
Czy Absolute Championship Berkut jest w stanie dorównać organizacji Bellator? Artykuł o takim właśnie tytule ukazał się z końcem listopada u naszych kolegów po fachu z rosyjskiego portalu CageSide. Wiadome, że materiał nie odpowie nam konkretnie na zadane pytanie i nawet nie jest skrupulatną analizą tej hipotezy. Ale autor w dość interesujący sposób szkicuje perspektywy ACB w rosyjskim i światowym MMA. Jak sam podkreśla iskrą do napisania materiału stała się listopadowa gala ACB 49: Rostov Onslaught w Rostowie nad Donem, którą wielokrotnie przywołuje w artykule.
Rosyjski dziennikarz rozbił temat na sześć zagadnień: kibice, finanse, światowy rozmach, baza zawodnicza, matchmaking oraz PR. Oczywiście w tym temacie można byłoby dodać jeszcze sporo rzeczy, ale to zostawiamy dla Was. Poniżej tłumaczenie. Zapraszamy do lektury!
Choć organizacja Absolute Championship Berkut zrobiła swoją pierwszą dużą galę dopiero 2 marca 2014 roku, do jubileuszowego pięćdziesiątego eventu tej ambitnej organizacji został już niespełna miesiąc (przyp. red. ACB 50 odbędzie się 18 grudnia w Sankt Petersburgu). Najwyższy czas, aby ocenić perspektywy ACB na skalę Rosji i świata oraz naszkicować to, co organizacja już zdołała osiągnąć.
Dlaczego dopiero teraz? ACB 50 zapowiada się wybornie, jednakże w tego typu przypadkach istnieje zawsze ryzyko wypaczenia rzeczywistości pod wpływem emocji związanych z bardzo mocną kartą walk. A tu oto 49 gala organizacji w Rostowie nad Donem kilkanaście dni za nami – nadaje się ona do analizy na tym polu, jak nic innego. Gala stała się swego rodzaju kwintesencją wszystkich dotychczasowych osiągnięć organizacji przez 2,5 roku jej istnienia. Przy czym nie uderza w kibica pęczkiem tytularnych pojedynków, a wręcz dalej podnosi poprzeczkę oczekiwań.
Właściciel i szef organizacji Mairbek Khasiev ogłosił kiedyś pierwszorzędny cel – dogonić i prześcignąć Bellatora. Zważywszy, że projekt z sukcesem rozwija się już trzeci rok i z każdym nowym wydarzeniem nabiera coraz większego rozmachu, to postawione pytanie już nie wywołuje śmiechów. Tak więc, jak dobry jest już Berkut?
KIBICE – Gale ACB za każdym razem zyskują coraz więcej i więcej oddanych kibiców. Przy czym publika, którą możemy zobaczyć na galach – to jest dokładnie ta, do której mają idealnie trafiać w świecie MMA – ta która konkretnie przychodzi obejrzeć walkę i kibicować. Tutaj nie ma miejsca dla celebrytów i VIP-ów. To swego rodzaju rozliczenie za ten nacisk położony na rywalizację sportową. Stąd specyficzna atmosfera na galach, ale to tyczy się nie tylko Rostowa, który nie został „zepsuty” takimi imprezami, ale i większych miast – Moskwy i Sankt Petersburga.
To już koniec z poprzednim stanem rzeczy i drobnymi niedociągnięciami… Na przykład wszechobecne zamieszanie wokół klatki w czasie głównych pojedynków. Kiedyś w pobliżu siatki można było zobaczyć kogokolwiek, a tłumy najbardziej oddanych „braci” starały się przecisnąć i kibicować swojemu zawodnikowi praktycznie bezpośrednio w klatce (przyp. red. chociażby podczas walki wieczoru na gali ACB 13 w Płocku). Z jednej strony tworzy to pewien klimat na galach – bardziej żywy i podkręca rywalizację. Ale z drugiej strony taka forma wsparcia bardzo często przeradza się w prawdziwą dzikość, na którą tak naprawdę przecież nie ma miejsca w czołowych organizacjach MMA na świecie.
