią walką w kontrakcie. Zawodniczka wyraziła to w słowach:

Czuję, że UFC mi zapłaciło bym sobie poszła. Powiedziałam UFC, że wezmę tę walkę w innym terminie, jeśli zgodzą się przedłużyć mój kontrakt. Ale oni nie chcieli tego zrobić. Zamiast tego powiedzieli, że zapłacą mi za walkę, za potencjalne zwycięstwo i to sprawi, że mój kontrakt się wypełni.

Niestety tym samym nie spełni się jej marzenie. Jeszcze nie tak dawno temu w wywiadzie dla BloodyElbow tłumaczyła, że chciałby po tej walce zarabiać ćwierć miliona dolarów:

Zarabiam obecnie $31 000 za udział w walce i $31 000 za zwycięstwo, jeśli uda mi się wygrać. Nieopłacalne byłoby dla mnie renegocjować kontrakt na sumę w okolicach $33 000/$33 000 czy coś koło tego. To będzie musiało być minimum $100 000 za sam udział w walce. I to prawdopodobnie najniższa stawka za którą zgodzę się walczyć dla UFC. Najpewniej zaczniemy z pułapu $250 000.

Sprawa zatem sama się rozwiązała, a Leslie dodatkowo obraziła się na jej niedoszłą przeciwniczkę, która nie zrobiła wagi:

To brak szacunku. Totalny brak szacunku. Przede wszystkim okazała brak szacunku wszystkim kobietom walczącym w UFC, ponieważ my też mamy okresy i w dalszym ciągu robimy wagę. Mamy okres przed walkami, podczas walk i po naszych walkach – ale w dalszym ciągu udaje nam się robić wagę. Nie zwalamy winy na nic. To podejrzane, nie pierwszy raz jest sytuacja w której ona nie robi wagi.

Od dziś Leslie będzie trudniej tworzyć związek zawodowy, będąc z dala od UFC.

94 KOMENTARZE

  1. PO MISTRZOWSKU to zagrało UFC. Nie chcesz walczyć? Masz tu hajs za walkę i drugie tyle za zwycięstwo, a teraz spadaj 😀

  2. Leslie Smith i 100 tysięcy dolarów za samą walkę, przecież to jakiś absurd rodem z Monty Pythona.

  3. Okresy miewa i Conor, ale on robi wagę i walczy, najwyżej porzuca sobie krzesełkami czy tam innymi barierkami i spokój.

  4. nieprzedłużenie umowy to nie jest zwolnienie 😉

    Zwolnienie miałoby miejsce, gdyvy pozostały jeszcze walki na kontrakcie #clickbait

    cwaniara, dobrze jej akurat, zrobiłbym to samo: słabo walczy a pyskuje jak Conor

  5. Wiecie co jest najlepsze? Na zagranicznych forach piszą, że to zajebista zawodniczka i lubią ją oglądać i w ogóle ma rację, a UFC zrobiło "dick move". My Polacy mamy strasznie inny pogląd na ten temat.

  6. Wiecie co jest najlepsze? Na zagranicznych forach piszą, że to zajebista zawodniczka i lubią ją oglądać i w ogóle ma rację, a UFC zrobiło "dick move". My Polacy mamy strasznie inny pogląd na ten temat.

    wielu ona nie obchodzi wcale, albo jej nawet nie znają.

    a jej znajomi i związkowcy z urodzenia jej bronią 😉

  7. Cloud, ciekawe jest to, że mamy takie poglądy jak tutaj, a w wyborach/sondażach i tak PiS, PO i .N stoją najwyżej. Niby nie lubimy lewactwa, co mnie cieszy, ale jakoś realnie się to nie przekłada. Jak nie jest zadowolona ze swoich zarobków w UFC, to po co tam ma walczyc? Niech idzie tam, gdzie jej zapłacą więcej. UFC znało żądania Leslie – nie stać ich, by płacić jej 100 tys., więc nie negocjowali nowego kontraktu, proste.

  8. Nie chcesz walczyć? Wypierdalaj.

    Bardzo dobrze zrobiło UFC (poza zapłaceniem jej za wygraną) się obraziła kurwa o niepełne dwa funty.

  9. Ja jebie jakich ona stawek żąda….

    Będzie bardzo żałować tej decyzji bo wątpię że ktokolwiek jej zapłaci nawet to co obecnie zarabia.

  10. To będzie musiało być minimum $100 000 za sam udział w walce. I to prawdopodobnie najniższa stawka za którą zgodzę się walczyć dla UFC. Najpewniej zaczniemy z pułapu $250 000.

    Bezczelna, oderwana od rzeczywistości, myśli, że wszystko jej się należy. Typowe cechy komucha. Ale nie tędy droga pani Smith.

  11. no dyskryminacja fhuj, nie przedłużyli jej kontraktu, i zapłacili jeszcze jej dwa razy tyle ile powinna dostać za występ. powiem krótko, skandal.

  12. Wróci w łaski Invicty, co do walki z tą Aspen to miała rację i przede wszystkim PRAWO…  Ale żeby tyle hajsu zarobić za nic? 😕 To siem nazywa "zarobić, ale sie nie narobić"

  13. Was pojebało? Jak UFC niby zrobiło ją tutaj w chuja? Wybrała najlepszą opcję dla siebie. Podejmując walkę tak samo wypełniłaby swój kontrakt i ufc by go z nią nie odnowiło, BO ZWIĄZEK ZAWODOWY DZIAŁA NA SZKODĘ UFC. Jakim debilem trzeba być żeby uważać, że ufc ją wywaliło z powodu nie podjęcia walki? :DC: Przecież jasnym jak słonce jest, że to przez jej działalność na rzecz utworzenia związku i ogólne robienie koło dupy UFC. Jakby walczyła mogłoby być tak: Jest możliwość, że przegra walkę, czyli 30 tysi w plecy a UFC tak czy siak by ją wtedy wyjebało z organizacji. Wzieła więc full wypłatę bez ryzyka utraty pieniędzy + bankowa wyjebka z kontraktu tak czy siak.

    Forumowi janusze biznesu kurwa jego mać:beczka:

  14. A chuj z nią, dobrze ze ja zwolnili. Kim ona jest zeby dostawac 250 tys :mjsmile:

    Jej walki nie bija rekordów popularnosci.

  15. Bezczelna, oderwana od rzeczywistości, myśli, że wszystko jej się należy. Typowe cechy komucha. Ale nie tędy droga pani Smith.

    wręcz przeciwnie, czysty kapitalizm: podala swoją cenę, UFC podziękowało

    komunizm byłby jakby po tym wszystkim musieliby jej płacić zasiłek

  16. Was pojebało? Jak UFC niby zrobiło ją tutaj w chuja? Wybrała najlepszą opcję dla siebie. Podejmując walkę tak samo wypełniłaby swój kontrakt i ufc by go z nią nie odnowiło, BO ZWIĄZEK ZAWODOWY DZIAŁA NA SZKODĘ UFC. Jakim debilem trzeba być żeby uważać, że ufc ją wywaliło z powodu nie podjęcia walki? :DC: Przecież jasnym jak słonce jest, że to przez jej działalność na rzecz utworzenia związku i ogólne robienie koło dupy UFC. Jakby walczyła mogłoby być tak: Jest możliwość, że przegra walkę, czyli 30 tysi w plecy a UFC tak czy siak by ją wtedy wyjebało z organizacji. Wzieła więc full wypłatę bez ryzyka utraty pieniędzy + bankowa wyjebka z kontraktu tak czy siak.

