Już w najbliższy weekend będziemy świadkami starcia starej i nowej szkoły. Z jednej strony legenda MMA, były mistrz Rings, pierwszy mistrz wagi ciężkiej PRIDE FC, były (tymczasowy) mistrz HW UFC – Rodrigo Nogueira. Z drugiej, młoda krew – niepokonany Cain Velasquez.
Walka tak samo ciekawa jak i trudna do przewidzenia. Przeglądając fora internetowe można „usłyszeć” zarówno zwolenników Brazylijczyka, nie dających szans Velasquez’owi, oraz wypowiedzi fanów Caina zwiastujących szybką porażkę Nogueiry. Czyje słowa się sprawdzą, który z fighterów opuści oktagon z podniesionymi rękoma?
Zapraszam do zerknięcia pod naszą redakcyjną lupę.

Antonio Rodrigo „Minotauro” Nogueira vs. Cain Velasquez
MMA: 32 – 5 – 1 – 1 (2KO/TKO, 20 sub); UFC: 3 – 1 Bilans MMA: 7 – 0 (6 KO/TKO);
UFC: 5 – 0
Vitoria da Conquista, Brazylia Miejsce urodzenia Salinas, USA
33 Wiek 27
191 cm (6’3’’) Wzrost 188 cm (6’2’’)
196 cm (77’’) Zasięg 196 cm (77’’)
Valentijn Overeem (submission)
Heath Herring (dec, sub, dec)
Mirko Filipovic (sub)
Tim Sylvia (submission)
Ważniejsze zwycięstwa Cheick Kongo (decyzja)
Ben Rothwell (TKO)
Fedor Emelianenko (dec, dec)
Frank Mir (TKO)
Ważniejsze porażki – – –


Moneta a trzech odwrotach.

W pierwszej chwili niesiony falą zwycięstw Caina to właśnie jego typowałem jako wyraźnego faworyta. Nogueira mocno zardzewiał od czasów PRIDE, w trzech pierwszych walkach w UFC wyglądał fatalnie (aż sześciokrotnie był w nich posyłany na deski!), natomiast Velasquez jest na mocnym gazie i pnie się bezpośrednio do title shoota. Gdyby jednak spojrzeć na tę walkę z drugiej strony zobaczyć można nieopierzonego podlotka stającego naprzeciw weterana MMA. Cain nigdy nie walczył z kimś tak doświadczonym jak „Minotauro”, dodatkowo ostatni występ Brazylijczyka – przeciwko Randy’emu Couture’owi – był jego swoistym krzykiem głoszącym: „Jeszcze nie umarłem! Ciągle jestem w grze!!”
Aby było ciekawiej na main event UFC 110 można i spojrzeć z kolejnej (trzeciej? 😉 ) strony. Couture szczyt formy ma już za sobą i w chwili obecnej znajduje się na równi pochyłej, tak więc niezwykle ciężko ocenić faktyczną dyspozycję Rodrigo na podstawie tej walki, Cain natomiast mimo niesplamionego rekordu jest ciągle prawiczkiem w zestawieniach z tak uznanymi zawodnikami i na kilka ważnych pytań musi nam w swych walkach jeszcze odpowiedzieć.
Czy zatem podczas zbliżającego się UFC dojdzie do zmiany warty i pałeczka zostanie przekazana w młodsze ręce?

Striking.
Stójka w tej walce to ta płaszczyzna, która z całą pewnością nie zadecyduje o jej wyniku. Nogueira mimo bardzo staro szkolnego boksu jest nadzwyczaj skutecznym strikerem. Potrafi sprawnie operować prostymi, uderzyć ciosem sierpowym, czy tez podbródkowym.
Cain podobnie jak Rodrigo walczy głównie rękoma, być może jest od Brazylijczyka nieco mniej techniczny, jednak nadrabia to dynamiką.
Nie technika jednak nadaje stójce w tym pojedynku drugoplanowej roli. Lekki paradoks polega na tym, iż tak jeden jak i drugi są przyzwoitymi uderzaczami, dysponują identycznym zasięgiem jednak oboje maja granitowe szczęki i… stosunkowo słabe jak na HW uderzenie.
Rodrigo co prawda posłał kilkukrotnie na deski Randy’iego, jednak ten (jak już pisałem w poprzednim akapicie) jest już jedną nogą na emeryturze, Cain z kolei wygląda imponująco przeciwko zawodnikom takim jak Stojnić, jednak kiedy tylko trafił na uderzacza z wyższej półki (Kongo) w mig zaliczył knockdown. Reasumując. Nie sądzę, aby którykolwiek w tej walce wylądował na deskach w wyniku celnie zadanego ciosu.

Grappling.
To tutaj rozegra się główna bitwa tego starcia, w przeciwnym razie (jeżeli Cain jakimś cudem zadecyduje stać z Noguerą) stracimy wiele z sobotniego spektaklu. Dwukrotny „uczelniany” mistrz All-American w zapasach z łatwością będzie wybierał płaszczyznę walki. Słabe zapasy Brazylijczyka jedynie ułatwią mu to zadanie. Co jednak będzie się działo kiedy walka trafi już do parteru? Odpowiedź na to pytanie zalicza się do tych bardziej wymagających.

