Relacja z wczorajszej gali w stolicy Wielkopolski autorstwa Dominika Durniata:
Piąta odsłona gali „Night of Champions” w Poznaniu, tak jak poprzednie edycje, przyniosła wiele emocji i ciekawych walk. W wypełnionej niemal po brzegi hali poznańskiego AWF-u zobaczyliśmy, obok walk amatorskich, sześć zawodowych pojedynków na zasadach MMA, w tym trzy starcia turniejowe w kategorii do siedemdziesięciu siedmiu kilogramów.
W walce wieczoru Kerim Abzaiłow (8-2) zasmucił lokalną publiczność, poddając w pierwszej rundzie Radosława Demczura (2-1). Pierwsze sekundy walki przyniosły obalenie za strony tyszanina, po którym od razu wylądował on w dosiadzie. Kerim utrzymywał swoją pozycję, a po chwili wyciągnął ciasną balachę, zmuszając tym samym poznanianina do odklepania.
W drugim najważniejszym pojedynku na gali, jeden z największych polskich talentów – Mateusz Gamrot (3-0) zanotował trzecie zwycięstwo w swojej zawodowej karierze, pokonując na punkty Thomasa Deaka (5-7). Pierwsza runda zaczęła się od dominacji młodego poznaniaka w stójce. Po krótkiej chwili jednak, podopieczny Andrzeja Kościelskiego obalił swojego przeciwnika, by zafundować mu bardzo mocne ground and pound. Niestety, niepotrzebnie spróbował iść do balachy, tym samym, oddając pozycję Słowakowi, który dzięki temu doszedł do siebie. Niedługo później Gamrot odwrócił pozycję, by dokończyć pierwsze starcie, kontrolując Deaka z pozycji bocznej, Druga runda wyglądała podobnie. W pierwszej minucie walki Deak oddał obalenie i większość rundy spędził, wycierając ring plecami. Po dwóch rundach sędziowie jednogłośnie orzekli poznaniaka zwycięzcą.
Puchar turnieju w kategorii do 77 kilogramów padł łupem innego zawodnika Ankosu Zapasy Poznań. Pochodzący z Koszalina, ale trenujący na co dzień w Poznaniu – Mateusz Kalinarczyk (3-1), w pięknym stylu uporał się z obydwoma oponentami. W pierwszej walce całkowicie zdominował Konrada Smyczka (0-3). Zarówno pierwsza, jak i druga runda wyglądały podobnie. Szybkie i efektowne sprowadzenie, a następnie kontrola z pozycji bocznej i bardzo mocne ciosy kolanami na korpus. Jednak w drugiej odsłonie, koszalinianinowi udało się złapać odwrócony trójkąt nogami, którym zmusił zawodnika Shikonu Łódź do odklepania. W pojedynku finałowym z Cezarym Byczkiewiczem (2-2), który dość spokojnie wygrał swoją pierwszą walkę turniejową z Piotrem Woźnickim (0-3), scenariusz był niemal identyczny. Obalenie zawodnika Ankosu Zapasy, następnie kontrola z pozycji bocznej i poddanie, jednak tym razem trójkątem rękami.
W ostatnim zawodowym pojedynku MMA na gali Tomasz Matuszewski (3-2), w pięknym stylu pokonał przez duszenie trójkątne rękami Adama Bonkowskiego (0-1). Zawodnik Berserkers Team Łódź obalił swojego przeciwnika, następnie wyprowadzał dużą ilość ciosów młotkowych, jak również prostych, by w końcu, pod koniec pierwszej rundy uśpić swojego przeciwnika techniką kończącą.
W walkach amatorskich Kamil Zieliński (0-0) zremisował z doświadczonym Marcinem Freitagiem (0-2). Po dobrej pierwszej rundzie w wykonaniu zawodnika GŁD Team Piła, w drugiej zawiodła go kondycja, co skrzętnie wykorzystał gnieźnieńczyk. Ponadto, młodszy brat Radosława Demczura (0-0) – Łukasz wypunktował Artura Drążka (0-2), a Patryk Starzyński (0-0) brutalnie znokautował Jakuba Labiaka (0-0), zamykając go w narożniku, i zasypując gradem ciosów.
W jedynym pojedynku pań na gali, który również odbył się w formule amatorskiej, po pojedynku głównie toczonym w klinczu, Katarzyna Lubońska (0-0) zremisowała z Sylwią Juśkiewicz (0-1).






















