
Parę dni temu Polską scenę MMA zelektryzowała wiadomość o podpisaniu przez Pawła Nastulę umowy z Sengoku. Postanowiliśmy sprawdzić u samego źródła, co Paweł myśli o zbliżającej się walce i o paru innych rzeczach. Zapraszam na wywiad z legendą Judo i przyszłą legendą MMA
MMAROCKS: Dobry wieczór.
Paweł Nastula: Witam, witam!
MMAROCKS: Najważniejsze pytanie, jak z samopoczuciem u Pana?
PN: [śmiech] Zmęczony jestem [śmiech]…ciężki trening miałem, ale tak poza tym fajnie.
MMAROCKS: Ostatnie szlify przed nadchodzącą galą?
PN: No nie, jeszcze mamy trzy tygodnie także jeszcze trochę ciężkich treningów będzie.
MMAROCKS: Czyli zdrowie dopisuje, żadnych kontuzji Pan nie ma.
PN: Nie, nie, wszystko jest okej, nie ma żadnych problemów.
MMAROCKS: Ciało jest gotowe, a jak z głodem walki, czy czuje się Pan psychicznie już gotowy wyjść i bić się na całego?
PN: [śmiech] zawsze się czuje! Nie bić, tylko walić na całego!
MMAROCKS: Czyli dobrze się stało, że po tych dwóch spokojniejszych latach i takich delikatnych zawirowaniach w końcu jest coś realnego.
PN: No tak, jest. Szkoda tylko, że tak długo trzeba było czekać, jednak nie marnowałem tego czasu, trenowałem, uczyłem się i myślę, że dobrze ten czas wykorzystałem.
MMAROCKS: Co się działo w ciągu tych dwóch lat? Na co był kładziony największy nacisk?
PN: Głównie stójka, ale oczywiście również wszystkiego po trochu. Wiadomo na tym to polega, żeby sobie radzić zarówno w stójce jak i w parterze, więc nie było tak, że przez dwa lata robiłem samą stójkę a zero parteru. Starałem się to równomiernie rozkładać, jednak troszeczkę większy nacisk stawiałem na stójkę, ponieważ tej stójki zawsze brakuje, mało tego miałem w życiu. Parteru było więcej, co prawda trochę innego ale ten parter…
MMAROCKS: …no jest Pana mocną stroną, ale co by nie mówić w stójce to z Josh’em Barrnett’em radził Pan sobie bardzo dobrze.
PN: Teraz jest jeszcze lepiej [śmiech]
MMAROCKS: Wygrała jednak Japonia. Co jest w tym kraju takiego, że ciągle Pan tam wraca?
PN: Wielki sentyment mam do tego kraju. Zdobyłem tam pierwszy złoty medal na mistrzostwach świata w Judo, często tam wygrywałem, trenowałem, bywałem na obozach, no i później przygoda z PRIDE, gdzie też mnie bardzo dobrze i miło przyjęli. Dlatego tak to zostało, ta Japonia.
MMAROCKS: A może Pan zdradzić szczegóły kontraktu, ile razy wejdzie Pan do ringu, w jakim czasie jest to przewidywane?
PN: Mam nadzieje, że w tym roku kilka razy wejdę do ringu.
MMAROCKS: Czyli w tym roku możemy liczyć, że to 2, 3 czy 4 razy? Ile [śmiech]??
PN: Nie no, cztery to przesada…
MMAROCKS: …oczywiście żartuję, ale na kilka występów możemy liczyć, tak?
PN: No tak, kilka razy mam nadzieję, ale wiadomo to będzie zależało od wielu czynników, od tego jak mi będzie szło, jak się będę czuł… Wiadomo, że to będzie tak, że z walki na walkę będzie coraz mocniejszy przeciwnik, prawda. Mam nadzieję, że stoczę przynajmniej dwie walki w tym roku, a może trzy.
MMAROCKS: Dwie walki… Najpierw na rozkładzie jest Yang Dong Yi. Panie Pawle, czy to Pan wybierał rywali, czy raczej to Panu podsuwano jakieś propozycje?
PN: Ja nie mam wpływu na to specjalnie. Dowiedziałem się niejako w ostatniej chwili o tym, że jest taka możliwość i czy w ogóle podejmuję się startu w tym terminie. Parę dni później było podane z kim walczę. Widziałem tylko jego jedną walkę, reszta dopiero do mnie dzisiaj dotarła, więc nawet nie miałem jeszcze okazji obejrzeć pozostałych jego walk.
