
Napisał dla Gry-Online.pl nasz czytelnik petanorech :
UFC jest prekursorem walk MMA i chyba nie ma na świecie fana tego sportu, który by tej organizacji nie znał. Startując w 1993 roku z małej płotki, zmieniła się w grubą rybę, w międzyczasie wykupując nawet ówczesnego monopolistę na polu mieszanych sztuk walki, czyli Pride FC. Kolejne gale przyciągają przed telewizory coraz większą publikę, a nazwiska, takie jak Liddell, Couture czy chociażby Gracie, stały się już legendarne. Nic więc dziwnego, że UFC zapragnęło mieć własną grę. Po świetnym Ultimate Fighting Championship na Dreamcasta (konwersja na PlayStation została zmiażdżona przez krytykę) przyszła pora na przeciętne UFC: Throwdown, które ukazało się na GameCube i PlayStation 2, dwie części UFC: Tapout, oddane jedynie w ręce posiadaczy pierwszego Xboksa, oraz UFC Sudden Impact, które nie podbiło serc właścicieli PS2. W roku 2009 grę na licencji UFC wydała firma THQ, znana głównie z wrestlingowej serii Smackdown vs. Raw. Pomimo drobnych błędów produkcja ta została entuzjastycznie przyjęta, zarówno przez graczy, jak i branżowych dziennikarzy. Bardzo dobra grafika, masa znanych zawodników, a przede wszystkim brutalność pozwoliły UFC Undisputed 2009 podbić rynek. Nic więc dziwnego, że 25 maja tego roku po raz kolejny wejdziemy do oktagonu.

Zacznijmy od zmian w stosunku do poprzedniczki. Przede wszystkim, jak powiedział Neven Dravinski – główny projektant gry, sterowanie pozostanie praktycznie to samo: cztery przyciski odpowiedzialne za uderzenia rękami i nogami, jeden pozwalający zadawać ciosy na żebra/low kicki oraz blok. Nowością natomiast będą uniki. W UFC 2009 jedynym sposobem na uchronienie się od ciosu było trzymanie dystansu lub zrobienie sidestepa. Teraz, kiedy przeciwnik wyprowadzi uderzenie, będziemy mogli uchylić się, a następnie zastosować kontrę, która nierzadko okaże się dla niego miażdżąca. Będą również nowe rozcięcia, więcej krwi a także możliwość przerwania walki przez lekarza. Zadzieje się tak, gdy nasza twarz stanie się cała zakrwawiona, posiniaczona i porozcinana. Lekarz będzie mógł wówczas zatrzymać walkę, co jest kolejnym krokiem w stronę realizmu.
Walka w parterze również ulegnie zmianie. Pojawią się „natychmiastowe poddania”, polegające na tym, że przy zmianie pozycji, naszej lub naszego przeciwnika, niespodziewanie będzie można założyć mu chwyt, a tym samym zmusić go do odklepania, jeżeli dość szybko nie zareaguje. Pojawią się również nowe ciosy (możliwość nokautu podczas pełnego dosiadu), pozycje a także poddania. Do tego atutem gry będzie poprawiona, bardziej płynna animacja. Niektóre chwyty, klucze na rękę, które wcześniej wyglądały dość sztucznie, teraz będą prezentować się tak jak w rzeczywistości.
Również to, że walczymy w oktagonie będzie mieć znaczenie. Twórcy dodadzą możliwość „przyciśnięcia” przeciwnika do klatki, jeżeli ten – uciekając – za bardzo się do niej zbliży. W tej pozycji nasze ciosy staną się nieco skuteczniejsze, za to uderzenia przeciwnika oddawane będą z mniejszą siłą, trudniej będzie mu także odzyskać energię. Klinczując go, ograniczymy jego ruchy i łatwiej sprowadzimy go do parteru.

