BTBB.Bilboard

(Fot. Berserkers Team Bielsko-Biała) Klub Berserkers Team Bielsko-Biała świętuje dziś piąte urodziny. Założycielem i głównym trenerem bielskiej filii popularnych Berserkerów jest Damian Herczyk. Bielszczanin, gdy powrócił do Polski w 2008 roku po ośmiu latach spędzonych w Irlandii, marzył o własnym klubie MMA. Herczyk chciał koniecznie stworzyć u podnóża Beskidów klub mieszanych sztuk walki z prawdziwego zdarzenia, a takiego w jego rodzinnym mieście wówczas brakowało. Zrodził się świetny pomysł. Dodatkowo, w trakcie pobytu zagranicą Damian zdążył dokładnie podpatrzeć struktury i organizację profesjonalnych gymów na Wyspach Brytyjskich. Po kliknięciu prezentujemy krótką notkę o bielskim klubie oraz obszerny wywiad z Damianem Herczykiem.

Jak sam mówi, początki były trudne, ale pierwsze sukcesy przyszły nieoczekiwanie szybko. Najpierw starty i liczne medale na turniejach amatorskich w Polsce, potem występy zawodowe nad Wisłą i poza granicami kraju. Aktualnie Berserkers Team Bielsko-Biała może pochwalić się kadrą ośmiu zawodników walczących na profesjonalnych ringach. Są to: Rafał Haratyk (MMA 3-1-2), Robert Bryczek (MMA 4-2), Marcin Płonka (MMA 3-1), Paweł Żygliński (MMA 2-2), Mateusz Sablik (MMA 3-0), Michał Wiencek (MMA 3-0), Grzegorz Sajbor (MMA 2-1) oraz Bartosz Brytan (MMA 1-0).

Na koncie klubu znajdują się medale z Mistrzostw Świata w Amatorskim MMA (złoto – Rafał Haratyk i srebro – Damian Herczyk) oraz krążki z Amatorskich Mistrzostw Polski. Reprezentanci bielskich Berserkerów występujący zawodowo oprócz tego, że pojawiają się regularnie na polskich galach, dostają także coraz więcej ofert od zagranicznych organizacji. W tym i poprzednim roku gościli już na imprezach w Rosji, Finlandii, Szwecji i Niemczech. Na lepsze zmieniła się również infrastruktura klubu z ulicy Rzeźniczej. Od grudnia ubiegłego roku funkcjonuje nowa sala z matami i workami treningowymi, a od października Berserkerzy mają własną klatkę. Pod hasłem – „Zostaw konsolę, komputer… Przyjdź na trening, baw się i rozwijaj” prowadzone są zajęcia BJJ dla dzieci.

Herczyk.UFC

 MMARocks.pl w rozmowie z założycielem i głównym trenerem Berserkers Team Bielsko-Biała – Damianem Herczykiem.

– Witaj Damian!

– Witam!

– Na początek chcielibyśmy się dowiedzieć, skąd Twoje zainteresowanie mieszanymi sztukami walki i kiedy zaraziłeś się tak naprawdę bakcylem MMA?

– Od piętnastego roku życia trenowałem karate i judo, potem jeździłem na boks do Jastrzębia… W 2000 roku wyjechałem do Irlandii i znalazłem klub SBG Ireland, którego głównym trenerem jest John Kawanagh. To tam zakochałem się w MMA, tam też po raz pierwszy miałem kontakt z MMA i BJJ. W Irlandii trenowałem również w Revolution Team Ireland.

– W jaki sposób doszło do Twojej współpracy z Berserkers Team i otwarcia filii w Bielsku?

– Gdy przyszedł czas i wiedziałem o rychłym powrocie do kraju, byłem załamany, że nie będę miał gdzie trenować. Wtedy mój kolega z maty, który pochodził z Koszalina, powiedział, żebym otworzył filię Berserkers Team. On sam wcześniej również tam trenował. Porozmawiał  z Kornelem Zapadką, ten porozmawiał z Piotrem Bagińskim, potem była jeszcze rozmowa telefoniczna i w końcu spotkanie z „Bagim”, który powiedział: „Tak”. W ten sposób wszystko się zaczęło… I teraz nie żałuję (śmiech).

– Mógłbyś powiedzieć kilka słów o początkach działalności klubowej?

– Początki były trudne. Poza tym mało kto wierzył, że to przetrwa dłużej niż pół roku. Mój charakter w dążeniu do celu spowodował, iż nie poddawałem się i cały czas starałem się iść do przodu. Najpierw trenowaliśmy tylko dwa razy w tygodniu, potem trzy, ale to ciągle było mało, aby myśleć o profesjonalnym klubie.

– A jak wygląda obecnie struktura i organizacja w klubie?

– Obecnie wygląda to tak, że mamy w klubie trenera boksu i muay thai. Ja zajmuję się głównie MMA i parterem. Od niedawna nawiązaliśmy także współpracę z fizjoterapeutą, który prowadzi nam stretching. Cały czas udoskonalamy nie tylko trening, ale także inne, ważne aspekty w przygotowaniach zawodników. Teraz trenujemy na naszej sali o powierzchni 260 m2. Ponad 100 m2 maty i od niedawna oktagon, który na tym etapie jest niezbędny.

BTBB.Dzieciaki

– Poza tradycyjnymi grupami zawodniczą i początkującą, prowadzisz również zajęcia dla najmłodszych. Jest to poniekąd odpowiedź na taki, a nie inny obraz lekcji wychowania fizycznego w szkołach oraz słabnącą sprawność fizyczną dzieci. Czy dużo maluchów przychodzi do Twojej sekcji i w jaki sposób zachęcasz ich, aby zainteresowały się czymś innym niż tylko konsola lub komputer? 