    Forumowi janusze biznesu kurwa jego mać:beczka:

    …….

    ale kto twierdzi,że UFC ją zrobiła w ch..? 😉

    mogła zawalczyć: w przypadku wygranej dostałaby dodatkowo 5k oraz 20% od Aspen

    ale rozumiem jej obawy: jej bilans walk to tłumaczy…

  17. ale kto twierdzi,że UFC ją zrobiła w ch..? 😉

    Polecam przeczytać jeszcze raz posty od początku tematu.

  18. to samo zrobiłbym na jej miejscu, jak nie było opcji na przedłużenie kontraktu, jakoś związki zawodowe są w NBA czy NFL, zawodnicy dostają dużą część zysków i nikt nie płacze: komunizm itp pierdoły. jak pracownik walczy o swoje to komunizm i typowo polskie "nie podoba się to spierd…j" w myśl starych folwarcznych zwyczajów, już kilka takich numerów widziałem i wcale to się dobrze nie kończyło dla pracodawcy, wręcz tragicznie,

    zawodniczka była (jakby nie licząc walki z Cyborgiem) na 3 zwycięstwach z rzędu z jakimś tam nawet bonusami;

    zresztą wystarczy popatrzeć na słynnego Irlandczyka, jedna walka bokserska i ma UFC głęboko w d…

  19. wręcz przeciwnie, czysty kapitalizm: podala swoją cenę, UFC podziękowało

    komunizm byłby jakby po tym wszystkim musieliby jej płacić zasiłek

    Jakby był to wzięłaby te 20% z wypłaty Ladd i walczyła dalej w UFC za 30-60 kafli (bądź, co badź godne pieniądze biorąc poprawkę na to, że jest kobietą i jest mało rozpoznawalna) ale, że się popierdoliło w główce to teraz Bellator czy jakaś inna organizacja za dużo mniejszy hajs. Komunizm, debilizm – zwał, jak zwał.

  20. " już kilka takich numerów widziałem i wcale to się dobrze nie kończyło dla pracodawcy, wręcz tragicznie,"

    masz na myśli firmy wielkości UFC ? czy jakieś plantacje pieczarek na wsi?

  21. Was pojebało? Jak UFC niby zrobiło ją tutaj w chuja? Wybrała najlepszą opcję dla siebie. Podejmując walkę tak samo wypełniłaby swój kontrakt i ufc by go z nią nie odnowiło, BO ZWIĄZEK ZAWODOWY DZIAŁA NA SZKODĘ UFC. Jakim debilem trzeba być żeby uważać, że ufc ją wywaliło z powodu nie podjęcia walki? :DC: Przecież jasnym jak słonce jest, że to przez jej działalność na rzecz utworzenia związku i ogólne robienie koło dupy UFC. Jakby walczyła mogłoby być tak: Jest możliwość, że przegra walkę, czyli 30 tysi w plecy a UFC tak czy siak by ją wtedy wyjebało z organizacji. Wzieła więc full wypłatę bez ryzyka utraty pieniędzy + bankowa wyjebka z kontraktu tak czy siak.

    Forumowi janusze biznesu kurwa jego mać:beczka:

    Dali do zrozumienia, że jest chuja warta innym, więc zanim ktoś ją zatrudni to dwa razy się zastanowi czy chce mieć u siebie rozczeniową pizdę na jakimś kontrakcie. A te grosze co jej dali zapewniły spokój, nie pójdzie do sądu ze śmiesznymi oskarżeniami. Jak dla mnie zrobili ją ładnie w chuja, teraz będzie walczyć z koksiarami w remizach za mniejsze pieniążki.

  22. Was pojebało? Jak UFC niby zrobiło ją tutaj w chuja? Wybrała najlepszą opcję dla siebie. Podejmując walkę tak samo wypełniłaby swój kontrakt i ufc by go z nią nie odnowiło, BO ZWIĄZEK ZAWODOWY DZIAŁA NA SZKODĘ UFC. Jakim debilem trzeba być żeby uważać, że ufc ją wywaliło z powodu nie podjęcia walki? :DC: Przecież jasnym jak słonce jest, że to przez jej działalność na rzecz utworzenia związku i ogólne robienie koło dupy UFC. Jakby walczyła mogłoby być tak: Jest możliwość, że przegra walkę, czyli 30 tysi w plecy a UFC tak czy siak by ją wtedy wyjebało z organizacji. Wzieła więc full wypłatę bez ryzyka utraty pieniędzy + bankowa wyjebka z kontraktu tak czy siak.

    Forumowi janusze biznesu kurwa jego mać:beczka:

    Czyli niech wypierd@l@

  23. Dali do zrozumienia, że jest chuja warta innym, więc zanim ktoś ją zatrudni to dwa razy się zastanowi czy chce mieć u siebie rozczeniową pizdę na jakimś kontrakcie. A te grosze co jej dali zapewniły spokój, nie pójdzie do sądu ze śmiesznymi oskarżeniami. Jak dla mnie zrobili ją ładnie w chuja, teraz będzie walczyć z koksiarami w remizach za mniejsze pieniążki.

    ale dlaczego w chuja?dla mnie pożegnanie z klasą:

    dali kasę na pożegnanie, której nie musieli wypłacać,

    mają różne spojrzenie na funkcjonowanie biznesu, to się drogi rozeszły (brak przedłuzenia kontraktu, to nie było zwolnienie)

    w chuja by ją zrobili, jakby jej kasy nie dali za odwołaną walkę (zgodziła sie na taki zapis w kontrakcie)

    i jeszcze publicznie White by powiedział, że jest jeszcze głupsza niż Tito Orliz i nie życzy takiej pracownicy nawet konkurencji.

  24. " już kilka takich numerów widziałem i wcale to się dobrze nie kończyło dla pracodawcy, wręcz tragicznie,"

    masz na myśli firmy wielkości UFC ? czy jakieś plantacje pieczarek na wsi?

    mam na myśli mentalność ludzką, nie chodzi mi to o UFC, bo ci chyba wiedzą co robić, tylko januszowe ględzenie, połowa tych mądrali, jakby miała okazję wzięłaby te 60 tys. i sajonara, jaki zysk miała z tego, że zawalczyłaby z przeciwniczką,która nie zrobiła wagi?

    wykonała swoją robotę i zrobiła wagę? czy to jej wina, że przeciwniczka nie zrobiła wagi? wzięłaby tą walkę, wiedząc, że i tak nie przedłużą z nią kontraktu…czy to jest dobry pomysł, żeby ryzykować porażką na pożegnanie z UFC i rozpoczęcie przygody jak wolny agent z porażką na koncie? nie to nie jest dobry pomysł. zawodniczka zadbała o swój interes (wiedząc, że i tak nie przedłużą z nią kontraktu) i jakoś nie widzę problemu;

  25. ale dlaczego w chuja?dla mnie pożegnanie z klasą:

    dali kasę na pożegnanie, której nie musieli wypłacać,

    mają różne spojrzenie na funkcjonowanie biznesu, to się drogi rozeszły (brak przedłuzenia kontraktu, to nie było zwolnienie)

    w chuja by ją zrobili, jakby jej kasy nie dali za odwołaną walkę (zgodziła sie na taki zapis w kontrakcie)

    i jeszcze publicznie White by powiedział, że jest jeszcze głupsza niż Tito Orliz i nie życzy takiej pracownicy nawet konkurencji.