Jedną z najbardziej denerwujących rzeczy w poprzedniej edycji gry był tryb kariery. Zamiast walczyć, zajmowaliśmy się papierkową robotą, czytaniem poczty czy też krążeniem po menu. Na szczęście ten element zostanie przebudowany. Będziemy mieli większą swobodę przy tworzeniu naszego zawodnika. Otrzymamy możliwość wybrania każdego ciosu, chwytu i zachowania, w zależności od sytuacji, w której się on znajdzie. Do obecnego już w UFC 2009 boksu, muay thai, kickboxingu, wrestlingu, judo i brazylijskiego jiu-jitsu dodano sambo oraz karate. Zwiększy się także katalog fryzur, tatuaży czy nawet blizn. Wybierzemy również naszemu podopiecznemu głos, aby słyszeć, jak rozmawia z innymi podczas licznych scenek. Gra pozwoli ponadto kontrolować jego zachowanie podczas ważenia czy wywiadów, dzięki czemu w zależności od podjętych działań będzie poważany lub pogardzany w swoim środowisku.
Po raz kolejny mamy też pracować nad swoimi statystykami, posyłając na deski sparingpartnerów, oraz starać się o pozyskiwanie nowych sponsorów. Wszystko po to, aby dostać się do największej federacji MMA na świecie. Tym razem gra nie umieści nas od razu w UFC – zaczniemy od mniejszych organizacji, takich jak WFA (World Fighting Alliance), żeby powoli piąć się na szczyt. Aby dostać się do federacji pana White’a, trzeba będzie najpierw udowodnić swoją wartość.
Każda gra legitymująca się logiem UFC posiada ogromną liczbę zawodników do wyboru. Nie inaczej będzie tym razem. W tegorocznej edycji znajdzie się ponadto 100 wojowników. Do znanych (lub mniej znanych) z poprzedniej części dołączą między innymi – pretendent do tytułu mistrza wagi ciężkiej Shane Carwin, gwiazda YouTube – Kimbo Slice oraz Antonio Rogerio Noguiera, Randy Couture, Vitor Belfort, Yoshiro Akiyama, Dan Hardy czy Clay Guida. Do tej ekipy dojdą również „legendy”. Posiadacze PlayStation 3 będą mogli zagrać „ojcem chrzestnym MMA” Royce’m Gracie, słusznej postury Danem Servernem lub pierwszym mistrzem UFC wagi lekkiej Jensem Pulverem. Entuzjaści Xboksa 360 dostaną natomiast ekipę znaną z ostatniego sezonu The Ultimate Fighter – Marcusa Jonesa, Brendana Schauba, Jamesa McSweeney oraz Roya Nelsona. Miejmy nadzieje, że wszyscy oni otrzymają swoje firmowe zagrywki. W końcu jedną z większych wad UFC 2009 było to, że każdego zawodnika kontrolowało się praktycznie tak samo. Brakowało specyficznych postaw, ciosów etc. Niestety, w tym roku nie zawalczymy już jako Andrei Arlovski, Fabricio Werdum czy Tim Sylvia, gdyż rozstali się oni z organizacją. Po raz kolejny również zabraknie polskiego akcentu. W wirtualnej klatce ponownie nie stawią się Tomasz Drwal oraz Krzysztof Soszyński. Zastanawiającą rzeczą są natomiast statystyki zawodników. Jakie umiejętności posiadać będzie na przykład Kimbo Slice, który w UFC stoczył jedną (w dodatku bardzo nudną) walkę, Wanderlei Silva mający na swoim koncie serię porażek, przez co zszedł do niższej kategorii wagowej, czy Dan Hardy, pretendent do tytułu mistrza wagi lekkiej? Ich statystyki mogą być nieco zawyżone.

Ponadto otrzymamy możliwość rozgrywania Turnieju (Tournament) oraz zdobywania i obrony tytułu (Title and Title Defense). Powróci również tryb Classic Fights – tym razem pod nazwą Ultimate Fights, czyli „zrób to tak, jak to było naprawdę”. Ponownie stoczymy więc historyczne walki – między innymi słynną potyczkę Matta Hughesa z Roycem Gracie. W przeciwieństwie jednak do poprzedniej edycji gry teraz nie wcielimy się w zawodnika, który w rzeczywistości zakończył dane starcie porażką.
