Większościowym remisem zakończył się pojedynek Piotra Strusa i Jay’a Silvy. Walka przez zdecydowaną większość czasu toczyła się w stójce, gdzie Amerykanin nonszalancko prowokował Polaka – walcząc z opuszczoną gardą i gestykulując wzorem Andersona Silvy.
Mimo iż Strus był na nogach aktywniejszy i zadawał więcej ciosów, to Silva trafiał mocniej – i, summa summarum, częściej. Nie przełożyło się to jednak na werdykt sędziowski… oceniający walkę nie byli w stanie wyłonić zwycięzcy, co spotkało się z ogromnym niezadowoleniem publiczności, która gwizdami dała do zrozumienia, iż takie zakończenie się nie podoba.
Dla Silvy (MMA 9-9-2) była to czwarta walka na KSW. Amerykanin najbardziej znany polskim fanom jest z trylogii, jaką stworzył wraz z Michałem Materlą – podczas której przegrał z Polakiem dwukrotnie przez decyzję (kolejno, KSW 19: Pudzianowski vs. Sapp i KSW 26: Materla vs. Silva), a raz udało mu się odnieść sensacyjne zwycięstwo przed czasem (KSW 24: Clash of the Giants). “Da Spyda Killa” w swej karierze walczył dla wielu organizacji, wśród których znajduję się dwie największe: UFC i Bellator.
Strus (9-3-2, 6. w PL) pierwotnie na KSW 29 miał zmierzyć się w drugim starciu z Abu Azaitarem – ich poprzednia walka na KSW 27: Cage Time zakończyła się remisem. Niemiec doznał jednak kontuzji i musiał wycofać się z walki, a w jego miejsce wskoczył właśnie Silva. Prócz występu na KSW 27 warszawiak w 2014 roku pojedynkował się również na czeskiej gali MMA Arena 3, nie może jednak zaliczyć tego wyjazdu do udanych, gdyż przegrał tam przez decyzję z Karlosem Vemolą.























