Poniżej wywiad z Pawłem Nastulą głównym bohaterem zbliżającej się wielkimi krokami sobotniej gali Martial Combat Club w Warszawie, przeprowadzony przez panią Ewe Sułek z miesięcznika Gentleman tuż przed wyjazdem Pawła Nastuli na wspólne treningi z Team Quest w Kalifornii . Enjoy !
Przez 10 lat był pan nieobecny na polskiej arenie sportowej. Czy z powrotem na nią wiąże się stres i dodatkowa dawka adrenaliny?
To się okaże w dniu walki. 10 lat temu startowałem w Polsce po raz ostatni i to było judo. Teraz walczę w innej formule i Polacy mogli oglądać mnie jedynie w telewizji lub internecie.
Podobno szykują panu przeciwników z Japonii. Dlaczego akurat stamtąd?
Przez wiele lat walczyłem głównie w Japonii, więc jestem w pewien sposób związany z tym krajem. Postanowiono, że w Warszawie zmierzę się, z którymś z młodych japońskich zawodników.
Czy dużo pan czerpie z technik japońskich?
Przez 26 lat uprawiałem judo, które pochodzi właśnie z Japonii. W mieszanych sztukach walki staram się wykorzystywać najlepiej mi znane techniki, które opanowałem przez lata. Ale ćwiczę też wiele nowych elementów i staram się być wszechstronnym zawodnikiem.
Jakie techniki walk składają się na MMA?
Wachlarz technik jest ogromny, zależy to w dużej mierze od predyspozycji danego zawodnika. Ja preferuję chwyty wywodzące się z judo, czyli głównie walkę w parterze. W tej chwili w MMA baza z danej dyscypliny nie wystarcza – dlatego uczę się przekrojowo walki w stójce, boksu, kopnięć, zapasów, judo, jujitsu, kick-boxingu i wielu innych.
Czy do każdej z technik walki jest osobny trener, czy są trenerzy MMA?
W Polsce wciąż nie ma takich, którzy uczą przekrojowo. Uczymy się sami i podpatrujemy innych zawodników, wymieniamy się doświadczeniami, staramy się czerpać od siebie wzajemnie i poprawiać swoje umiejętności.
Czy nadal czuje się pan najpewniej w judo, czy pojawiła się inna technika, która panu odpowiada?
Coraz lepiej czuję się w typowo bokserskiej walce w stójce. Mogę już spokojnie podjąć walkę tylko w tej technice, jednak pod warunkiem, że przeciwnik nie jest zawodnikiem typowo bijącym, uprawiającym kick-boxing lub boks przez kilkanaście lat.
W MMA pojawiają się chwyty niedozwolone w innych walkach. Jakie?
Do niedawna MMA było uważane za ten brutalny sport, w którym nie ma reguł. To nieprawda. Dozwolone są rzuty, ciosy, dźwignie, duszenia, kopnięcia i walka w parterze.
Czy jest jakiś chwyt szczególnie niebezpieczny dla zawodników?
Myślę, że nie ma. To nie jest tak, że wychodzi dwóch facetów i bije się tak długo, aż przyjedzie karetka. Jest czterech sędziów, którzy wszystko obserwują, są przepisy – nie można uderzać w tył głowy, w kręgosłup, wsadzać palców do oczu, ciągnąć za włosy.
Ile czasu potrzeba, żeby przygotować strategię walki pod danego przeciwnika?
Miesiąc to dla mnie czas optymalny.
Jak ważne jest przygotowanie psychiczne? Czy ma pan w swojej ekipie psychologa?
Jest to bardzo ważne, ale w tej chwili nie odczuwam takiej potrzeby. W judo przez wiele lat miałem zajęcia z psychologiem i były bardzo przydatne.
Sportowcom, po ciągu przegranych walk, zdarza się popadać w stany depresyjne. Czy pan silnie przeżywa porażki?
Staram się do tego podchodzić racjonalnie – wyciągam wnioski, wychwytuję słabsze momenty, diagnozuję, dlaczego przegrałem. W judo też miałem wzloty i upadki, nauczyłem się sobie z tym radzić.
Po zmianie przedziałów wagowych w judo przez długi czas nie mógł się pan odnaleźć. Czy podział wagowy ma znaczenie w MMA?
Ma, ale nie kluczowe. Siła jest tu ważniejsza, a ona nie idzie wraz z wagą. Ja zaliczam się do wagi ciężkiej – ważę 104 kilogramy.
Czy stosuje pan jakąś dietę, aby utrzymywać stałą masę?
Staram się jeść zdrowo – nie jem w nocy, nie jem tłustych rzeczy, jadam gotowane mięso, choć smażonego nie mogę sobie odmówić. W czasie wzmożonych treningów jem dużo węglowodanów.
Czy mierzy pan bicepsy?
Nie, nie zwracam uwagi na wymiary.
Nosi pan żonę na rękach?
Jeżeli miałbym ją przenieść nad kałużą, to na pewno bym to zrobił.
Wzorzec kobiety?
Moja żona i córki.
Nie poleca pan córkom sportów walki. Ale może jakieś inne?
Moja 11-letnia córka ćwiczy tenisa i jeździ na nartach. Jest bardzo żywa i kocha się ruszać. Młodsza to typ artystki i nie lubi, jak jej się narzuca swoją wolę – trenowała gimnastykę, ale jak jej się znudziła, to nikt nie był w stanie wpłynąć na jej decyzję.
Od czego powinna zacząć młoda osoba, która chce uprawiać sporty walki?
Od judo. Jest to bardzo wszechstronna dyscyplina. Nauczy młodego człowieka odpowiednio padać, nauczy przewrotów i koordynacji ruchowej. Jest to baza, od której warto zacząć.
Czy pan już jako 10-latek był lepszy od rówieśników?
Od małego dobrze sobie dawałem radę i byłem chyba najlepszy. Robiłem postępy i miałem talent, ale bez pracy talent jest niczym. Wielu moich kolegów myślało, że talent jest wieczny, tymczasem on tylko pomaga, ale nie zastąpi ciężkiej pracy.
Źródło: www.numedia.pl
Autor: Ewa Sułek (dziękujemy !!!)
Zdjęcia: Sesja zdjęciowa została zrealizowana w studio fotograficznym Galeria 77
ul. Marszałkowska 77/79, Warszawa
Wywiad w postaci pliku PDF leży tutaj






















