Serwis www.sportbox.ru w ostatnim czasie publikował w częściach wywiad z czołowym rosyjskim ciężkim Sergeyem Kharitonovem (MMA 18-4, #18 w rankingu MMARocks). Co ciekawe pytania zadawali użytkownicy i pasjonaci wszechstylowej walki wręcz… Wyszło zacnie. Rosjanin dość obszernie odpowiadał na pytania kibiców, wypowiedział się na sportowe tematy (kariera, priorytety, team, treningi boksu z Povetkinem), jak i przysłowiową obyczajówkę. Sergey mówił co sądzi o ewentualnej walce z braćmi Emelianenko i oczywiście podsumował swój konflikt z młodszym z nich – Alexandrem. Natomiast dziennikarz serwisu Alexander Pavlov poruszył kwestie przygotowań do dzisiejszego półfinału turnieju wagi ciężkiej Strikeforce, Russkij Desantink skrzyżuje rękawice z mocnym Joshem Barnettem (MMA 30-5, #10 w rankingu MMARocks):

– Miałem dwa treningi dziennie, pierwotnie z Barnettem miałem walczyć w październiku-listopadzie. Tak więc moje przygotowania trochę się pokomplikowały. Postawiono mnie przed faktem, że będę bił się 10 września. Pierwszym etapem miał być obóz w bazie przygotowań olimpijskich w Kislovodsku, a następnie wyjazd do Tajlandii lub Holandii. Jednakże od razu poleciałem do Tajlandii, nabrałem świetnej formy, a jak to się mówi – ring wszystko zweryfikuje.

– Ale będziesz walczyć w oktagonie, nie na ringu!

– Sparowałem zarówno w klatce, jak i w ringu. Jestem przygotowany na każdą sytuację.

Materiał jest dość długi, więc będzie stanowić miłą lekturę przed nadchodzącą galą. Tłumaczenie po kliknięciu.

– Fedor Emelianenko zaczął tracić swoją pozycję w rankingach, być może jego czas minął. Nie zamierzasz zostać drugim carem?

– Nie chcę być żadnym carem. Chciałbym tylko, żeby o Rosji słyszał cały świat. Jestem dumny ze swojego kraju – trenuję, walczę i chyba jak każdy sportowiec, chcę być numerem jeden na świecie. Jestem w świetnej formie i zamierzam osiągnąć ten cel.

– Jeżeli Alexander Emelianenko przeprosi Cię za swoje słowa, wtedy podasz mu rękę?

– Dla mnie ten człowiek jest odpychający. Nie chcę go ani oglądać, ani znać. Mój trener Alexander Fedorov powiedział, że każdemu człowiekowi można dać jedną szansę na rehabilitację. Alexander już miał niejedną okazję ku temu. Wszystkie jego wybryki, burdy hańbią dobre imię Rosji i nie podam mu ręki.

– Zgodziłbyś się teraz na walkę z którymś z braci Emelianenko?

– Między mną a Fedorem panują normalne, ludzkie stosunki. Ale gdybyśmy spotkali się na ringu, to walczylibyśmy jak sportowcy i prawdziwi wojownicy. Co się tyczy Alexandra, kiedy wcześniej się z nim biłem, on mógł być dla mnie równym konkurentem. Dziś nie interesuje mnie walka z nim. Jego ostatni pojedynek mówi sam za siebie. On przegrał nie wiadomo z kim – weteranem, który po prostu przyjechał dla pieniędzy. Na dzień dzisiejszy mam całkiem inne priorytety: są zawodnicy w Strikeforce i UFC z którymi chciałbym się zmierzyć.

– Co myślisz o treningach Fedora Emelianenko, a właściwie o tym, że trenuje na ringu, nie w klatce? Dużo się mówi o potrzebie zmiany jego sztabu szkoleniowego. Czy Fedor postępuje właściwie, trenując u siebie?

– Nie chciałbym krytykować trenerów Fedora. On wystarczająco długo występował na bardzo wysokim poziomie. Przysłowiowo on jest już najedzony po uszy – prawdę mówiąc bardzo ciężko być w centrum uwagi. Myślę, że problemem Fedora nie jest sztab szkoleniowy, a brak dobrych sparingpartnerów, którzy mogą z nim konkurować zarówno w stójce, jak i parterze. On pracuje z młodymi i perspektywicznymi chłopakami, ale rzecz w tym, że oni rozwijają się na Fedorze, a nie Fedor na nich. Moja przyjacielska rada dla Fiedii – musisz zasilisz team dobrymi sparingpartnerami.

– Jak sądzisz mamy obecnie młodych, perspektywicznych fighterów, którzy są w stanie powtórzyć twoje sukcesy czy sukcesy Fedora Emelianenko na arenie międzynarodowej?