    Dlatego w chuja, bo chciała kasę za następny pojedynek i kontrakt, dodatkowo straty wizerunkowe bo jednak jasno jest to przedstawiane jako zwolnienie i mało kogo będzie obchodzić, że to był jej ostatni pojedynek w kontrakcie. Jak na fenomenalną firmę przystało, wyjebali ją z klasą, na co im obrzucanie się  gównem z żuczkiem, sama się pogrążyła.

  26. Gdy twierdziłem, że szefowie to pazerne szuje i broniłem prawa zawodników do wyrażania swych opinii apropo podziału zysków, byłem tu nazywany lewakiem, polaczkiem itp. Chodziło mi jednak o kontrakty rzędu 8.000 albo mocno zaniżone wynagrodzenie niektórych dobrych zawodników, wielokrotnie niższe od zysków, jakie przynosili. Zdaje się, że Diazowie mieli niegdyś gówniane gaże, czego nie można powiedzieć o kłamliwym łysym koordynatorze biznesu.

    Gdyby jednak mieli płacić takim zawodnikom jak Leslie ćwierć miliona, choćby i za wygraną walkę, to być może rzeczywiście właściciele (nie lubię tego słowa), zeszliby z maksymalniej stopy podatkowej 🙂  Smith z łaski swojej jest w stanie zawalczyć za 100.000 podstawy – będą śmichy chichy jak zawalczy gdzieś za kilka % swojego minimum. Ciekawe jakie ma wymagania wobec faceta :śmiech:

  27. Dali do zrozumienia, że jest chuja warta innym, więc zanim ktoś ją zatrudni to dwa razy się zastanowi czy chce mieć u siebie rozczeniową pizdę na jakimś kontrakcie.

    UFC dało do zrozumienia, że ona jest roszczeniową pizdą? lol, no bo kurwa bez decyzji ufc nikt by na to nie wpadł…

    A te grosze co jej dali zapewniły spokój, nie pójdzie do sądu ze śmiesznymi oskarżeniami. Jak dla mnie zrobili ją ładnie w chuja, teraz będzie walczyć z koksiarami w remizach za mniejsze pieniążki.

    lol, a na jakiej niby podstawie miałaby iść do sądu? Z czym kurwa? Czy ty rozumiesz w ogóle, że tak czy siak ufc by ją wypierdoliło? Oni jej dali jedynie dodatkowy hajs na odchodne, a wcale nie musieli tego robić. Wykorzystała sytuację najlepiej jak mogła.

    ale dlaczego w chuja?dla mnie pożegnanie z klasą:

    dali kasę na pożegnanie, której nie musieli wypłacać,

    mają różne spojrzenie na funkcjonowanie biznesu, to się drogi rozeszły (brak przedłuzenia kontraktu, to nie było zwolnienie)

    w chuja by ją zrobili, jakby jej kasy nie dali za odwołaną walkę (zgodziła sie na taki zapis w kontrakcie)

    i jeszcze publicznie White by powiedział, że jest jeszcze głupsza niż Tito Orliz i nie życzy takiej pracownicy nawet konkurencji.

    No dokładnie, Ferguson dostał tylko połowę swojej kasy jak z walki wypadł Khabib. Jak odwołali całą galę UFC Fight Night 97 to zawodnicy też chuj dostali. Tutaj lasia dostała hajs za pojawienie się na ważeniu + bonus za wygraną i ci twierdzą, że UFC zrobiło ją w chuja :DC:

  28. 1.- zaproponować szefowi podwyżkę dla siebie w wysokości ośmiokrotnej obecnej wypłaty

    2- rezygnacja ze zlecenia

    3- próby założenia związku zawodowego

    4- w chuj zdziwienie, że pracodawca nie przedłużył umowy argumentując, że to przez próbę założenia związku.

    Kurwa, szkoda że nie jest czarna, bo by miała następny argument.

  29. 1.- zaproponować szefowi podwyżkę dla siebie w wysokości ośmiokrotnej obecnej wypłaty

    2- rezygnacja ze zlecenia

    3- próby założenia związku zawodowego

    4- w chuj zdziwienie, że pracodawca nie przedłużył umowy argumentując, że to przez próbę założenia związku.

    Kurwa, szkoda że nie jest czarna, bo by miała następny argument.

    hehe dodałbym tylko marne umiejętności (jej walki służą jako "coffee break" )

  30. hehe dodałbym tylko marne umiejętności (jej walki służą jako "coffee break" )

    Aż wylukałem Ją sobie na Sherdogu: rekord 10-7 :jjsmile:

  31. Aż wylukałem Ją sobie na Sherdogu: rekord 10-7 :jjsmile:

    I top10 w dywizji koguciej, zaraz o pas będzie walczyć dziewczyna z rekordem 9-5… Nie dziwi mnie postawa UFC, pozbyli się problemu, ale narzekanie na postawę zawodniczki jest niedorzeczne. Lepiej jakby zawalczyła z przeciwniczką, która nie zrobiła wagi dostała np. nokaut wzięła połowę pieniędzy, które mogła wziąć bez walki i byłaby bez kontraktu z UFC tak czy siak, szukając nowego pracodawcy po porażce, mając 35 lat na karku…genialne.

  32. 4- w chuj zdziwienie, że pracodawca nie przedłużył umowy argumentując, że to przez próbę założenia związku.

    Zdziwienie? Posłuchaj co powiedziała po całej akcji. Nie było u niej żadnego zdziwienia.

  33. Zdziwienie? Posłuchaj co powiedziała po całej akcji. Nie było u niej żadnego zdziwienia.

    Racja, źle się wyraziłem odnośnie tego zdziwienia.

    I top10 w dywizji koguciej, zaraz o pas będzie walczyć dziewczyna z rekordem 9-5… Nie dziwi mnie postawa UFC, pozbyli się problemu, ale narzekanie na postawę zawodniczki jest niedorzeczne. Lepiej jakby zawalczyła z przeciwniczką, która nie zrobiła wagi dostała np. nokaut wzięła połowę pieniędzy, które mogła wziąć bez walki i byłaby bez kontraktu z UFC tak czy siak, szukając nowego pracodawcy po porażce, mając 35 lat na karku…genialne.

    Nokaut może zawsze zebrać. Dwa funty tego nie zmienią.

    Chujowe jest te nierobienie wagi i wkurwia mnie to zawsze, ale tu sytuacja jest wręcz zabawna- chce ośmiokrotnie większą wypłatę i na ostatniej walce w kontrakcie robi szefowi pod górkę i nie godzi się na walkę.

