UFC 98 już w najbliższy weekend a w nim pojedynek o pas mistrzowski wagi półciężkiej pomiędzy Rashadem Evasem a Lyoto Machidą. Starcie dwóch niepokonanych do tej pory zawodników zapowiada się niezwykle ciekawie a nasza redakcyjna „lupa” pokaże nam rozkład sił w zbliżającej się batalii.

Metryka

evansmachida

Rashad „Sugar” Evans
#mistrz

vs.

Lyoto „The Dragon” Machida
#pretendent

13 – 0 – 1
(5 KO/TKO, 2 submission)

bilans

14 – 0 – 0
(4 KO/TKO, 2 submission)

Lansing, USA

Miejsce urodzenia

Belem, Brazylia

30

wiek

29

5’11” (181cm)

wzrost

6’1″ (186cm)

205lbs (93kg)

waga

205lbs (93kg)

75”

zasięg

74”

Chuck Liddell (KO)
Forrest Griffin (TKO)

ważniejsze zwycięstwa

Tito Ortiz (decyzja)
Thiago Silva (TKO)

Pierwotnie z Evansem miał zmierzyć się były mistrz lhw – Quinton Jackson a walka miała mieć miejsce już na UFC 96, jednak Rashad nie był gotowy na tak szybki termin (na UFC 92 odebrał pas Forrestowi Griffinowi) i zamiast z nim Jackson zawalczył (decyzja na swą korzyść) z Keithem Jardine. Z kolei później w wyniku przetasowań w kolejności main eventów (kontuzja kolana Franka Mira i przeniesienie walki Mir vs. Lesnar na UFC 100 – 11 lipca) to „Rampage” nie był w stanie wziąć walki z tak małym wyprzedzeniem (kontuzja łokcia której doznał podczas starcia z Jardinem) i finalnie zastąpił go Brazylijczyk.

Zwycięzca drugiej edycji The Ultimate Fightera w przeciągu 9 walk jakie stoczył w UFC przemienił się z jednowymiarowego zapaśnika (męczącego się z Tito) w kompletnego fightera, który w dodatku jednym ciosem jest w stanie zafundować ciężkie KO praktycznie każdemu w swej wadze. „Sugar” pod okiem Grega Jacksona rozwinął skrzydła jednak jego oponent również nie marnował minut spędzonych w octagonie i z jednego z najnudniejszych i najmniej lubianych zawodników stał się jeśli nie gwiazdą, to na pewno zawodnikiem wartym uwagi, potrafiącym dać dobre show i mogącym dzierżyć pas mistrzowski w swych dłoniach (co dla UFC przez pewien czas stanowiło spory problem pomimo iż Machida po dziś dzień nie przegrał w octagonie nawet rundy).

Warunki fizyczne i przygotowanie kondycyjne.
Rashad Evans w wadze półciężkiej nigdy nie będzie należał do faworytów pod względem warunków fizycznych. Mierzący 181 cm wzrostu „Sugar” jest zwyczajnie mały jak na lhw a kilka kilogramów ponad limit jakie zapewne wnosi do walki wydają się niczym w porównaniu z tym co jest w stanie odwodnić np. Forrest Griffin. Na ironię ani nieduża waga, ani mały wzrost nie były w stanie przeszkodzić mu w zdecydowanej wygranej z wymienionym wyżej Griffinem, czy niewiele przecież mniejszym Chuckiem Liddellem.

Machida wagowo powinien prezentować się podobnie do swego rywala, jednak masywniej zbudowany Evans może mieć nieznaczną przewagę siły nad raczej smukłym Brazylijczykiem.
186 cm wzrostu
wbrew pozorom nie daje mu znacznej przewagi zasięgu, ba, według pomiarów UFC to Evans będzie miał przewagę jednego cala (75” przy 74” Lyoto) jeśli o zasięg idzie.

Kondycyjnie zarówno „The Dragon” jak i „Sugar” prezentują się dobrze, jednak obaj miewali już w swych walkach zauważalne spadki kardio w trzecich rundach (Evans z Ortizem i Bispingiem, Machida z Nakamurą) a to każe mi mieć pewne obawy odnośnie dalszych – mistrzowskich rund w których nota bene nigdy nie walczyli. Sądząc jednak po dotychczasowych walkach myślę, że to Evansowi szybciej zacznie brakować paliwa i Lyoto zachowa więcej sił na dwie ostatnie rundy.

Stójka.
Nietypowa jak na mma „karatecka” stójka Lyoto sprawdza się w praktyce znakomicie o czym zresztą przekonali się jego dotychczasowi przeciwnicy. Walczący z kontry Machida systematycznie punktuje swoich rywali prostymi i low kickami sporadycznie inicjując bardziej złożone kombinacje ( połączenie akcji nożnych i ręcznych) frustrując swych oponentów. Mówiąc o stójce Brazylijczyka nie sposób pominąć piekielnego timingu jakim dysponuje a który sprawia, że nawet pomimo braku aż tak silnego ciosu jak choćby u Rashada potrafi posłać rywala na deski doskonale trafiając w tempo. Dublekicki, kolana z dystansu, czy bardzo dobry tajski klincz to tylko dodatkowe narzędzia destrukcji jakimi dysponuje Lyoto, natomiast jego prawdziwą siłą jest wspomniany wyżej timing, oraz szybkość i perfekcyjne poruszanie się. Te cechy sprawiają, że jest bardzo precyzyjny a zarazem trudny do trafienia. O tym jak walczy się Machidą najlepiej powinna świadczyć analiza walki z Ortizem – fightmetric podaje, że podczas całej pierwszej rundy Tito nie był w stanie ani raz trafić „Dragona”.

