Zdaje się, że powoli nabiera biegu sprawa tak upragnionego przez kibiców nad Wisłą pojedynku o tytuł mistrzowski KSW w wadze średniej – ewentualne starcie pomiędzy aktualnym mistrzem federacji – Michałem Materlą (MMA 22-4, 2. w Rankingu PL) i najlepszym polskim zawodnikiem w kategorii średniej Mamedem Chalidowem (MMA 30-4-2, 1. w Rankingu PL) rozwiązałoby za jednym zamachem dość patologiczną sytuację w czołowej europejskiej marce, jaką jest KSW, ustaliło miejsca w rankingach i mile połechtało podniebienia zarówno niedzielnego, jak i najbardziej wybrednego fana.
Jeszcze na początku czerwca współwłaściciel KSW Martin Lewandowski w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego sugerował, co z resztą wydawało się bardzo logiczne, że na warsztacie organizacji są prace nad zestawieniem w tym roku polskiego Czeczena z niedawnym pretendentem do mistrzowskiego tytułu Tomaszem Drwalem (MMA 21-5-1, 3. w Rankingu PL), czyli przegranym w walce o pas:
Do końca roku czekają nas trzy gale. Pierwsza być może w Częstochowie, druga w Londynie i trzecia, również być może, w Krakowie. Nie jest tajemnicą, że Mamed w Tauron Arenie mógłby walczyć z Drwalem, który w swoim mieście jest przecież dużą gwiazdą. Do oficjalnego potwierdzenia walki jest jednak jeszcze daleko.
Jak się później okazało do gali w Mieście Świętej Wieży w ogóle nie dojdzie, ze względu na uroki tamtejszej hali sportowej, czyli do końca 2015 roku pozostają dwa wydarzenia – pewne w Londynie i być może w Krakowie. Chwilę po ukazaniu się materiału w Przeglądzie Sportowym nastąpił kompletny zwrot akcji. Mianowicie, jak udało się dowiedzieć Arturowi Mazurowi z Wirtualnej Polski na celowniku federacji było nie starcie Chalidowa z Drwalem, a właśnie z Materlą, o czym poinformował drugi ze współwłaścicieli KSW – Maciej Kawulski, jasno nakreślając plan:
To prawda, prowadzimy zaawansowane rozmowy w sprawie walki Materli z Chalidowem. Ze sportowego punktu widzenia jest to najbardziej naturalne zestawienie. Co za tym idzie, nie toczymy żadnych negocjacji dotyczących walki Chalidowa z Drwalem. W tym momencie jest ona melodią przyszłości. Być może kiedyś do niej dojdzie, ale tylko w wyniku kolejnych rozstrzygnięć w kategorii średniej. (…) Jeśli Drwal wyjdzie do klatki KSW w 2015 roku, to jego rywalem nie będzie Chalidow. Rewanż z Materlą też nie wchodzi w grę.
Naszej redakcji wówczas udało się potwierdzić, że mistrz wagi średniej Michał Materla faktycznie był w tym czasie w Warszawie na negocjacjach w sprawie konkretnej walki. Kilkanaście dni później atmosferę dodatkowo podgrzał zawodnik Berkut Arrachion Olsztyn, który wyraził chęć walki ze szczecińskim Berserkerem.
Michał już od kilku lat jest mistrzem KSW. Środowisko MMA w Polsce cały czas podkreśla, że ja również zasłużyłem na walkę o pas. Ze względu na naszą przyjaźń, ciężko jest mi sobie wyobrazić taki pojedynek. Z drugiej strony chyba nadszedł taki moment, że jesteśmy trochę przyparci do muru, że trzeba tę hierarchię w KSW w końcu ustalić. Trzeba przy tej okazji pamiętać o kibicach. Zawsze podkreślaliśmy, że oni są dla nas najważniejsi, że to dla nich walczymy. I czy teraz, kiedy oni tak bardzo chcą zobaczyć ten pojedynek, mamy im powiedzieć „nie, nie zrobimy tego”? (…) Ja jestem na „tak” i wydaje mi się, że Michał też jest na „tak”, ale pojawia się jeden problem. Musimy w sobie znaleźć motywację potrzebną do tego pojedynku…
O ile wtedy brakowało motywacji, teraz już chyba najwidoczniej nie brakuje, a perspektywa tak fantastycznego zestawienia jest coraz bliższa. We wczorajszym ekskluzywnym wywiadzie dla rosyjskiego portalu Valetudo.ru – pełne tłumaczenie znajdziecie tutaj – Mamed Chalidow zdradził prawdopodobny termin walki i jednoznacznie wskazał, że przeciwnikiem będzie Michał Materla, a tematem rywalizacji będą najwyższe laury w kategorii średniej organizacji KSW:
Teraz nie interesuje ten pojedynek (przyp. red. Chalidow – Drwal), ani mnie, ani KSW. Następna moja walka zaplanowana jest na koniec listopada – początek grudnia. Będzie to starcie o pas i odbędzie się w Krakowie. Ciężko mi było bić się z kimś bliskim. Ale sport, to sport i podjąłem decyzję, że trzeba szanować naszych kibiców i dać tę walkę. Nie musimy wyjaśniać między sobą, kto jest lepszy. Tego wymagają nasi kibice. Można powiedzieć, że my, jako sportowcy bez nich nie istniejemy na arenie, dlatego to wszystko dla nich.
Jak pokazuje historia – nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca… Teraz trzeba tylko oczekiwać oficjalnych kroków ze strony duetu K&L i modlić się o mnóstwo zdrowia dla zawodników oraz by kontuzje oszczędziły tak fenomenalne danie główne!