    Szef sobie myśli tak- zawodniczka taka sobie, w kategorii kobiecej w której istnieje jedna osoba i jeszcze nie można na Niej polegać pracy i poza nią.

  34. Nokaut może zawsze zebrać. Dwa funty tego nie zmienią.

    Chujowe jest te nierobienie wagi i wkurwia mnie to zawsze, ale tu sytuacja jest wręcz zabawna- chcę ośmiokrotnie większą wypłatę i na ostatniej walce w kontrakcie robię szefowi pod górkę i nie godzę się na walkę.

    Szef sobie myśli tak- zawodniczka taka sobie, w kategorii kobiecej w której istnieje jedna osoba i jeszcze nie można na Niej polegać pracy i poza nią.

    nie chciała 8-krotnej podwyżki, chciała przedłużenia kontraktu o jedną walką w innym terminie z Aspen, poza tym była wkurzona, że przeciwniczka nawet nie próbowała zrobić tej wagi, jak Leslie wchodziła na wagę,Aspen jadła i popijała drinki (bo miała miesiączkę hehe, chyba dlatego)

    tu jest jej wersja

  35. UFC dało do zrozumienia, że ona jest roszczeniową pizdą? lol, no bo kurwa bez decyzji ufc nikt by na to nie wpadł…

    lol, a na jakiej niby podstawie miałaby iść do sądu? Z czym kurwa? Czy ty rozumiesz w ogóle, że tak czy siak ufc by ją wypierdoliło? Oni jej dali jedynie dodatkowy hajs na odchodne, a wcale nie musieli tego robić. Wykorzystała sytuację najlepiej jak mogła.

    No dokładnie, Ferguson dostał tylko połowę swojej kasy jak z walki wypadł Khabib. Jak odwołali całą galę UFC Fight Night 97 to zawodnicy też chuj dostali. Tutaj lasia dostała hajs za pojawienie się na ważeniu + bonus za wygraną i ci twierdzą, że UFC zrobiło ją w chuja :DC:

    Weź przeczytaj moje posty dokładniej i później coś napisz bo jakieś tezy sobie wymyślasz i odpowiadasz a mi zawracasz dupę na PBN.

    Gdzie ja napisałem coś na temat wypierdolenia, że zadajesz mi takie oczywiste pytanie?

    Tak, wykorzystała sytuację najlepiej jak mogła… a teraz płacze w internecie i pisze, że jest dyskryminowana.

    Chciała następną walkę i kolejny kontrakt na kolejny pojedynek. Miała w głowie, że zarobi raz jeszcze nie zgadzając się na zastępstwo a tu zonk i kop w dupę, więc jeśli myślisz nadal, że wykorzystała sytuację najlepiej jak mogła to jesteś zabawny.

    A skoro jest rozczeniową pizdą to jestem pewny, że poszłaby się sądzić o te pieniądze z tytułu bonusu za wygraną jeśli UFC by ją zwolniło i nie wypłaciło tych pieniędzy, nawet jeśli wiadome jest, że nie miałaby racji. UFC nie jest głupie i nie będzie obrzucać się gównem o marne 30k $ z jakąś nieznaną rozczeniową laską. Wystawili laurkę, dali kopa w dupę, wizerunkowo świetnie jak zawsze.

  36. zwiazek zawodowy jest potrzebny, powinien walczyc z takimi sytuacjami gdzie nasterydowany Lesnar jest dopuszczany do walki i jeszcze po takiej akcji UFC mu proponuje powrot

    do tego zarobki od Reeboka dla UFC powinny byc jawne

  37. @kubabuba

    Zarabiam obecnie $31 000 za udział w walce i $31 000 za zwycięstwo, jeśli uda mi się wygrać. Nieopłacalne byłoby dla mnie renegocjować kontrakt na sumę w okolicach $33 000/$33 000 czy coś koło tego. To będzie musiało być minimum $100 000 za sam udział w walce. I to prawdopodobnie najniższa stawka za którą zgodzę się walczyć dla UFC. Najpewniej zaczniemy z pułapu $250 000.

    Tak jak wyżej pisałem- lecenie w chuja z wagą to skurwysyństwo, które powinno być piętnowane, ale tu przełożenie na inną galę nie ma sensu. To nie walka Khabib vs. Ferguson. Do tego po tej walce zaczęły by się wyżej opisane negocjacje. Serio nie widzę w tym sensu.

  38. Tak jak wyżej pisałem- lecenie w chuja z wagą to skurwysyństwo, które powinno być piętnowane, ale tu przełożenie na inną galę nie ma sensu. To nie walka Khabib vs. Ferguson. Do tego po tej walce zaczęły by się wyżej opisane negocjacje. Serio nie widzę w tym sensu.

    W tym wywiadzie który linknąłem, twierdzi, że chciała negocjować z UFC, i zaczęła od 100k, nie chcieli, więc zaproponowała przedłużenie na dotychczasowych warunkach. Też nie chcieli. Ale było ich stać, żeby zapłacić jej 62 k za to, że nie walczyła…

     Jak Belfort mówił, że chce 2 miliony za walkę, to też ludzie robili aferę?

    I żeby nie było, rozumiem UFC, dbają o swoje interesy, ale chyba w tym przypadku to zawodniczka wyszła na swoje a nie oni, poza tym, że nie mają jej na rosterze, ale i tak może dalej działać w sprawie związku…

  39. Weź przeczytaj moje posty dokładniej i później coś napisz bo jakieś tezy sobie wymyślasz i odpowiadasz a mi zawracasz dupę na PBN.

    To wypierdalaj oglądać PBN a nie siedzisz na forum i sam rozpoczynasz rozmowę ze mną.

    Tak, wykorzystała sytuację najlepiej jak mogła… a teraz płacze w internecie i pisze, że jest dyskryminowana.

    Gdzie dokładnie ten płacz? A nawet jeżeli, to płakać i robić z siebie ofiarę można dla atencji i dodatkowego efektu. Jej dodatkowe prucie się o to, nie musi oznaczać, że wyszła na tym na minus.

    Chciała następną walkę i kolejny kontrakt na kolejny pojedynek. Miała w głowie, że zarobi raz jeszcze nie zgadzając się na zastępstwo a tu zonk i kop w dupę, więc jeśli myślisz nadal, że wykorzystała sytuację najlepiej jak mogła to jesteś zabawny.

    Wyżej w podlinkowanym wywiadzie wszystko wytłumaczyła. Chciała negocjować kontrakt, ale praktycznie przesądzone było, że ufc się nie zgodzi. Inaczej by nie wybrała bezpiecznej opcji, to mówi samo za siebie.

    A skoro jest rozczeniową pizdą to jestem pewny, że poszłaby się sądzić o te pieniądze z tytułu bonusu za wygraną jeśli UFC by ją zwolniło i nie wypłaciło tych pieniędzy, nawet jeśli wiadome jest, że nie miałaby racji.

