
Na koniec naszego cyklu nagród w światowym MMA pozostała ta najważniejsza – tytuł „Zawodnika roku” w 2014.
Rok temu po raz pierwszy zwyciężył w naszym cyklu zawodnik z wygranymi tylko nad jednym rywalem. W tym roku po raz pierwszy laur wędruje do fightera, który w roku branym pod uwagę walkę przegrał. Robbie Lawler mimo tej skazy zrobił naszym zdaniem najwięcej, by zasłużyć na tytuł „Zawodnika roku”.
Piętnastego marca w Dallas po świetnej walce o zwakowany przez Georges’a St. Pierre’a tytuł wagi półśredniej w górę powędrowała ręką Johny’ego Hendricksa. Gdy rozpoczynała się piąta runda tamtego starcia losy pojedynku wisiały na włosku. Dopiero obalenie Hendricksa, zaledwie drugie udane z dziesięciu prób, na półmetku rundy przypieczętowało jego wygraną. Wyraz zawodu, zdenerwowania i złości, jaki pojawił się na twarzy Lawlera, kiedy jego plecy dotknęły maty jest nie do opisania.
Po tak emocjonującym pojedynku od razu podniosły się głosy mówiące o bezpośrednim rewanżu. Głosy te jednak ucichły szybko, kiedy Hendricks poinformował, że doznał kontuzji bicepsa. Lawler nie chciał czekać.
Nieco ponad dwa miesiące po walce z „Bigg Rigg” reprezentant ATT stanął naprzeciwko obdarzonego nokautującym uderzeniem Jake’a Ellenbergera. Lawler pokonał rywala jego własną bronią – zaserwował mu nokaut kolanem w trzeciej rundzie pojedynku.
Minęły kolejne dwa miesiące i „Ruthless” znów wszedł do oktagonu. Tym razem, by stawić czoła nieustępliwemu „bijokowi”, Mattowi Brownowi. Ten starał się wówczas o ósme zwycięstwo z rzędu w jednej z najlepszych kategorii wagowych w UFC. Po pierwszych dwóch wyrównanych rundach Lawler zaczął przeważać nad rywalem na kartach punktowych. Ostatecznie Robbie zwyciężył stosunkiem: dwukrotnie 49-46 i raz 48-47.
6 grudnia przyszedł czas na zemstę. Tym razem Hendricks był lepiej przygotowany na swojego rywala. Do czwartej rundy włącznie Lawlera został przewrócony pięć razy, choć za każdym razem próbował wrócić do stójki jak najszybciej się dało. Na minutę przed końcem czwartej rundy wydawało się, że przed ostatnią odsłoną Lawler będzie w sytuacji „skończ rywala albo przegraj”. Wtedy zawodnik American Top Team włączył wyższy bieg.
Ruszył do przodu i zaatakował Hendricksa z furią. Ta nawałnica ciosów spowodowała, że Lawler skradł wygraną rundę mistrzowi u dwóch z trójki sędziów. Oba narożniki przed ostatnią pięciominutówką dały swoim zawodnikom ten sam sygnał: „musisz wygrać tę rundę!”.
Lepiej na to wezwanie zareagował Lawler, który zdominował ostatnie pięć minut pojedynku. Hendricks z uporem maniaka szukał obaleń, lecz były one bronione, a napór 32-latka nie malał. Zawodnik z Illinois trafił 42 znaczącymi ciosami – to więcej niż w poprzednich trzech rundach łącznie i o 29 więcej niż „Bigg Rigg” w ostatnich pięciu minutach.
Dwóch sędziów przyznało zwycięstwo Lawlerowi, który niczym antyczni bohaterowie zakończył swoją epopeję z pasem UFC na biodrach nie tylko po porażce na początku roku, ale i 12 lat po debiucie w największej organizacji na świecie podczas UFC 37 w maju 2002 roku.
Laureat 2013: Chris Weidman
Laureat 2012: Benson Henderson
Laureat 2011: Jon Jones
Laureat 2010: Cain Velasquez
Laureat 2009: Jose Aldo
Laureat 2008: Rashad Evans
Pozostałe światowe Nagrody MMARocks.pl za 2014:
Walka roku 2014
Nokaut roku 2014
Poddanie roku 2014
Runda roku 2014
Niespodzianka roku 2014
Występ roku 2014
Gala roku 2014
Obóz roku 2014
Odkrycie roku 2014






