Tryb zabawy online zapowiada się bardzo ciekawie. Po pierwsze dostaniemy możliwość tworzenia własnych internetowych drużyn. W każdej z nich dostępny będzie ranking oraz rozpiski walk. Mają one za zadanie zjednoczyć wielu różnych wojowników pod jedną banderą, aby walczyć przeciwko innym i zdobywać nagrody. W dodatku nasi kompani będą mogli uczyć nas technik, szkolić, robić sparingi – wszystko po to, by uczynić nas lepszymi zawodnikami, a gdy takimi się staniemy, będziemy mogli założyć swoje własne drużyny.
Z pewnością na UFC Undisputed 2010 czekają wszyscy fani MMA. Rok temu otrzymaliśmy produkt naprawdę wysokiej klasy, ale jak powiedział prezes UFC – Dana White – „Ludzie testujący UFC 2010 uważają tę grę za tak dobrą, że już nigdy nie odpalą jej poprzedniej części.”. Miejmy nadzieję.
Autor: Karol „petanorech” Kazek




















Elegancko opracowane. Fajna sprawa nawet jak się nie interesuje zakładami.
Cześć, dobra robota panowie, ale ogólnie znacznie bardziej podobało mi się jakbyście wrzucali typy razem ze wszystkimi w dziale zakłady bukmacherskie, jak to Szady robił wcześniej, bo niestety z kursów, które tu Szady podałeś można zagrać tak na prawdę tylko Harrisa po lepszym, reszta już gorsze. Ja jestem dopiero początkujący jeśli chodzi o mma i się nie wychylam, ale z czasem też będę próbował coś grać samodzielnie, ale na razie próbuję to co tutaj na forum wyłapie 🙂
Nie twierdzę, że ta inicjatywa jest zła, ale wolałbym nawet krótkie opisy kilka zdań, bądź nawet bez, w dziale o zakładach, a później na przykład tak jak tu lub poprzednio przed galą, dłuższy opis, no ale pewnie traci to klimat wyczekiwania na artykuł jak byście te kilka zdań napisali wcześniej 🙂
Pozdrawiam i powodzenia:-)
Chciałem grać Raniego, ale znów masa wątpliwości po tym wpisie. Rozmyśliłem się już i chyba nie zagram ani jednego ani drugiego. Ewentualnie puszczę Maximo Blanco na singlu na tą galę, bo Maynard też się wydaje troche niepewny. Szkoda,że nie opisywaliście tej walki. Dobra robota.
No, cykl jak się patrzy : ) Szady, jestem pod wrażeniem. Właściwie to jesteś żółtodziub ; ) ale profesjonalne podejście do sprawy masz bez dwóch zdań. Aż mi wstyd i chylę czoła bo mógłbyś być moją kopią, a ja jestem twoim obserwatorem:-) Do wszystkiego trzeba mieć dystans, ty go masz, masz oprócz tego jeszczę chęć zabawy, tego nie mają "zawodowcy". Tomasza Chmurę też pochwalę, ale to już jak chwalić Wołoszańskiego:-)
🙂
eee… średnio mnie te analizy przekonują…
Dlatego postawię wg mojego przeczucia (jak to często bywa) ;D
P.S Będzie możliwość postawienia na Grabowskiego gdzieś?
https://www.betsafe.com/pl/odds/
http://www.marathonbet.com/pl/
🙂
@Hubi
Starcie Diaz – Maynard w mojej ocenie jest bardzo wyrównane, dlatego przy podziale szans 50/50, kurs 2.37 wydał mi się bardziej atrakcyjny do zaryzykowania. W aktualnym 2.17 jest jeszcze "value", ale nie jest to aż taka okazja, by to proponować ludziom by obstawiali. Ja w poprzedniej, tej i kolejnych analizach polecałem i mam zamiar polecać te kursy, z których, po pierwsze – sam korzystam, a po drugie – mam spore przekonanie, że "wejdą". Tutaj te dwa warunki nie są spełnione.
