Bellator.120.Poster

Krótka relacja i wyniki po kliknięciu.

Najlepszy polski zawodnik wagi lekkiej i finalista tegorocznego turnieju Bellatora – Marcin Held (MMA 19-3, 1. w Rankingu PL) kolejny raz udowodnił, że jego parter ma kosmiczny wymiar i bez większych problemów odklepał już w pierwszej rundzie Amerykanina Nate Jolly’ego (MMA 13-6) podczas wydarzenia Bellator 120: Jackson vs. Lawal w Southaven.

Przy genialnym BJJ u wychowanka Sławomira Szamoty cały czas wyraźnie widać progres w stójce. Marcin Held bił celnie, szybko i nie bał się wchodzić w wymiany – właśnie taką dynamiczną akcją obaj zawodnicy otworzyli ten pojedynek. Już na początku tyszanin był bliski znokautowania przeciwnika po kolanie na głowę. Jolly nie pozostawał dłużny w tej płaszczyźnie i odpłacił się mocnymi, zamaszystymi ciosami, które na moment zachwiały Marcinem. Polak znakomicie wykorzystał sytuację będąc w klinczu bezpośrednio przy ścianie klatki i sprowadził walkę do parteru. Na dole nasz zawodnik intensywnie pracował nad duszeniem zza pleców przed którym skutecznie bronił się Amerykanin. „Ladies Love” wydostał się z uścisku nóg Helda i znalazł się u góry. Przez chwilę zrobiło się dramatycznie, kiedy utalentowany reprezentant tyskiego Bastionu otrzymywał kolejne uderzenia w okolicy szczęki. Wirtuoz parteru znad Wisły tym razem wyszedł z założenia, że jak „nie nogę, to rękę” – po kilkunastu sekundach oraz przyjęciu kilku groźnych ciosów z góry, tyszanin skręcił się i w pięknym stylu wyciągnął z pleców zwycięską dźwignię prostą na staw łokciowy.

Kontrowersyjną decyzją zakończyło się danie główne 120. gali Bellatora. Jednogłośnie zdaniem sędziów lepszy okazał się Quinton Jackson (MMA 35-11, UFC 7-5), choć z obrazu walki wynikało diametralnie coś innego. To zapaśnik stylu wolnego – Muhammed Lawal (MMA 12-4) w pierwszej rundzie zapisał na swoje konto sprowadzenia i teoretycznie nabijał oczka na kartach sędziowskich uderzeniami w parterze. W drugiej rundzie „King Mo” przyjął sporo w stójce, ale jednocześnie zafundował analogiczną ripostę „Rampage’owi”. Lawal do końcowego gongu kontrolował przebieg starcia i wydawało się, że były mistrz Strikeforce wygra finał turnieju. Jednak, jak widać sędziowie punktowi byli innego zdania. Muhammed Lawal po walce nie ukrywał ogromnego rozgoryczenia.

Tymczasowy pas mistrzowski Bellatora w wadze lekkiej powędrował do Willa Brooksa (MMA 14-1). Reprezentant American Top Team zweryfikował mocne zapasy Michaela Chandlera (MMA 12-2). Przez dziesięć minut były właściciel pasa co prawda z łatwością przenosił Brooksa do parteru, ale nie wypracował sobie jakiejś ogromnej przewagi. Przełom nastąpił w trzeciej i czwartej odsłonie – Will Brooks znakomicie bronił obaleń, sam wielokrotnie sprowadzał i brutalnie demolował utytułowanego zapaśnika Alliance MMA uderzeniami i kopnięciami. Miał również dwie doskonałe szanse, kiedy znajdował się za plecami Chandlera i mógł zakończyć rywalizację przez duszenie. Z kolei były mistrz Bellatora zmarnował w piątej rundzie okazję na zaliczenie drugiego tego wieczoru trójkąta rękami. Ostatecznie dwaj sędziowie punktowali 48-47 na Willa Brooksa.

Członek Galerii Sław UFC – Tito Ortiz (MMA 17-11-1, UFC 15-11-1) wprowadził nowe porządki w organizacji Bjorna Rebenya. „Bad Boy” z Huntington Beach pozbawił przytomności posiadacza pasa Bellatora w wadze średniej – Alexandra Shlemenkę (MMA 50-8). Amerykanin pozwolił przez dwie minuty wystrzelać się zawodnikowi z Omska i bezwzględnie wykorzystał przewagę swoich warunków fizycznych oraz umiejętności zapaśniczych. Ortiz sprowadził z klinczu i ustabilizował pozycję w parterze. Następnie ciasnym trójkątem rękami ścisnął tętnice szyjne Shlemenki i to sędzia John McCarthy musiał przerwać pojedynek.