Nogueira według mojej opinii jest – obok Fabricio Werdum’a – najlepszym grapplerem w wadze ciężkiej. Doskonała kontrola z każdej pozycji, znakomite sweepy, świetna praca gardą, bardzo dobre g’n’p. Nie ma parterowego elementu w którym „Minotauro” miałby braki. Dwadzieścia poddań w rekordzie są zresztą największą rekomendacją dla bjj Brazylijczyka. Nawet ogromnie doświadczony Couture wielokrotnie łapał się w próby submission, oraz czystego sweepa do dosiadu ze strony Antonio, a należy mieć na uwadze że „Kapitan Ameryka” nie dał się poddać (i zremisował) „Jacare” w pojedynku grapplerskim!

Atutem Velasqueza nie będzie bjj, a zapasy. Mimo iż pozycyjna kontrola oponenta nie jest u Caina tak perfekcyjna jak mogłoby się wydawać (Rothwell wielokrotnie powracał spod Caina do stójki, nawet drętwemu – w parterze – Kongo udawało się tego dokonać) jednak kiedy już uchwyci swego rywala, to wielce prawdopodobne iż rozdzieli ich dopiero gong kończący rundę. „Tango” w jakie Cain zabiera swych rywali może i nie jest bardzo wyniszczające (tu ukłony w stronę słabego ciosu) – stop w walce z Ben’em był mocno przedwczesny – jednak bez wątpienia zapewnia mu znaczącą przewagę punktową po każdej z rund. Mówiąc prościej. Cain po obaleniu, zajmuje pozycje, aktywnie atakuje g’n’p a kiedy rywal wydostaje się spod niego i wraca do stójki ten nie daje mu najmniejszych szans na zerwanie uchwytu momentalnie po raz kolejny sprowadzając go do parteru… i tak aż do ostatniego gongu.

Pozostałe elementy.
Dostrzegłem dwa „czynniki X” w tym zestawieniu. Pierwszy to kondycja. „Minotauro” słynie z żelaznej kondycji, która w wielu walkach była jego ogromnym sprzymierzeńcem. Nawet dziesięciominutowa pierwsza runda w PRIDE nie straszna była Brazylijczykowi. W UFC tak długiej rundy nie ma, są za to krótsze – wymuszające zwiększone obroty. Taka sytuacja sprzyjać będzie Cainowi, który uwielbia narzucać tempo i jest przy tym niesłychanie wydolny. Rzecz jasna nie twierdzę, że Nogueira po drugiej rundzie będzie ze zmęczenia słaniać się na nogach, uważam jedynie iż w ostatniej „pięciominutówce” (jeśli do takowej dojdzie) więcej sił zachowa amerykańska lokomotywa.

Drugim „czynnikiem X” – dla Velasquez’a – może być fakt, iż po raz pierwszy będzie występował w walce wieczoru. Napisałem „może być”, ponieważ UFC od samego początku mądrze prowadzi Cain’a, bardzo rozsądnie stopniując mu poziom trudności (i znaczenia) kolejnych walk w efekcie czego powinien być już mentalnie gotowy na main event.
Kolejną sprawą jest fakt, że gdzie jak gdzie jednak a AKA potrafią profesjonalnie przygotować zawodnika do walki więc ten wątek traktuje raczej marginalnie.
Nie sądzę również, by Nogueira trenując pośród „bentleyów” Ed’a Soares’a wyszedł do walki źle przygotowany.

Werdykt.
Szczerze mówiąc do tej chwili nie wiem kogo wskazać jako zwycięzcę tej walki. W wyobraźni widnieją mi dwa bardziej, i dwa mniej prawdopodobne scenariusze. Zacznijmy od tych – w teorii – „mniej realnych”.

1) Cain przenosi wale na ziemię, tam jednak bardziej doświadczony Nogueira urządza mu pokaz grapplingu (niczym Couture’owi w ostatniej walce) bezpiecznie donosząc przewagę punktową do końca walki.

– Dlaczego raczej się nie sprawdzi:
Nie sądzę, by Cain dał się w taki sposób kontrolować jak stary i znacznie mniejszy Randy.

2) Cain postanawia nie ryzykować parteru z tak znakomitym grapplerem i postanawia walczyć w stójce. Tutaj dobry technicznie – choć nieco ospały – Rodrigo kilkakrotnie trafia Cain’a, ten jednak odpłaca się mu pięknym za nadobne, wykorzystując przewagę szybkości trafia celnie i często nieznacznie zwyciężając na punkty.

– Dlaczego raczej się nie sprawdzi:
Nie wykluczam tego, jednak będę ogromnie zaskoczony jeśli Cain zechce walczyć w stójce.

3) Velasquez raz po raz obala „Minotaura”- który wykorzystując swe bjj wraca do stójki –  a na ziemi w swoim stylu atakuje uderzeniami. Próby poddań ze strony Nogueiry wykorzystuje przeciwko niemu do zajęcia dogodniejszych pozycji w efekcie wygrywając decyzją sędziowską.

– Dlaczego raczej się nie sprawdzi:
Ten scenariusz jest bardzo prawdopodobny, sądzę jednak, że Cain wpakuje się w końcu w jakieś submission i będzie zmuszony odklepać, w efekcie według mnie najbardziej prawdopodobny jest scenariusz nr. 4.

4) Velasquez obala Nogueira’ę, w swoim stylu obaleniami i uderzeniami w parterze punktuje „Mino”, który jednak w drugiej rundzie wykorzystuje atak Caina, sweepuje i z góry poddaje Amerykanina.
„Minotauro” Nogueira, submission, RD 2.

Jakub Bijan
FREESTYLE || GRECO