– Takich osób w Rosji są miliony. Jednak wielu trafia w ręce złych menedżerów i rujnuje talent u podstaw. Dla udanych występów na międzynarodowych ringach trzeba wiele trenować z obcokrajowcami, trzeba wyjeżdżać zagranicę – do Brazylii, Tajlandii, Holandii i USA. Należy podpisywać kontrakty z dobrymi, zagranicznymi trenerami. Wtedy pojawią się rezultaty. Każdemu teamowi potrzebny jest dobry menedżer.

– Chciałbyś skrzyżować rękawice z Silvą, Werdumem czy Hendersonem – zawodnikami, którzy pokonali Fedora? Interesuje mnie twoja opinia na temat ich walk z Fiedią? Pragniesz pomścić Ostatniego Cara?

– Nie mam zamiaru kogokolwiek pomścić. Jestem zawodowcem, a nie mścicielem. Jestem gotów spotkać się z każdym z nich. Z Werdumem już walczyłem i pokonałem go taktycznie. Co do Hendersona – jest dobrym zawodnikiem w swojej kategorii wagowej, ale nie w ciężkiej. Mimo swojego wieku to silny i nadal obiecujący fighter – wygrana z Fedorem była dla mnie szokiem.

– Czy miałeś okazję bić się na ulicy?

– Tak, była taka sytuacja, ale bardzo dawno temu. W trakcie nauki w szkole, a potem na uczelni wojskowej. Zawsze miały miejsce jakieś konfrontacje, czegoś z kimś się nie wyjaśniło, wychodziliśmy na ulicę i wówczas wszystko się wyklarowało. Jednakże nie jestem za ulicznymi bójkami. Swoje umiejętności bojowe pokazuje w ringu. Zdaję sobie sprawę, że jestem profesjonalnym sportowcem i jestem mocniejszy od zwykłego człowieka czy pijanego awanturnika. Dlatego staram się unikać konfliktów i rozwiązywać wszystkie sprawy środkami pokojowymi.

– Ulubiona książka, film i muzyka?

– Książka: „Wojna i Pokój”. Lubię obydwa filmy pt.: „Gladiator” – jeden o gladiatorze, a drugi o bokserze. Podoba mi się również „Braveheart” i „Ostatni Samuraj”. Co się tyczy muzyki wszystko zależy u mnie od nastroju. Dla przykładu w samochodzie ma płyty popowe, dyskografie Michaiła Kruga, Ivana Kuchina czy Butyrki.

– Twoje ulubione miejsce na świecie?

– Kocham moje rodzinne miasto – Plesetsk w obwodzie archangielskim, również podoba mi się bardzo Seul i Tokio. W Tokio się wybiłem. Tam zaczynałem swoje występy w MMA i rozpoczęła się moja sława. Ogólnie w Japonii podobają mi się bardzo relacje między ludźmi.

– Jak długo obowiązuje Cię kontrakt ze Strikeforce? Dostałeś jakieś oferty z UFC?

– Na ten moment nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. W naszych kontraktach zapisane są specjalne klauzule dotyczące zachowania tajemnicy. W związku z tym czekam na wynik walki z Barnettem, a potem, jeśli będzie możliwość odpowiem na to pytanie.

– Ile lat jeszcze zamierzasz występować na ringu?

– W naszej dyscyplinie wszystko może zakończyć się w każdym momencie. Dla przykładu tacy zawodnicy jak Dan Henderson, Randy Couture występują w już zaawansowanym wieku. Zostają mistrzami w wieku 41-46 lat. Tak samo ja – dopóki jest moc w akumulatorach będę występować, trenować i bronić dobrego imienia Rosji. Będę bił się póki są siły. Przy czym jestem zwolennikiem zakończenia kariery w odpowiednim czasie. Macie przykład Fedora Emelianenko. Możliwe, że on nie powinien jeszcze odchodzić, a trzeba było rok-dwa odpocząć. Trzeba wiedzieć albo kiedy ze sceny zejść, albo kiedy zrobić sobie przerwę. Organizm każdego zawodnika posiada określony potencjał. Dlatego też musimy wiedzieć kiedy dać mu odpocząć.

– Którą ze swoich walk możesz nazwać najtrudniejszą, a którą najbardziej ekscytującą?

– Z Semmym Schilltem była bardzo krwawa i ciężka walka. Kiedy spoglądałem na niego, to  stawałem się coraz bardziej agresywny. I nie wyobrażałem sobie, że na ringu mogę być taki brutalny. Na co dzień przecież jestem prostym, normalnym i zwykłym człowiekiem. Pamiętam walkę z Brazylijczykiem – Antonio Rodrigo Nogueirą w 2004 roku. Walka była bardzo taktyczna. Nikt nie chciał ryzykować, nie wykonywał żadnych zbędnych ruchów. Innymi słowami, była bardziej wojna umysłów. Jednakże sędziowie orzekli wygraną rywala.

