Relacja i wyniki po kliknięciu.
Zaledwie przed kilkudziesięcioma minutami dobiegła końca gala Bellator Fighting Championships 77, na wydarzeniu w Reading w stanie Pensylwania wystartował turniej kategorii lekkiej siódmego sezonu. Klatka Bjorna Rebneya w rywalizacji turniejowej gościła aż czterech reprezentantów Europy Środkowo-Wschodniej, a także dwóch Brazylijczyków i dwóch Amerykanów. Co niezmiernie tutaj nad Wisłą cieszy, odpowiedniego wydźwięku tej imprezie dodaje udział Polaka, naszego czołowego grapplera i najlepszego lekkiego – Marcina Helda (MMA 14-2, #1 w Rankingu PL), który ciężką pracą na treningach zbudował swoją obecną pozycję i położył pewną podstawę pod półfinał. Podopieczny Sławomira Szamoty minimalnie wypunktował niepokonanego zapaśnika z Machaczkały – Murada Machaeva (MMA 9-1). Wychowanek Bastionu Tychy miał znakomitą pierwszą rundę, w której większość czasu spędził aktywnie, lecz asekuracyjnie w stójce. Preferujący parterową rozgrywkę tyszanin punktował kopnięciami, nie szczędził uderzeń, a nawet popisał się backfistem i obrotówkami. Do tego doszło sprowadzenie na korzyść Polaka, a pod koniec próba zajścia za plecy i następnie wyrwania nogi rywalowi. Held rusza się niesamowicie w parterze i nie ma sobie równych w tej płaszczyźnie. Kolejne dwie rundy już nie były tak kolorowe, nasz zawodnik delikatnie przygasł, co dało nieznaczną inicjatywę Dagestańczykowi, który złapał przysłowiowy cug i nieustannie swoim mocnym lewym polował na szczękę Marcina. Machaev więcej pracował, jednak dwudziestolatek z Tychów, co jakiś czas odgryzał się i nie dał sobie już wyrwać wygranej. W trzeciej odsłonie doszło nawet do ciekawej sytuacji, w której Marcin przewalczył do końcowego gongu z opuszczonymi rękami, wyprowadzając pojedyncze lewe proste. Sędziowie w osobach Brenta Colflesha, Brada Duruttyi oraz Kingsa Kao całkiem słusznie orzekli jednogłośnie zwycięstwo obiecującego zawodnika ze Śląska. Wyraźnie widać progres w umiejętnościach Helda. Młody, perspektywiczny tyszanin dobrze rokuje na przyszłość. Dla odmiany teraz w półfinale na pewno czeka go walka z przeciwnikiem lubującym się w technikach kończących. Wybiegając nieznacznie do przodu trzymamy kciuki za triumf w turnieju, a potem możliwość rewanżu z aktualnym mistrzem – Michaelem Chandlerem.
W pierwszym ćwierćfinale spotkało się dwóch Brazylijczyków, posiadaczy czarnego pasa BJJ. W tym starciu trzecią porażkę z rzędu zanotował Rene Nazare (MMA 10-3), który w drugiej rundzie musiał odklepać ciasne duszenie z rąk rodaka Ricardo Tirloni’ego (MMA 15-2). Otwierająca turniej runda rozgrywała się wyrównanie i nudnie przez większość czasu w klinczu. Dopiero przy drugim podejściu obaj poszli na całość i po wymianie lepiej wyszedł mocno bijący grappler z teamu Ataque Duplo. Tirloni trafił prawym sierpowym, zamroczył Nazare, a na ziemi odpowiednio powiązał zdezorientowanego przeciwnika.
