Rosyjski trener boksu – Alexander Michkov przy okazji gali MMA w Woroneżu udzielił wywiadu dla rosyjskiego portalu sportowego – www.championat.ru. Trener Fedora Emelianienki opowiedział m.in. o przygotowaniach swojego podopiecznego do walki z Antonio Silvą, problemach ze sparingpartnerami i specyfice turnieju ciężkiego Strikeforce. Tłumaczenie materiału oraz parę fotek z Kisłowodzka w środku posta. Zapraszam!

– Mieszane sztuki walki stopniowo obejmują całą mapę Rosji i nareszcie dotarły do Woroneża. Na ile ten turniej dorównuje poziomowi M-1?

– Mi podobała się organizacja tego turnieju, ciekawie zrobiony był także show towarzyszący otwarciu imprezy – występy artystyczne oraz pojedynki na miecze i topory. Publiczność okazała się nieobojętna dla naszej dyscypliny. Ludzie kibicowali i przeżywali pojedynki nie tylko swoich zawodników, ale także fighterów, którzy dawali dobre walki. Niektórzy z uczestników tej gali wezmą udział w turnieju M-1 Selection 2011.

– Na jakim etapie znajduje się teraz cykl przygotowawczy Fedora Emelianenko?

– W pierwszym etapie przygotowań byliśmy w Kisłowodzku (ros. Кисловодск), gdzie witaliśmy Nowy Rok. W położonym w górach ośrodku olimpijskim wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Teraz mamy tydzień odpoczynku, a od poniedziałku zaczynamy drugi etap przygotowań. Odbywać się będą już w naszym zapleczu treningowym, w Starym Oskole.

– Czy trenerzy i sparingpartnerzy z Holandii brali już udział w treningach?

– Przyjechał do nas tylko jeden trener (Peter Theissen) i tylko na trzy dni. Dzisiaj już wyjechał.

– A co z obiecanym Gegardem Mousasim ?

– Holendrzy obiecują przyjazd Mousasiego do nas już od dwóch lat, nic się nie zmieniło w tej kwestii i sprawa nadal stoi w miejscu. W Holandii na takich ludzi mówią Pinokio, dlatego że im bardziej człowiek kłamie, tym dłuższy się robi jego nos. U nich wiecznie pojawiają się jakieś wymówki. Przysłali trenera – dobrze, ale sparingpartner jest dla nas ważniejszy.

– Jak więc rozwiązujecie problemy ze sparingpartnerami. Przecież wam potrzebny duży chłop, a takich fighterów w Rosji chyba nie brakuje?

– Trzeba kombinować z tym, co jest. Oczywiście Kiril Sidelnikov i Maksim Grishin, nieco mniejsi, ale w walce są dla nas zadowalający.

– Kiedy planujecie wyjazd do Stanów Zjednoczonych?

– Zarezerwowaliśmy bilety na 2 lutego, tak żeby się tam w pełni aklimatyzować. Przez dziesięć dni będziemy trenować i przygotowywać Fedora bezpośrednio do walki.

– Nie chcecie zaprosić do pomocy w przygotowaniach któregoś z amerykańskich zawodników?

– Nie. W doprowadzeniu Fedora do pojedynku sparingpartnerów nam absolutnie nie potrzeba.

– Co sądzisz o tym, że faworyci imprezy są nierówno rozmieszczeni w drabince turniejowej. A najbardziej oczekiwany przez wszystkich pojedynek Fedora z Alistairem Overeemem lub Fabricio Werdumem może odbyć się już w półfinale?

– Amerykanie w swoim szerokim repertuarze lubią nam stawiać pod nogi różnego rodzaju przeszkody. Ale my jesteśmy gotowi do walki z każdym przeciwnikiem.

– Jakie są Wasze wrażenia po obejrzeniu walk Antonio Silvy?

– Obejrzeliśmy wszystkie jego ostatnie walki. Silva jest bardzo silny, cierpliwy, posiada solidne i dobre technicznie uderzenie oraz odważnie wchodzi w wymianę ciosów. W parterze nie najgorzej kontroluje pozycję, ale jego wachlarz technik duszeń i dźwigni nie jest już tak dobry. Dlatego on w parterze woli uderzać.

– Ostatnimi czasy Fedor miał jedną lub dwie walki na rok, a teraz istnieje możliwość, że będzie bił się nawet trzy razy. Czy nie będzie mu ciężko przejść na tak intensywny „grafik”?

– Oczywiście, że będzie trudno. Należy zaznaczyć, że na ostatnią absencję Fedora miały wpływ różnorakie, pośrednie i bezpośrednie przyczyny. Po pierwsze, miał szereg niezaleczonych kontuzji, dlatego też rzadko walczył, a kiedy w końcu uporał się z nimi,  pojawiły się problemy w negocjacjach z Amerykanami. Tak więc mieliśmy jedną-dwie walki na rok w miejsce trzech, jak było wcześniej. To niewątpliwie wybiło Fedora z rytmu, dlatego teraz poradzić sobie z takim nawarstwieniem będzie trudno.

– Jak Fedor zniósł obciążenia na przedgórzu Kaukazu? Kontuzje nie dały o sobie znać?

– Dzięki Bogu wszystko przebiegało normalnie. Ze zdrowiem wszystko w porządku.

– Czy są jeszcze jakieś niedogadane sprawy ze Strikeforce?

– Nasz promotor – M-1 naciska na to, aby wszyscy zawodnicy – uczestnicy ośmioosobowego turnieju ciężkiego przechodzili olimpijskie testy antydopingowe. Wszystko, żeby ze  stuprocentową dokładnością przekonać się o ich uczciwych zamiarach. Na przykład Josh Barnett czy Antonio Silva już mieli problemy związane z dopingiem, a Alistair Overeem jest o to podejrzewany. My nie mamy się czego obawiać, ponieważ nic nielegalnego Fedor nigdy nie przyjmował, a oni noszą już to znamię.

– A jak na tę inicjatywę zareagował szef Strikeforce – Scott Cocker?

– Naturalnie, on opiera się.

– Nie sądzisz, że mogłoby nie dojść do którejś z walk, bądź nawet całego turnieju z w/w powodów?

– Myślę, że nie. Jeżeli ktoś zostałby złapany na dopingu istnieje szereg wariantów z innymi, zapasowymi zawodnikami.

Poniżej fotki z pierwszego etapu przygotowań Fedora. Treningi odbywały się w rosyjskim kurorcie – Kisłowodzku, znajdującym się w Kraju Stawropolskim na przedgórzu Kaukazu. Zdjęcia pochodzą ze strony Fedora Emelianenko – efedor.ru.

Karol Dąbrowski
"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.