Kolejny wywiad z Mariuszem Pudzianowskim. Wybrane fragmenty poniżej a całość na Łódzkie Miasto
Zakłada pan zatem, że będzie dalej występował w MMA?
– Chcę małymi krokami posuwać się do przodu. Najpierw chce być najlepszy w Polsce. Żeby to udowodnić muszę wygrać dwie, trzy walki. A potem można sprawdzić się w Ameryce czy Japonii.
I czuje się pan mocniejszy niż powiedzmy dwa miesiące temu?– Gdy zaczynaliśmy intensywne treningi mogłem bez przerwy skakać na skakance góra przez pięć minut i miałem dość. Teraz skaczę bez większego wysiłku przez 12 minut i czuję, że mam jeszcze spore rezerwy
Z iloma szkoleniowcami pan pracuje?
– Z czterema. Każdy jest mistrzem w swojej specjalności – boksu, karate, zapasów, przygotowania ogólnego.
I co oni mówią?
– Że robię systematyczne postępy.
Czy pokona pan Marcina Najmana?
– Wierzę, że tak się stanie, choć to tylko sport. Wszystko zdarzyć się może. Niczego nie da się przewidzieć na 100 procent. Byłem wielkim faworytem ostatniego Pojedynku Gigantów i co, strzelił mięsień i po zabawie. Zająłem ostatnie miejsce. Porażki są wkalkulowana w to, co robię. One mnie nie załamują, przeciwnie stanowią impuls do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Nie zakładam jednak przegranej w grudniowej walce!
Źródło i zdjęcie: Łódzkie Miasto























