Nagrody MMARocks 2008

-1

Trochę to trwało, ale wreszcie jest. Subiektywne podsumowanie 2008 roku redakcji MMARocks.

Zawodnik roku 2008 zagranica – Rashad Evans

Kto by pomyślał, że na koniec 2008 roku mistrzem najważniejszej kategorii wagowej w UFC nie będzie ani Quniton Jackson, ani Forrest Griffin, ani Chuck Liddell. Rashad Evans pokrzyżował plany UFC w minionym roku dwukrotnie, najpierw nokautując Liddella sprawił, że nie doszło to super dochodowego pojedynku Liddell vs. Griffin, potem pozbawił Forresta tytułu. Obie wygrane nie były dziełem przypadku, były zapaśnik uniwersytetu Michigan State to tytan pracy i niezwykle utalentowany sportowiec. Przy udziale Grega Jacksona przeistoczył się z jednowymiarowego zapaśnika we wszechstronnego zawodnika MMA, z piekielnie silnym ciosem. Rashad nie spalił się też walcząc z legendarną, ale już trochę zardzewiałą ikoną UFC, podobnie nie wzruszył go pojedynek o tytuł mistrza, ani powszechna niechęć publiczności. Mimo, że w obu zeszłorocznych walkach przegrywał pierwsze rundy, zrobił swoje i znokautował przeciwników i chyba na zawsze zdjął z siebie łatkę nudnego zawodnika. Konkurencja w wadze półciężkiej jest bardzo wyrównana, kolejni zawodnicy już czekają na swoją szansę. Czy do końca 2009 roku Evansa dalej będzie mistrzem, trudno powiedzieć, ale Sugar na pewno łatwo nie sprzeda skóry.

Wyróżnienia należą się trzem niepokonanym w 2008 roku mistrzom UFC BJ Pennowi, Georges’owi St. Pierre’owi i Andersonowi Silvie, królowi wagi koguciej z WEC Miguelowi Torresowi, zwycięzcy Grand Prix Dream w wadze średniej Gegardowi Mousasiemu i pretendentowi do tytułu w wadze półśredniej UFC Thiago Alvesowi.

Zawodnik roku 2008 Polska – Jan Błachowicz i Mamed Khalidov

W tej kategorii określenie zwycięzcy powierzyliśmy naszym czytelników, walka była zacięta, prowadzenie zmieniało się wielokrotnie, modemy neostrady resetowane pewnie kilkanaście razy na godzinę. Na koniec różnica wyniosła 11 głosów, dlatego zdecydowaliśmy się przyznać nagrodę ex-equo. Zarówno Janek Błachowicz jak i Mamed Khalidov mieli bardzo udany rok. Janek wygrał turniej na KSW 9, a potem pokonał dwóch bardzo mocnych przeciwników z zagranicy Christiana M’Pumbu i Maro Peraka. Mamed mimo przerwy w treningach po ciężkim boju pokonał Petra Ondrusa, zrewanżował się Valdasowi Poceviciusowi za porażkę z przed lat, kontrowersyjnie zremisował z Danielem Taberą i bardzo udanie zadebiutował w USA przeciwko Jasonowi Guidzie. Na prawdę nie ma chyba sensu rozróżniać kto był lepszy, skoro to my ustalamy zasady i może być dwóch zwycięzców.

Wyróżnienia wędrują do niepokonanego w Holandii Roberta Jocza i prawdopodobnie najlepszego polskiego ciężkiego Damiana Grabowskiego.

Walka roku 2008 – Eddie Alvarez vs. Joachim Hansen na Dream 3

W tym pojedynku fani MMA mogli zobaczyć wszystko: szalone wymiany, nokdauny, slamy, finezyjne przetoczenia i próby poddań. Zarówno Amerykanin jak i Norweg zostawili na ringu sporo zdrowia i serca. Nie ma sensu opisywać tego pojedynku, a warto go po prostu jeszcze raz obejrzeć.

Wyróżnienia: Miguel Torres vs. Yoshiro Maeda na WEC 34, Donald Cerrone vs. Rob McCullough na WEC 36, Georges St. Pierre vs. Jon Fitch na UFC 87, Frank Shamrock vs. Cung Le na Strikeforce: Shamrock vs. Le, Quinton Jackson vs. Forrest Griffin na UFC 86, Eddie Alvarez vs. Tatsuya Kawajiri na Dream 5.