– Tak, mamy też grupę dzieci. Są to dzieci w wieku 5-9 lat. To prawda – obraz lekcji wychowania  fizycznego pozostawia wiele do życzenia, ale są rodzice, którzy widzą te zaniedbania i zachęcają swoje pociechy do aktywności fizycznej. A BJJ to doskonała dyscyplina dla najmłodszych. Jeżeli chodzi o zainteresowanie malucha, to nie ma z tym problemu. Trening jest urozmaicony – jest czas na zabawę, ćwiczenia ogólnorozwojowe, a także techniki. Podsumowując – jest bardzo wesoło i nawet moja starsza córka (6 lat) chętnie ze mną jeździ.

– Który z licznych sukcesów Twoich wychowanków stawiasz na pierwszym miejscu?

– Trudno określić konkretny, bo każdy ma ogromne znaczenie. Wszystkie one składają się na to, gdzie teraz się znajdujemy.

– Wracając do ostatnich pojedynków zawodników z Bielska – Łobeska Gala MMA, możemy spokojnie powiedzieć, że Twoi podopieczni sprawili Ci prezent na piąte urodziny klubu. Powiedz kilka słów o występach zawodników Berserkers Team Bielsko-Biała na gali w Łobzie.

– Tak, zgadza się. Chłopcy sprawili mi prezent. Pokazali się znakomicie, ale może będę troszkę mało skromny, jak powiem, że spodziewałem się właśnie takiego obrotu sytuacji (śmiech). Byli świetnie przygotowani i nie mogło być inaczej.

– Oceń na chłodno, już jakiś czas po fakcie, bradzo wyrównaną walkę Rafała Haratyka z Oskarem Piechotą. W środowisku głosy dotyczące werdyktu są podzielone. Jak uważasz, czego wtedy zabrakło, aby pewnie przechylić szalę zwycięstwa?

– Pojedynek z Oskarem był dla nas w pewnym sensie taką odpowiedzią na pytanie – „na jakim etapie znajduje się Rafał?”. Oczywiście, mało kto przed walką dawał mu jakiekolwiek szanse. MMA to jednak nie grappling i gdy dochodzą uderzenia, wtedy wszystko sie zmienia. Walka była naprawdę dobra i wyrównana. Sędziowie nie mieli łatwej roboty i sądzę, że remis nikogo nie krzywdzi. Mam taką nadzieję, że kiedyś dojdzie ponownie do ich walki na jakiejś większej gali. Czego zabrakło? Trudno powiedzieć. Obaj dali z siebie wszystko i pokazali kawał dobrego MMA.

– Dokładnie rok temu gościliście z Rafałem i Radzikiem w Machaczkale na gali Battle of Stars. Twój zawodnik walczył z Dagestańczykiem Omarim Akhmedovem (MMA 12-1, UFC 1-0), który zaliczył niedawno udany debiut w dywizji średniej UFC. Co sądzisz o tamtym pojedynku?

– Wtedy Rafałowi zabrakło po prostu szczęścia. Walka nie trwała długo, a do momentu zakończenia to Rafał dyktował trudne warunki swojemu rywalowi. Po jednej z akcji Omari trafił Rafała i ten poleciał na deski, ale cały czas był świadomy. Chciał kontynuować walkę, niestety sędzia widział to inaczej i przerwał. Szczerze, na zawodach amatorskich widziałem, jak po takich akcjach sędziowie puszczają pojedynek dalej. No cóż… tak czy inaczej potem okazało się, że przy upadku Rafał złamał nogę.

– Coś na rozluźnienie – proszę podziel się z Nami swoimi wspomnieniami z Machaczkały. Chodzi mi konkretnie o podróż do Dagestanu i pobyt w stolicy republiki. Podobno atrakcji nie brakowało, nawet w postaci samochodów-pułapek? 

– Wyjazd do Rosji wspominamy naprawdę fajnie. Było wesoło, nie obyło się bez drobnych przygód. Odwołali nam lot z Moskwy i spędziliśmy noc w jakimś hotelu robotniczym. Następnego dnia dotarliśmy do Machaczkały. Pierwsze, co rzuciło się w oczy, to ogromna bieda i megabogactwo. Byliśmy ugoszczeni pierwszorzędnie. Promotorzy dbali o wszystko, organizacja jak najbardziej wzorowa. Jeśli chodzi o wątek samochodu-pułapki – do sytuacji doszło chyba bezpośrednio po ważeniu, gdy szliśmy do autokaru. W pewnym momencie nadjechała powoli bardzo stara Łada czy coś w tym stylu. Stara, zdewastowana, bez drzwi, a za kółkiem gość, który nie budził u nas zaufania. Żartowaliśmy, że trzeba spier….., bo to samochód-pułapka.

– Jeżeli chcesz komuś podziękować lub kogoś pozdrowić teraz jest właśnie ten moment. 

– Przede wszystkim chciałbym podziękować sponsorom za wsparcie, bo bez nich nie byłoby to wszystko możliwe – Daas Group, Wiba, Burian Transport, Makaron Czaniecki. Dziękuję zawodnikom za całe pięć lat spędzone razem, za zaufanie, jakim mnie darzą. Dziękuję mojej żonie, która mnie wspiera i toleruje moją częstą nieobecność w domu.

– Damian, dzięki serdeczne za wywiad! Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko życzyć kolejnych sukcesów i mnóstwo zdrowia, aby praca na treningach owocowała w ringu, a kontuzje omijały zawodników!

– Dziękuję i pozdrawiam wszystkich pasjonatów MMA!

Karol Dąbrowski
"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.