Osobną kwestia, którą warto poruszyć jest to, że organizacja stopniowo daje możliwość występu miejscowym zawodnikom na regionalnych imprezach. Z kolei to w jaki sposób miejscowi fani kibicowali ociekającemu krwią Alexandrowi Shabliy’owi (MMA 15-3) w pojedynku z Eduardem Vartanyanem (MMA 15-3) podczas gali w Rostowie, naprawdę dziś się ceni. Transmisje w TV nie dają takich kibiców.
FINANSE – Mairbek Khasiev – to nie jest biedny człowiek, który tylko trzyma się idei wyniesienia swojego dzieła do trójki liderów świata MMA. Sądząc po tym, jak rozwija się organizacja, ta sakiewka właściciela bynajmniej nie jest pusta. Zakontraktowanie Mameda Chalidowa i Luke’a Barnatta na walkę wieczoru imprezy w Manchesterze, Frank Mir w charakterze komentatora, planowana gala w Kalifornii – wszystko to jest dowodem o zagwarantowanych poważnych finansach, które są nieodzowne do tak szybkiego rozwoju. A wszystko to w okolicznościach, gdzie do tej pory nie ma jeszcze ani większych dodatkowych inwestycji, ani normalnego kontraktu z dużą telewizją. Według Mairbeka Khasieva takowy kontrakt będzie podpisany, ale na takich warunkach, na jakie zasługuje organizacja ACB.
Na konferencji prasowej po rostowskiej gali właściciel organizacji zdradził, że kiedy nastąpi odpowiedni moment i zdoła zgromadzić odpowiednie środki finansowe, wówczas zaproponuje potentatowi UFC wspólną galę. Choć jest to tylko sen, ale jak to mawia Dana White: „Zobaczymy, co się wydarzy”.
ŚWIATOWY ROZMACH – ACB już zdążyło wejść na zagraniczne rynki MMA. I jeśli gale w Tadżykistanie czy Gruzji i nawet w Polsce można traktować w tym kontekście z pewnym marginesem, to wydarzenie w Szkocji – swoją drogą tak ciepło przyjęte przez miejscową publikę – to już poważna rzecz.
Należy dodać, że całkiem niedawno została ogłoszona gala w Manchesterze, która ma odbyć się w marcu 2017 roku. Jak sądząc, główną lokomotywą tego wieczoru będzie Mamed Chalidow i ulubieniec miejscowej publiczności Luke Barnatt. To powinno zadowolić nawet najbardziej wymagającą brytyjskich fanów. Z pewnością impreza w Manchesterze będzie przyczółkiem do dalszej ekspansji na rynku europejskim.
Nie można zapominać, że ACB planuje już poważnie na pierwszą połowę nadchodzącego roku galę w USA i tym samym rozpocznie aklimatyzację na najbardziej rozwiniętym i zaawansowanym w kwestii mieszanych sztuk walki kontynencie. Na tym etapie rozwoju, na którym znajduje się organizacja, trzy do czterech konkretnych zagranicznych gal na rok są w pełni wystarczające, aby zwrócić na siebie uwagę.
BAZA ZAWODNICZA – najprawdopodobniej najbardziej interesująca część. Jeżeli policzymy całą bazę „młodzików” z Young Eagles, na kontraktach w ACB znajduje się ok. 130 zawodników. Więcej jest tylko w UFC i Bellatorze. Wiadome jest, że ilość to nie wszystko, jednakże i jakość zawodników w organizacji jest powyżej przeciętnej.
Poziom zapraszanych zagranicznych zawodników stale rośnie, a to z kolei podnosi widowiskowość oraz charakter rywalizacji. W Berkucie są gotowi dać dobre pieniądze za dobrych zawodników. Saul Rogers (MMA 12-1), Mike Wilkinson (MMA 9-3), Mamed Chalidow (MMA 32-4-2), Luke Barnatt (MMA 11-3), Norman Park (MMA 22-5-1), Steve Carl (MMA 22-6), Anthony Leone (MMA 15-7) czy Szwed Max Nunes (MMA 17-3) – to nazwiska dobrze znane po obu stronach Atlantyku. Przy czym oni znajdują się de facto w szczycie kariery i nie przyjechali do Rosji na ubicie.