Nokaut roku 2008 – Rashad Evans w pojedynku z Chuckiem Liddellem na UFC 88

Jeśli ktoś w tej walce spodziewał się nokautu to raczej w wykonaniu Liddella. Evans przed tym pojedynkiem miał tylko jedną wygraną przed czyste KO w karierze, do tego na dość wątpliwej jakości przeciwniku. Pojedynek wieczoru na UFC 88 zapowiadał się na kolejne starcie z cyklu Chuck vs. zapaśnik. Niespodziewanie Rashad przez całe starcie nie spróbował ani jednego obalenia, przez całą pierwszą rundę nie angażował się w wymiany i zmuszał byłego mistrza UFC do ciągłej pogoni. Coraz bardziej zniecierpliwiony Iceman atakował coraz bardziej nieostrożnie, wyprowadził leniwego prawego haka i został skontrowany piekielnym prawym sierpem, który kompletnie zgasił mu światło na kilka minut. Co ciekawe Evans przyznał, że w tej akcji jego silnym uderzeniem miał być lewy sierp, ale ten nie doleciał już do Chucka. Nokaut Rashada był tym ważniejszy, że otworzył mu drogę do tytułu mistrza UFC.

Na wyróżnienie zasługuje oczywiście nokaut Quintona Jacksona na Wanderleiu Silvie na UFC 92. Niesamowitymi gaszącym światło uderzeniami popisywali się też Anthony Johnson (w starciach ze Speerem i Burnes), L.C. Davis (w pojedynku z Rafaelem Diasem), Gegard Mousasi (w walce z Jacare). Do kronik MMA wpisali się też Tyler Bryan i Shawn Parker nokautując się jednocześnie nawzajem na małej gali Legends of Fighting w Indianie.

Poddanie roku 2008 – Dustin Hazelett przeciwko Joshowi Burkmnanowi na TUF 7 Finale

Jest pewna doza ironii, że tą nagrodę zgarnia uczeń Jorge’a Gurgela, który notorycznie odmawia wykorzystania swoich umiejętności parterowych. Na szczęście Gurgel nie zaraził niechęcią do poddań Hazeletta, bo byłaby to ogromna strata. „McLovin'”, który 9 ze swoich 12 zwycięstw odniósł przez poddanie udowodnił jak bardzo kreatywnym jest grapplerem w czerwcowej walce z Joshem Burkmanem na finale siódmego sezonu TUFa. Pod koniec drugiej rundy będąc w klinczu pod siatką Hazelett przewrócił Burkmana i od razu w momencie kiedy obaj znaleźli się na macie przełożył nogę, której użył do obalenia za głowę Burkmana i przeszedł do balachy, która była akcją kończącą ten pojedynek. Burkman trochę się jeszcze siłował ale cała akcja do momentu obalenia do zapięcia balachy trwała zaledwie cztery sekundy i, jak się później okazało, została wymyślona zupełnie ad-hoc co czyni to poddanie jeszcze bardziej spektakularnym.

Wyróżnienia wędrują do Shayny Baszler za, bodajże, pierwszego twistera w MMA wykonanego na Keiko Tamai na kwietniowej gali ShoXC oraz Nate’a Diaza za trójkąt, którym poddał Kurta Pellegrino; nie tyle za stopień trudności czy wykonanie tej techniki ale za akompaniujące ją charakterystyczne dla braci Diaz pozdrowienie prosto z ulic Stockton. Warto też wspomnieć o innych asach parterowych jak Shinya Aoki, Satoru Kitaoka czy Demian Maia, którzy notorycznie zachwycali fanów efektownymi poddaniami, przebłyski geniuszu pokazywali też Marcus Aurelio, Rousimar Palhares czy Mitsuhiro Ishida.

Niespodzianka roku 2008 – Wygrana Franka Mira z Antonio Rodrigo Nogueirą na UFC 92

Być może jakby patrzeć od strony kursów u bukmacherów były w tym roku większe niespodzianki, jednak w większości przypadków były to pojedyncze celne ciosy, które w tym sporcie potrafią bardzo szybko sprowadzić największego mistrza na ziemie. W przypadku pojedynku o tymczasowy pas mistrza wagi ciężkiej pomiędzy Frankiem Mirem i Antonio Rodrigo Nogueirą było inaczej. Frank, któremu nikt nie dawał większych szans w starciu z doświadczonym Brazylijczykiem, nie tylko jako pierwszy wygrał z nim przed czasem, ale też całkowicie zdominował przez półtorej rundy. Mir posyłał go trzykrotnie na deski, trafiał praktycznie każdym wyprowadzanym ciosem, był szybszy, sprawniejszy i sprytniejszy. Gdy Herb Dean po kolejnym nokdaunie i uderzeniach w parterze przerwał walkę, pomyślałem że ten znany z wątpliwych decyzji sędzia znowu popełnił błąd, w końcu Minotauro nie raz wychodził z takich opresji. Ale gdy zobaczyłem jak Brazylijczyk zatoczył się w Octagonie, wszystko było jasne i nie było mowy o zbyt wczesnym przerwaniu pojedynku.

