
Podczas wczorajszych zawodów w Tychach spotkaliśmy Łukasza Koperę, który wygrał kategorię poniżej 77 kg i zdobył nagrodę dla najlepszego zawodnika imprezy w Łomiankach otwierającej projekt Pierwszych Mistrzostw Polski MMA. Po przejściu krótki wywiad z Łukaszem, w którym opowiedział o swoim udziale w tej imprezie, ocenił projekt i porównał zawody warszawskie z tyskimi. Enjoy!
-MMARocks.pl – Łukasz Kopera. Witamy!
-Witam, witam!
-Łukasz na imprezie inaugurującej cykl zawodów, która miała miejsce w podwarszawskich Łomiankach zdominowałeś kategorię półśrednią. Opowiedz o poszczególnych walkach, rywalach i znakomitym finale z Dagestańczykiem – Lomem Dagaevem?
-Pierwszą walkę wygrałem przez poddanie – balachę. W początkowych akcjach nadziałem się na prostego i miałem problemy z widzeniem. Ale skontrowałem walkę i jakoś poszła. W drugiej walce zmierzyłem się z Waligórą. Grzegorz chciał zacząć przez kopnięcie obrotowe, ja zszedłem pod nogą i kontrolowałem całą walkę obijając go z góry. Następna walka poszła zręcznie i skończyłem przez ground and pound w dosiadzie. Ostatnia walka – finał z Dagaevem. W sumie wpakowałem się w trójkąt i próbowałem go rozbić, ale był problem. Przetrzymałem go, czułem, że spuchł i puściły go siły. Zszedłem do pozycji bocznej i jakiś czas obijałem. Następnie w stójce zapunktowałem low kick’iem i obaliłem. Potem nie mógł już kontynuować walki, chyba miał jakieś problemy z żebrami.
-Na zawodach w Łomiankach podobno walczyłeś bardzo dynamicznie. Dało się zauważyć, że Twoje najmocniejsze strony to wytrzymałość i motoryka. Gdzie i z kim na co dzień trenujesz? Jak wygląda Twój reżim treningowy?
– Trenuję każdego dnia, czasami nawet dwa razy dziennie. W treningach pomaga mi Tomasza Zamaro, korzystam także z pomocy Radka Olczyka. Reprezentuje klub United Gym, a trenuje w Vera Sport.
-Co sądzisz o projekcie Mistrzostw Polski – Polskiej Federacji MMA?
-Dobry, bardzo fajny pomysł. Podoba mi się z tego względu, że daje możliwość rozwoju zawodnikom. Jest to jedyna organizacja, która na zawodach amatorskich oferuje pieniądze, a wsparcie finansowe jest niezbędne, aby się rozwijać. Fajnie jest walczyć, wygrywać, ale pieniążki także są potrzebne. Niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć.
-W zawodach warszawskich uczestniczyłeś czynnie, a tutaj w Tychach byłeś w charakterze kibica – gościa. Mógłbyś porównać poziom tego eliminatora z pierwszą imprezą?
– W Tychach lepiej wyglądało pod kątem organizacyjnym, ale waga ciężka dużo mocniejsza była w Warszawie. Z kolei tutaj w moim limicie Marcin Held zdeklasował strasznie rywali, wyróżnia się. Ogółem ciężko mi powiedzieć bardziej szczegółowo o poziomie walk w Łomiankach, gdyż byłem skupiony na własnych pojedynkach i nie obserwowałem innych.
-Jeżeli chcesz podziękować i pozdrowić kogoś to teraz jest ten moment.
-Chciałbym podziękować bratu, który zawsze jest przy mnie i pomaga mi w treningach oraz Wojtkowi, Piotrkowi i innym Chłopakom, którzy są moimi nieodłącznymi partnerami treningowymi. Dziękuję też trenerowi Tomaszowi Zamaro.
-Dzięki serdeczne za wywiad!
-Dzięki. Pozdrawiam!