    Teraz to ja już nie wiem co ty pierdolisz w ogóle, ufc nie mogło jej zwolnić bez płacenia tej kasy i uznania tego jako dokonanej walki. Jakby tak zrobili, to złamaliby kontrakt. Nikt nikogo w chuja nie zrobił, idź już lepiej oglądać to PBN. NARA.

  40. W tym wywiadzie który linknąłem, twierdzi, że chciała negocjować z UFC, i zaczęła od 100k, nie chcieli, więc zaproponowała przedłużenie na dotychczasowych warunkach. Też nie chcieli. Ale było ich stać, żeby zapłacić jej 62 k za to, że nie walczyła…

     Jak Belfort mówił, że chce 2 miliony za walkę, to też ludzie robili aferę?

    I żeby nie było, rozumiem UFC, dbają o swoje interesy, ale chyba w tym przypadku to zawodniczka wyszła na swoje a nie oni, poza tym, że nie mają jej na rosterze, ale i tak może dalej działać w sprawie związku…

    Ale belfort to belfort, a ta smith to

    :whodefuk:

  41. W tym wywiadzie który linknąłem, twierdzi, że chciała negocjować z UFC, i zaczęła od 100k, nie chcieli, więc zaproponowała przedłużenie na dotychczasowych warunkach. Też nie chcieli. Ale było ich stać, żeby zapłacić jej 62 k za to, że nie walczyła…

     Jak Belfort mówił, że chce 2 miliony za walkę, to też ludzie robili aferę?

    I żeby nie było, rozumiem UFC, dbają o swoje interesy, ale chyba w tym przypadku to zawodniczka wyszła na swoje a nie oni, poza tym, że nie mają jej na rosterze, ale i tak może dalej działać w sprawie związku…

    Belfort mógł sobie mówić co tam chce. Pytanie czy dostał te dwa miliony. Inna rzecz, że to była gwiazda wielkiego formatu.

    Działać sobie może na rzecz związków, nikt Jej nie broni.

    Fakt jest taki, że następna walka za jakieś 3000$ Ją czeka.

    Tak więc wyszła na swoje jednorazowo. W dłuższej perspektywie bardzo nie na swoje.

    Może za rok, dwa wezmą Ją z powrotem z 2500$+ 2500$ za wygraną.

    Swoją drogą Aspen dostanie cokolwiek?

  42. ufc nie mogło jej zwolnić bez płacenia tej kasy i uznania tego jako dokonanej walki. Jakby tak zrobili, to złamaliby kontrakt.

    Podstawa ok. ale za potencjalną wygraną też w takim wypadku muszą zapłacić?

  43. Ale belfort to belfort, a ta smith to

    No i dlatego Belfort chciał 2M, a ta chciała 100 k, właśnie dlatego.

    Serio porównujesz Djokovica do Leslie? Przecież tej zawodniczki nie zna połowa hardcorowych fanów.

    A jakie to ma znaczenie czy ktoś jest popularny czy nie? Masz sport zwany tenisem i nikogo nie bulwersuje, że ktoś chce tam związku zawodowego, czy czegoś w tym stylu.

    Belfort mógł sobie mówić co tam chce. Pytanie czy dostał te dwa miliony. Inna rzecz, że to była gwiazda wielkiego formatu.

    Działać sobie może na rzecz związków, nikt Jej nie broni.

    Fakt jest taki, że następna walka za jakieś 3000$ Ją czeka.

    Tak więc wyszła na swoje jednorazowo. W dłuższej perspektywie bardzo nie na swoje.

    Może za rok, dwa wezmą Ją z powrotem z 2500$+ 2500$ za wygraną.

    Swoją drogą Aspen dostanie cokolwiek?

    Ale jakie ma to znaczenie? Nie podpisaliby z nią nowego kontraktu, przecież napisałem, że chciała przedłużenia na dotychczasowych warunkach. Fakt, że nie będzie walczyć, nie zmienia tego. Zresztą zrobiła niejedną przysługę UFC w przeszłości m.in walcząc z Cyborg, która jest mistrzynią dwie kategorie wyżej, więc…jeśli uważała, że rywalka ją nie szanuje i robi sobie jaja z cięciem wagi, miała święte prawo odmówić walki.

    Kończę z tym tematem, bo jak zwykle, jak kobieta czegoś chce i się "stawia" internet szaleje.

  44. A jakie to ma znaczenie czy ktoś jest popularny czy nie?

    No kurde, musisz być zajebistym zawodnikiem, albo (co ostatnio niestety ważniejsze) mieć za sobą rzeszę fanów która będzie kupowała bilety i ppv żeby firma mogła zarabiać. Wtedy jest podstawa do negocjacji o podwyżkę.

    jak kobieta czegoś chce i się "stawia" internet szaleje.

    Zapewniam Cię, że jakby to powiedział jakiś no name zawodnik to reakcja by była taka sama.

  45. No kurde, musisz być zajebistym zawodnikiem, albo (co ostatnio niestety ważniejsze) mieć za sobą rzeszę fanów która będzie kupowała bilety i ppv żeby firma mogła zarabiać. Wtedy jest podstawa do negocjacji o podwyżkę.

    ale on nie negocjuje podwyżke, tylko chce zrzeszenia zawodników, bo ci mają 7% udział w zyskach (mniej niż UFC na przykład)

  46. Panowie, związki zawodowe za bardzo kojarzą się Wam z tym, co jest w Polsce. Związki zawodowe to nie produkt lewactwa, tylko powstały w czasach najdzikszego kapitalizmu na Zachodzie. Dzięki nim np. nie pracują dzieci, a jeszcze 100 lat temu to była norma, że 10 latki zapieprzały fizycznie. Normalne związki zawodowe funkcjonują np. w Niemczech i zrzeszają po kilka milionów ludzi. Nie chodzi o to, że "czy się stoi, czy się leży…" – to akurat wschodnieuropejski wymysł i podejście. Chodzi o to, żeby pracodawca nie mógł jednego z drugim wywalić z dnia na dzień, czy żeby nie było akcji "rób jak mówię, a jak nie to 10 na twoje miejsce".

    W UFC to nie tylko kwestia 100000 za walkę dla mało znanych zawodników, tylko np. sprawa ubezpieczenia od kontuzji, od kalectwa, czy zabezpieczenia emerytalnego. Albo opieki zdrowotnej, bo o tym się nie mówi, ale spora grupa z zawodników będzie mieć poważne problemy zdrowotne. Związki są po to, że w pojedynkę ludzie zderzają się z bogatą korporacją i jej prawnikami i są bez szans, ale w grupie łatwiej cokolwiek wynegocjować. Pojedyńczo zawodnicy są rozgrywani przez UFC i nie mają czasami wiedzy, a czasami zdolności negocjacyjnych. Zawodnicy to nie są orły prawnicze, a nie każdego stać na doradcę.

  47. Podstawa ok. ale za potencjalną wygraną też w takim wypadku muszą zapłacić?

    No przecież jakby walka miała miejsce i Smith by wygrała, to musieliby jej zapłacić tak samo. Zyskała Smith, bo dostała pieniądze za nic, a UFC zapłaciło jej za walkę, która się nie odbyła. UFC zrobiłoby ją w chuja w takiej sytuacji: Powiedzieliby jej "zawalcz z nią, a renegocjujemy kontrakt na dogodnych dla ciebie warunkach", a ona by przegrała tą walkę, zarobiła tylko 30K podstawy i UFC nie przedłużyłoby kontraktu. Wybrała najlepszą z możliwych opcji.

