Kilka tygodni temu WP.pl ujawniła informację o rozmowach dotyczących walki mistrza KSW, Michała Materli z Mamedem Chalidowem. W środowisku ponownie pojawiła się nadzieja, że w końcu dojdzie do tak mocno oczekiwanego starcia dwóch najlepszych zawodników wagi średniej w Polsce. Jak udało się wtedy potwierdzić naszej redakcji, Michał Materla prowadzi zaawansowane negocjacje w sprawie walki z zawodnikiem Arrachionu Olsztyn. Teraz oliwy do ognia dolał sam Mamed Chalidow który w rozmowie z Arturem Mazurem z Wp.pl potwierdził chęć stoczenia takiego pojedynku:
Jakie jest pana stanowisko odnośnie do pojedynku z Materlą? Zawsze powtarzał pan, że walka z Michałem nie wchodzi w grę.
Michał już od kilku lat jest mistrzem KSW. Środowisko MMA w Polsce cały czas podkreśla, że ja również zasłużyłem na walkę o pas. Ze względu na naszą przyjaźń, ciężko jest mi sobie wyobrazić taki pojedynek. Z drugiej strony chyba nadszedł taki moment, że jesteśmy trochę przyparci do muru, że trzeba tę hierarchię w KSW w końcu ustalić. Trzeba przy tej okazji pamiętać o kibicach. Zawsze podkreślaliśmy, że oni są dla nas najważniejsi, że to dla nich walczymy. I czy teraz, kiedy oni tak bardzo chcą zobaczyć ten pojedynek, mamy im powiedzieć „nie, nie zrobimy tego”?
Środowisko MMA już od kilku lat ostrzy sobie zęby na to starcie. Były zawodnik KSW Jan Błachowicz skierował do pana i Materli dość wymowny apel: nie róbcie patologii w tej kategorii wagowej i zróbcie tę walkę.
To wszystko nie jest łatwe, ale chyba czas znaleźć jakiś kompromis i w końcu do tej walki doprowadzić. Nie jest mi łatwo o tym mówić, bo chcę uszanować naszą przyjaźń, ale też naszych kibiców. Cały czas mówimy o sporcie, uczciwej rywalizacji opartej na zasadach. Fakt, że ktoś ze sobą walczy nie oznacza, że od razu staje się jego wrogiem. W historii sportów walki zdarzały się takie sytuacje, że naprzeciwko siebie w ringu stawali przyjaciele. Teraz jest pytanie, czy jesteśmy w stanie tę walkę wziąć.
Czy mam rozumieć, że pan jest na „tak”?
Ja jestem na „tak” i wydaje mi się, że Michał też jest na „tak”, ale pojawia się jeden problem. Musimy w sobie znaleźć motywację potrzebną do tego pojedynku…