Może nie wszyscy wiedzą, ale Diaz z Maynardem spotykali się w klatce już dwukrotnie. Pierwsze ich starcie miało miejsce w półfinałach The Ultimate Fightera 5 w 2007 roku. Wtedy Maynard dominował, jednak władował się pechowo w poddanie i musiał klepać. Druga walka z 2010 roku była strasznie wyrównana i wynik tak na prawdę mógł pójść w dwie strony. Co warte odnotowania, bój toczył się w stójce. Grey prawdopodobnie bał się powtórki scenariusza z poprzedniej walki i nie odwoływał się do swoich zapasów. Czy teraz będzie podobnie? Mam taką nadzieję, bo Nate od tamtego czasu poprawił się boksersko, z kolei jego rywal sprawia wrażenie wypalonego i zmęczonego kontuzjami. Nawet jak Maynard pójdzie po obalenie to jest szansa, że znowu się właduje w poddanie. Ale jak już wielokrotnie pisałem: walka walce nierówna. Mimo, że wiemy sporo o obu fighterach, to scenariusz akurat tego starcia bardzo ciężko przewidzieć.
Z innej strony patrząc – obaj w swoich ostatnich walkach zaprezentowali się tragicznie i cholera wie, co im teraz siedzi w głowie i z jakim nastawieniem wyjdą do tej walki. Chciałbym zaobaczyć Diaza w dyspozycji z walki z Cerrone – deklasującego rywala w stójce, w przerwach między rundami pokazującego "fucka" w stronę przeciwnika. 🙂
@Maryjan
🙂
Wydaje mi się, że Gray jest zdecydowanym faworytem. Gdybym miał stawiać kasę na TUF 18, to zastanawiałbym się na Rakoczy po 3.00 :D.
@up
Nie jesteś pierwszą osobą, która poleca Rakoczy. Chyba przyjrzę się jej walkom
Szkoda że nie było analizy Waluś vs Oli Thompson
zbyt jasne że Oli wygra
Ja mam Rakoczy w singlu. Pena dalej pozostaje faworytem, ale kurs 3.00 jest godny uwagi.
Z nowych nabytków TUFa mam też kupon Holdsworth + Duke.
Oboje mają duży potencjał. Holdsworth na codzień trenuje w Team Alpha Male. Trenuje z czołówką dywizji lekkich, co widać. Zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Znalazł się w finale zasłużenie i jestem przekonany, że w przyszłości dołączy do grupy kolegów z teamu oscylujących w granicach walki o pas.
Grant jest zawodnikiem, którego nie można lekceważyć. Walczy agresywnie, ma dziką stójce, jest też dobry i w parterze. Mocno zdominował Louis'a Fisette. Sęk w tym, że Holdsworth to nie Fisette, wydaje się być lepszy we wszystkich płaszczyznach od Granta.
Drugim typem jest Jessamyn Duke. Ostatni sezon zapamiętam dzięki jej walce z Raquel Pennington.( notabene jej walka jest też godna pomysłu obstawienia 😉 ) Zarówno Duke, jak i Morgan to zawodniczki, które preferują stójkę, więc tam rozegra się głównie walka.
Duke ma charakter do walki i umiejętności. Posiada też spory zasób ciosów i często używa nóg ( częstotliwość prawie jak Condit ) Wie jak używać kolan i łokci, umie się też odnaleźć w klinczu.
