Relacja i wyniki
Pierwsza duża gala Strikeforce pod rządami nowych właścicieli Zuffa LLC przejdzie do historii jako jedna z najlepszych gal organizacji. W Valley View Casino Center w San Diego najbardziej imponujące były występy dwóch mistrzów Strikeforce Nicka Diaza (MMA 25-7) i Gilberta Melendeza (MMA 19-2).
Ten pierwszy w swojej trzeciej obronie pasa w wadze półśredniej po szalonym pojedynku zastopował Anglika Paula Daley (27-10-2). Zawodnik ze Stockton zdecydował się na walkę w stójce z lepszym w tej płaszczyźnie, jak się wydawało przed galą, rywalem. Nieoczekiwanie to mistrz celniej trafiał ciosami, kiedy jego uderzenia w klinczu lądowały głównie na żebrach rywala, obszerne bomby Semtexa częściej mijały głowę Diaz. Kalifornijczyk był w poważniejszych opałach tylko raz, kiedy po firmowym lewym sierpowym Daleya poleciał na deski, ale tam udało mu się szybko dojść do siebie. Decydująca akcja pojedynku rozpoczęła się na kilkanaście sekund przed końcem rundy. Diaz po raz kolejny zamknął przeciwnika pod siatką i tam zaatakował serią sierpowych, z których ostatni zachwiał Anglikiem i ten najpierw się zatoczył, a potem upadł na ziemię. Mistrz szybko do niego doskoczył z kolejnymi ciosami i sędzia John McCarthy przerwał walkę.
Jeszcze szybciej od Diaza i jeszcze skuteczniej z pretendentem Tatsuyą Kawajirim (MMA 27-7-2) poradził się sobie Gilbert Melendez. Starcie zupełnie nie przypominało pierwszego bardzo wyrównanego pojedynku obu zawodników z 2006 roku. Melendez nadał ton walki już w pierwszych sekundach posyłając Japończyka na deski prawym sierpowym. Od tego momentu pojedynek wyglądał już bardziej jak egzekucja w wykonaniu mistrza Strikeforce, do głowy Kawajiriego dochodziły kolejne prawe sierpowe i kolana w klinczu. Zamroczony Crusher próbował przenieść pojedynek na ziemię, ale Amerykanin łatwo skontrował tę próbę, znalazł się na górze i tam serią brutalnych łokci zakończył starcie. Była to jego druga udana obrona tytułu mistrza Strikeforce w wadze lekkiej.
Największą niespodzianką gali był tylko remis, choć niesprawiedliwy, Gegarda Mousasiego (MMA 30-3-2) z Keithem Jardine’em (MMA 17-9-2). Ormianin wypadł poniżej oczekiwań w tym pojedynku, jego defensywne zapasy wyglądały bardzo słabo i dawał się wielokrotnie obalać rywalowi. Były mistrz Strikeforce potrafił jednak szybko powracać do stójki i tam punktować Jardine’a ciosami i kopnięciami. Kluczowa dla wyniku pojedynku była akcja z pierwszej rundy, kiedy to Mousasi trafił rywala zabronionym kopnięciem w parterze, za co sędzia odjął mu punkt. Chociaż zawodnik trenujący w Holandii powinien wygrać wszystkie rundy, to dwóch sędziów Abe Belardo i Lester Griffin przyznało po jednej rundzie dla jego rywala, co w połączeniu z odjętym punktem dało większościowy remis.
W pojedynku otwierającym transmisję w Showtime Shinya Aoki (MMA 27-5) szybko obalił i błyskawicznie poddał dźwignią na kręgosłup z pleców Lyle’a Beerbohma (MMA 16-2). W jedynej wartej wspomnienia przedwalce gali Robert Peralta (MMA 13-4) nieoczekiwanie niejednogłośnie wypunktował mistrza Dream w wadze piórkowej Hiroyukiego Takayę (MMA 16-8-1).
Walka wieczoru:
Pojedynek o pas mistrza Strikeforce w wadze półśredniej
170 lbs.: Nick Diaz pok. Paula Daleya przez TKO (uderzenia w parterze), 4:57 min runda 1
Główna karta:
Pojedynek o pas mistrza Strikeforce w wadze lekkiej
155 lbs.: Gilbert Melendez pok. Tatsuyę Kawajiriego przez TKO (łokcie w parterze), 3:14 runda 1
205 lbs.: Gegard Mousasi większościowo zremisował z Keithem Jardine’em, 29-27; 2 x 28-28
155 lbs.: Shinya Aoki pok. Lyle’a Beerbohma przez poddanie (dźwignia na kręgosłup), 1:32 min runda 1
Pozostałe:
145 lbs.: Robert Peralta pok. Hiroyukiego Takayę przez niejednogłośną decyzję, 2 x 30-27; 28-29
265 lbs.: Virgil Zwicker pok. Bretta Albee przez TKO, 1:46 runda 1
155 lbs.: Joe Duarte pok. Saada Awada przez poddanie (balacha), 2:45 min runda 2
170 lbs.: Herman Terrado pok. A.J. Matthewsa przez TKO (uderzenia), 4:16 runda 1
140 lbs.: Rolando Perez pok. Edgara Cardenasa przez jednogłośną decyzję, 3 x 30-27
185 lbs.: Casey Ryan pok. Paula Songa przez poddanie (trójkąt), 1:39 runda 1




















Fajna analiza, trochę zwiększyliście moje wątpliwośc co do Bagoutinova. Nie ulegałem jego "hype" w zakładach bukmacherskich na forum, jednak postanowiłem dzisiaj zagrać to za 75% stawki standardowej… i po tej analizie mam więcej wątpliwości.
Szkoda,że nazwaliście to Czynnikiem X, bo to trochę pachnie kopiowaniem Slipmycha.
I dlaczego pominęliscie Koscheck vs Woodley? Według Was walka nie warta obstawiania?
Nie postawię tym razem na Ruska, może i wariat z niego, ale za mały. Kasa poszła (w dużej ilości) jedynie na GSP :].
I dlaczego pominęliscie Koscheck vs Woodley? Według Was walka nie warta obstawiania?
bo to rzut monetą?
BetSafe to jakiś wasz sponsor? Nie pytam ze złośliwości tylko z ciekawości, bo już któys raz widze rózne tematy z nim związane.
Wy wstydu nie macie czy jak? My nazwaliśmy? Wyrażenie "Czynnik X" w tego typu analizie (dokładnie tego typu) pojawiło się na MMARocks już w 2009 roku. http://www.mmarocks.pl/lyoto-machida/pod-lupa-evans-vs-machida/ – jeżeli już kopiuję kogoś to Jakuba Bijana. Czy Drogi Hubercie teraz mam iść do analiz Slipmycha i nazwać go kserobojem wyrażeń zakorzenionych w 40 edycjach "Pod Lupą"? Nie pomyliło się Wam coś?
Mega typowanko :-), już szukam portfela 🙂
Ja zawsze typuję tak, że wciskam tam gdzie jest dużo PINIENDZY do wygrania i nie bardzo nawet pamiętam co obstawiłem. Potem rano wstaje i patrzę czy coś wygrałem. Zwykle nie wygrywam.
Dżizas przecież ten Czynnik X, pochodzi od X-Factor, czyli coś eXtra. Ciężko tu mówić o zgapianiu
Z tym czynnkiem X – true, ktoś tu nieuważnie spoglądał na stare odcinki z serii"pod lupą", której już dawno nie widzieliśmy…