
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z niedawno podpisanym przez KSW Rafałem Jackiewiczem, jaki jakiś czas temu przeprowadził zaprzyjaźniony z redakcją Sebastian Żurawski z CKM.PL. Materiał prawie archiwalny, jednak wciąż wart przeczytania.
CKM.PL: Podobno w młodości strasznym łobuzem byłeś?
Rafał Jackiewicz: W młodości? Zostało do dzisiaj (śmiech). Tylko teraz wszystko kontrolowane. Nie mogę sobie pozwolić na te rzeczy, które robiłem mając piętnaście, osiemnaście czy dwadzieścia parę lat. Teraz mam dom, rodzinę i dzieci.
CKM.PL: Kopałeś od zawsze. Zacznijmy od piłki.
Rafał Jackiewicz: Kopałem jak nie w głowę to w piłkę. Moje całe życie to kopanie. Mój rocznik tj. 77 mogę śmiało powiedzieć, że to jest najlepszy rocznik. Ludzie jeszcze byli ludźmi. Późniejsze to już małolaty bez zasad, bez honoru.
CKM.PL: Dzięki.
Rafał Jackiewicz: Niestety (śmiech). Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka. Niestety ale tak jest. Proszę tylko nie obrażać się!
CKM.PL: O tych twoich piłkarskich meczach krążą legendy.
Rafał Jackiewicz: Powiedz co, to ci powiem czy prawda.
CKM.PL: Pobiłeś sędziego.
Rafał Jackiewicz: Nie, nie. Pobicie a jedno pierdolnięcie to jest różnica.
CKM.PL: Czyli tylko go pierdolnąłeś?
Rafał Jackiewicz: Jedno uderzenie to nie jest pobicie. Pobicie to więcej niż trzy ciosy. Tu był jeden cios na wątrobę. To była najlepsza wątroba w moim życiu, ręka przeszła mi na wylot. Należało się. Niesłusznie dostałem czerwoną kartkę, a jak szarpnąłem go, to zakończył mecz. A że byłem na kacu to …
CKM.PL: Potrafiłeś też pomylić nazwę drużyn z którymi gracie, pojechać nie na ten mecz …
Rafał Jackiewicz: Były też takie sytuacje. A to z tego względu, że praktycznie każdy mecz grałem na kacu. Mecze były w niedzielę w piątki i soboty, pozwalałem sobie na wiele… Taki byłem. Miałem ojca alkoholika, mam brata alkoholika, także tradycja zobowiązuje. Napierdalałem i ja. Często, ale nie dużo, bo nigdy wiele nie mogłem wypić. Piątek sobota się tańczyło, w niedzielę nie wiedziałem gdzie mam jechać na mecz, czasami zdarzało się jechać gdzie indziej… Kiedyś na kacu pomyliłem Jarosław z Jarosławiem. To już czasy kickboxingu. Zrekompensowaliśmy to sobie w pewnym klubie, gdzie po raz kolejny sprawdziłem swoją twardość. Zostałem pięciokrotnie skopany na dyskotece.
CKM.PL: Bardzo bolało?
Rafał Jackiewicz: Nie pamiętam, byłem pijany. Za każdym razem wstawałem i chciałem się lać. W końcu odpuścili, mówiąc, że to jakiś idiota.
CKM.PL: Żeby pić, trzeba mieć za co.
Rafał Jackiewicz: Mam 35 lat. W życiu tak naprawdę pracowałem niecały rok czasu. Pół roku byłem „ochraniaczem” na stadionie. Też się opierdalałem, ale jeździłem do pracy. Później w Michalinie ciągnąłem ptaszki za fiutki robiąc ptasie mleczka. Nie śmiej się, to fabryka ptasiego mleczka była. Całe życie to generalnie na przekrętach, małych oszustwach, małym złodziejstwie. Coś związane z samochodami, małym wymuszaniem, małym naciąganiem. Tak to wszystko wyglądało.
CKM.PL: Od weekendu do weekendu.
Rafał Jackiewicz: Dokładnie. Od bramki do bramki. Na tym też zarabiałem, byłem ochroniarzem na dyskotekach.
CKM.PL: Co weekend się biłeś, zawsze wybierając od siebie większych (Rafał ma 170 cm wzrostu).
Rafał Jackiewicz: Zawsze uważałem, że im większy cham, tym większy huk jak walnie o glebę. Po drugie uważałem, że bijając większego kozaka, automatycznie sam jestem większym kozakiem. Nigdy nie biłem słabszych, młodszych czy mniejszych. Więksi też zawsze wybierali mnie, bo zawsze chodziłem z bykami i początkowo byłem teoretycznie najłatwiejszym obiektem do wjebania. Zmieniało się to po trzydziestu sekundach.
CKM.PL: Jesteś w stanie zliczyć ilość tych walk?
Rafał Jackiewicz: Nie jestem. Piątki, soboty, niedziele – zależy ile dyskotek. Minimum jedna walka, czasami dwie trzy…
CKM.PL: Na tej samej dyskotece?
Rafał Jackiewicz: Tak, i tak było co tydzień. To też zależało od tego, gdzie na niej byłem. Na początku trzeba było wyrobić sobie opinię. Zacząłem jeździć na dyskoteki mając trzynaście lat. Wyrabianie opinii zajęło mi około 3-4 lat. Później wystarczyło ją podtrzymać i raz na jakiś czas jebnąć komuś w zęby. Komuś, kto też chciał się sprawdzać.
CKM.PL: W pewnym momencie o 3 cm otarłeś się o śmierć.
Rafał Jackiewicz: Nie o trzy – to był cios prosto w serce! To było trzy dni po urodzinach mojego syna. Akurat wypadła sobota… cham zaczepił dostał w zęby. Poszedłem do samochodu, nie prowadziłem, bo byłem pijany, a i to się zdarzało. Przemyślałem sprawię i myślę, że jeszcze raz mu zajebie. Przyjebałem i czekałem aż wstanie. Wstał z nożem… Zapytałem: po ci ten nóż? Dostałem, przebił mi komorę serca i jeszcze ten chuj gonił mnie 100 metrów. Bo chciał mnie dobić.






















