sanchezheldzior

Marcin Held zadebiutuje w największej organizacji na świecie podczas gali UFC Fight Night 98 w Meksyku. Polak w wywiadzie dla MMAjunkie przyznał, że nie czuje presji przed jednym z najważniejszych pojedynków w swojej karierze.

Nie czuję presji. Miałem dużą walkę w Bellatorze z Willem Brooksem, której stawką był pas mistrzowski więc znam te uczucie. Czuję się komfortowo. To pojedynek jak każdy inny. Cała otoczka debiutu nie robi dla mnie wielkiej różnicy.

24-latek ma na koncie 26 walk MMA. 22 z tych wygranych Polak kończył przed czasem – 12 poddań oraz 4 nokauty. Co ciekawe jego przeciwnik, Diego Sanchez, ani razu nie został poddany podczas swoich 35 pojedynków w oktagonie. Warto zaznaczyć, że druga przegrana Sancheza przed czasem nastąpiła dopiero niedawno, na UFC 200, kiedy to Joe Lauzon znokautował go w pierwszej rundzie. Przedtem uległ on przez nokaut tylko BJ Pennowi.

Held zdaje sobie sprawę z wytrzymałości przeciwnika, jednakże dalej zamierza próbować skończyć tę walkę przed końcowym gongiem.

Nie lubię wygrywać przez decyzje. Każdą walkę chcę wygrać przez poddanie i do tego będę dążył. Będę szczęśliwy jeśli skończę go w pierwszej rundzie, tak jak stało się w jego ostatniej walce.

Ludzie na całym świecie wiedzą kim on jest. Nawet w Polsce jest popularny. Jestem zadowolony, że dostałem okazję walki z Sanchezem. On zawsze daje dobre pojedynki, chce się bić. Nie jest zawodnikiem, który próbuje tylko obalać – nie daje nudnych występów.

Mam podobne zamiary. Chcę dać interesującą walkę dla moich fanów. Czuję, że ten pojedynek będzie bardzo emocjonujący.

Marcin wypowiedział się także na temat swoich planów na przyszłość, w których widzi miejsce dla pasa mistrzowskiego UFC.

Chcę być mistrzem tej dywizji. Nie mogę powiedzieć, że na pewno będę nim za rok, dwa lata, ale myślę, że będę walczył jeszcze co najmniej przez 6 lat. W tym czasie zostanę najlepszym zawodnikiem tej kategorii.

UFC Fight Night 98 odbędzie się już w tę sobotę.