Poza Muradem Machaevem do konfrontacji turniejowej zakontraktowani zostali jeszcze dwaj inni Rosjanie. Jednakże zarówno Saadulaev (kojarzony przede wszystkim z ProFC), jak i syberyjski talent Sarnavskiy odpadli na przedbiegach. Pierwszy z nich filigranowy Dagestańczyk trenujący ostatnio u Grega Jacksona – Magomed Saadulaev (MMA 14-2) co prawda pokazał solidne zapasy, punktował obaleniami i w dobrym tempie przewalczył pierwszą rundę, ale sił starczyło mu tylko na pięć minut. Pogromca naszego Mariusza Radziszewskiego skapitulował pod naporem Dave’a Jansena (MMA 17-2). Amerykanin w drugiej rundzie zasypał wychowanka rostowskiego Peresvet FT gradem ciosów na głowę i splot słoneczny. Zniesmaczony tą akcją Saadulaev wyszedł do trzeciej rundy i od razu wpakował się w mocno zapiętą gilotynę, która na moment pozbawiła go świadomości, a sędzia Keith Peterson przerwał pojedynek po czterdziestu sekundach. W rekordzie Oregończyka to dziesiąta wygrana przez poddanie. Z kolei chyba największa nadzieja rosyjskiej sceny MMA – Alexander Sarnavskiy (MMA 20-1) posmakował pierwszej porażki w karierze. Młodziutki podopieczny Alexandra Shlemenki nie sprostał staremu wydze Richowi Clementi’emu (MMA 45-21-1, UFC 5-5). Weteran UFC mający za sobą ponad sześćdziesiąt walk taktycznie rozpracował pochodzącego z Omska Rosjanina. Plan był prosty, Amerykanin za każdym razem kurczowo wpinał się za plecy Syberyjskiego Tygrysa – i tylko prawdopodobnie jakiś dziwny traf lub nieudolność No Love uratowały Rosjanina przed porażką już pod koniec pierwszej odsłony przez duszenie zza pleców.
Na undercardzie zawodnicy również nie przebierali w środkach i tylko dwie walki zakończyły się po decyzjach. Żałujemy tylko, że w Polsce tak ciężko o jakikolwiek stream z tej części imprezy odbywającej się w Theatre At The Sovereign Center. W każdym razie – w limicie muszym, w walce dwóch gospodarzy z Pensylwanii, Matthew Lozano (MMA 3-0) niespodziewanie poddał ładnym odwrotnym trójkątem nogami Dave’a Morgana (MMA 5-2). A trzynaście kilo wyżej w wadze lekkiej, przy uciesze lokalnej publiczności – inny miejscowy, niepokonany Darrel Horcher (MMA 6-0) także zaskoczył wszystkich i błyskawicznie posłał na deski faworyzowanego Emanuela Brooksa (MMA 7-1). W umownym limicie poniżej 157 funtów, mający problemy ze zrobieniem wagi Cosmo Alexander (MMA 4-1) krótkimi ciosami z góry na tyle rozbił Mike’a Bannona (4-1), że lekarz nie pozwolił mu wyjść do trzeciej rundy. Poniżej kompletne rezultaty:
Główna karta:
Ćwierćfinały turnieju Bellatora w wadze lekkiej
155 lbs.: Rich Clementi pok. Alexandra Sarnavskiy’ego przez niejednogłośną decyzję (29-28, 28-29, 29-28), 5:00, runda 3.
155 lbs.: Dave Jansen pok. Magomeda Saadulaeva przez poddanie (gilotyna), 0:41, runda 3.
155 lbs.: Marcin Held pok. Murada Machaeva przez jednogłośną decyzję (3 x 29-28), 5:00, runda 3.
155 lbs.: Ricardo Tirloni pok. Rene Nazare przez poddanie (duszenie brabo), 1:14, runda 2.
Pozostałe:
125 lbs.: Matthew Lozano pok. Dave’a Morgana przez poddanie (trójkąt), 2:28, runda 2.
240 lbs.: Lew Polley pok. Carmelo Marrero przez jednogłośną decyzję (30-27, 29-28, 29-28), 5:00, runda 3.
155 lbs.: Darrel Horcher pok. Emanuela Brooksa przez KO (lewy sierpowy i uderzenia), 0:21, runda 1.
157 lbs.: Cosmo Alexander pok. Mike’a Bannona przez TKO (przerwanie przez lekarza), 5:00, runda 2.
185 lbs.: Duane Bastress pok. Ariela Sepulvedę przez niejednogłośną decyzję (29-28, 28-29, 29-28), 5:00, runda 3.
145 lbs.: Brett Martinez pok. Erica Albrighta przez poddanie (gilotyna), 3:28, runda 2.



