    Dzięki nim np. nie pracują dzieci

    :DC:

    a jeszcze 100 lat temu to była norma, że 10 latki zapieprzały fizycznie.

    Bo była taka bieda, że rodzice musieli się posiłkować dodatkowym zarobkiem swoich dzieci aby przeżyć. Na zachodzie i w bogatych społeczeństwach nie już ma pracy dzieci, bo nikt o zdrowych zmysłach nie będzie posyłał własnego dziecka w wieku 8 lat do roboty, kiedy nie jest to potrzebne.

    Normalne związki zawodowe funkcjonują np. w Niemczech i zrzeszają po kilka milionów ludzi. Nie chodzi o to, że "czy się stoi, czy się leży…" – to akurat wschodnieuropejski wymysł i podejście. Chodzi o to, żeby pracodawca nie mógł jednego z drugim wywalić z dnia na dzień, czy żeby nie było akcji "rób jak mówię, a jak nie to 10 na twoje miejsce".

    Przecież to jest lewacka roszczeniowa postawa. Związki zawodowe to zwykłe gangi na państwowych przywilejach.

  48. Nie widzę problemu w tej sytuacji:

    1. Leslie dostała porządne pieniądze na do widzenia, i bardzo dobrze zrobiła, nie walcząc.

    2. UFC pozbyło się problemu, przynajmniej dla siebie.

    3. Ladd nie zrobiła wagi, więc Cyborg ma nowego pretendenta.

  49. Wyruchali ją bez mydła :beer::lol::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl::rofl:

  50. Panowie, związki zawodowe za bardzo kojarzą się Wam z tym, co jest w Polsce. Związki zawodowe to nie produkt lewactwa, tylko powstały w czasach najdzikszego kapitalizmu na Zachodzie. Dzięki nim np. nie pracują dzieci, a jeszcze 100 lat temu to była norma, że 10 latki zapieprzały fizycznie. Normalne związki zawodowe funkcjonują np. w Niemczech i zrzeszają po kilka milionów ludzi. Nie chodzi o to, że "czy się stoi, czy się leży…" – to akurat wschodnieuropejski wymysł i podejście. Chodzi o to, żeby pracodawca nie mógł jednego z drugim wywalić z dnia na dzień, czy żeby nie było akcji "rób jak mówię, a jak nie to 10 na twoje miejsce".

    W UFC to nie tylko kwestia 100000 za walkę dla mało znanych zawodników, tylko np. sprawa ubezpieczenia od kontuzji, od kalectwa, czy zabezpieczenia emerytalnego. Albo opieki zdrowotnej, bo o tym się nie mówi, ale spora grupa z zawodników będzie mieć poważne problemy zdrowotne. Związki są po to, że w pojedynkę ludzie zderzają się z bogatą korporacją i jej prawnikami i są bez szans, ale w grupie łatwiej cokolwiek wynegocjować. Pojedyńczo zawodnicy są rozgrywani przez UFC i nie mają czasami wiedzy, a czasami zdolności negocjacyjnych. Zawodnicy to nie są orły prawnicze, a nie każdego stać na doradcę.

    Głos rozsądku, ale wiesz, Leslie Smith która gada, że chce zacząć dyskusje o zarobkach rzędu 250 tysięcy, czyli więcej chyba niz byli mistrzowie kategorii muszej nie nadaje się na ambasadora normalnych związków zawodowych i ten pomysł jest oceniany przez nią i jej podejście

  51. Przeca i tak się idiotce opłacało, gdzie zarobi 62000 za walkę? 🙂 Idealnie na emeryturkę czy pod obijanie bumic na podrzędnych galach w nieznaczących federacjach.

  52. brakuje im tylko konsekwencji w dzialaniach.. więcej takich decyzji i świat byłby lepszy

    btw.

    Wiecie co jest najlepsze? Na zagranicznych forach piszą, że to zajebista zawodniczka i lubią ją oglądać i w ogóle ma rację, a UFC zrobiło "dick move". My Polacy mamy strasznie inny pogląd na ten temat.

    My Polacy w ogóle mamy inny pogląd na świat.. na szczęście 🙂

  53. :DC:

    Pisałem o krajach, które związki zawodowe "przerobiły" w swojej historii kapitalizmu, a nie o skolonizowanych, słabo rozwiniętych bantustanach. Jeżeli są kraje, gdzie dzieci ciężko pracują, to właśnie te, gdzie o związkach zawodowych nikt nie słyszał.

    Bo była taka bieda, że rodzice musieli się posiłkować dodatkowym zarobkiem swoich dzieci aby przeżyć. Na zachodzie i w bogatych społeczeństwach nie już ma pracy dzieci, bo nikt o zdrowych zmysłach nie będzie posyłał własnego dziecka w wieku 8 lat do roboty, kiedy nie jest to potrzebne.

    A ta bieda robotników najemnych wynikała także z tego, że istniał dziki kapitalizm, gdzie bogaci fabrykanci właśnie mogli robić wszystko. Tak wyrosły fortuny – na braku ram prawnych dla umów o pracę. Teraz ludzie nie muszą posyłać dzieci do pracy, bo właśnie kwestie zatrudnienia i zarobków są regulowane przez akty prawne.

    Przecież to jest lewacka roszczeniowa postawa. Związki zawodowe to zwykłe gangi na państwowych przywilejach.

    Dlatego pisałem o polskim rozumieniu związków zawodowych, bo u nas to są patologiczne zakały. Chyba nie doczytałeś tego.

    No, ale jeżeli jesteś za naprawdę wolnym rynkiem, to znaczy, że popierasz takie rozwiązania jak:

    – Brak płacy minimalnej, brak minimalnej stawki godzinowej. To ureguluje rynek i prawo popytu i podaży.

    – Możliwość ściągania tańszej siły roboczej z zagranicy. Wolny, otwarty rynek – jeżeli ktoś chce wykonać pracę taniej, należy mu pozwolić. Kwestie stawek ureguluje niewidzialna ręka rynku i prawo popytu i podaży.

    – Brak ceł i otwarcie granic dla towarów po cenach dumpingowych. Wolny rynek oznacza, że jeśli ktoś sprzedaje taniej, to najwyraźniej mu się opłaca. Należy na to pozwolić, bo rynek o wszystkim zadecyduje.

    – Brak ustawowo dni wolnych od pracy. I urlopów (to reguluje ustawa, czyli państwo ingeruje). Kwestie wolnych dni to sprawa pomiędzy pracownikiem i pracodawcą – sami to ustalą. Jeżeli ktoś chce pracować w święta, należy mu pozwolić, bo rynek jest wolny.

     Jeżeli któryś z powyższych punktów Ci nie odpowiada, to znaczy, że jesteś za interwencjonizmem państwowym i wpływaniem regulacjami na wolny rynek. Czyli jesteś lewakiem, co najwyżej możemy dyskutować o stopniu lewactwa.