Na wyróżnienia w tej kategorii zasługują przede wszystkim: Mike Brown, który skontrował nieostrożny łokieć z obrotu Urijah Fabera i odebrał mu pas mistrza WEC w wadze piórkowej, Junior Dos Santos, który mocnym prawym hakiem pozbawił Fabricio Werduma nie tylko walki o pas, ale w ogóle pracy w UFC, Melvin Manhoef, który znokautował dotychczas nienokautowalnego Mark Hunta o walce dowiadując się na 24 godziny przed nią oraz Sergei Golyaev, któremu sędziowie podarowali wygraną w pojedynku z Gomim.

Największy postęp w roku 2008 – Thiago Alves

Rok 2007 Thiago Alves spędził najpierw zawieszony za stosowanie niedozwolonych środków a potem pokonywaniu ludzi na środkowych szczeblach drabiny wagi półśredniej w UFC. W roku 2008 dostał długo oczekiwaną szansę rywalizacji z przeciwnikami powszechnie uznanymi za pierwszą dziesiątkę na świecie i w pełni ją wykorzystał. Zaczął od pozbawienia Karo Parisyana nadziei na zaległą walkę o pas pokonując go przez TKO na początku drugiej rundy, potem przyszła pora na byłego mistrza Matta Hughesa, który wypadł w walce z Alvesem jak bezbronny debiutant, który tylko ma niezłe zapasy. Trzeci na rozkładzie miał być Diego Sanchez ale doznał kontuzji, w efekcie której jego miejsce zajął nawet wyżej notowany Josh Koscheck. Tak jak Hughes i Parisyan Koscheck został mocno poobijany i dwukrotnie Alves był o włos od zakończenia walki ale ostatecznie pojedynek trwał 15 jednostronnych minut. Na tegorocznej kampanii zawodnika American Top Team cieniem kładą się kłopoty ze zrobieniem wagi na walkę z Hughesem, które zarówno Alves jak i jego trenerzy tłumaczyli kontuzją kostki. Niezależnie od prawdziwości tych tłumaczeń na walkę z Koscheckiem Thiago stanął na wadzę ważąc wymagane 77 kilogramów i zapewnił sobie walkę o pas.

Wyróżnienia przyznajemy Rashadowi Evansowi, który na początku roku znajdował się gdzieś w okolicach 10. miejsca na świecie by zakończyć rok jako numer 1 i mistrz wagi półciężkiej oraz Eddie’mu Alvarezowi, który okazał się sensacją turnieju wagi lekkiej DREAM choć rok zakończył porażką z Shinyą Aokim.

Debiutant roku 2008 – Muhammad Lawal

Na piątej gali Sengoku miał nastąpić długo oczekiwany debiut gwiazdy BJJ – Xande Ribeiro, podczas gdy inny as grapplingu, Roger Gracie, miał zmierzyć się z Travisem Wiuffem. Gracie doznał jednak kontuzji żeber i na kilka dni przed galą jego miejsce zajął Muhammad „King Mo” Lawal, amerykański zapaśnik, który był o krok od olimpijskiej kwalifikacji w pierwszej połowie roku. Teraz ten zupełny debiutant zgodził się zostać 66 przeciwnikiem Wiuffa, który na rozkładzie w 2008 roku miał już Ricco Rodrigueza i Kazuyukiego Fujitę. Lawal, stwierdzający, że trenuje 25 godzin przez 8 dni w tygodniu, zupełnie nie przejął się różnicą doświadczenia i po nieco ponad 2 minutach walki trafił Wiuffa superman punchem i poprawił ground-and-pound na ziemi by zwyciężyć weterana przez TKO. Król Mo, razem ze swoją świtą japońskich striptizerek, powrócił do Sengoku w listopadzie by w przekonujący sposób pokonać zawodnika Chute Boxe Fabio Silvę, głównie za pomocą obaleń i gnp, na początku trzeciej rundy. W roku olimpijskim wszyscy po cichu liczyliśmy na jakieś uznane nazwiska, które zdecydują się na MMA ale póki co medaliści i niedoszli medaliści, poza Satoshim Ishiim, jakoś nie byli w stanie zdecydować się na zmianę dyscypliny podczas gdy Lawal od razu wskoczył na głęboką wodę i, póki co, radzi sobie wyśmienicie.