Bardzo dobrze jest też z rodzimym zapleczem zawodników. Jeśli wziąć dziesięciu najlepszych rosyjskich zawodników w każdej kategorii wagowej, sugerując się tylko rankingiem Fight Matrix, to ACB posiada 17 reprezentantów, a Akhmat, Fight Nights czy M-1 Global – odpowiednio 13,8 i 7.
MATCHMAKING – ACB stawia na sportowy charakter gali, konkurencyjne walki i jasny matchmaking. Nie ma praktycznie żadnych wątpliwości, że w tych kwestiach organizacja jest najlepszą w Rosji. My regularnie utwierdzamy się w tym, oglądając te widowiskowe i wyrównane pojedynki, takie jak Yan – Magomedov, Tokov – Aguev, Abdulvakhabov – Bagov, a teraz jeszcze Vartanyan – Shabliy.
Każdy z tych pojedynków absolutnie ma wszystko, aby być rozpatrywanym w kategorii walki roku… w Rosji na pewno. A do końca 2016 roku jest jeszcze zakontraktowany szereg innych bardzo obiecujących bojów: Vyacheslav Vasilevsky vs. Albert Duraev, Salimegerey Rasulov vs. Denis Goltsov czy Magomed Magomedov vs. Oleg Borisov.
Jeszcze jeden ważny aspekt – organizacja Mairbeka Khasieva jako pierwsza z rosyjskich organizacji ogłosiła zamiar stworzenia wewnętrznego rankingu i obiecała to zrobić na przestrzeni kilku najbliższych miesięcy. Przy czym nie musi być to koniecznie szablonowe TOP -15 każdej kategorii wagowej. Ze względu na brak zawodników w naszych organizacjach wystarczająco można oprzeć to na piątce głównych pretendentów. Takie posunięcie uporządkuje daną kategorię, bardzo korzystnie wpłynie na matchmaking i zrobi go jeszcze bardziej przejrzystym dla widzów, a co za tym idzie jeszcze bardziej przyciągnie ich uwagę.
OTWARTOŚĆ – DOSTĘPNOŚĆ – PR – I tak oto doszliśmy do ostatniej i najbardziej kontrowersyjnej kategorii. Mnóstwo wywiadów, bardzo aktywne profile na portalach społecznościowych, aktualizowana strona internetowa, ciekawe konferencje prasowe – te aspekty w dłuższej perspektywie są w stanie wynieść każdą organizacje na nowy poziom popularności. W tych dziedzinach ACB cały czas rośnie. Wystarczy wspomnieć jakość promocji jeszcze rok temu, więc trudno się z tym nie zgodzić.
Nie jeden raz wylewność względem kibiców i obserwatorów zapewnił sam właściciel organizacji, który często występuje w roli swoistego „newsmakera”. Naszym zdaniem to właśnie najbardziej negatywnie wpływa na wizerunek organizacji. Ciągłe, a czasami wręcz nadmierna chęć szefa, aby dokopać się do zarodka i rozwiązać problem jak najszybciej. Dało to początek kilku skandalom. Velimurad Alkhasov, Magomed Khamzaev i Albert Duraev już poczuli złość Mairbeka Khasieva na własnej skórze.
PODSUMOWANIE – I tak przez okres 2,5 roku od momentu zorganizowania pierwszej gali, promotorom z ACB udało się zrobić bardzo dużo. Jeżeli wziąć pod uwagę rankingi i statystyki, to czeczeńska organizacja bez dwóch zdań z sukcesem walczy teraz o tytuł numer jeden w Rosji i zdecydowanie wchodzi w piątkę najlepszych organizacji MMA na świecie. Wyraźnie ustępuje tylko dwóm gigantom – UFC i Bellatorowi. Mając na uwadze ciągłą tendencję progresywną, potencjał organizacji jest jeszcze bardzo daleki od wyczerpania, a obrana droga może postawić ACB w światowym MMA dość wysoko.
Czy wystarczająco wysoko, aby prześcignąć Bellatora? Zobaczymy w jakim kierunku to pójdzie dalej. Ale nie da się nie zgodzić, że każdy z rosyjskich kibiców marzy, aby w naszym kraju zobaczyć światowe gwiazdy MMA, które nie tylko odcinają kolejne kupony na emeryturze, a biją się mistrzostwo!






















