Kawulski

(Foto Piotr Pędziszewski / MMARocks.pl) Maciej Kawulski podczas środowej wizyty u „Jurasa” i Janisza w audycji „Sport” w PR24 wypowiedział się również na temat zatrudnienia zawodniczki fitness Kamili Porczyk, która w zeszłym roku zaliczyła zawodowy debiut MMA:

Na pewno Kamila Porczyk to nie jest wzmocnienie dywizji kobiet. Tej dywizji, w której jest Karolina Kowalkiewicz ze swoim pasem i inne dziewczyny budujące swoją popularność na naszych galach czy w ogóle w MMA. Natomiast chciałbym powiedzieć, że – wydaje mi się – nawet na naszych galach kobiety, które walczyły, nie miały wiele większego doświadczenia w MMA niż Kamila Porczyk czyli 1-0. Chyba nawet Karolina Kowalkiewicz, aktualna posiadaczka pasa, miała na koncie tylko dwie walki, zanim zaczęła u nas walczyć i była na początku swojej kariery. Po drugie, i to też nie jest bez znaczenia, Porczyk  zdobywa doświadczenie i funkcjonowanie w sporcie od lat i to też jest trochę istotne. Jest to dziewczyna przygotowana kondycyjnie i siłowo do różnych zadań. My ją obserwujemy już jakiś czas. Zdecydowaliśmy się, że spróbujemy i damy jej szanse.  

Właściciel KSW wypowiedział się też na temat krytycznych głosów, jakie pojawiły się po ogłoszeniu informacji o zatrudnieniu Porczyk:

Zawsze popularna postać będzie bardziej krytykowana przez hejterów niż osoba mniej znana i popularna. Gdybyśmy zatrudnili dzisiaj zawodniczkę niepopularną, która ma rekord 1-0 i rozstawilibyśmy ją w 7. w kolejności walce na karcie, na której są doskonałe nazwiska, to nikt by o tym nie mówił. Jest to Kamila Porczyk, wystąpiła w jakimś reality show, jest bardziej znana i w związku z tym łatwiej jest o tym opowiadać. Zgadzam się z twierdzeniem, że to nie jest żaden ruch w stronę rozwoju branżowego MMA. Natomiast wydaje mi się, że to będzie ciekawe zjawisko. Daliśmy jej szanse, powiedzieliśmy, żeby zadebiutowała w Niemczech i obiecaliśmy, iż jeśli jej dobrze pójdzie, to możemy się zainteresować jej osobą. Dla tych, którzy nie lubią tej walki, przed starciem Porczyk będą dwa prefighty z nowymi, świetnymi nazwiskami, a po niej 6 walk  na głównej karcie z zawodnikami, którzy już wcześniej sprzedali tę halę. A więc ludzie, którzy wcześniej kupili bilety, teraz bez niej czy z nią również by to zrobili, a ci, którzy będą oglądać przed telewizorem, tradycyjnie mogą przełączyć program.

Zapytany przez „Jurasa” o kierunek rozwoju organizacji właściciel KSW odpowiedział:

…To co powiedziałeś na początku jest najistotniejsze. To jest walka o widza i ta walka o widza, o której wspomniałeś, to jest walka o większe pieniądze dla zawodników, o więcej gal na rynku polskim, o lepsze funkcjonowanie naszej federacji. My żyjemy z widzów i jeśli potrafimy przyciągnąć trochę nowych ludzi, bo Michałem Materlą już więcej nowych ludzi nie przyciągniemy, jesteśmy teraz na jakimś constans, funkcjonujemy na poziomie 4-5 milionów, co jest świetnym wynikiem, szczególnie jeśli chodzi o sport w naszym kraju, z czego się bardzo cieszymy. Ale jeśli chcemy zainteresować kolejny milion ludzi, to musimy ich ściągnąć nazwiskami, które będą troszkę bardziej z ich świata, więc nie mam innych argumentów poza walką o widzą. Mam jakieś pojęcie o tym sporcie i też nie uważam, żeby to była najlepsza możliwa zawodniczka. Natomiast mam wrażenie, że może wśród tych, którzy będą o niej dyskutowali, znajdzie się też ktoś, kto będzie pierwszy raz dyskutował o MMA.

Cały wywiad z szefem KSW można przesłuchać tutaj.