Wyróżnienie w tej kategorii należy się Amirowi Sadollahowi, który pojawił się znikąd i dwukrotne poddał tą samą techniką C.B. Dollawaya, który jeszcze przed emisją został ogłoszony zwycięzcą siódmego sezonu TUFa.

Trener/Team roku 2008 – Greg Jackson / Jackson’s MMA

Wybór Grega Jacksona na trenera roku nie podlegał właściwie żadnej dyskusji. Oczywiście obecnie najwięcej mówi się o pracy szkoleniowca z Albequerque, którą włożył w uczynienie z Rashada Evansa mistrza UFC. Nie należy jednak zapominać, że pierwszym tytułem w jego teamie mógł pochwalić się nie kto inny tylko Georges St. Pierre, który pracując z Jacksonem zanotował imponującą serię czterech zwycięstw nad czołowymi zawodnikami w swojej wadze (kolejno Koscheck, Hughes, Serra, Fitch). Oprócz dwóch mistrzów UFC, Greg doprowadził następnych trzech zawodników do walk mistrzowskich, w nowym roku o tytuły w WEC powalczą Donald Cerrone w wadze lekkiej i Leonard Garcia w wadze piórkowej, a gdyby nie upadek ProElite w listopadzie Joey Villasenor zmierzyłby się z Robbiem Lawlerem o pas Elite XC. W czołówce UFC, mimo walk ze zmiennym szczęściem utrzymują się Keith Jardine i Nate Marquardt, furorę w wadze ciężkiej robi Shane Carwin, który co prawda nie trenuje na co dzień w Jackson’s MMA, ale Jackson kieruje jego przygotowaniami, zresztą podobnie jak to jest z powracającym do UFC Davidem Loiseau. Lista zawodników jest na prawdę imponująca, a co tydzień w Albuquerque pojawiają się kolejni i bez wątpienia o kilku nowych podopiecznych Grega usłyszymy w 2009 roku. Warto też przypomnieć, że oprócz odpowiadającego za taktykę oraz zapasy i parter Jacksona, istotnym elementem teamu jest znakomity trener kickboxingu Michael Winkeljohn, która ma za sobą ponad 20-letnią, zwieńczoną tytułem ISKA karierę zawodową i prawie tak samo długą karierę trenerską. Drużynę dopełnia też trener przygotowania fizycznego Chris Cotrell.

Team Jacksona czeka teraz trudny rok, bo zawsze łatwiej coś zdobyć niż to potem utrzymać. Konkurencja nie śpi udane sezon miały też Nippon Top Team (Aoki, Kitaoka, Imanari) American Top Team (niesione sukcesami Browna i Alvesa), American Kickboxing Academy (kierowane przez Cunga Le, z całą armadą półśrednich w UFC), Sityodtong Marka DellaGrotte (Florian, Cote).

Organizacja roku 2008 – UFC

2008 rok bezdyskusyjnie należał do organizacji braci Fertitta i Dany White’a, którzy ugruntowali pozycję Ultimate Fighting Championship jako lidera światowego rynku MMA. 13 dużych gal w minionym roku (począwszy od UFC 80: Rapid Fire a skończywszy na UFC 92: The Ultimate 2008), w tym 3 na terenie Anglii (UFC 80, 85 i 89) oraz jedna w Kanadzie (UFC 83) to maraton który zapewne widział każdy fan MMA. Łącznie ponad sześć milionów wykupionych subskrypcji PPV w 2008 roku co plasuje największą na świecie organizację MMA na pierwszym miejscu – tak przed WWE jak i przed boksem zawodowym. Znakomite UFC 84, 91, 92, pierwszy pojedynek mistrzowski w którym zmierzyli się dwaj mistrzowie TUF, debiut, a później zdobycie tytułu przez Brocka Lesnara, ugruntowanie swojej pozycji jako liderów w swoich kategoriach wagowych przez BJ Penna, Georges’a St. Pierre’a i Andersona Silvę oraz powrót do organizacji Randy’ego Couture’a to z pewnością najważniejsze wydarzenia w UFC w 2009 roku.