  54. A ta bieda robotników najemnych wynikała także z tego, że istniał dziki kapitalizm, gdzie bogaci fabrykanci właśnie mogli robić wszystko.

    Nie koleżko, bieda była dlatego, że cywilizacja była nierozwinięta technologicznie, niedouczona, niewyspecjalizowana w nowych rodzajach pracy i relatywnie zacofana. Produktywność pracowników była po prostu CHUJOWA i dlatego była bieda. Wraz z rewolucją przemysłową, rozwojem technologii, infrastruktury i informacji (wszystko zasługi dzikiego kapitalizmu), pracownicy stali się bardziej produktywni i efektywniejsi w wytwarzaniu bogactwa. Co będzie bardziej efektywne – przewożenie towaru z fabryki do sklepu na koniu po nieutwardzonej drodze gruntowej czy przewożenie ciężarówką po asfalcie? W chinach masz obecnie ten twój straszliwy dziki kapitalizm i w efekcie przeciętny chiński robol zarabia już więcej niż w Polsce. Tak więc niestety błądzisz kolego.

    Pisałem o krajach, które związki zawodowe "przerobiły" w swojej historii kapitalizmu, a nie o skolonizowanych, słabo rozwiniętych bantustanach. Jeżeli są kraje, gdzie dzieci ciężko pracują, to właśnie te, gdzie o związkach zawodowych nikt nie słyszał.

    :DC:

    Obecnie najwięcej dzieci pracuje chyba w Etiopii (szybko sprawdziłem na wiki). Do twojej wiadomości: w Etiopii istnieją związki zawodowe :beczka:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Trade_unions_in_Ethiopia

    Dlatego pisałem o polskim rozumieniu związków zawodowych, bo u nas to są patologiczne zakały. Chyba nie doczytałeś tego.

    No, ale jeżeli jesteś za naprawdę wolnym rynkiem, to znaczy, że popierasz takie rozwiązania jak:

    – Brak płacy minimalnej, brak minimalnej stawki godzinowej. To ureguluje rynek i prawo popytu i podaży.

    – Możliwość ściągania tańszej siły roboczej z zagranicy. Wolny, otwarty rynek – jeżeli ktoś chce wykonać pracę taniej, należy mu pozwolić. Kwestie stawek ureguluje niewidzialna ręka rynku i prawo popytu i podaży.

    – Brak ceł i otwarcie granic dla towarów po cenach dumpingowych. Wolny rynek oznacza, że jeśli ktoś sprzedaje taniej, to najwyraźniej mu się opłaca. Należy na to pozwolić, bo rynek o wszystkim zadecyduje.

    – Brak ustawowo dni wolnych od pracy. I urlopów (to reguluje ustawa, czyli państwo ingeruje). Kwestie wolnych dni to sprawa pomiędzy pracownikiem i pracodawcą – sami to ustalą. Jeżeli ktoś chce pracować w święta, należy mu pozwolić, bo rynek jest wolny.

    Jeżeli któryś z powyższych punktów Ci nie odpowiada, to znaczy, że jesteś za interwencjonizmem państwowym i wpływaniem regulacjami na wolny rynek. Czyli jesteś lewakiem, co najwyżej możemy dyskutować o stopniu lewactwa.

    Można też być wolnorynkowcem z małymi lewicowymi odchyłami. Wtedy kogoś takiego można krytykować za niekonsekwencje w poglądach.

  55. Nie koleżko, bieda była dlatego, że cywilizacja była nierozwinięta technologicznie, niedouczona, niewyspecjalizowana w nowych rodzajach pracy i relatywnie zacofana. Produktywność pracowników była po prostu CHUJOWA i dlatego była bieda. Wraz z rewolucją przemysłową, rozwojem technologii, infrastruktury i informacji (wszystko zasługi dzikiego kapitalizmu), pracownicy stali się bardziej produktywni i efektywniejsi w wytwarzaniu bogactwa. Co będzie bardziej efektywne – przewożenie towaru z fabryki do sklepu na koniu po nieutwardzonej drodze gruntowej czy przewożenie ciężarówką po asfalcie? W chinach masz obecnie ten twój straszliwy dziki kapitalizm i w efekcie przeciętny chiński robol zarabia już więcej niż w Polsce. Tak więc niestety błądzisz kolego.

    :DC:

    Obecnie najwięcej dzieci pracuje chyba w Etiopii (szybko sprawdziłem na wiki). Do twojej wiadomości: w Etiopii istnieją związki zawodowe :beczka:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Trade_unions_in_Ethiopia

    Można też być wolnorynkowcem z małymi lewicowymi odchyłami. Wtedy kogoś takiego można krytykować za niekonsekwencje w poglądach.

    1. W Chinach w wioskach ludzie klepią biedę. Przeciętny robol to tam szczęśliwiec, który spierdolił do miasta, koleżko. Tam jest 1,3 mld ludzi  i nie, nie wszyscy z nich są przeciętnymi robolami.

    2. Rozwój technologiczny wiele zawodów likwiduje – ludzie nie są potrzebni, więc 1 zarobi więcej, bo umie np. programować roboty fabryczne, a 1000 osób pójdzie na bruk. To jest właśnie wzrost wydajności. W Chinach jest gospodarka sterowana i są obozy pracy (przeciętni chińscy robole zarabiający więcej niż w PL?), więc ktoś tu błądzi, ale niekoniecznie ja.

    Co nie znaczy, że moja racja jest mojsza i tylko ja mam monopol na prawdę.

    3. Podajesz przykład dzikiego kapitalizmu z bantustanu w którym funkcjonują związki zawodowe i jednocześnie nazywasz je lewackim wymysłem? Hmm. to jest niekonsekwencja. W Etiopii widać ostro lewacy rządzą.

    4. Wykazuję, że nawet w kapitaliźmie są powszechne różne formy ingerencji państwa. Jeżeli ktoś uważą się za wolnorynkowca, ale akceptuje x rozwiązań chroniących rynek (np. cła, limity importu, ograniczenia w przepływie pracy i kapitału), to nie pownien jeszcze jednej formy ochrony rynku nazywać lewackim rozwiązaniem. To jest właśnie niekonsekwencja: ta ochrona mi pasuje i jestem ok, a Ty chcesz większej to jesteś lewak.

  56. 1. W Chinach w wioskach ludzie klepią biedę. Przeciętny robol to tam szczęśliwiec, który spierdolił do miasta, koleżko. Tam jest 1,3 mld ludzi i nie, nie wszyscy z nich są przeciętnymi robolami.

    Czyli w wioskach jest krwiożerczy kapitalizm? Czy może nie ma związków zawodowych? :beczka: Idąc zgodnie z twoją logiką to musi tak być, bo jest tam bieda.

    2. Rozwój technologiczny wiele zawodów likwiduje – ludzie nie są potrzebni, więc 1 zarobi więcej, bo umie np. programować roboty fabryczne, a 1000 osób pójdzie na bruk. To jest właśnie wzrost wydajności

    Tak więc rozwój technologiczny to zuo :beczka: A technologiczne bezrobocie to już dawno zaorany koncept. Mogę podlinkować.

