
Wyniki i relacja z UFC 191: Johnson vs. Dodson 2.
Zgodnie z oczekiwaniami pas mistrzowski wagi muszej nie zmienił właściciela. Demetrious Johnson wypunktował na pełnym dystansie John Dodsona, ukazując różnicę, jaka dzieli go od reszty stawki. Dość powiedzieć, że „Mighty Mouse” nie był na przestrzeni pięciu rund zagrożony wygrywając pewnie większość z nich. Mistrz skutecznie parł do klinczu pod siatką, czym niwelował stójkowe atuty pretendenta.
W pojedynku dwóch byłych mistrzów i weteranów organizacji lepszym na kartach punktowych okazał się Andrei Arlovski, który zwyciężył Franka Mira u wszystkich sędziów. Sama walka nie była zbyt interesująca, toczyła się w wolnym tempie, a obaj fighterzy mieli w niej swoje momenty. Mir przeważał na początku, „rzucał” wówczas mocne sierpowe na lewo i prawo. Białorusin nie dał się jednak ustrzelić i wraz z upływającymi minutami coraz bardziej przeważał, krocząc – bardzo wolnym krokiem – ku zwycięstwu.
Anthony Johnson w swoim, jakże brutalnym, stylu odprawił Jimiego Manuwę – potrzebował na to jednak nieco ponad pięć minut. Zawodnicy rozpoczęli agresywnie, wdając się w mocne wymiany w których przewagę natychmiast zdobył mocno bijący Johnson. Manuwie udało się jednak przetrwać pierwszą nawałnicę i do końca rundy z różnym skutkiem starał się niwelować największe atuty rywala klinczując i nie dając mu zbyt wielkiego pola manewru. Po kolejnym gongu Anthony nie zamierzał jednak zmieniać taktyki. Ponownie ruszył na oponenta – tym razem skutecznie. Wystrzelił on lewe kopnięcie a za nim prawy sierpowy. Cios dosłownie zdmuchnął Anglika z powierzchni ziemi, i kilka kolejnych uderzeń w parterze było już tylko zwyczajową formalnością.
Niestety nie popisał się Jan Błachowicz w swoim trzecim występie w UFC. Polak w fatalnym stylu przegrał z Corey’em Andersonem, wyraźnie odstając od przeciwnika kondycyjnie. Pierwsza runda była jeszcze w miarę wyrównana, choć już w niej Corey zaczął zaznaczać swą przewagę. Skutecznie przechwytywał on kopnięcia Błachowicza i inicjował ofensywę. Polak odpowiadał mocnymi ciosami, lecz nie w ilości, która mogłaby w jakikolwiek sposób przesądzić o punktacji. Od drugiej rundy dało o sobie znać bardzo słabe przygotowanie wydolnościowe podopiecznego Andrzeja Kościelskiego, który już po drugim gongu miał wyraźne problem z oddechem. Na samym początku drugiej potyczki Amerykanin wystrzelił kilka mocnych uderzeń, na które Janek odpowiedział kopnięciem. Ta akcja otworzyła czarnoskóremu zawodnikowi drogę do parteru, gdzie rozpoczął swój marsz po zwycięstwo. W górnej pozycji Anderson pracował do końca, zadając Błachowiczowi potężne razy pięciami oraz – bliżej końca rundy – łokciami. Trzecie pięć minut to postawienie przysłowiowej kropki nad „i” w wykonaniu Coreya. Tuż po otwierającym ją gongu zawodnik z Illinois sprowadził walkę do parteru i tam spokojnie pracował na zwycięstwo.
Kartę główną otworzyła zaś ulubienica męskiej części publiczności – Paige VanZant – która w świetnym stylu zdominowała i ostatecznie zmusiła do poddania Alex Chambers. Pojedynek przebiegał całkowicie pod dyktando VanZant, która od pierwszego gongu narzuciła rywalce swój styl walki. Początkowe rundy toczyły się praktycznie w całości pod siatką, gdzie Page używając tajskiego klinczu okładała Alex ciosami oraz kolanami, na które ta nie miała żadnej odpowiedzi. W trzeciej rundzie wyraźnie zmęczona Chambers upadła po serii ciosów, co skrzętnie wykorzystała VanZant. Szybko zapięła duszenie zza pleców, lecz już chwilę później znalazła się w dosiadzie, skąd zasypała oponentkę gradem ciosów z dosiadu. Całość natomiast wykończyć efektowną balachą.
Na karcie wstępnej miało miejsce kilka ciekawych pojedynków. Weteran brytyjskiego MMA, Ross Pearson, pokonał na punkty Paula Feldera, choć nie przekonał on do siebie wszystkich sędziów. Przez niejednogłośne decyzje swoje walki wygrywali również Thiago Trator – pokonał Clay’a Collarda, oraz Joaquim Silva – który zwyciężył Nazareno Malegarię. W klasowy sposób ze swym przeciwnikiem uporał się natomiast John Lineker. Poddał on Francisco Riverę duszeniem gilotynowym już w pierwszej rundzie. Również przez poddanie (RNC) bój wygrała Raquel Pennington, która zmusiła do odklepania Jessicę Andrade podczas trwania drugiej „pięciominutówki”. Niefortunnie zakończyła się natomiast walka Joego Riggsa i Rona Stallingsa. Ten drugi użył w ferworze walki nielegalnego kopnięcia, w wyniku czego został zdyskwalifikowany.
Walka wieczoru:
125 lbs: Demetrious Johnson pok. John Dodsona przez jednogłośną decyzję (49-46, 49-46, 50-45).
Główna karta:
265 lbs: Andrei Arlovski pok. Franka Mira przez jednogłośną decyzję (29-28, 29-28, 30-27).
205 lbs: Anthony Johnson pok. Jimiego Manuwę przez TKO (uderzenia w parterze), 0:28, runda 2.
205 lbs: Corey Anderson pok. Jana Błachowicza przez jednogłośną decyzję (30-25, 30-25, 29-26).
115 lbs: Paige VanZant pok. Alex Chambers przez poddanie (balacha), 1:01, runda 3.
Karta wstępna:
155 lbs: Ross Pearson pok. Paula Feldera przez niejednogłośną decyzję (28-29, 30-27, 29-28).
135 lbs: John Lineker pok. Francisco Riverę przez poddanie (gilotyna), 2:08, runda 1.
135 lbs: Raquel Pennington pok. Jessicę Andrade przez poddanie (RNC), 4:58, runda 2.
145 lbs: Thiago Trator pok. Clay’a Collarda przez niejednogłośną decyzję (29-28, 28-29, 29-28).
185 lbs: Joe Riggs pok. Rona Stallingsa przez dyskwalifikację (nielegalne kopnięcie), 2:28, runda 2.
155 lbs: Joaquim Silva pok. Nazareno Malegarię przez niejednogłośną decyzję (28-29, 30-27, 30-27).






















