Po pierwszych sekundach walki można było zobaczyć, iż Marcin czuje się dużo lepiej w stójce, niż w swojej pierwszej walce dla UFC. Przy próbie obalenia Helda Lauzon idealnie wykorzystał moment, atakując Polaka łokciami na głowę. Po kilku uderzeniach Amerykanin sam obalił Polaka, jednakże po chwili Marcin wydostał się z tarapatów. Heldowi po klinczu wreszcie udało się przenieść walkę do parteru. Lauzon świetnie wykorzystał siatkę, aby wstać, lecz Polak nie miał zamiaru bić się z nim w stójce od razu wchodząc w klincz.

Drugą rundę Marcin rozpoczął od świetnego obalenia, po którym przeszedł za plecy Joe’a. 24-latek pokazywał co potrafi w parterze, kontrolując takiego weterana jak Lauzon. Amerykanin zdołał obronić się przed atakami Polaka, po czym sam obalił Helda. Widać było gameplan ustalony na ten pojedynek przez Marcina – chciał on wykorzystać swoje umiejętności zapaśnicze do kontroli J-Lau. Po 10 minutach walki widać było zmęczenie u obu zawodników, jednakże to Held obalał oraz był agresorem.

Trzecią część starcia zawodnicy rozpoczęli od spokojnej wymiany ciosów, jednakże zaraz Held przeszedł do klinczu, z którego obalił rywala. Zaskakująco, dosłownie po kilkunastu sekundach kontroli Marcin pozwolił wstać Lauzonowi. Przez całą walkę obalenia Helda były niesamowitym atutem Polaka, który idealnie zgrywał w czasie wejścia w nogi Lauzona.

Zaskakująco, po walce zwycięzcą ogłoszono Joe Lauzona, który w wywiadzie z Jonem Anikiem nie zgodził się z decyzją sędziowską.