MMAROCKS: A ja tak się dopytuje o tych przeciwników, bo to też jest bardzo interesująca sprawa. Mianowicie na jednym z polskich forów pojawiła się informacja, że zrezygnował Pan z walki z Yoshidą. Czy to jest prawda, bo jeszcze parę lat temu krążyły takie plotki, że to właśnie Yoshida odmówił walki z Panem?
PN: Nie było takiej propozycji. Bardzo chętnie mogę się z nim bić. W każdej chwili.
MMAROCKS: A co chce Pan powiedzieć Josh’owi Barnett’owi, który po waszej walce powiedział, że jego problemy wynikały z tego, że Nastulę zlekceważył i nie spodziewał się, że będzie tak mocnym przeciwnikiem.
PN: [śmiech] No to co, no tylko mogę powiedzieć, że miał farta, że troszeczkę mi doświadczenia zabrakło w tej walce i w momencie, gdy był już prawie na nokaucie, nie dokończyłem tego.
MMAROCKS: 24 sierpnia na gali Sengoku IV wejdzie Pan do ringu. Tak się składa, że jest to ostatni dzień olimpiady, czy tęskni Pan za czasami Judo i tej rywalizacji amatorskiej?
PN: [śmiech] No powiem szczerze, że nie za bardzo. Poświęciłem Judo 25 lat i naprawdę to co robiłem w Judo robiłem to na sto procent i to był moment, kiedy trzeba było skończyć. Oczywiście czasami myślę jak to by fajnie było wejść na matę w judodze i tam sobie powalczyć, natomiast teraz skupiłem się na MMA i judoga w tej chwili by mi przeszkadzała.
MMAROCKS: A widzi Pan w ogóle MMA na Olimpiadzie, jako dyscyplinę olimpijską?
PN: No kiedyś była…kiedyś była…ale myślę, że może w dalekiej przyszłości może będzie. Coraz więcej ludzi się do tego przekonuje. Jak pamiętamy, kiedy ja zaczynałem w to się bawić, i wstecz, większość ludzi twierdziła, że to nie jest sport, że to mordobicie, ale teraz coraz więcej ludzi się do tego przekonuje i myślę, że kiedyś, kiedyś może to będzie dyscyplina olimpijska.
MMAROCKS: A jak środowisko Judo odnosi się do Pana? Czy jest Pan nadal tam postrzegany jako osoba kontrowersyjna?
PN: A byłem kiedyś?
MMAROCKS: No były takie różne wypowiedzi kiedyś, że to jest zła droga itd. Jestem ciekaw czy to się zmieniło?
PN: Każdy sam wybiera drogę i decyduje o tym, co chce w życiu robić, prawda? A nie żeby ktoś decydował. Ja nikomu nie zaglądam, nie mówię co ma robić, więc uważam, że nikt nie powinien mi sugerować i mówić co ja mam robić. Robię to, co jest dobre dla mnie i dla mojej rodziny, także nie przejmowałem się i nie przejmuję się takimi różnymi dziwnymi opiniami, które czasami tam krążą w różnych środowiskach, nie tylko Judo.
MMAROCKS: My kibice się z tego bardzo cieszymy – muszę powiedzieć – że wybrał Pan właśnie tą dyscyplinę… [śmiech]
PN: …[śmiech] Super, ja też się cieszę, przedłużyłem sobie młodość! [śmiech]
MMAROCKS: A czy różnie Pan przeżywał walki w Judo i walki w MMA? Jak się Pan relaksował przed tymi walkami? Czy jest to inne odczucie, czy to jest po prostu tak, że trzeba wyjść i być twardym?
PN: To już nie chodzi o to jaka to jest dyscyplina. To już zależy od sportowca i tego jak on podchodzi do startów. Relaksacja, czy ten czas spędzany przed walkami, jest podobna. Oczywiście cała walka jest trochę inna i więcej stresu, więcej takiej adrenaliny jest jednak w MMA. Aczkolwiek myślę tak: jak patrzę wstecz, to taki stresik przed walkami czy to w Judo czy w MMA był podobny.
MMAROCKS: A z kim Pan aktualnie trenuje?
PN: W tej chwili trenuję z Robertem Joczem, z „Jurasem” oraz z kilkoma innymi zawodnikami.
MMAROCKS: Jeśli już przy polskiej scenie jesteśmy – czy były propozycje ze strony klubów, by wspólnie trenować?
PN: To znaczy tak specjalnie to nie. Czasami przyjeżdżają do nas do klubu…ostatnio był znany z Konfrontacji (KSW – przyp.) Łukasz Woś. Także czasami ktoś do nas przyjeżdża. No ale nie ukrywam, że jednak ciągle tych zawodników jest dosyć mało i nie ma to tak jak w Stanach, że na treningu jest 10, czy 15 zawodników, niestety. Może dożyjemy tych czasów, ze tak będzie.