Morgan będzie łatwiejszym wyzwaniem dla Duke niż Pennington. Jest delikatniejszej budowy, ciosy też nie będą urywały głowy, jak w ostatniej walce. Słabością Morgan jest to, że stójka opiera się głównie na technikach bokserskich. Styl walki ma też mniej ofensywny od Jessamyn, więc zarówno kontrola oktagonu, jak i punktacja walki powinna być po stronie Duke. Co do parteru, Jessamyn wydaje się też kulać lepiej. Dla mnie ta walka się skończy z wynikiem Jessamyn Duke przez jednogłośną decyzję ( bądź poddanie ). 😉
@up, no nie wiem. Byłbym w stanie postawić pieniądze na cyborgową przeciwko niektórym z fighterów z męskiej dywizji. 😉 … a na Carmouche też się przejechałem :/
Oj tam, walki kobiet to świetny sposób na zarobek. 🙂 Wystarczy stawiać przeciwko faworytkom. Eye, Andrade, Nunes i Davis elegancko wygrały, a kursy były smakowite. 🙂
Moje typy zamieszczone powyżej (Holdsworth, Pennington, Duke) weszły. 😉 Co do Rakoczy, poległa, ale kurs za małą kwotę był godny uwagi 😉
Heh, często tak mam, że kupony, których jestem najmniej pewny dosyć łatwo wchodzą. Tym razem tak było z Natem Diazem. Tak jak pisałem – w tej walce mogło się zdarzyć wszystko. Jak ktoś przewidział TKO w pierwszej rundzie to gratuluję. 🙂
Rozważam obstawienie Luiza Cado Simona z najbliższego KSW. Kurs 3.45 jest wzięty z kosmosu. Mam wrażenie, ze niektórzy mylą Cado z Benem Lagmanem. Brazylijczyk pokazał się z dobrej strony w swojej pierwszej walce w Polsce, także w innych walkach, w których go widziałem prezentował się co najmniej przyzwoicie. Może być sporym zagrożeniem w stójce. Potrafi punktować ciosami prostymi (w najbliższym starciu to nie powinno być trudne ze względu na sporą przewagę zasięgu), ale też nie boi się wchodzić w częste wymiany; bije mocno i raz po raz rzuca obszernymi cepami. W szale bitewnym zdarza mu się zapominać o obronie, ale ma dość wytrzymałą szczękę, a Moks nie ma nokautującego ciosu. Dla mnie jest takim "uboższym krewnym" Diego Sancheza – uwielbia browl i w każdą walkę wkłada 100% serca.
Przegrał z Rafaelem Carvalho (bilans MMA: 8 zwycięstw, 1 porażka), jednak nie pokazał się wtedy źle. Całą walkę wygrywał, trafiał celniej i mocniej oponenta, który często ratował się wymęczającym klinczem. Niestety pod koniec drugiego starcia popełnił kilka błędów, które zaważyły na końcowym wyniku. Parter Simona też nie jest na złym poziomie i gość też potrafi zaskakiwać różnymi sztuczkami. Zdarzało się, że po tym jak dawał się obalić szybko szedł po skrętówkę.
Simon ma dopiero 20 lat, zawodowo walczy od ponad dwóch i cały czas się rozwija. Uważam go za utalentowanego fightera. W najbliższej walce kluczowe będzie submission defence Brazylijczyka. Jeśli nie da się nabrać na żadną skrętówkę czy nie wpadnie w gilotynę, to może być różnie. Moks oczywiście jest faworytem, ale grania tego po kursie 1.28 odradzam, bo tam nie ma żadnego value.
PS. Myślę też nad Olim Thompsonem.
Abu Azaitar to chyba największy pewniak gali. Szkoda, że Blanco zepsuł mi kupon z nim, bo udało mi się wyhaczyć ładny kurs 1.57.
Szady co tam stawiales z ufc i ksw?co myslisz o ?Jessim Taylorze z WSOF? 2.2kurs?
Będzie typowanie ?
Ok. Dzięki za odpowiedź
Barry vs Palelei największa zagadka gali jak dla mnie na pewno będzie nokaut tylko pytanie w którą strone.Postawiłem na Barrego sugerując się większym obyciem na galach UFC.Bethe będzie betem gali i liczę na jej wygraną.
Tym razem coś średnie te typy. Ta gaka obfituje w całą masę potencjalnych value, ale ten typ z walką w HW to akurat taki strzał w kolano. Soa to ogór, nawet zeta nie postawię na tego leszcza po jego pierwszej walce w UFC :D.
Fajne zestawienia do typowania to:
185 lbs: Dylan Andrews (17-4) vs. Clint Hester (8-3)
135 lbs: Julie Kedzie (16-12) vs. Bethe Correia (6-0)
205 lbs: Mauricio Rua (21-8) vs. James Te Huna (16-6)
185 lbs: Caio Magalhaes (6-1) vs. Nick Ring (13-2)
I oczywiście Jotko za 2,75 :D.