W długiej rozmowie z naszym redaktorem, Piotrem Pędziszewskim, współwłaściciel KSW – Maciej Kawulski zdradził nieco szczegółów dotyczących kontraktu Tomasza Drwala z organizacją KSW. Co prawda nie zrobił tego bezpośrednio, jednak ze słów Kawulskiego można między wierszami sporo wyczytać.
Komentując kontuzję największej gwiazdy Federacji KSW, Maciej poruszył temat powrotu Czeczena do klatki i ewentualnego pojedynku z krakowskim „Gorylem”:
Najbardziej prawdopodobne, że pierwsza walka Mameda po powrocie będzie właśnie z Tomkiem Drwalem. Natomiast może się okazać, że Tomek chciałby wcześniej – dla zwykłej higieny zawodowej – stoczyć walkę, korzystając z tego, że ma kontrakt – i będziemy o tym rozmawiać. To jest jego decyzja.
Ciekawsza jednak jest kontynuacja wypowiedzi, z której można wywnioskować, że Drwal posiada w kontrakcie standardowy dla KSW zapis, pozwalający fighterom organizacji walczyć poza granicami kraju – jeśli nie koliduje to z planami Konfrontacji:
Wolałbym, jeśli już taką decyzję podejmie, żeby taka walko odbyła się u nas niż gdzieś za granicą, bo wiadomo, że jakakolwiek przegrana anuluje ten pojedynek o tyle, że przestanie on być już tak elektryzujący i tak ciekawy dla fanów, jak jest w tej chwili. Nie chciałbym więc, by Tomek bił się w miejscu, w którym kontrola nad doborem przeciwnika itd. będzie mniejsza niż u nas.
Widać zatem wyraźnie, że KSW musiało bardzo zależeć na podpisaniu Drwala – albo że Tomasz jest znakomitym negocjatorem – skoro nie zamknęło zawodnika wewnątrz organizacji bardziej rygorystycznymi zapisami.
Cały wywiad poniżej.