MMAROCKS: A kogo zabiera Pan do Japonii? Oprócz żony oczywiście, ale z tego składu z Pana narożnika.
PN: Jeszcze nic nie wiem. Po prostu teraz będziemy załatwiać formalności i przyjdą zaproszenia. Jeszcze nawet nie rozmawiałem z managerem na temat ilości osób, które możemy wziąć, bo trochę to tak z zaskoczenia wszystko było.
MMAROCKS: No właśnie: tak dużo tajemnic było wokół Pana…
PN: …żadnych tajemnic. Ja po prostu nie jestem takim lanserem, który chce aby tylko o nim pisać i o nim mówić. [śmiech]
MMAROCKS: A Panie Pawle, jak wspomina Pan trening w Team Quest? Czy jest jakaś różnica jakościowa między trenowaniem w USA a w Polsce albo nawet w Europie w ogóle? Zarówno się pytam o sprzęt, pieniądze, ale także o ludzi.
PN: Znaczy sprzęt, pieniądze to jest podobnie – rękawice, worki i takie rzeczy. Natomiast jeśli chodzi o ludzi, no to jest różnica ponieważ tak jak mówię, tam na trening to przychodziło 10-15 zawodników, z których z każdym było ciężko walczyć i każdy mógł poddać w każdej chwili. No i jest to u nich już tak troszeczkę bardziej uporządkowane. Jest jeden, drugi trener, który wie co zawodnicy mają robić, jak mają przygotowania. Te 5 tygodni i po prostu mają ułożony cały plan aż do ostatniego dnia.
MMAROCKS: No właśnie bo TQ słynie z podkręcania wydolności u swoich zawodników i teraz już jest parę miesięcy po tym, jak Pan przyjechał, a w różnych wywiadach mówił Pan, że pewne rzeczy próbował Pan tutaj zaszczepić na swoich treningach. Czy są różnice po tych kilku miesiącach, można stwierdzić coś takiego?
PN: [śmiech] No myślę, że są, myślę, że są… Generalnie zasada jest taka, że wytrzymałość u nich jest na pierwszym miejscu. Wytrzymałość jest jedną z najważniejszych cech, którą trzeba po prostu mieć. Wiadomo, że technika, siła – to wszystko jest potrzebne. Natomiast w momencie, kiedy tej wytrzymałości nam zabraknie wytrzymamy jedną rundę, góra drugą, a potem koniec. Oni na to stawiają i rzeczywiście te treningi są u nich takie urozmaicone. Generalnie jest tak, że jak jest wytrzymałość to te stacje nie powtarzają się. Nie ma tak, że coś się powtarza i każdy trening wytrzymałościowy jest troszeczkę inny, żeby te mięśnie jednak nie przyzwyczajały się do określonego wysiłku.
MMAROCKS: Jedną z głównych osób w TQ jest Rayan Parsons i on słynie także z dobierania diety. Czy podpatrzył Pan jakąś magiczna dietę? [śmiech]
PN: [śmiech] Nie, diety nie podpatrzyłem… Zaprosił nas na sushi, także nie wiem czy można to zaliczyć do tej magicznej diety, którą tam stosuje. W każdym bądź razie ja staram się jeść w miarę zdrowo, ale specjalnie do tego nie przywiązuję wagi.
MMAROCKS: A czy utrzymuje Pan kontakt z TQ?
PN: Tak, tak. Prawdopodobnie w październiku, może we wrześniu będę leciał tam na…
MMAROCKS: Czyli ta wizyta zaowocowała taką stałą współpracą?
PN: No myślę, że tak. Sokoudjou był u nas, na nasze zaproszenie. Również był bardzo zadowolony więc myślę, że tak.
MMAROCKS: À propos Sokoudjou, czy miał Pan z nim okazję wyjść, pokazać mu co nieco Warszawy, czy nie było na to czasu?
PN: Nie nie za bardzo był czas. Może będzie teraz, bo prawdopodobnie przyjedzie do nas, bo będzie startował w Anglii i chciałby przyjechać na tydzień. Może wtedy będzie okazja.
MMAROCKS: A jeszcze chciałem się dopytać o tą ksywkę „Koszmar”. Czy był Pan aż tak niemiły dla swoich amerykańskich kolegów na treningach, że ta ksywka przylgnęła do Pana? [śmiech]
PN: [śmiech] Nie, nie, w sensie, że za mocno ich męczyłem.
MMAROCKS: No to dobrze, to chyba dobrze świadczy!