Nie trzeba być nawet średniej klasy analitykiem by „przewidzieć” że w 2009 UFC też zwycięży. Szczególnie, że rok zaczyna się od pierwszego w historii UFC pojedynku dwóch aktualnych mistrzów różnych kategorii, na maj zapowiadana jest w pełni licencjonowana gra UFC 2009 Undisputed, na lipiec jubileuszowa setna gala. UFC zobaczymy też po raz pierwszy na kontynencie europejski oraz być może w tak ważnym dla sportów walki Nowym Jorku.

Wyróżnienia wędrują do drugiego produktu Zuffa czyli WEC, dzięki któremu wreszcie platformę do walki uzyskali zawodnicy lżejsi niż 70 kg, a prawie każda gala była napakowana niesamowitymi pojedynkami. Honory należy też oddać Dream, które w zdominowanym przez UFC świecie potrafiło zestawić dwa Grand Prix pełne znakomitych zawodników i emocjonujących walk.

Gala roku 2008 zagranica – UFC 92

Głosowanie fanów zdecydowanie wygrało UFC 92. Była to najlepiej obsadzona w tym roku UFC, do tego ostatnia więc najlepiej zapamiętane. Sporo głosów pewnie dzięki fanom Fedora dostało Affliction Banned, mocno obsadzone UFC 84 i Dream 5 z finałem Grand Prix wagi lekkiej.

Gala roku 2008 Polska – KSW X

Jan Błachowicz vs Maro Perak z KSW X

Wszyscy się zgodziliśmy, że z gal, które udało nam się zobaczyć w tym roku najlepsza była dziesiąta KSW. W turnieju zobaczyliśmy kilku solidnych europejskich weteranów, przemieszanych z Polakami i młodymi zawodnikami z Bałkanów. Publiczność szczególnie rozgrzały występy Czecha Ondrusa, ale to doświadczony zawodnik Golden Glory Dave Dalgliesh okazał się zwycięzcą. W extra-walkach wszyscy zawodnicy KSW Team dostali mocnych europejskich przeciwników, wszyscy wygrali, a pojedynki Górskiego z Kosednarem i Chmielewskiego z Staringiem były zdecydowanie ozdobą gali. Janek Błachowicz wygraną nad wysoko notowanym w Europie Maro Perakiem udowodnił, że w tej chwili może walczyć z każdym na Starym Kontynencie.

Na wyróżnienie oprócz gal KSW zasługują pomorskie Bałtyckie Sztormy, gdzie regularnie walczy wielu młodych i utalentowanych polskich zawodników. Warto też wspomnieć o pojedynczych galach Noc Wojowników, XFS, Bytomskiej Gali Sportu, Kultury i Biznesu, Angels of Fire oraz amatorskich ligach Shooto, ALMMA oraz Mistrzostwach Amatorskiego MMA dzięki którym co raz większa ilość zawodników ma możliwość zbierania doświadczenia w MMA.

Zawód roku 2008 – Debiut MCC

O debiucie MCC było już wiele powiedziane i napisane, nie chcę się więc pastwić nad organizatorami gali, która się nie odbyła. Niespełniona została obietnica pojedynku Pawła Nastuli w Polsce, tak samo innych polskich zawodników Michała Materli, Karola Bedorfa czy Damiana Grabowskiego. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku zawodem roku nie zostanie wydarzenie w Polsce.

Z innych negatywnych wydarzeń na pewno nie zapomnimy ciężkich porażek legend tego sportu. W 2008 roku przegrane przed czasem zaliczyli Sakuraba, Hughes, Liddell, Couture, Silva i najbardziej niespodziewanie Minotauro Nogueira. W atmosferze skandalu ze światem pożegnała się (choć tak do końca nikt nie jest jeszcze pewien) organizacja Elite XC, która jako pierwsza wprowadziła MMA do ogólnodostępnej TV i dała szansę w klatce paniom. Uchodzący nie tak dawno za jednego z najlepszych zawodników wagi średniej Paulo Filho, zaprezentował się tak fatalnie w swojej ostatniej walce w WEC, że UFC nie było zainteresowane jego usługami.

Ring Girl roku 2008 – Arianny Celeste

MMAStore-at-MMARocks_Akcesoria02