– Z kim chciałbyś się zmierzyć, a z kim potrenować?

– Jestem w pełni usatysfakcjonowany treningami z moją ekipą. O treningach z zawodnikami UFC jak na razie nie myślałem. Z przyjemnością stoczyłbym walkę z Velasquezem. Chcę walczyć z najlepszymi. Podsumowując z kim organizatorzy mnie zakontraktują, z tym zawalczę.

– Czy bardzo odstaje rosyjska baza przygotowawcza od teamów amerykańskich czy holenderskich? Czy przed rosyjskim MMA są jakieś perspektywy?

– Niestety, ale rosyjska szkoła MMA pozostaje  w tyle. W przyszłości chciałbym stworzyć własny klub, sprowadzić najlepszych trenerów z Brazylii i Holandii.

– W latach 2002-2007 byłeś w tzw. Russian Top Team, w skład którego wchodzili również Fedor i Alexander Emelianenko. Jak na twój rozwój wpłynęły treningi z tym teamem?

– Tak rozpoczynałem w Russian Top Team. Ale tam nie było perspektyw doskonalenia się. W Rosji ciężko znaleźć obrotnych i solidnych promotorów. Stosunki między zawodnikami nie były tam zbyt dobre. Ja odszedłem ponieważ nie podobało mi się wiele rzeczy. Cieszę się, że trafiłem do normalnego klubu, dającego możliwość rozwijania i doskonalenia swoich umiejętności. Jestem szczęśliwy, że mogę dzisiaj reprezentować swój kraj w Golden Glory.

– Jak zaczęła się w ogóle twoja współpraca z klubem Golden Glory? Która płaszczyzna uległa znacznej poprawie dzięki treningowi w Holandii?

– Team GG zaproponował mi bardzo dobrą ofertę. Pojechałem tam, rozwinąłem wszystkie moje umiejętności, tak pracę w parterze, jak i stójkę. Mam tam dobrych sparingpartnerów i możliwości ciągłego rozwoju, na dzień dzisiejszy wszystkie moje potrzeby zostały zaspokojone.

– Jak koncentrujesz się przed walką? Co mówisz, co robisz?

– Przed walką nie robię nic szczególnego. Po prostu jak każdy prawosławny przeżegnam się i idę z Bogiem do walki. Przed wyjazdem na galę zawsze idę do cerkwi.

– Ciekawi nas siła twojego ciosu?

– Nigdy jej nie mierzyłem. Ale myślę, że uderzenie jest silne, nieraz ludzi nokautowałem. Nieważne z jaką siłą bijesz, ważne aby dokładnie trafić. Niejednokrotnie widziałem zawodników, którzy urywali worki, a wyszli na ring, dawali nieudolne walki i przegrywali.

– W jaki sposób udało Ci się wypracować tak mocny, nokautujący cios?

– Dużo trenowałem z bokserami, w szczególności z Alexandrem Povetkinem, a także z chłopakami z reprezentacji Rosji, gdzie nie brakuje dobrych i wysoko wykwalifikowanych trenerów. W trakcie przygotowań udało się wypracować takie uderzenie.

Dla nieinteresujących się boksem – co do samego sparingpartnera – pochodzący z Kurska, niepokonany Alexander Povetkin (22-0, 15 KO) to obecny mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBA (pas regular). Superchampionem tej federacji jest Vladimir Kliczko (56-3, 49 KO). Alexander Povetkin w ostatniej walce, którą stoczył w Erfurcie – jednogłośną decyzją po dwunastu rundach pokonał Uzbeka – Ruslana Chagaeva (27-2-1, 17 KO). Jeszcze w tym roku planowany jest pojedynek Rosjanina z można powiedzieć już legendą boksu Evanderem Holyfieldem (44-10-2, 29 KO). Stawką ma być pas mistrzowski. Z kolei rosyjski pięściarz w wywiadzie dla www.sportbox.ru pytany czy chciałby spróbować swoich sił w MMA, odpowiedział:

Jestem tylko bokserem, nie myślę o uprawianiu innej dyscypliny sportu, w której potrzebne są inne techniki, np. zapasy. To właściwie to samo, jakbym miał walczyć na mistrzostwach świata w judo. To nie ma sensu.

Pełna rozmowa z Povetkinem u naszych kolegów z www.boxingnews.pl.

Karol Dąbrowski
"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.