PN: Dobrze! Ja ich męczyłem, potem oni mnie męczyli… Było super, ponieważ była taka atmosfera dosyć fajna. Wiadomo trening treningiem, każdy tam patrzył jak można też pomóc drugiemu koledze, także super atmosfera była.
MMAROCKS: A kiedy zobaczymy Pana w Polsce?
PN: To nie do mnie to pytanie.
MMAROCKS: Ale rozumiem, że jak pojawi się taka możliwość to Pan skorzysta?
PN: No myślę, że jak wszystko wyjdzie dobrze to tak. Jednak na razie nie widzę takiej możliwości.
MMAROCKS: A czy walka z Koji Kanechiką odbędzie się?
PN: Chciałbym żeby się odbyła. Jak nie w Polsce, to w Japonii, ponieważ jest mi przykro, że tak to się stało. Przyjechał do nas po części na moje zaproszenie, moich managerów i zgodził się walczyć ze mną i po prostu to bardzo głupio wygląda. W Japonii ludzie troszeczkę inaczej odchodzą do tych spraw, bardziej honorowo i chociaż nie miałem tutaj żadnej winy, to czułem sie bardzo, bardzo źle, bo chłopcy z Japonii przyjechali i nic z tego nie wyszło. Także mam nadzieje, że jak nie w Polsce to w Japonii dojdzie do tej walki.
MMAROCKS: A jaka jest szansa, że to w ogóle dojdzie do skutku. Czy coś się dzieje w tym kierunku?
PN: Nie jestem w stanie nic powiedzieć na ten temat, ja się tym nie zajmuje, nie chcę o tym myśleć bo nie ukrywam, że byłem bardzo wkurzony, bo…
MMAROCKS: …no my kibice także.
PN: …To przecież długo trwały rozmowy wcześniej, i negocjacje… Ja tak nieufnie do tego podchodziłem, jednak w końcu się zdecydowałem, że wezmę udział w tym wszystkim, a tu po prostu w ostatniej chwili wyszło tak jak wyszło.
MMAROCKS: Ja mam jeszcze takie pytanie, pojawiła się swego czasu informacja, że miał Pan wziąć udział w programie TVNu „Taniec z gwiazdami”. Czy jest to plotka, czy coś w tym jednak było?
PN: To była prawdziwa informacja, tak…
MMAROCKS: …Była prawdziwa, a to dlaczego finalnie jednak Pan zrezygnował?
PN: [śmiech] To nie ja zrezygnowałem, tylko oni ze mnie zrezygnowali.
MMAROCKS: Czyli Pan jednak zamieniłby ring na parkiet? [śmiech]
PN: Nie zamieniłbym, tylko połączył, starał się połączyć.
MMAROCKS: No to by też była bardzo dobra promocja mi się wydaję…
PN: …no tak, ale to nie wyszło. Bardzo nieelegancko się zachowali i teraz gdybym nawet dostał propozycje to nie wezmę w tym udziału.
MMAROCKS: Panie Pawle ma Pan własny klub. Czy szlifuje Pan tam jakiś talent obecnie, bo może zobaczymy jakiegoś olimpijczyka z Pana klubu, albo jakiegoś championa MMA.
PN: Od września zacznę prowadzić zajęcia Judo, ponieważ wcześniej brakowało czasu. Natomiast od września będę prowadził grupki Judo, oprócz tego prawdopodobnie zacznę prowadzić MMA.
MMAROCKS: A jak to jest z tą młodzieżą? Jest jej tyle samo co kiedyś, czy jest więcej młodzieży, która chce ćwiczyć, trenować i ma do tego serce?
PN: Młodzież jest rozleniwiona teraz, aczkolwiek zawsze się znajdzie kilku, co chce potrenować mocniej, ale to nie jest to, co było tam 20 lat temu.
MMAROCKS: A czy ma Pan jakiegoś ulubionego polskiego zawodnika, który zwrócił Pana uwagę walcząc tutaj w Polsce?
PN: Jest kilku, Robert Jocz jest rozwijającym się zawodnikiem, Robert Trędowski też bardzo fajnie się bije. No i oczywiście Mamed, który zaczyna walczyć w Stanach i życzę mu jak najlepiej, by po prostu zrobił tam wielka karierę.
MMAROCKS: Panie Pawle bardzo dziękujemy za wywiad, życzymy powodzenia z całego serca…życzymy zwycięstw.
PN: [śmiech] Nie dziękuję. Pozdrawiam wszystkich fanów i dziękuje za dobre, miłe słowa w tych momentach, kiedy było ciężko i przegrywałem a oni dalej wierzyli i ciągle wierzą we mnie.






