Niepokonany do tej pory Bułgar – Blagoi Ivanov (MMA 11-1) zanotował pierwszą porażkę w karierze. „Bagata” został poddany przez rosyjskiego karatekę Alexandra Volkova (MMA 22-4), który duszeniem zza pleców zapewnił sobie wygraną w turnieju wagi ciężkiej Bellatora. W pierwszej rundzie zawodnicy wymieniali uprzejmości to w klinczu, to z dystansu, jeśli chodzi o całokształt, Rosjanin wydawał się lepszy. Volkov częściej trafiał i był aktywniejszy. Zaraz na początku drugiej rundy bułgarski sambista przy próbie rzutu popełnił błąd, który kosztował go pierwszą przegraną w rekordzie. „Drago” natychmiast zaszedł za plecy i zapiął mata leao. Teraz Volkova czeka upragniony rewanż z rodakiem, aktualnym mistrzem Bellatora – Vitaliyem Minakovem (MMA 14-0).

Doświadczony Francuz – Cheick Kongo (MMA 21-9-2, UFC 9-6-1) udzielił twardej lekcji Ericowi Smithowi (MMA 6-2). Przedtem jednak paryżanin cudem przetrwał bombardowanie ze strony Amerykanina. Po ciężkich chwilach francuski kickbokser złapał drugi wiatr i w końcówce pierwszych pięciu minut zapunktował kilkoma kopnięciami na wątrobę. Druga odsłona należała już całkowicie do weterana UFC. Kongo dwukrotnie obalał i obijał przeciwnika z góry, wreszcie po czterech minutach zaaplikował solidną porcją kolan i uderzeń w stójce, czym zmusił Erica Smitha do kapitulacji.

Walka wieczoru:

Finał turnieju Bellatora w wadze półciężkiej
205 lbs: Quinton Jackson pok. Muhammeda Lawala przez jednogłośną decyzję (3 x 29-28), 5:00, runda 3.

Główna karta:

Pojedynek o tymczasowy pas mistrza Bellatora w wadze lekkiej
155 lbs: Will Brooks pok. Michaela Chandlera przez niejednogłośną decyzję (2 x 48-47, 47-48), 5:00, runda 5.

205 lbs: Tito Ortiz pok. Alexandra Shlemenkę przez techniczne poddanie (trójkąt rękami), 2:27, runda 1.

Finał turnieju Bellatora w wadze ciężkiej
265 lbs: Alexander Volkov pok. Blagoia Ivanova przez poddanie (duszenie zza pleców), 1:08, runda 2.

170 lbs: Michael Page pok. Ricky’ego Raineya przez KO (prawy sierpowy), 4:29, runda 1.

Walki w Spike TV:

265 lbs: Cheick Kongo pok. Erica Smitha przez TKO (kolana i uderzenia w stójce), 4:35, runda 2.
155 lbs: Marcin Held pok. Nate’a Jolly’ego przez poddanie (balacha), 4:20, runda 1.
145 lbs: Fabricio Guerreiro pok. Shahbulata Shamhalaeva przez poddanie (kimura), 3:29, runda 1.
145 lbs: Goiti Yamauchi pok. Mike’a Richmana przez jednogłośną decyzję (3 x 29-28), 5:00, runda 3.

Pozostałe:

145 lbs: Austin Lyons pok. Zacha Underwooda przez jednogłośną decyzję (29-28, 2 x 30-27), 5:00, runda 3.
265 lbs: Mike Wessel pok. Justina Fraziera przez TKO (uderzenia w parterze), 4:28, runda 1.
170 lbs: Ben Brewer pok.. Andy’ego Uhricha przez TKO (uderzenia w parterze), 2:40, runda 2.
170 lbs: Codie Shuffield pok. Anthony’ego Lemona przez poddanie (duszenie zza pleców), 2:15, runda 2.
135 lbs: Brian Hall pok. Corteza Phelię przez TKO (uderzenia w parterze), 0:24, runda 3.

Karol Dąbrowski
"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.