Mir2Mandel

(Fot. Dave Mandel / Sherdog.com) Trzeci raz w swojej karierze Frank Mir będzie korzystał z pozwolenia na stosowanie TRT, tym razem udzielonego mu przez komisję w New Jersey. Zawodnik poinformował o tym media, co skłoniło odpowiedzialną za licencje instytucję do wystosowania oświadczenia, przedstawiającego szczegóły tej sprawy.

Oświadczenie nie tłumaczy przyczyn udzielenia takiego zezwolenia:

New Jersey State Athletic Control Board przyznała Frankowi Mirowi licencję i przeprowadziła wszystkie potrzebne badania przed UFC 169. Podajemy także do informacji, że uznaliśmy za zasadne honorowanie zezwolenie na stosowanie TRT Pana Mira, które przyznano mu w stanach Nevada i Wisconsin. NJSACB nie ma w zwyczaju omawiania publicznie spraw medycznych czy kontroli antydopingowych. Wynika to z naszych praw związanych z aplikowaniem o licencję, które zapewniają zawodnikom pełną prywatność.

Mir wykorzystał zezwolenie na TRT dwukrotnie, w walkach z Juniorem dos Santosem w maju 2012 i Joshem Barnettem w sierpniu 2013. Przyznanie licencji nie oznacza jednak osłabienia kontroli antydopingowej, wręcz przeciwnie, poddany będzie specjalnym rygorom:

Wraz ze zgłoszeniem się w celu uzyskania licencji w New Jersey, Pan Mir musiał stawić się przed certyfikowanym endokrynologiem w znaczącej instytucji medycznej, aby uzyskać konkretną zgodę na tę konkretną walkę. Szczegółowy raport endokrynologa został przeanalizowany przez naszego specjalistę, doktora Sherry’ego Wulkana.

Zawodnik był i będzie dalej sprawdzany poprzez testy krwi, włosów i moczu, zarówno przed galą, tuż przed walą i po niej, a także jakiś czas po zakończeniu wydarzenia. Agencja nie udziela więcej komentarzy aż do momentu zakończenia walki. W tej chwili Panowie Mir i Overeem muszą być w stanie w pełni skupić się na nadchodzącym pojedynku. Wszelkie dalsze wypowiedzi z naszej strony nie służyłyby tej rywalizacji.

Walka Mir vs. Overeem już w najbliższą sobotę na UFC 169 w Newark. Zezwolenie na stosowanie TRT tylko dodaje pikanterii starciu dwóch weteranów, którzy walczą o przetrwanie w największej organizacji na świecie.

F. Georgiew
„To gi or not to gi” to jeden z ważniejszych dylematów w jego życiu. Zarywa noce dla walk technicznych i przekrojowych zawodników. Zainteresowany przebiegiem przygotowań na macie i otoczką biznesową. Realista, ze zrozumieniem znosi kompromisy w polskim MMA.