W ten weekend w Poznaniu odbyły się IX Mistrzostwa Polski w Brazylijskim Jiu-jitsu. Jednym z uczestników zawodów był Marcin Held – czarny pas BJJ oraz zawodnik Bellatora. Zapraszamy do lektury wywiadu z reprezentantem Bastionu Tychy, w którym opowiada m.in. o kulisach swojego ostatniego startu i o tym, kiedy można się go spodziewać ponownie w klatce Bellatora.
Dominik: Niedawno walczyłeś na gali Bellatora, gdzie w pięknym stylu znokautowałeś Ryana Healy’ego. Czy mógłbyś powiedzieć, jaki był plan na to starcie?
Marcin Held: Plan był taki, jaki można było zobaczyć w walce. Miałem na początku uderzać, wypróbować trochę stójki. Liczyliśmy na to, że będę miał przewagę w tej płaszczyźnie, i tak naprawdę od pierwszego uderzenia czułem, że te ciosy dobrze wchodzą, więc kontynuowałem tę taktykę. Jednym uderzeniem trafiłem mocno – to miała być akcja, gdzie chciałem wyprowadzić jeszcze jeden prawy, ale trafiłem tym pierwszym, więc szybko doskoczyłem i skończyłem rywala.
Czy Amerykanin czymś Cię zaskoczył?
Nie zaskoczył mnie niczym. Wiedzieliśmy, że jest zawodnikiem, który idzie do przodu, więc dostosowaliśmy do tego plan. Stąd moje poruszanie się do tyłu i skupienie się na kontrowaniu. Wszystko, co zaplanowaliśmy poszło zgodnie z planem.
Walczyłeś na undercardzie, w dodatku był to pojedynek nie turniejowy, a np. rywal, którego pokonałeś – Rich Clementi – znalazł się w tym turnieju. Jak skomentowałbyś tę sytuację?
Na początku mówili mi, iż będę walczył w tym turnieju, później trochę głupio wyszło i się w nim nie znalazłem. Bellator chce, żebym walczył w nadchodzącym turnieju w lutym. Richa już tam raczej nie będzie. Tak naprawdę, to nic nie straciłem, tylko występ w turnieju przesunął się w czasie. Tak zrobili, nie wiem dlaczego. Niemniej, czuję się tam dobrze. Wiem, że im na mnie zależy. Nie czuję się „olewany” w Bellatorze. Pomimo tego, iż moja walka nie znalazła się na górnej karcie, to ustawili ją tak, żeby była tuż pod tą kartą. Przynajmniej tak chcieli, niestety im nie wyszło, ponieważ mój pojedynek był za krótki. Tak celowali, ja zawalczyłem, okazało się, iż skończyła się szybko, więc dorzucili jeszcze jedną. Niemniej, widać, że mają jakiś plan na mnie. Teraz wystartuję w następnym turnieju i mam nadzieję, że tym razem już nic nie wymyślą.
Kolejny występ dla Bellatora w lutym, a czy planujesz jakieś starty w Polsce? Przed tą walką to chyba niemożliwe, ale może później?
Bellator pozwala mi na taką pojedynczą walkę w Polsce, zatem jeśli jakaś organizacja będzie zainteresowana, to myślę, że po tym starciu w lutym… chociaż nie, skoro to będzie turniej, to mam nadzieję, iż stoczę więcej walk. Niemniej, kiedy jestem po walce w Bellatorze, to mam zawsze około 4-6 miesięcy przerwy, więc jeśli dostanę propozycję w tym czasie, to chętnie zawalczę w Polsce.
Jesteśmy na IX Mistrzostwach Polski w Brazylijskim Jiu-jitsu. Przed chwilą zdobyłeś srebrny medal w swojej kategorii. Czy przyjechałeś na te zawody, ponieważ miałeś przerwę w startach w MMA i chciałeś się sprawdzić, czy trenowałeś specjalnie na te mistrzostwa i Twoim celem było złoto?
W każdym wywiadzie podkreślam, że jeśli będę miał czas, to będę startował w zawodach BJJ. Bardzo lubię trenować brazylijskie jiu-jitsu, lubię też startować. Niestety, teraz na trening BJJ mam bardzo mało czasu. Kiedy przygotowuję się do walki, to prawie w ogóle tego nie robię. Od czasu ostatniej walki trenuję w kimonie, ale jest to tylko dodatek. Muszę skupić się na poprawie stójki, więc BJJ schodzi na dalszy plan. Kiedyś, w tych najlepszych latach, trenowałem sześć dni w tygodniu po 2-3 treningi dziennie i to wszystko było BJJ. Teraz są to 3-4 razy w tygodniu, więc liczba treningów jest dużo mniejsza i wyniki przez to też są gorsze. Tym bardziej, że w Polsce poziom BJJ jest bardzo wysoki. Tym razem się nie udało. Wiadomo, jak jedzie się na zawody, to zawsze jest chęć czy nadzieja, iż uda się wywalczyć złoto. Jestem zadowolony, że dobrze zawalczyłem. Przegrałem w finale z bardzo utalentowanym zawodnikiem – Łukaszem Bagińskim, więc myślę, iż nie ma się czego wstydzić. Tak jak powiedziałem, choć brazylijskim jiu-jistu nie zajmuję się już na co dzień, jeśli będą jakieś zawody, to postaram się wystartować.
Wiemy, że UFC chce kontraktować kolejnych Polaków. Czy dostałeś może jakąś ofertę albo wiesz o zainteresowaniu Twoją osobą ze strony Zuffy?
Nie, nie dostałem żadnej oferty, ale to wynika z tego, iż jestem związany kontraktem z Bellatorem. Myślę, że na razie nie będzie żadnych ofert. Chcę powalczyć dla tej organizacji, dojść jak najwyżej, zdobyć pas – jeśli się uda. Później będę kombinował, co dalej. Mam nadzieję, że UFC w Polsce, to nie będzie impreza jednorazowa, tylko gale będą się odbywały regularnie, a ta w październiku to tylko początek rozwijania UFC w Polsce. Tym samym Zuffa będzie kontraktowała coraz większą liczbę zawodników, będzie łatwiej się tam dostać.
Niedawno Michael Chandler, który pokonał Cię w Bellatorze, stracił pas na rzecz Eddiego Alvareza. Oglądałeś walkę?
Oczywiście. Uważam, że ten werdykt jest trochę kontrowersyjny. Ja bym się z nim nie zgodził, ale wiadomo, to jest walka, sędziowie mogą ją różnie ocenić. Chandler był zdecydowanie bardziej obity, ale wydaje mi się, iż kontrolował tę walkę. Były takie momenty, gdzie był zagrożony, lecz tak samo było w drugą stronę. Po tej przegranej zastanawialiśmy się, czy organizacja Bjorna Rebneya wystawi go do turnieju, w którym i ja startuję. Ale Bellator dodał teraz klauzulę, która mówi, że po wyrównanej walce o tytuł jest możliwy szybki rewanż. Myślę, iż teraz będą chcieli z tego skorzystać i w najbliższym czasie możemy się spodziewać kolejnej walki.
Z mojej strony to wszystko, jeśli chciałbyś coś dodać, to jest chwila dla Ciebie.
Chciałbym bardzo podziękować moim sponsorom: firmie Manto i luksusowezegarki24.pl.
Dziękuję za wywiad.
Dzięki!






