    W Chinach jest gospodarka sterowana

    Nie bardzo. W rękach państwowych jest tam około 1/4 rynku. PRL to była centralnie planowana gospodarka.

    i są obozy pracy

    W sensie fabryki apple'a? :beczka:

    3. Podajesz przykład dzikiego kapitalizmu z bantustanu w którym funkcjonują związki zawodowe i jednocześnie nazywasz je lewackim wymysłem? Hmm. to jest niekonsekwencja. W Etiopii widać ostro lewacy rządzą.

    Napisałeś: "Jeżeli są kraje, gdzie dzieci ciężko pracują, to właśnie te, gdzie o związkach zawodowych nikt nie słyszał."

    W Etiopii dzieci ciężko pracują i ludzie słyszeli tam o związkach zawodowych. Twoja odpowiedź powyżej słabo odnosi się do tego niewygodnego dla ciebie faktu.

    4. Wykazuję, że nawet w kapitaliźmie są powszechne różne formy ingerencji państwa. Jeżeli ktoś uważą się za wolnorynkowca, ale akceptuje x rozwiązań chroniących rynek (np. cła, limity importu, ograniczenia w przepływie pracy i kapitału), to nie pownien jeszcze jednej formy ochrony rynku nazywać lewackim rozwiązaniem. To jest właśnie niekonsekwencja: ta ochrona mi pasuje i jestem ok, a Ty chcesz większej to jesteś lewak.

    Jaka niekonsekwencja? Te "rozwiązania chroniące rynek" to tak na prawdę rozwiązania niszczące rynek. Przykład lewackiej nowomowy. Wojna to pokój a cła chronią rynek:DC: Także wszystko co wymieniłeś powyżej to lewackie/komunistyczne wymysły ANTY rynkowe. I do twojej wiadomości – nie popieram żadnego z nich.

  57. UFC to psychopatyczna prostytutka bez sumienia, skrupułów i uczuć. Mogą ruchać na hajs takie zawodniczki, żeby zaoszczędzić kasę, którą rzucą królowi przy następnym obciąganiu, jak będą skamlać, żeby jeszcze zawalczył.

  58. W sumie powinna byc zadowolona. UFC nie daloby jej 100k za walke, a inne organizacje tylko czekaja z lukratywnymi kontraktami.

  59. Czyli w wioskach jest krwiożerczy kapitalizm? Czy może nie ma związków zawodowych? :beczka: Idąc zgodnie z twoją logiką to musi tak być, bo jest tam bieda.

    Pisałeś o "przeciętnym robolu", że taki im dobrze, więc zwracam Ci uwagę, że przeciętny robol, to ten co w desperacji uciekł do miasta, do fabryki, a reszta praktycznie głoduje.

    Tak więc rozwój technologiczny to zuo :beczka: A technologiczne bezrobocie to już dawno zaorany koncept. Mogę podlinkować.

    Rozwój technologiczny jest kapitalną sprawą, zacytuj gdzie napisałem, że to zło. Wykwalifikowane stanowiska są bardzo dobrze płatne, ale, niestety nie każdy może być np. programistą czy testerem. Nie możemy wszyscy być prezesami, ktoś musi być podwładnym. Mniej odpowiedzialne stanowiska też istnieją i nie są dobrze płatne. Przykład pierwszy z brzegu: rodzina Waltonów (od Wallmarta) to miliarderzy. Ale w ich sieci zarabia się tak słabo, że ludzie pomimo pracy w pełnym wymiarze pobierają zasiłki. Jest to wpisane w strategię firmy. I to jest skrajny przykład, bo szczególnie tępią to takie firmy.

    Nie bardzo. W rękach państwowych jest tam około 1/4 rynku. PRL to była centralnie planowana gospodarka.

    Chiny nie są wolnym rynkiem. Dumpingują ceny, stosują cła zaporowe, a obecność inwestorów na rynku jest reglamentowana przez partię rządzącą.

    W sensie fabryki apple'a? :beczka:

    W sensie takich fabryk apple'a?

    https://lukaszskalba.komorkomania.pl/30692,ciekawostka-tygodnia-10-faktow-o-foxconn

    https://www.theguardian.com/technology/2017/jun/18/foxconn-life-death-forbidden-city-longhua-suicide-apple-iphone-brian-merchant-one-device-extract

    Chodziło mi o obozy pracy. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/chiny-skazani-bez-procesu-torturowani-zmuszani-do-pracy-brutalna-rzeczywistosc-obozow/6nwg8

    Jak jednak widać i fabryki apple'a są jak obozy, tak, że dzięki za podsunięcie przykładu.

    Napisałeś: "Jeżeli są kraje, gdzie dzieci ciężko pracują, to właśnie te, gdzie o związkach zawodowych nikt nie słyszał."

    W Etiopii dzieci ciężko pracują i ludzie słyszeli tam o związkach zawodowych. Twoja odpowiedź powyżej słabo odnosi się do tego niewygodnego dla ciebie faktu.

    Zaznaczałem, że nie chodzi mi o bananowe republiki z marionetkowym, rządem. Rządem przekupywanym i sterowanym przez koncerny. Wolny rynek w wersji hard. W pierwszej wypowiedzi zaznaczyłem, że mam na myśli kraje Zachodu. Chociaż obecnie w USA raczej jest słabo, to u nich swego czasu, związki też prężnie działały i były to złote czasy domków na przedmieściach i klasy średniej.

    Jaka niekonsekwencja? Te "rozwiązania chroniące rynek" to tak na prawdę rozwiązania niszczące rynek. Przykład lewackiej nowomowy. Wojna to pokój a cła chronią rynek:DC: Także wszystko co wymieniłeś powyżej to lewackie/komunistyczne wymysły ANTY rynkowe. I do twojej wiadomości – nie popieram żadnego z nich.

    Mnóstwo ceł jest stosowanych w krajach kapitalistycznych, przecież TTP, które ostatecznie nie zostało ratyfikowane, miało właśnie znieść dużo barier celnych i okołocelnych. Nie ma gospodarki, która w ten czy inny sposób nie jest chroniona – od razu zaznaczam, że chodzi mi o bogate kraje kapitalistyczne. To jest normalna praktyka, że chroni się swój rynek. Nazywanie tego lewacką nowomową i dodawanie haseł typu "wojna to pokój", nie odnosi do mojego wpisu.

    Ponieważ zeszliśmy z tematu wątku, o związkach zawodowych w MMA, to może lepiej napisz co jest właściwie nie tak z powstaniem takowego w sportach walki? Czy NFL i NHL, które takie związki zawodników mają, stały się wylęgarnią lewaków? Czy może biznes podupadł? Bo ja zauważam, że zawodnikom dzięki temu żyje się lepiej, a biznes jakoś od lat się dobrze kręci.

  60. zwiazek zawodowy jest potrzebny, bo aktualnie UFC 80-90% profitow bierze dla siebie, ale to nie jest najwazniejsze

    oni nie przestrzegaja zadnych zasad, zawodnik moze byc zwolniony bez powodu, a sterydziarz dostanie propozycje walki

    jedynie USADA dba o zawodnikow