Tomasz Narkun

Już w ten weekend do klatki wejdzie Tomasz Narkun. Jeden z najlepszych zawodników MMA w historii wagi półciężkiej w Polsce. Dlaczego ten występ Tomka jest ważny i jak wielki wpływ na polskie MMA miała jego osoba? Przed jego walką przypomnijmy sobie sylwetkę wojownika ze Szczecina.

POCZĄTKI

O Narkunie było głośno praktycznie od samego początku jego przygody z MMA. Mając zaledwie jedną wygraną, dołączył do M-1 do turnieju Selection Western Europe 2. Turniej ten wygrał a jego postawa w nim, została dostrzeżona przez Gegarda Mousasiego, który w ten oto sposób wypowiedział się o Polaku:

Muszę przyznać, że jestem zadowolony z wyników Tomasza Narkuna, z pewnością czeka go wielka przyszłość. On dopiero co skończył 20 lat, ale taktycznie i technicznie osiągnął już bardzo wysoki poziom (…) Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w ciągu dwóch lat nie będzie sposobu, aby zatrzymać go w drodze na szczyt! TO PRZYSZŁY MISTRZ WAGI PÓŁCIĘŻKIEJ. W przeciągu dwóch lat będzie niebezpiecznym przeciwnikiem dla każdego fightera wagi półciężkiej.

Jako zwycięzca turnieju, miał pierwszeństwo do walki o zwakowany pas i na M-1 Challenge 22 zmierzył się z Vyacheslavem Vasilevskiym. 20-letni Tomek, mający ledwo cztery walki na koncie, nie dał sobie jednak rady z bardziej doświadczonym rywalem i była to jego pierwsza porażka w karierze. Nasz rodak szybko się jednak odbił i w ciągu trzech lat zdołał pięciokrotnie zwyciężyć.

W między czasie zdołał wygrać Mistrzostwa Polski ADCC (2011) oraz stać się jednym z pierwszych virali na naszej stronie. W 2012 roku na M-1 Challenge 28, Saparbek Safarov mocno uderzył Tomka na ważeniu (jak frajer, z partyzanta) a zdarzenie to stało się ogólnoświatowym skandalem, jeśli chodzi o społeczność MMA.

W wyniku tego niesportowego zachowania, Polak odmówił walki z rywalem i  większość komentujących zgodziła się z tą decyzją. Chamstwa i braku samokontroli nie ma co nagradzać. Sam Safarov został zdyskwalifikowany za ten czyn i wyrzucony z M-1. Choć przez chwilę Rosjanina można było zobaczyć w UFC, tak jego kariera raczej nie była udana.

ERA KSW

Na debiut w polskiej organizacji Tomkowi wybrano Charlesa Andrade, a tym samym najbardziej doświadczonego rywala (nawet do tej pory), z którym się mierzył w karierze. Brazylijczyk miał w tamtym momencie czterdzieści sześć walk na koncie, ale uczciwie trzeba przyznać, że był już dawno poza „pierwszą świeżością”. KSW zakontraktowało go po czterech porażkach z rzędu, a od 2013 Charles bardziej przegrywał, niż wygrywał. Następnie miała miejsce porażka z Goranem Reljiciem, szybkie odbicie z Karolem Celińskim i rewanż z Chorwatem, tym razem o pas. To właśnie od tego momentu Tomasz Narkun zaczął swoje panowanie jako dominujący mistrz, poddający i nokautujący swoich rywali bez litości.

Obronę tytułu miał z de Oliveirą, Sokoudjou, Wójcikiem. Wszystkie te walki wygrał w pierwszych rundach! Trzeba było więc znaleźć Tomkowi nowe wyzwanie. Jeśli nie jakiś killer z zagranicy to wewnątrz organizacji był tylko jeden kandydat. Nie kto inny jak Mamed Khalidov. Czeczen, tak jak Berserker ze Szczecina, niszczył swoich przeciwników. Miał niewyobrażalną passę piętnastu zwycięstw z rzędu. Kto jak nie on byłby w stanie zagrozić Narkunowi? Ten superfight był naprawdę wielkim wydarzeniem. Walka, w której każdy zawodnik miał swoje momenty. W pierwszej rundzie Mamed nawet znokdaunował Tomka, ale nie zdołał go dobić. Jednak trzecia odsłona przypieczętowała los Mameda. Czyste ciosy na głowę, siatka, kolana, ucieczka do parteru i koniec: Mamed Khalidov został poddany trójkątem nogami!