Choć stójka Evansa przeszła ogromną metamorfozę od czasu TUF 2 nadal pozostawia jeszcze nieco do życzenia. Przede wszystkim kopnięcia. Mimo iż „Sugar” dysponuje całkiem mocnym low kickiem to bardzo rzadko decyduje się na użycie niskich kopnięć. W ogóle Rashad niezbyt często samodzielnie konstruuje akcje i raczej czeka aż to przeciwnik pierwszy zaatakuje. Do jego atutów na pewno należy dobry boks (niezwykle szybkie i eksplozywne ręce i fajne techniczne kombinacje, np. lewy prosty, lewy sierp), nokautujący cios i dobra obrona przed kopnięciami (skutecznie blokował znaczną część kopnięć Griffina, który to przecież może pochwalić się statystyką 72% celności swych nożnych akcji). Kiedy tylko Evans odnajdzie się w walce i znajdzie swój dogodny zasięg będzie w stanie celnie trafiać Machidę, który będzie musiał podwójnie uważać zważywszy na to że jeden sierp może zakończyć walkę.

Sprowadzenia/obrona.
Rashad wywodzi się z zapasów jednak statystyki nie są dla niego zbyt przychylne i pokazują nam, iż zaledwie 65% jego obaleń przenosi walkę do parteru. Jak na zapaśnika jest to wynik daleki od ideału poza tym sposób w jaki „Sugar” obala jest mało urozmaicony i zazwyczaj sprowadza się do zepchnięcia przeciwnika pd siatkę i ściągnięcia go w dół. W taki sposób dwukrotnie obalił Ortiza (za drugim razem pakując się w gilotynę, którą – w gwoli ścisłości – przerwał gong) i kilkukrotnie Bispinga.

Machida sposobem sprowadzania do parteru przypomina nieco Joachima Hansena, i choć same techniki obu panów różnią się nieco to bazują na tym samym – podcięciach doskonale trafionych w tempo. Takim sposobem rzucał Nakamure i Sokoudjou (którzy przecież wywodzą się z judo, gdzie ataki noga na nogę to jedne z elementarnych technik), podobnie zresztą sprowadził Thiago Silvę. Oprócz tych rzadko spotykanych (w mma) rzutów „The Dragon” stosuje także bardziej „konwencjonalne” techniki jak sprowadzenie po wcześniejszym przechwyceniu kopnięcia czy wachlarz takedownów z klinczu (znakomita kombinacja jakiej użył w walce z Ortizem – markowanie lewego „wyhaczenia” i atak prawym!). Sprawl Brazylijczyka także stoi na wysokim poziomie – z łatwością odpierał ataki Ortiza, podobnie rzecz ma się z obronami z klinczu (skontrowanie judo throwa Nakamury).

Grappling.
Podobnie jak w dwóch powyższych strefach walki tak i w parterze bardziej wszechstronny jest Lyoto. Skuteczny zarówno z góry (bardzo dobra kontrola), jak i z dołu (sweepy) będzie miał więcej możliwości zakończenia walki aniżeli Rashad – dysponujący bardziej „wyspiarskim” grapplingiem nastawionym na ground and pound. Cały czas mam w pamięci to jak łatwo Bisping wciągał w gardę „Sugara” , czy też zwyczajnie wstawał z powrotem do stójki a przecież Machida pod tym względem jest o dwie klasy wyżej od Brytyjczyka, w dodatku dysponuje solidnym g’n’p (skuteczne łokcie) i dobrymi poddaniami.

Czynnik X.
Tym „czynnikiem X” w przypadku Machidy będzie wytrwałe, nieprzerwane dążenie do zirytowania Rashada, systematyczne punktowanie go, ośmieszanie, wciąganie w swoją wyrafinowaną grę. Jeżeli mu się to uda Evans zacznie popełniać błędy, najpierw te drobniejsze, z czasem coraz bardziej drastyczne – w efekcie przegra walkę.
Z drugiej strony Rashad będzie próbował tego samego. Uniki, błaznowanie w ringu, przyjmowanie nietypowych pozycji (dokładnie jak w walce z Liddellem) – wszystko po to by maksymalnie sfrustrować rywala, i sprawić by zaczął popełniać błędy. Jeśli dodatkowo zrealizuje plan ułożony przez jednego z najlepszych trenerów – Grega Jacksona – może przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę.

Werdykt.
Evans moim zdaniem ma zbyt mało możliwości wygrania tej walki – w każdej płaszczyźnie bardziej wszechstronny jest Machida. Jedynym czynnikiem jaki skłaniał by mnie na postawienie na Rashada jest osoba jego trenera (i ciężkie ręce) – Greg Jackson ze swymi znakomitymi game planami. Z drugiej jednak strony czy można ułożyć plan na kogoś tak wszechstronnego jak Lyoto? Przykład B.J. Penna pokazuje, że można. Ja zapytam jednak czy Rashad jest w stanie zrealizować taki plan? Myślę, że nie. Nie jest on aż tak plastyczny jak „GSP” w którym można niemalże lepić jak w glinie i nie sądzę by był w stanie pokonać Machidę.
Obaj potrzebują czasu by się rozkręcić, tak więc pierwsza runda będzie tą badawczą, podobnie jak i druga i w nich to Brazylijczyk będzie aktywniejszy. Po upływie trzeciej pięciominutówki Machida powinien prowadzić punktowo zmuszając Evansa do bardziej radykalnego ataku – który tylko powiększy przewagę Lyoto i ten dowiezie przychylny dla siebie stan punktacji do końca..
Oczywiście trzeba wziąć poprawki na piekielnie mocne uderzenia Rashada, które w ułamku sekundy mogą zakończyć walkę, niemniej jednak faworytem w moich oczach jest Brazylijczyk.
Mchida przez decyzję.

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.