Skoro walka się podobała, to czas na rewanż! Tym razem jednak pojedynek nie porwał. Czytelnicy naszego portalu ocenili, że wiek oraz różnica wagi zrobiły swoje. Najważniejsze natomiast było to, że Tomasz Narkun miał już siedem zwycięstw z rzędu, trzy obrony pasa i dwa razy nazwisko Khalidova jako skalp. Z takim CV mógłby iść prosto do UFC i przyjęliby go tam bez zająknięcia. Tomasz pozostał jednak w KSW i skoro w półciężkiej nie było na niego mocnych a superwalki nadal były na topie, poszedł w górę po kolejne hitowe zestawienie. Tym razem z Philem de Friesem!

Ponownie jak z Mamedem, tutaj również były dwie walki. Tym razem jednak kilogramy były z korzyścią dla Anglika. W pierwszej walce był o 12 kg cięższy, a w drugiej aż o 18 kg. Dwa razy decyzja, dwa razy przegrana. I to od tej drugiej przegranej Tomek stracił rezon. Nie tylko nie zdołał zdobyć pasa wagi ciężkiej, ale też w kolejnej walce stracił tron półciężkiej (przegrana z Ibragimem Chuzhigaevem). Potem doszedł konflikt z KSW o lepsze warunki finansowe i ostatecznie odejście z organizacji, w której był niepodzielnym mistrzem przez tak długo.

Era Oktagonu

Doszliśmy w końcu do teraźniejszości. Tomasz Narkun od tego roku jest zawodnikiem czeskiej organizacji OKTAGON. W debiucie mogliśmy zauważyć jeszcze nieco rdzy u Tomka, ale dopiero ta zbliżająca się, druga walka z Danielem Škvorem, pokaże czy Szczecinianin okaże się siłą, z którą trzeba się będzie liczyć. Trzydzieści sześć lat to wcale nie jest zaawansowany wiek jak na wagę półciężką. Jan Błachowicz mając trzydzieści siedem zdobył przecież pas UFC. Jeśli Narkun porządnie się naoliwi, to może znów zobaczymy dominatora z lat 2015-2018. Tomasz przede wszystkim musi wrócić do tego, w czym był najlepszy, czyli do grapplingu na poziomie, który nie był spotykany w jego dywizji. Walka na nogach nigdy mu nie szła. Klincz, parter i poddania – w tym zawsze był mistrzem. Długie nogi, zwinne ręce, doskonała technika i gra parterowa. Jeśli znów połączy swoje największe atuty w jedno, walka z Danielem Škvorem może pokazać dawnego Tomka, którego oglądało się naprawdę przyjemnie.

Tomasz Narkun vs Daniel Škvor odbędzie się 17 października na OKTAGON 95 – Transmisja z wydarzenia będzie na antenie TVP SPORT oraz w serwisie internetowym tvpsport.pl.

Nie trzeba lubić Szczecińskiego Berserkera, żeby uznać jego pozycję w panteonie najlepszych zawodników MMA wywodzących się z Polski. Można naśmiewać się z jego stójki czy słabej szczęki, ale parter (w tej wadze) zawsze miał najlepszy. Przez wiele lat był numerem jeden w naszym rankingu półciężkiej (nawet przed tym, jak dołączył do KSW). A zanim jeszcze był na szczycie, uchodził za jednego z najlepszych zawodników młodego pokolenia w Polsce. Jedna czy dwie słabe walki tego nie przekreślą. W OKTAGONie w końcu będzie miał szansę walczyć regularnie z mocnymi rywalami. To coś, czego mu brakowało w Seaside BattleS MMA i już w ten weekend znów będziemy okazję (miejmy nadzieję) podziwiać jego parter w starciu ze Škvorem.

O ile najlepszym polskim półciężkim w historii jest Jan Błachowicz, tak najlepszym polskim półciężkim, walczącym na naszej ziemi jest Tomasz Narkun i nikt go jeszcze nie przebił. Choć dziś zajmuje #9 miejsce w rankingu PL to nie było większego dominatora na naszym podwórku w tej dywizji. Choćby z tego powodu warto obejrzeć jego weekendową walkę.

Tomasz Chmura
Sztuki walki od 2004 roku. Pierwsza gala MMA - 2007. Instruktor Sportu, czarny pas w nunchaku jutsu. Pasy w Kenpo Jiu Jitsu i Sandzie.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

3 komentarzy (poniżej pierwsze 30)

...wczytuję komentarze...

Avatar of Shoocker
Shoocker

Lejdis Fajt Najt

9,192 komentarzy 24,642 polubień

Wszyscy tańczo lambada!!

Odpowiedz polub

Avatar of Drzewo
Drzewo

UFC
Heavyweight

19,210 komentarzy 41,600 polubień

I know what you did last summer there :jjsmile:

Odpowiedz polub

�
Średniej wielkości znawca

ONE FC
Middleweight

2,477 komentarzy 8,226 polubień

Wychodzi na to, że podeszed do Narkuna Mousasi i powiedział, że jak posłucha jego wskazówek, to zostanie mistrzem świata.

Odpowiedz polub